Kibicowisko

Materiały

Legia, Śląsk i Niezłomni

W poprzedniej rubryce opisywaliśmy wspaniałą oprawę Legii honorującą Żołnierzy Wyklętych. Przypomnijmy: Na Żylecie pojawił się ogromny łeb wilka i napis „Wśród cieniów nocy, w mroku drzew wezwani na Ojczyzny zew”. 

Brazylia-Niemcy 7:1

Jesteście na służbie, a nie w burdelu! – darł się w „Złocie dezerterów” polski żołnierz udający Niemca. „I tego właśnie żałuję!” – odpowiedział pijany Niemiec. Kumple Pogromcy faszyzmu Bartłomieja Sienkiewicza – Radek i Vincent – na taśmach tygodnika „Wprost” opowiadają sobie dowcipy o burdelach. Jakie elity, takie państwo?  Nie tylko u nas jest wesoło. Właśnie zerkaliśmy jednym okiem na mundialowy mecz Brazylia-Niemcy (7:1) i dowiedzieliśmy się, że  Brazylijczycy po ostatnim gwizdku urządzili gry i zabawy społeczne na miarę EuroMajdanu na ulicach São Paulo i Rio de Janeiro. Zastanawiamy się, ile bramek musiałby przepuścić w reprezentacji PZPR, pardon, PZPN, polski bramkarz, by i u nas się zaczęło. 20?   Kibice Legii Warszawa za uzbierane pieniądze kupili wózek elektryczny powstańcowi warszawskiemu, żołnierzowi batalionu KB „Nałęcz”, odznaczonemu m.in. Orderem Virtuti Militari. Sieć obiegło zdjęcie żołnierza na wózku, ubranego w koszulkę z Kotwicą. Fiona & Ekipa

Sienkiewicz

Nasza rubryka znajduje się pod patronatem Pogromcy Faszyzmu Bartłomieja Sienkiewicza. Okazuje się, że do zaszczytnych tytułów Bartłomiej Sienkiewicz może sobie dopisać równie zaszczytny tytuł Prawdomównego Polityka. Cytujemy za słynnymi taśmami: „Państwo polskie istnieje teoretycznie”. I właściwie na tym moglibyśmy zakończyć naszą rubrykę, gdyby nie fakt, że Sienkiewiczowi wyrosła konkurencja w postaci RadkuSiku. Ten Zasłużony Zbawca Syrii stwierdził, że Polaków cechuje „murzyńskość”. Zgadzamy się w stu procentach. Wystarczy popatrzeć na setki kilometrów autostrad, sprawną służbę zdrowia, logiczne prawo, niskie podatki, by stwierdzić, że jesteśmy sto lat  za Obamą. Albo i dwieście. Swoją drogą, najlepszym podsumowaniem pierwszej porcji taśm okazał się internetowy mem, na którym pod zdjęciem Bartłomieja Sienkiewicza znajdował się podpis „Matura 2015: na podstawie cytatu z Sienkiewicza «ch..., dupa i kamieni kupa» wykaż, że polszczyzna to piękny język”. Wszyscy się zastanawiają, kto nagrał słynne taśmy, bo jest oczywiste, że uczeń gimnazjum interesujący się informatyką nie mógłby przez dwa lata podsłuchiwać ministrów u Sowy i Przyjaciół ze stumilowego lasu. Doszliśmy do wniosku, że to na pewno był kibol. Wszak sam Zasłużony Zbawca Syrii powiedział, że „rząd został zaatakowany przez zorganizowaną grupę przestępczą”. A przecież każde dziecko wie na podstawie lektury naszej ulubionej i jedynie słusznej „Gazety Wyborczej”, że zorganizowane grupy przestępcze to bandyci stadionowi i kibole. Nasz RedNacz. zażyczył sobie, by niniejsza rubryka wspomniała o Mundialu. Nawet na Mundialu trafiamy na strasznych polskich kiboli. W czasie meczu Niemcy-Ghana na murawę wbiegł bandyta stadionowy z Poznania, co gorsza absolwent filozofii, niejaki Leszek Ludomir. Czekamy z niepokojem i nadzieją, aż  Bartłomiej Sienkiewicz wyśle po niego do Brazylii ABW. Tymczasem kibole rozpoczęli obalanie Matoła w Legnicy. Okazuje się, że w legnickiej Platformie krewni i znajomi Królika (mający bardzo podejrzane kontakty z Sową) ustawiali przetargi po to, by inne zwierzątka ze Stumilowego Lasu mogły dużo zarobić. Jakieś bardzo zazdrosne zwierzątko nienależące do PO doniosło o tym fakcie dziennikarzom. W efekcie krewni i znajomi Królika się samorozwiązali. Jesteśmy pewni, że za chwilę się okaże, że za nieszczęściem legnickiej Platformy stoją bandyci stadionowi czyhający z kijem bejsbolowym na Bogu ducha winnych Puchatka, Prosiaczka i Kłapouchego. Wiadomo przecież, że w Stumilowym Lesie Platformy wszystkie zwierzątka są równe, ale niektóre równiejsze. Fiona & Ekipa    

Baumanowisko

Nasza rubryka powinna chyba zmienić nazwę na „Baumanowisko”, bo od niemal roku piszemy o niejakim majorze NKWD Zygmuncie Baumanie. Skazani w procesie o zakłócenie wykładu majora nadal czekają na przesłanie im  uzasadnienia wyroku – bo bajki, które przed kamerami opowiadał sędzia Paweł Chodkowski, uzasadnieniem nie były. Wszyscy ci, którzy zasiedli na ławie oskarżonych zapowiedzieli apelacje. Nie, nie jest nam dane odpocząć od Baumana. Otóż dziwnie się składa, ale ostatnio Bauman wykładał w Manchesterze. I w tym Manchesterze dopadła go grupa Polaków, która – uwaga! – weszła na salę wykładową i – uwaga ponownie! – skandowała antykomunistyczne hasła. Co najciekawsze, jedna z pań towarzyszących Baumanowi – Polka akurat – oburzona pobiegła po ochronę. Ochrona nie zrobiła... nic, poza wyjaśnieniem owej pani, że w Anglii jest wolność słowa. Polaków nikt nie zatrzymał, nie aresztował, ani, o zgrozo, nie skazał. W tej Anglii panuje jednak faszyzm. Co nie? Ale i u nas pełza faszyzm. Kilkaset osób na Facebooku opublikowało swoje zdjęcia (choć niektórzy przysłali zdjęcia swoich domowych zwierzątek, np. szczura i kota) z kartką z napisem „wszystkich nas nie zamkniecie”. Akcja dotyczyła wyroków za Baumana. Efektem była dwutysięczna demonstracja na ulicach Wrocławia właśnie pod tym hasłem. Specjalnie na tę okazję do Wrocławia pofatygowali się przedstawiciele kibiców Lechii Gdańsk z ks. Jarosławem Wąsowiczem na czele. W tłumie pojawiali się i tacy ludzie jak reżyser Grzegorz Braun. A na Facebooku? Fotę z kartką zrobił sobie m.in. Rafał Ziemkiewicz. Nie, nie jesteśmy sami. Ale żeby nie zrobiło się słodko, wrocławska policja znowu dała czadu. Co prawda gwiazdę wrocławskich komisariatów posterunkowego Poniewierkę ostatnio widziano w Świdnicy, z miną bardzo poważną, za to chłopaki na miejscu mieli pełne ręce roboty. Otóż w dwa radiowozy ścigali Annę Kołakowską, najmłodszego więźnia stanu wojennego. Policjantów było 8 (słownie: ośmiu). Brawo panowie, to najgroźniejszy terrorysta w kraju! Aby oderwać się od NKWDzisty, na chwilę wracamy do Spawacza. Kibice Legii wywiesili z okazji stypy transparent następującej treści: „Powinieneś być chowany w pierwszym lepszym dole, ty p...ny zdrajco, sowiecki pachole!”. Fiona & Ekipa    

Stypa

Stypa to nie bułka z masłem. Jeden z naszych współpracowników, redaktor M., 25 maja odebrał ponad 60 (słownie: sześćdziesiąt) smsów zaczynających się od słowa „zdechł”. Pozostałych  redaktor M. nie liczył. Natomiast stwierdził: „Cholera, ani na Sylwestra 2000, ani na własne 40. urodziny nie odebrałem tylu entuzjastycznych smsów i telefonów!”. Zadzwoniliśmy do kolegi z ekipy Wisły Kraków późnym popołudniem tegoż 25 maja, aby się podzielić nowiną. Usłyszeliśmy, co następuje: „Eee..., czekaj. Powtórz. Siedzę z chłopakami na ławce... eee... JAK TO ZDECHŁ?! CHŁOPAAAAAAKIIIIII!!! Niech no który leci po litra!!!”. Redaktorka Fiona ma podejrzane znajomości. Koleżka pracujący w pewnym ministerstwie na tę wieść natychmiast do redaktorki zadzwonił z informacją, że właśnie zaiwania Nowym Światem i ma zamiar wstąpić do sklepu monopolowego w celu zakupienia litra i szampana. Zresztą wszyscy, słownie: wszyscy, z którymi rozmawiała nasza rubryka, cieszyli się jak dzieci. 25 maja stał się dniem pocieszenia po wybrykach sędziego Pawła Chodkowskiego z Wrocławia. Sędzia skazał obwinionych o zakłócenie wykładu majora NKWD Baumana na kary od 20 do 30 dni aresztu i grzywny kończące się na 5 tysięcy złotych. Czyli kary zasądził wyższe, niż chciał oskarżyciel. Takiego wyroku – pudło za antykomunizm – jeszcze w Polsce po 89 roku nie było. Komuna wróciła pełną gębą. Gębą Chodkowskiego. Uważamy, że poskazywane chłopaki mają rację, że jeśli ktokolwiek z ekipy – bez względu na to, skąd człowiek będzie – będzie skazany na choćby jedną złotówkę grzywny, należy odwoływać się do Strasburga. Chodzi o zasady. Zabawnie było w sądzie przed wejściem na salę rozpraw. Było tak: na bramce wejściowej kazano się legitymować, przed salą stali antyterroryści, a policja obszukiwała wszystkich, ze sprawdzaniem drobnych w kieszeniach włącznie. Zainteresowanie mediów i publiczności było tak duże, że na korytarzu sądowym utworzył się potężny zator. W tym tłumie przepychali się dziennikarze z kamerami. Traf chciał, że wpadli na siebie reporterzy TVP i Telewizji Republika, robiący jednocześnie materiał dla TV Niezależnej. „O, skąd jesteście?” – zagadnęła pani z TVP. „Z Niezależnej” – odpowiedział operator Republiki. „Aaa... fajnie macie, my to nie jesteśmy tacy niezależni” – odpowiedziała panienka. Nic dodać, nic ująć. Nie chce nam się przepisywać wypocin sędziego Chodkowskiego, który najwyraźniej z braku pomysłów po prostu zaczął cytować prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Ten jakoś niedługo po wykładzie majora oświadczył był dla któregoś medium, że takie wybryki policja i sądy muszą surowo ukarać, żeby kara miała walor edukacyjny i prewencyjny. Bolejemy nad brakiem weny u sędziego Chodkowskiego. A propos zamykania za antykomunizm, na opisywanym ostatnio przez naszą rubryczkę Rekonie (taka impreza dla rekonstruktorów historycznych) kręciła się jedna dziennikarka. Zakolegowana z koleżanką z 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich udała się na zwiedzanie Hali Stulecia. Po drodze natrafiła na posterunek Milicji Obywatelskiej. Popatrzyła na biureczko, kuricę bez korony nad biureczkiem i na milicjanta, po czym wykrzyknęła „Precz z komuną!”. Milicjant ponuro odpowiedział, że zaprasza do celi. Po czym obie panie wylądowały za kratkami. Słusznie. Tak się kończy sianie nienawiści. Sędzia Chodkowski by się ucieszył. Donosimy, że podobno krakowska policja miała w swoich szeregach jednego takiego, który kibolom donosił o zamysłach policji. Ciśnie nam się na usta jeden komentarz: i co, z nami chcecie wygrać?   Fiona & Ekipa  

Komuna wróciła

Stypa to nie bułka z masłem. Jeden z naszych współpracowników, redaktor M., 25 maja odebrał ponad 60 (słownie: sześćdziesiąt) smsów zaczynających się od słowa „zdechł”. Pozostałych  redaktor M. nie liczył. Natomiast stwierdził: „Cholera, ani na Sylwestra 2000, ani na własne 40. urodziny nie odebrałem tylu entuzjastycznych smsów i telefonów!”. Zadzwoniliśmy do kolegi z ekipy Wisły Kraków późnym popołudniem tegoż 25 maja, aby się podzielić nowiną. Usłyszeliśmy, co następuje: „Eee..., czekaj. Powtórz. Siedzę z chłopakami na ławce... eee... JAK TO ZDECHŁ?! CHŁOPAAAAAAKIIIIII!!! Niech no który leci po litra!!!”. Redaktorka Fiona ma podejrzane znajomości. Koleżka pracujący w pewnym ministerstwie na tę wieść natychmiast do redaktorki zadzwonił z informacją, że właśnie zaiwania Nowym Światem i ma zamiar wstąpić do sklepu monopolowego w celu zakupienia litra i szampana. Zresztą wszyscy, słownie: wszyscy, z którymi rozmawiała nasza rubryka, cieszyli się jak dzieci. 25 maja stał się dniem pocieszenia po wybrykach sędziego Pawła Chodkowskiego z Wrocławia. Sędzia skazał obwinionych o zakłócenie wykładu majora NKWD Baumana na kary od 20 do 30 dni aresztu i grzywny kończące się na 5 tysięcy złotych. Czyli kary zasądził wyższe, niż chciał oskarżyciel. Takiego wyroku – pudło za antykomunizm – jeszcze w Polsce po 89 roku nie było. Komuna wróciła pełną gębą. Gębą Chodkowskiego. Uważamy, że poskazywane chłopaki mają rację, że jeśli ktokolwiek z ekipy – bez względu na to, skąd człowiek będzie – będzie skazany na choćby jedną złotówkę grzywny, należy odwoływać się do Strasburga. Chodzi o zasady. Zabawnie było w sądzie przed wejściem na salę rozpraw. Było tak: na bramce wejściowej kazano się legitymować, przed salą stali antyterroryści, a policja obszukiwała wszystkich, ze sprawdzaniem drobnych w kieszeniach włącznie. Zainteresowanie mediów i publiczności było tak duże, że na korytarzu sądowym utworzył się potężny zator. W tym tłumie przepychali się dziennikarze z kamerami. Traf chciał, że wpadli na siebie reporterzy TVP i Telewizji Republika, robiący jednocześnie materiał dla TV Niezależnej. „O, skąd jesteście?” – zagadnęła pani z TVP. „Z Niezależnej” – odpowiedział operator Republiki. „Aaa... fajnie macie, my to nie jesteśmy tacy niezależni” – odpowiedziała panienka. Nic dodać, nic ująć. Nie chce nam się przepisywać wypocin sędziego Chodkowskiego, który najwyraźniej z braku pomysłów po prostu zaczął cytować prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Ten jakoś niedługo po wykładzie majora oświadczył był dla któregoś medium, że takie wybryki policja i sądy muszą surowo ukarać, żeby kara miała walor edukacyjny i prewencyjny. Bolejemy nad brakiem weny u sędziego Chodkowskiego. A propos zamykania za antykomunizm, na opisywanym ostatnio przez naszą rubryczkę Rekonie (taka impreza dla rekonstruktorów historycznych) kręciła się jedna dziennikarka. Zakolegowana z koleżanką z 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich udała się na zwiedzanie Hali Stulecia. Po drodze natrafiła na posterunek Milicji Obywatelskiej. Popatrzyła na biureczko, kuricę bez korony nad biureczkiem i na milicjanta, po czym wykrzyknęła „Precz z komuną!”. Milicjant ponuro odpowiedział, że zaprasza do celi. Po czym obie panie wylądowały za kratkami. Słusznie. Tak się kończy sianie nienawiści. Sędzia Chodkowski by się ucieszył. Donosimy, że podobno krakowska policja miała w swoich szeregach jednego takiego, który kibolom donosił o zamysłach policji. Ciśnie nam się na usta jeden komentarz: i co, z nami chcecie wygrać?   Fiona & Ekipa

Faszyzm. Wszędzie faszyzm.

Faszyzm. Wszędzie faszyzm. Bandyci stadionowi ze Śląska Wrocław wzięli udział w dwudniowym pokazie grup rekonstrukcyjnych „Rekon”. Razem z GRH 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich zainscenizowali w Hali Ludowej obóz leśnej partyzantki antykomunistycznej. Mediom opowiadali, że wzorem dla nich są Żołnierze Wyklęci. Czyli Pogromca Faszyzmu Bartłomiej Sienkiewicz ma rację. Wszystkich kiboli należy odizolować od zdrowego społeczeństwa! Sprawa przeciwko obwinionym o zakłócenie wykładu majora Baumana na UWr. zmierza powoli do końca. Oskarżający faszystów i kiboli policjant wygłosił mowę końcową, w której stwierdził, że „obwinieni za nic mieli kadrę akademicką oraz przebywających na sali przedstawicieli konsulatu Niemiec i władz miasta”. Po raz pierwszy zobaczyliśmy policjanta mówiącego prawdę. Biorąc pod uwagę, że kadra akademicka przed sądem plątała się w zeznaniach, a do tego w kadrze obrzydzenie budzą hasła antykomunistyczne –  podobnie jak u Rafała Dutkiewicza, faszyści cenić owej kadry nie mogą. Mogą natomiast „raz sierpem raz młotem”… O mowach obwinionych w tym numerze pisze nasz kolega, więc odsyłamy do jego materiału. Naszą wesołość wzbudziły natomiast środki bezpieczeństwa zastosowane przez policję sądową. Z niewyjaśnionych powodów udających się na rozprawę ws. Baumana dokładnie przeszukiwano i legitymowano. Prawdopodobnie z obawy przed atakiem terrorystycznym ze strony połączonych czarnych sotni strasznych kiboli i brunatnych oddziałów Solidarności Walczącej pod dowództwem Kornela Morawieckiego ps. „Tarantula”. Wojewoda dolnośląski zamknął na dwa spotkania sektory „B” oraz „X” Wrocławskiego Stadionu Miejskiego. My wiemy dlaczego – wojewoda panicznie boi się grasującego po stadionie piromana który na meczu Śląsk-Zagłębie podpalił kibica z Lubina. Podejrzewamy, że gdyby ów ochroniarz – miłośnik płonących kiboli służył nie w ochronie, a w policji, zostałby awansowany za walkę z faszyzmem. Tymczasem we Włoszech okazało się, że mafia rządzi rozgrywkami piłkarskimi. Było tak. Przed meczem Napoli-Fiorentina (finał pucharu Włoch) na ulicach Rzymu doszło do zamieszek między miejscowymi pseudokibicami a tymi z Neapolu i Florencji. W wyniku starć jeden z kibiców Napoli został postrzelony w kręgosłup, walczył o życie. Rozegranie finału było zagrożone. Z ultrasami neapolitańczyków najpierw negocjowali organizatorzy widowiska, ale kibice domagali się  rozmowy z kapitanem Napoli Markiem Hamsikiem. Słowak podszedł do sympatyków swojej drużyny, a konkretnie do jednej osoby – Gennaro de Tommaso, gniazdowego i przywódcy kibiców Napoli, prywatnie syna ważnego człowieka w neapolitańskiej Camorrze. Rozmowa De Tommaso i Hamsika obiegła światowe media, aż w końcu przywódca kibiców wyraźnym gestem zezwolił na rozegranie spotkania, które rozpoczęło się kilka chwil później. Proponujemy by Pogromcę Faszyzmu Bartłomieja Sienkiewicza wysłać na szkolenie do Włoch. W końcu to we Włoszech narodził się faszyzm. Fiona & Ekipa  

Impel podpalił kibica

Na usta cisną nam się słowa powszechnie używane w stosunku do policjantów i ochroniarzy. Ochroniarz zatrudniony przez firmę Impel podpalił kibica i jest zadowolony z siebie. Było tak: kibice Zagłębia Lubin na meczu ze Śląskiem Wrocław odpalili race – wiadomo, obie ekipy się nie lubią, więc jedna drugiej chce zaimponować, co niewątpliwie powinno być przyczyną zdrowej rywalizacji (o czym za chwilę). Do kibica wymachującego racą podbiegł ochroniarz i polał go pomarańczowym gazem, który... okazał się łatwopalny. Skutek był tego taki, że kibic sam zamienił się w wielką racę, na szczęście tylko na chwilę i na szczęście złamał prawo, ponieważ zasłaniająca mu twarz kominiarka uratowała go przed oparzeniami. Oczywiście kibic Zagłębia jest stadionowym bandytą, podobnie jak kibice Śląska, bo tylko bandyci byliby zdolni do zrobienia trójwymiarowej oprawy z aniołami grającymi na trąbach i herbem klubu. A na serio: oprawy trójwymiarowe robią od wielu lat np. kibice Polonii Warszawa i GKS Katowice, ale na taką skalę oprawy 3D jeszcze nikt w Polsce nie zrobił. A propos płonącego kibica z Lubina. W redakcji „Faktu” pracują wyjątkowo nierozgarnięci pismacy. Zdjęcie żywej pochodni, w tle pomarańczowo odziany tłum, a pod zdjęciem podpis: „Kibic Śląska podpalony przez ochroniarza”. Ładnie. W Lubinie się dowiedzieli, że naprawdę są kibicami Śląska, a we Wrocławiu, że barwy mają pomarańczowe. Tymczasem Bartłomiej Sienkiewicz ukrywa się chyba w Bieszczadach, bo dawno go nie widzieliśmy. Prawdopodobnie panicznie boi się tego, że hasło „polski Majdan” naprawdę trafi na podatny grunt. Dlaczego? Otóż w Charkowie kibice miejscowego Metalistu wyszli na ulice, manifestując za wolną Ukrainą. W WSI... pardon, TVN24 poinformowano, że kibole byli agresywni i każdy z nich miał w ręku kij. Kłopot w tym, że w tym samym czasie „zielone ludziki” wyraźnie wstydzące się narodowych barw Rosji, ciężko postrzeliły mera Charkowa. Zapraszamy do wrocławskiego sądu przy Podwalu, do sali 115 (tej, w której sądzą terrorystów), 12 i 19 maja (poniedziałki) o 9.30. Wysoki Sąd będzie wydawał wyrok. W sprawie Baumana, rzecz jasna. Po ostatniej rozprawie jeden z sądzonych kibiców udał się do toalety. Damskiej. Zaraz za nim do tegoż przybytku weszła policjantka. „Co pan tu robi?!” – wykrzyknęła wstrząśnięta. „Zapewne to samo, co pani” – usłyszała w odpowiedzi. „Ale przecież pan jest mężczyzną!” – krzyknęła funkcjonariuszka. „Czemu pani mnie dyskryminuje ze względu na płeć? A może ja się czuję kobietą?!” – odpowiedział kibic, będący prywatnie stałym czytelnikiem i oglądaczem mediów wszelakich, przy okazji fan Muppetów i muppetopodobnych Fraglesów, z których jeden wyjątkowo przypomina Annę Grodzką.   Fiona & Ekipa  

Ofiara Baumana

Jest kolejna ofiara Baumana! Ofiarą stał się Inachis io, czyli rusałka pawik. Motyl. Było tak: na kolejnej rozprawie przeciwko obwinionym o zakłócenie wykładu autorytetu moralnego po sali latał motyl. Wysłuchując zeznań policjantów, motyl zaczął w popłochu tłuc głową z czułkami o szybę. Niestety, policja sądowa nie chciała motyla wypuścić. Pewnie funkcjonariusze uznali, że Bauman jako major NKWD jest wyższy szarżą i sami nie mogą podjąć decyzji. Tym sposobem niewinny motylek stał się ofiarą Baumana. A cóż takiego mówili policjanci przed sądem, że rusałka pawik aż tak się wystraszył? Otóż jeden z policjantów przed sądem wystąpił w kominiarce. Na pytanie obrony, gdzie znajdował się na sali, policjant oświadczył, że na to pytanie może odpowiedzieć jego przełożony. On sam nie może, ponieważ mogłoby go to narazić na dekonspirację. Żeby było śmieszniej, sędzia Chodkowski... ujawnił nazwisko zamaskowanego policjanta. Gwiazda wrocławskiej policji, posterunkowy Krzysio Poniewierka, stał się ponownie ośrodkiem zainteresowania szerokiej publiczności. Przed sądem zeznawała bowiem dziennikarka, która z Poniewierką miała do czynienia. Zeznała, że Poniewierka klarował jej w radiowozie, iż jego koledzy mają takie same poglądy jak przeciwnicy Baumana, ale Rafał Dutkiewicz kazał im przyskrzynić całą ekipę. Krążą plotki, że komendant wojewódzki Wojciech Ołdyński już boi się, że Poniewierka go zastąpi na stanowisku. Dodajmy w tym miejscu, że Ołdyński to ten, któremu w grudniu rąbnięto rower, w związku z czym cała dolnośląska policja poszukuje jednośladu, nie mając na nic innego czasu. Poza, oczywiście, zatrzymywaniem kibiców legalnie odpalających race. Na salę sądową policja nie chciała wpuścić naszego RedNacza, Kornela Morawieckiego. Dokładnie go przeszukali, każąc wysypywać z kieszeni drobne, i przetrząsnęli mu torbę z prasą. Mieliśmy rację. Bali się terrorysty o pseudonimie „Tarantula”, który w dużej obfitości występuje na kartach papierologii SB. Fiona & Ekipa

Wyrywa sobie włosy

Bartłomiej Sienkiewicz wyrywa sobie włosy z głowy. Legionisci pobili się z kibicami Jagiellonii. Tak przynajmniej powiedzieli w telewizji. W efekcie bijatyki na stadionie przy Łazienkowskiej zamknięto Żyletę, a Pogromca faszyzmu udaje zadowolonego z życia. Niestety, redakcja naszej rubryki przyjrzała się nagraniom z mordobicia. Sienkiewicz, zamykaj za dociekliwość! Co żeśmy zobaczyli? Ano zobaczyliśmy ochronę dłubiącą w nosie i robiącą wszystko, by NIE CHRONIĆ sektora gości. I… policję wyważającą bramę, by w ogóle dostać się w rejon szarpaniny. Ponoć ochroniarz, który miał kluczyk od bramy, oddalił się na kwadrans z posterunku. Wnioski mamy takie, że bez względu na to, czy chłopaki chcieli sobie dać po buźkach czy nie, głównymi winowajcami nie są kibice, tylko klub Legia Warszawa i firma ochroniarska. Po co więc zamykać Żyletę. To wie tylko Sienkiewicz. Tymczasem Jakub Kosecki wywinął Sienkiewiczowi numer: „Mamy najlepszych kibiców w Polsce, jak nie na świecie. Będą z nami na meczu z Lechem jako nasz dwunasty zawodnik i liczymy na ich doping” – oświadczył piłkarz Legii Warszawa po zamknięciu Żylety. Na miejscu Koseckiego nie rozstawalibyśmy się ze szczoteczką do zębów. Ze szczoteczkami na razie nie rozstają się chłopaki z Wrocławia. Proces obwinionych o zakłócenie wykładu majora Baumana ciągnie się nadal. 7 kwietnia o 9.30 we wrocławskim sądzie przy Podwalu w sali 115 oskarżyciele z policji i sędzia Paweł Chodkowski będą mieli nieszczęście skonfrontować się akurat z taką ekipą, która ma bogate doświadczenie w starciach z komunistami. W gronie zasiadających na ławie obwinionych są bowiem nie tylko członkowie NOP, ale też Solidarności Walczącej. Cwani są ci funkcjonariusze z komendy przy Trzemeskiej we Wrocławiu. Wycofali dowód z zeznań Rafała Dutkiewicza. Ponieważ dotarliśmy do rzeczonych zeznań, mamy podejrzenie, że policjanci ich nie czytali, a jak już przeczytali, to złapali się za głowę. Prezydent Wrocławia opowiada na przykład, że grupa protestujących miała zamiar przejść do rękoczynów. No cóż. Jaki prezydent, takie zeznania. Obawiamy się, że wrocławska policja może mieć jednak kłopoty z udowodnieniem kibicom Śląska i reszcie ekipy winy zakłócenia wykładu. Czasem oglądamy telewizję i trafiliśmy akurat na reportaż o tym, jak dzielna wrocławska policja gorączkowo szuka po całym województwie ukradzionego roweru. Rower rąbnięto z piwnicy. Oczywiście – gdybyśmy mieli rower, to bardzo byśmy chcieli, by połowa funkcjonariuszy przetrząsała meliny i bazary w poszukiwaniu ukradzionego jednośladu i w ogóle wszystkich kradzionych rzeczy. Ale ten konkretny rower okazał się wyjątkowy. Należał bowiem do… komendanta wojewódzkiego dolnośląskiej policji. Obywatelu, dorwij się do stołka, wtedy może ewentualnie policja Ci pomoże! Fiona & Ekipa    

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej