Kibicowisko

Materiały

W Gorzowie i we Wrocławiu

W Gorzowie pewien kibic Stilonu wypił parę „głębszych”. Skończyło się małą awanturką z policją, co jest zjawiskiem powszechnym w Tuskolandzie (trudno kochać policję, jak już raz się miało z nią do czynienia – nikomu nie życzymy). Stilonowca funkcjonariusze wywieźli na komisariat i spałowali tak, ze człowiek wylądował na dwa tygodnie w szpitalu. Na zdjęciach z obdukcji widać ślady pałek na żebrach, rękach, pośladkach, głowie. Prokuratura, do której kibic napisał skargę, śledztwo umorzyła, za to pewien gorzowski sędzia – odnotujmy to – Joachim Wieliczuk stwierdził co następuje: „Składający zeznania funkcjonariusze, z uwagi na solidarność zawodową, większą wagę przywiązywali do tego, by nie zaszkodzić sobie i kolegom, niż do przedstawienia sprawy zgodnie z prawdą”, a dalej napisał, że sierżant, który pobił stilonowca, już wcześniej interweniował w sposób agresywny. „Jego reakcja świadczy o słabej odporności na stres i na prowokacje ze strony obywateli-kibiców, których miał chronić i z których podatków wypłacane jest jego wynagrodzenie”. Sędzia Wieliczuk ma u nas piwo. Z wrocławskiego podwórka. W stolicy Dolnego Śląska odbyły się uroczystości ku czci Żołnierzy Wyklętych. Kibole wspólnie ze Stowarzyszeniem Odra-Niemen przygotowali marsz i robiące wielkie wrażenie rekonstrukcje historyczne, w tym atak na posterunek NKWD i inscenizację więziennych przesłuchań, a nawet atak na tramwaj. I wszystko byłoby super, gdyby nie drobny szczegół. Otóż w chwili, gdy marsz mijał pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego, wyznaczona grupa kibiców odpaliła race. Organizator uzyskał zgodę na racowisko pod pomnikiem i na drugie racowisko – na rondzie im. Żołnierzy Wyklętych. Drugiego racowiska jednak nie było. Funkcjonariusze bowiem... zatrzymali kibiców. Tak, kibiców legalnie odpalających race. 23 chłopaków cały wieczór spędziło na komisariacie. Wypuszczono ich dopiero po północy. Funkcjonariusze byli tak zajęci przesłuchiwaniem kibiców, że olewali realne problemy mieszkańców Wrocławia. Późnym wieczorem na komisariat przy ulicy Trzemeskiej przybyło małżeństwo, które chciało zgłosić okradzenie samochodu. Miła pani w okienku dyżurnego oświadczyła, żeby przyszli jutro, bo policja... nie ma czasu. Obywatelu, zapamiętaj – okradli cię albo napadli? Phi! Policja ma ważniejsze sprawy na głowie. Na przykład ściganie uczestników legalnych demonstracji. Pewien kibic Śląska Wrocław opowiadał nam, że jeden z policjantów wprost mu powiedział, że „trzeba było nie gwizdać na Osobowicach”. Na wrocławskich Osobowicach jest cmentarz, na którym znajdują się kwatery pomordowanych przez komunistów żołnierzy podziemia. Rankiem 1 marca w trakcie oficjalnych uroczystości ktoś wygwizdał prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza i potraktował go okrzykami „Gdzie masz Baumana?”. I o ile zakład, że to Rafał Dutkiewicz poczuł się na tyle urażony wykrzyczaną mu w oczy prawdą, że postanowił sprowokować burdę w trakcie narodowego święta? Wiadomość o zatrzymaniu chłopaków mogła zelektryzować tłum na marszu. I mogłoby dojść do starć z policją. Ale ktokolwiek wymyślił tę prowokację, nie przewidział jednego. Kibolstwo jest mądrzejsze od elyty. Rafałku, odpuść. I tak jesteś skończony we Wrocławiu.   Fiona & Ekipa  

Rubryka nietypowa

Tym razem nasza rubryka nietypowa. RedNacz, dzięki któremu egzystujemy na tych gościnnych łamach, zażyczył sobie, byśmy przestali tym razem natrząsać się z naszego wybitnego Pogromcy Faszyzmu Bartłomieja Sienkiewicza (którego ostatnio pewien adwokat nazwał „ministrem o aparycji księgowego z PGR-u – zastanawiamy się, jak długo rzeczony adwokat popracuje w zawodzie). Choć raz mamy też odpuścić Jego Wysokości Słońcu Peru, Wielkiemu Budowniczemu Autostrad Donaldu Tusku i zająć się czymś poważniejszym. Dobra, będziemy cholernie poważni. Kibice Legii Warszawa na meczu z Koroną Kielce wywiesili transparent „Zbigniew Romaszewski – na zawsze w pamięci”. Ten niezwykle zasłużony w latach komuny opozycjonista i obrońca represjonowanych zrobił więcej dla naszej wolności niż TW Bolek, Donaldu Tusku i Wąsaty Gajowy razem wzięci. Ba – Zbigniew Romaszewski naprawdę walczył o wolną Polskę, a TW Bolek… no, wszyscy wiemy, co robił. Legioniści uczcili pamięć Zmarłego nie tylko dlatego, że swego czasu bronił „Starucha” i w ogóle brać kibicowską przed Budowniczym Autostrad. Także dlatego, że kibolstwo wie, czym wolność jest. I wie, że wolności nam dziś bardzo brakuje. Kibol dziś rzadko przypomina łysego typa w glanach, który rządził na stadionach 20 lat temu. Dziś kibol czerpie z najlepszych tradycji ruchu kibicowskiego. Tych najpiękniejszych, o których nieraz pisaliśmy na tych łamach, a o których historycy rzadko piszą. W latach 80., kiedy Zbigniew Romaszewski był internowany i szykanowany za odważne działania w KOR, kibolstwo szukało guza w starciach z ZOMO. Owszem, często dlatego, że miło było komuś dać w zęby. Tak mają młodzi na całym świecie, że po prostu chcą się wyszumieć. Jednak ZOMO było dla tych bardzo młodych ludzi przede wszystkim wcieleniem totalitarnego państwa. Potem, jak pamiętamy, komuchy dogadały się z kolesiami TW Bolka. I mamy to, co mamy dzisiaj – państwo w stanie rozkładu, w którym gdy władzuchnie coś nie wychodzi, to wynajduje się natychmiast przykrywające nędzę tematy zastępcze: a to mamę Madzi, a to Trynkiewicza, a to strasznych kiboli. Kibolstwo w pewnym momencie stało się ulubioną przykrywką władzy, bo kibolstwo jest nieposłuszne. Nikogo nie słucha. Mylą się kombinatorzy z PiS czy Ruchu Narodowego, jeśli sądzą, że można kiboli do siebie przekonać napuszonymi słowami. Można ich do siebie przekonać tylko w jeden sposób: będąc uczciwym, jak senator Zbigniew Romaszewski. Kibol nieraz dostawał pałą w łeb od władzy. Raz były to baty za „precz z komuną” od ZOMO, potem zakaz stadionowy dla wszystkich za „Donald matole”. A często – pałą obrywał i obrywa, bo policji się nudzi. Jak w Krakowie dwa lata temu, gdy po meczu Wisła-Śląsk policjanci otworzyli do tłumu ogień z broni gładkolufowej – tylko dlatego, że paru łebków wlazło na płot. Dlatego kibol wie, że to państwo ma gdzieś prawa obywatela. Wie też, że III RP to nie żadna wolna Polska, tylko przepoczwarzony PRL. Wystarczy spojrzeć na żyjących w nędzy Powstańców Warszawskich i opozycjonistów z pierwszej, sierpniowej „Solidarności”. Dlatego kibol tak chętnie kłuje władzę w oczy sztandarem z napisem „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Maluje oprawę z Żołnierzami Wyklętymi i dyndającym na szubienicy Jaruzelem. Bo to państwo – to nie jest Polska, o jaką walczył najuczciwszy z parlamentarzystów – Zbigniew Romaszewski. W przyszłym roku będą wybory. Można się domyślać, ze Donaldu Tusku będzie musiał szukać sobie innej roboty i raczej nie będzie go stać na ciągłe latanie samolotem z Warszawy do Sopotu (choć cholera wie, w tym państwie nas nic nie zdziwi). Jeśli tę rubrykę jakimś cudem przeczyta mądrala, któremu się wydaje, że nadaje się do sejmu albo jakiś inny mądrala, co chce być premierem – prosimy w imieniu redakcji tejże rubryki tylko o jedno. Mamy gdzieś, z jakiej partii jesteście. Prosimy tylko, byście pamiętali, jaki był Zbigniew Romaszewski. I byście przynajmniej starali się być jak On. Tylko tyle – i aż tyle.   Fiona & Ekipa  

Ukraińscy Kibole

Kibolstwo sterroryzowało Ukrainę. W Doniecku bandyci stadionowi uzbroili się w kije i bronią zadymiarzy z Majdanu. Skandal, po prostu skandal. Bez względu na to, co należałoby sądzić o wydarzeniach na Ukrainie (a w naszej rubryce zdania są podzielone), to warto jednak zastanowić się nad pewnym zjawiskiem. Kiedy u nas kibole w barwach idą na Marsz Niepodległości, to są bandytami. Kiedy na Ukrainie bronią demonstrantów przed milicją, to polskie media pieją z zachwytu. Schizofrenia to jeszcze czy już agentura? A propos Majdanu, naszemu Wielkiemu Budowniczemu Autostrad i Reformatorowi Służby Zdrowia przybył kolejny tytuł – Zbawcy Ukrainy. Donaldu Tusku, jak dowiedzieliśmy się z WSI... pardon, TVN24, jeździ po Europie i ratuje Ukrainę przed kryzysem. Pomaga mu dzielnie Radku Siku, który jakiś czas temu w TVN właśnie został okrzyknięty Zbawcą Bliskiego Wschodu, bo zażegnał atak USA na Syrię. Co prawda, w samej Syrii nikt o Radku nie słyszał ani nie zauważył, by było jakoś lepiej, ale liczą się intencje naszego ministra. Dać mu Nobla, jak nie przymierzając Obamie! Tymczasem nie cichną echa napadu kibolstwa polskiego na Jasną Górę. Nasza ulubiona „Gazeta Wyborcza” wytropiła 2500 zł wydane przez miasto Chorzów na oprawę muzyczną w czasie pielgrzymki kibicowskiej do Częstochowy – konkretnie wydano na Orkiestrę Kameralną i 24-osobowy chór. Policzyliśmy, ile wychodzi na łebka, jeśli liczyć sam chór. Wyszło nam 104 złote i 16 groszy. Jak się doliczy skrzypków, to wychodzi mniej niż stówa na głowę. A każdy kibic wie, że jest to kwota, którą się wydaje na przeciętny wyjazd. Zagadka powstaje, dlaczego GW przyczepiła się akurat do wyjazdu muzyków, a nie do np. dofinansowań klubów kibiców niepełnosprawnych? Redaktorzyna Przemysław Jedlecki (upamiętniamy tu jego nazwisko, aby potem zdziwienia nie było, jak pojawi się w jakimś innym medium) uzasadnił to nienawistnymi transparentami i okrzykami typu „Precz z komuną”, „Bądź dumny z tego, że jesteś Polakiem, że twą ojczyzną jest ten kraj”, „Jesteśmy ze Śląska, ale najważniejsza jest Polska”, „Jednoczy nas nasza flaga”. No po prostu straszne. Redaktorze Jedlecki, 3 maja zalecamy łyknąć nervosol. Będą pokazywać pseudopatriotyczne bohomazy Matejki i przedrukowywać tekst Konstytucji. Mamy też nagłówek na pierwszą stronę „Dużego Formatu”: „Kołłątaj był kibolem”. Pulitzer gwarantowany. Kibice Legii mają za karę za okrzyki „Hamas, Hamas, Juden auf dem Gas” (czyli „Żydzi do gazu”), skierowane do kibiców Widzewa, wpłacić po 20 procent dochodów na Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich i przymusowo obejrzeć film „Cud purymowy” Izabelli Cywińskiej. Nie żebyśmy coś mieli do pomysłu, by karać za głupie okrzyki, ale akurat ta kara wydaje nam się jeszcze głupsza od okrzyku. Gdyby sąd rzeczywiście – jak uzasadniał – chciał wychować kibiców, to wlepiłby im karę pracy społecznej, na przykład porządkowanie cmentarza żydowskiego (w Warszawie są dwa zabytkowe kirkuty, w tym jeden w tragicznym stanie, więc byłby to pomysł pożyteczny). Po drugie, Legioniści mają oglądać film, w którym jednych z głównych bohaterów jest... kibol ŁKS-u. Bez komentarza. Jeszcze z ostatniej chwili, a propos Ukrainy. Na Białorusi aresztowano kibica BATE Borysów za udział w demonstracji wspierającej Majdan. A konkretnie za biało-czerwono-białą flagę (niezorientowanym wyjaśniamy, że biało-czerwono-biała flaga to nie tylko barwy ŁKS-u, ale też niepodległej Białorusi. To, co powiewa nad pałacem Łukaszenki, to ni mniej ni więcej tylko sowiecka szmata). I znów dziwne rzeczy się dzieją w polskich mediach: u nas za bieganie z biało-czerwoną flagą jest się nazwanym faszystą, a jak Białorusin wznosi dumnie narodowe barwy, to jest swój chłop i bohater. Schizofrenia to czy... a nie, o to już pytaliśmy. Fiona & Ekipa  

Jeszcze o pielgrzymce i...

Jeszcze o pielgrzymce strasznych kiboli na Jasną Górę. Nie tylko bandyci stadionowi pielgrzymowali przed obraz Matki Boskiej. Również podopieczni Pogromcy Faszyzmu Bartłomieja Sienkiewicza – czyli panowie policjanci. Byli tak uprzejmi, że eskortowali ekipy (m.in. Śląska i Lechii) aż do kaplicy. Ba, nawet zostali w klasztorze i robili fotoreportaże z racowiska! Naprawdę, jesteśmy wzruszeni. Będą słitfocie na fejsiku? Kibice Górnika Zabrze pojechali do Niemiec na mecz piłki halowej w Gummersbach. Jak doniosło nieocenione WSI24, pardon, TVN, „pobili się z policją”. Okazało się, że w rzeczywistości ekipy po prostu nie chciano wpuścić do budynku. Żeby było jeszcze śmieszniej, kibiców odprowadzono grzecznie do autokaru, nikogo nie zatrzymano, ba – oddano im pieniądze za bilety! Nie to, co w Polsce, gdzie zamykają nam stadion i nawet nikt nie śni, że dostanie jakieś pieniądze. Jednak w tych Niemczech to faszyzm jest. A propos faszyzmu. Jesteśmy wstrząśnięci, że Pogromca Bartłomiej Sienkiewicz jeszcze nie wysłał ABW o 6 rano do redaktorki Fiony. Otóż redaktorka w swojej ulubionej grze w kulki na Facebooku osiągnęła poziom 88. Faszyzm, wszędzie faszyzm. A nie, wróć, Pogromca teraz lata po autostradach i schetynówkach z alkomatem. Nie wiedzieć czemu, nikt mu nie kazał z alkomatem stać przy wejściu na salę obrad w Sejmie. W sprawie ABW to będą niezłe jaja. W Sejmie leżakuje sobie projekt ustawy, wedle której ABW ma rozpoznawać i zwalczać zagrożenia, wśród których obok tych wynikających z propagowania totalitarnego ustroju państwa, nawoływania do obalenia przemocą demokratycznego ustroju etc. wymieniono tzw. mowę nienawiści. Czyli, jak, kolego, napiszesz kredą na płocie „Tusk jest głupi”, to ABW o 6 rano. A jak, że „Kibice drużyny X mają obciachowe fryzury”, to wezwanie na przesłuchanie przez smutnych panów. Śmieszne? To teraz zgadnij, koteczku, kto projekcik wysmażył? Pogromca Faszyzmu Bartłomiej Sienkiewicz. Uwaga, uwaaaagaaaa! Sąd idzie! Zapadło orzeczenie w sprawie zatrzymań po proteście przeciwko Baumanowi na Uniwersytecie Wrocławskim kontra policja. Wysoki sąd uznał, że policja zatrzymać mogła, bo „zdarzenie miało charakter dynamiczny”, ale też że procedura zatrzymania była nieprawidłowa, w związku z czym rzeczony sąd kieruje sprawę przeciwko policji do prokuratury. Biedny posterunkowy Poniewierka. Będzie się musiał tłumaczyć. Posterunkowego Poniewierkę ostatnio widziano na marszu ONR we Wrocławiu. Mamy dowód, że posterunkowy Poniewierka poczuł się celebrytą i uważnie śledzi naszą rubrykę – otóż nie zrobił nic śmiesznego. Chłopie, wyluzuj, do Czarka Pazury z „13 posterunku” to jeszcze daleka droga! Fiona & Ekipa

Kibicowskie jasełka

22 grudnia kibice Śląska Wrocław (czyli ci sami, których  „GW” nazywa oszołomami, faszystami i bezmózgimi troglodytami)  wspólnie ze Stowarzyszeniem Odra-Niemen wystawili w auli wrocławskiego Papieskiego Wydziału Teologicznego kibicowskie jasełka. Wbrew obiegowym opiniom rozpowszechnianym przez miłośników GW i WSI... pardon, TVN, nikt nikogo nie pobił, nikt nikomu nie naubliżał. Co więcej, miały one wymiar ekumeniczny, gdyż wśród zaproszonych gości byli nie tylko katolicy, ale również prawosławni i protestanci, paru żydów też się tam znalazło. Straszne, prawda? Królowie byli ubrani w barwy klubowe Śląska Wrocław, a nad stajenką zawisły szaliki drużyny. Taka oprawa bardzo spodobała się widzom, a barwy Śląska można było zobaczyć w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego nie tylko na scenie. Aula była wypełniona po brzegi – kibolami, księżmi,  moherowymi babciami i młodocianymi przestępcami w wieku od lat 3 do 7. Kwiat faszyzmu zebrał się, by posłuchać historii o tym, jak Jezus zostaje uratowany przed Herodem, który do zadania zabicia Jezuska wyznacza ZOMO-wca. ZOMO-wiec okazuje na koniec skruchę, a całe towarzystwo łącznie z Jagną „gumowe ucho”, która podsłuchała Heroda paktującego z „metroseksualnym” diabłem ląduje w niebiesiech. Komentarze na portalu „Gazety Wrocławskiej” pod relacją z jasełek ubawiły nas setnie. Różnej maści osobnicy wypisywali komunały w rodzaju: „Katolickie, faszystowskie i kibolskie ścierwa to jedno i to samo”, „Żenua, pewnie majom szansem na Niebieskie Królestwo.... a pan biskup da im przepustkie...”, „Na pewno Piekło jest wybrukowane ich szalikami!” oraz „Niezła szopka – zrobili cyrk z Szopki”. Serio, bardzo nam się to podoba. Media głównego ścieku zażarcie walczą z nienawiścią na stadionach, po czym... widać to, co widać. Kibol to brzmi dumnie. Kibolem jest każdy z nas, nawet jak w życiu nie był na meczu. Dlaczego? Bo tak, jak A...a...adaś przykazał. A propos A...a...adasia i jego kolegów: sprawa zatrzymania po nienawistnym ataku na Jego Profesorską Mość Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim kontra POlicja toczy się dalej. Zapraszamy 15 stycznia do sądu przy wrocławskim Podwalu o godzinie 11 do sali 43. Uwaga: ma zeznawać funkcjonariusz! W związku z mową nienawiści w postaci jasełek informujemy, że kibolstwo napadło na Jasną Górę. Wznosili nienawistne hasła (tak, teraz cytujemy jedną panią z WSI, pardon, TVN, która po którymś 11 listopada tłumaczyła, że okrzyk „Bóg, honor i Ojczyzna” wzywa do przemocy), odpalili siejące terror race i czcili antysemitów z Powstania Warszawskiego. Rok temu na pielgrzymkę kibiców do Częstochowy przyjechało około trzech tysięcy ludzi. Wówczas w organie Adama Michnika i tym drugim, należącym do Mariusza Waltera, było biadolenie nad upadkiem Kościoła katolickiego, żale nad bezrozumną kibolską hołotą i tym podobne. W efekcie w tym roku ojcowie paulini doliczyli się pięciu tysięcy pielgrzymów. Niczego się nie nauczyli. Pamiętacie, jak w 2010 roku Seweryn Blumsztajn nawoływał do blokowania i wygwizdywania faszystów? Od tamtej pory na 11 listopada do Warszawy zjeżdżają z całej Polski dziesiątki tysięcy patriotów, w tym kiboli – bez względu na barwy. Drogie pismaki, róbcie tak dalej, a znikniecie zupełnie. Na tym polega różnica między wami a nami – my najpierw jesteśmy Polakami, a dopiero potem kibolami. Wy – najpierw jesteście wyznawcami Marksa i Engelsa, dopiero potem jesteście Europejczykami.   „Żołnierze naszej niepodległości przysięgali na Orła i na Krzyż, a nie czekoladowego ptaka” – powiedział ksiądz Jarosław Wąsowicz, przez brać kibicowską zwany Diabłem. Te słowa wywołały entuzjazm pątników i już teraz możemy powiedzieć, że staną się przysłowiowe. Nasza rubryka nie ma aż tyle miejsca, by cytować całą homilię, ani by w tym numerze opisać całą pielgrzymkę, ale zamiast opisu dajemy obrazek. Ku pamięci. Fiona & Ekipa  

Z kibolskiego życia

Zaczynamy od awantury medialnej wokół zadymy kiboli Ruchu Chorzów i GKS Katowice pod kopalnią Wujek. W chwili zamykania tej rubryki nie mieliśmy jeszcze dokładnej informacji, co dokładnie się tam stało – czy była to realna ustawka, czy policyjna prowokacja. W Tuskolandzie możliwe jest wszystko i nic – ale to nic – nas nie zdziwi.   Mimo braku informacji wiemy jedno. Przypomina nam się, jak policja prowokacyjnie zgarniała Starucha 1 sierpnia na Kopcu Powstania Warszawskiego i jak wówczas zachowali się legioniści mimo polewania ich gazem i straszenia pałami. Jeśli kibice Ruchu biegają pod kamerami WSI... pardon, TVN24, to jest oczywiste, że Justyna Pochanke z uśmieszkiem ogłosi, że była zadyma, ustawka i gwałty przy pomocy maczet. I nie ma większego znaczenia, co się wydarzyło. Rzeczywistość telepatrzydła i tak rozejdzie się rzeczywistością rzeczywistą. Prawda czasu, prawda ekranu, prawda… Oczywiście, jak tylko uzyskamy relacje z Chorzowa i Katowic natychmiast poinformujemy, jak było. Bo głównemu ściekowi z zasady nie ufamy.   Niestety, ale to dzięki takim akcjom Pogromca Faszyzmu Bartłomiej Sienkiewicz może, nadymając się jak rybka-rozdymka, ogłosić, że będzie ścigał, izolował i licho wie co jeszcze robił z kibolstwem, jak Polska długa i szeroka. A Wielki Budowniczy Autostrad i Reformator Służby Zdrowia Donaldu Tusku może wygłaszać komunały w takim stylu: „Nie mam szczególnej satysfakcji z tego tytułu, że ostrzegałem przed tą subkulturą kibolską, bo rzeczywiście są wśród tych grup ludzie zdolni do wszystkiego. I w wymiarze praktycznym: czyli do zabójstw i innych ciężkich przestępstw, ale – jak się okazuje – także w sferze symbolicznej, tej niby tak ważnej dla tych grup”. Coś jeszcze?   Dobra, wku... wkurzenie nam przeszło. To znaczy niezupełnie, bo mamy kolejny powód do wku... wkurzenia. Miasto Gdańsk podarowało lekką ręką 170 (słownie: sto siedemdziesiąt) tysięcy złotych na edukację kibiców Lechii Gdańsk po tym, jak powiesili Jerzego Urbana. Mają się uczyć, żeby nie stosować przemocy. Jak zwykle nikt nie potrafi powiedzieć, jak taka przymusowa edukacja będzie wyglądała, a jest oczywistą oczywistością, że kibolstwu nie da się wytłumaczyć (na szczęście!), że Jerzy Urban i towarzysz Jaruzelski to miłe, słodkie misiaczki, które należy głaskać po główkach. Prezydent Gdańska Adamowicz (ten sam, co Leninem ozdobił bramę Stoczni) najwyraźniej tego nie wie. Trudno. Pytanie, czy o publiczne pieniądze (170 tysięcy!) upomną się mieszkańcy Gdańska. Oby.   Oddajemy tę rubrykę na parę dni przed jasełkami, które wystawią bandyci stadionowi we Wrocławiu. Po scenie z żądzą mordu będzie biegał ZOMO-wiec, czyli wszystko tak, jak trzeba. Bandyci stadionowi będą bronić małego Jezuska. Rany, Sienkiewicz, ratuj!   A propos Jezuska. Diabeł zaprasza na Jasną Górę! Ci sami bandyci stadionowi 4 stycznia udają się z pielgrzymką do Częstochowy. Już zacieramy ręce. Damy się pociąć na kawałki, że z tej okazji w WSI..., pardon, TVN, ukaże się mrożący krew w żyłach reportaż o strasznych kibolach odpalających race na murach klasztoru, a w naszej ulubionej „Gazecie Wyborczej” (czytamy, a jakże, pod warunkiem że znajdziemy sfatygowany egzemplarz walający się koło najlepszego miejsca dla tego organu, czyli śmietnika) ukaże się sążnisty tekst drapieżnego pióra Katarzyny Wiśniewskiej o księdzu Diable. Że bandyta, kibol, oszołom, faszysta i pijak. A że Jezus bratał się z celnikami, nierządnicami i w ogóle wszelkiej maści grzesznikami? Tego rzecz jasna w GW nie wiedzą, bo dla nich jedyną Biblią są pisma wybrane Adasia M., brata Stefana Michnika, stalinowskiego oprawcy. Jaka gazeta, takie autorytety. Fiona & Ekipa  

Lazio Rzym, kibice, Wyborcza, itp.

Uwaga, uwaga! Jego ekscelencja i Strażnik Polskiej Suwerenności Radzio Sikorski ma niepowtarzalną okazję do przeproszenia dzielnego narodu włoskiego. Kibice Lazio Rzym w liczbie 160 (słownie: stu sześćdziesięciu) osób zostali zatrzymani w naszej stolicy. Pokojowo nastawieni Włosi zostali oskarżeni o atak na funkcjonariuszy policji (nie, w tym gronie nie było wrocławskiej gwiazdy służb porządkowych, posterunkowego Poniewierki) i zdemolowanie radiowozu. Ich pobratymcy z Półwyspu Apenińskiego urządzili pod ichnim MSZ demonstrację w obronie kibiców Lazio, a rząd włoski wystosował do Polski list protestacyjny. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nasza ulubiona „Gazeta Wyborcza” i WSI24 (ups, sorry, TVN) uparcie nazywa Włochów kibicami (czyli pozytywnie), a kiedy u nas kibic odpali racę, to jest kibolem, faszystą, bandytą i należy go odizolować od normalnych ludzi (patrz: wytyczne Pogromcy Faszyzmu Bartłomieja Sienkiewicza). Czy ktoś coś z tego rozumie? Wyczytaliśmy na parówkowym portalu Tomcia Lisa, że kibole Lechii Gdańsk powiesili Jerzego Urbana. Już się ucieszyliśmy, a okazało się, że chodziło o sektorówkę z dyndającymi na szubienicach Jaruzelskim, Urbanem, Michnikiem, Kiszczakiem i Mazowieckim. Niżej był podpis: „System upadł, myślenie pozostało,  lata mijają, a drzew wciąż za mało”. My się zdecydowanie nie zgadzamy z hasłem Lechistów. Drzew w Puszczy Białowieszczańskiej mnogo, jak donoszą nam wiewiórki z Białegostoku. Redaktorka Fiona miała awarię prądu, więc doniesienie wiewiórek ze Szczecina (a właściwie krabów, bo właśnie krwiożercze kraby widziano w Szczecinie parę tygodni temu) dotarło z opóźnieniem. Kibice Pogoni Szczecin odwiedzili podopiecznych Ośrodka Resocjalizacyjnego im. św. Brata Alberta w celu zaszczepienia pozytywnych emocji wynikających z kibicowania. Że kibicowanie potrafi z nieogarniętego osobnika zrobić porządnego obywatela, angażującego się w pomoc dla dzieci z domów dziecka (jak w Olsztynie, gdzie kibice Stomilu podarowali dzieciom paczki świąteczne), polskich kombatantów na Wschodzie czy chodzącego na manifestacje patriotyczne – tego nikomu z trybun nie trzeba tłumaczyć. Ale jak to wytłumaczyć pismakom z GW? Nie da się. Chyba że zmienią pracę. Na koniec coś wesołego. W USA, w Seattle sejsmografy odnotowały trzęsienie ziemi. Okazało się, że przyczyną nie były ruchy tektoniczne, a... kibice Seattle Seahawks na meczu futbolu amerykańskiego z New Orleans Saints. Po prostu po każdym golu skakali i tupali. Dobry Boże! Gdyby tak u nas kibice wywołali trzęsienie ziemi, to Sikorski z Sienkiewiczem ogłosiliby chyba stan wojenny.     Fiona & Ekipa  

Piłsudski na stadionie

Czapkujemy przed trenerem polskich oszczepników Michałem Krukowskim. W Moskwie trwają mistrzostwa świata w lekkoatletyce. 15 sierpnia, w rocznicę Bitwy Warszawskiej i naszego wielkiego zwycięstwa nad bolszewikami, trener Krukowski pojawił się na stadionie z sumiastymi wąsami i w czapce maciejówce z polskim orłem w koronie. Młodszym Czytelnikom, którzy mają pecha i w szkole ich uczą tak, by niczego nie nauczyć, wyjaśniamy – tym sposobem trener Krukowski ucharakteryzował się na Marszałka Józefa Piłsudskiego. Fiona

Kibice, PZPN, Radwańska..

 Horror w Krakowie. Jak doniosła nasza ulubiona „Gazeta Wyborcza”, na szkole podstawowej w Prądniku Czerwonym pojawił się mural przedstawiający rycerzy z mieczami, między którymi nad Wawelem wschodzi Biała Gwiazda Wisły Kraków. Obok wymalowany jest zielony smok. Na namalowanie grafa zgodziła się dyrektorka szkoły. „Wyborczej” mural się jednak bardzo nie spodobał. Dzielna reporterka poprosiła o opinię niejakiego Adama Bulandrę ze stowarzyszenia przeciwdziałającego rasizmowi Interkulturalni.pl, który oświadczył, że mural „ma charakter agresywny”, bo „widać to po pozach rycerzy”. Upiorne. Co ma zwalczanie rasizmu do rycerza z herbem klubu na tarczy, nie mamy pojęcia. Chyba że sam fakt posiadania przez Wisłę w herbie Białej (!) Gwiazdy jest przejawem rasizmu. To nam przypomniało, jak w 2008 roku delegat PZPR, pardon, PZPN, udał się na mecz Legia Warszawa – Lechia Gdańsk i bardzo się zdenerwował, ponieważ dojrzał na trybunach flagę z herbem Pomezanii Malbork. Pomezania ma w herbie dwie ściskające się ręce na tle piłki. Ponieważ ręce są białe, imć delegat nakazał zdjęcie flagi, gdyż uznał, że... jest rasistowska. Delegat oświadczył, że nic nie wie o istnieniu klubu Pomezania Malbork (swoją drogą zapraszamy na mecze tejże drużyny, chłopaki grają lepiej w piłkę niż połowa zawodników ekstraklasy – my ich w akcji widzieliśmy i zaświadczamy), a nawet gdyby taki istniał, to na pewno nie miałby takiego herbu. Trzeba było facetowi pokazać serwis internetowy Pomezanii, by uwierzył i flagę oddał. Legia Warszawa też ma rasistowskich kiboli. Ci bandyci łażą na te durne mecze w – uwaga! – białych koszulkach. Z innego podwórka, a raczej kortu. Agnieszka Radwańska rozebrała się dla magazynu „ESPN Body Issue”. Zdjęcia Isi naszym zdaniem były takie sobie. Natomiast w sieci zawrzało, jakby to było wydarzenie na miarę lądowania na Księżycu albo nowej fryzury Kasi Tusk. Krytykom polecamy obejrzenie fotografii siatkarki plażowej Kerii Walsh Jennings z niemowlęciem albo 78-letniego golfisty Gary’ego Playera. Zdjęcia publikował właśnie magazyn „ESPN”. Niesmaczne? Niesmaczna to jest pomidorowa w przydrożnym barze. A jak się komuś nie podoba widok ludzi, to niech się zamuruje w piwnicy. Fiona

Messi i Barcelona zostali w Hiszpanii

Nie prędko zobaczymy Messiego w Polsce. No chyba, że Legia wejdzie do fazy grupowej i jeszcze do tego znajdzie się w grupie z Barceloną. A miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Cóż dla takiego klubu odwołanie meczu z jakąś nikomu nieznaną drużyną ze Wschodu, nie jest wielkim problemem, nawet gdyby mieli zapłacić jakąś karę. W TVP Info z godzinę chyba redakcja udzielała głosu przeróżnym ekspertom, którzy na gorąco komentowali decyzję Katalończyków. Jeden Jan Tomaszewski zdecydowanie skrytykował władze Barcy za odwołanie meczu z Lechią Gdańsk. Dla tych, którzy nie wiedzą, rezygnacja z przylotu do Gdańska słynnych piłkarzy łączy się z nagłą decyzją ich trenera, który ogłosił rezygnację w związku z nawrotem choroby nowotworowej. Hiszpanie zajęli się sobą, w ogóle nie myśląc o tym, ile przygotowań włożono w Polsce, by ten mecz się odbył. Mało ich obchodzi to, że wielbiciele talentu ich drużyny mieliby wypełnić cały stadion, a przed telewizorami zapewne zasiadłaby ogromna rzesza ludzi. Przecież to tylko mecz towarzyski. Ta manifestacja solidarności z trenerem na pewno jest godna pochwały i uznania, ale czy akurat w tym przypadku ma sens? Dzisiaj wydaje mi się, że nie. Chociaż może pojawią się jakieś fakty, które bardziej uzasadnią tą decyzję. Na razie można czuć się w Polsce nie tylko rozczarowanym, ale i zlekceważonym decyzją wielkiego klubu. Nie wierzę, że ten mecz uda się zorganizować w innym terminie. A  może się mylę? Janusz Wolniak

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej