Tomasz Sokolewicz

Materiały

Wkrótce wyrok w sprawie prowokatora SB t.w. „Lecha” Roberta Moczulskiego

30 kwietnia o godzinie 10.00 w sali 660 Sąd Okręgowy  w Warszawie przy TW "Lech" Robert Moczulski al. Solidarności  wyda wyrok w sprawie kłamcy lustracyjnego i agenta SB t.w. „Lecha” Roberta Moczulskiego. Robert Moczulski ( członek Polskiej Partii Robotniczej, redaktor „Trybuny Ludu” i „Stolicy” ) używający milicyjnego kryptonimu „Lech” był współzałożycielem (m.in. z pułkownikiem SB Andrzejem Majem)  Konfederacji Polski Niepodległej. Po podjęciu przez Moczulskiego działalności prowokatora SB prowadzona przeciwko niemu sprawa o handel częściami samochodowymi została umorzona, a sam Moczulski przejął mieszkanie przy ul. Jaracza będące własnością rodzinną byłej żony. Robert Moczulski nie brał udziału w Armii Krajowej ani nie uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, a w czasie Stanu Wojennego dobrowolnie wrócił do więzienia nie podejmując działalności podziemnej. Był jednym z uczestników „Nocnej Zmiany”.  Do dziś Robert Moczulski pobiera, pomimo braku Statusu Pokrzywdzonego IPN, wysoką rentę honorową. T.w. „Lech” habilitował się u prof. Geremka. Jest też  „Honorowym Przewodniczącym” KPN i ZS „Strzelec”.   Wstęp wolny.

Sąd Niesprawiedliwy – co tu zrobić, aby ubekom nic nie zrobić?

2 kwietnia 2015 dotarło do mnie pisemne uzasadnienie wyroku kończące trwające od 2009 postępowanie sądowe o odszkodowanie za tortury w Procesie Tomasza Sokolewicza. Proces Tomasza Sokolewicza odbywał się między marcem a czerwcem 1982 roku przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Uczestniczyli w nim: Tomasz Sokolewicz jako główny oskarżony, któremu zarzucono przywódczą rolę w niepodległościowej organizacji o charakterze zbrojnym i chęć obalenia przemocą ustroju komunistycznego panującego w PRL, Marek Marciniak i Emil Barchański oskarżeni o przynależność do organizacji o charakterze niepodległościowym.Wszyscy uczestnicy procesu Tomasza Sokolewicza byli torturowani, a Emil Barchański „zginął w niewyjaśnionych okolicznościach” tuż przed rozpoczęciem procesu.Wszyscy uczestnicy procesu Tomasza Sokolewicza dali szerokie świadectwo bestialskim torturom, którymi byli poddani. Zachował się bogaty materiał dowodowy świadczący o akcji propagandowej wymierzonej w dobre imię Tomasza Sokolewicza: liczne artykuły z prasy komunistycznej wymierzone w Federację Młodzieży Szkolnej, podziemne czasopismo „Uczeń Polski”, którego jawnym przedstawicielem był Tomasz Sokolewicz i samego Tomasza Sokolewicza. Poza materiałami jawnymi godzącymi w podziemie niepodległościowe zachował się tajny raport Prokuratora Generalnego PRL gen. Lucjana Czubińskiego instruujący prawników, jakie prawne możliwości ma PRL w walce z wrogami ludu. Podziemne czasopismo Tomasza Sokolewicza „Uczeń Polski” zostało tam wymienione, jako jeden z przykładów działalności antysocjalistycznej. W procesie wzięli udział biegli: ortopeda, psychiatra i chirurg, którzy przedstawili opinie potwierdzające zeznania Tomasza Sokolewicza. Sąd Apelacyjny w składzie: Zbigniew Kapiński, Marek Czecharowski i Ewa Gregajtys ani opinii biegłych, ani zgromadzonego materiału dowodowego nie wziął pod uwagę. Dwukrotnie w wyroku Sądu Apelacyjnego przewija się opinia dyrektora szkoły pana Witolda Kalińskiego. Witold Kaliński, członek PZPR i dyrektor liceum im. Mikołaja Reja przyjął usuniętych z innych szkół członków Federacji Młodzieży Szkolnej w tym Tomasza Sokolewicza w połowie września 1981, by po jego aresztowaniu w marcu 1982 natychmiast go ze szkoły wyrzucić. W związku z wprowadzeniem 13.12.1981 Stanu Wojennego zajęcia w szkołach nie odbywały się. Znajomość dyrektora Kalińskiego z Tomaszem Sokolewiczem jako uczniem liceum Reja, do której chodziło także kilkuset innych uczniów trwała więc ok. 70 dni. W tym czasie dyrektor Kaliński wyrobił sobie o Tomaszu Sokolewicz opinię, która jak celnie zauważa Sąd Apelacyjny (co za przypadek!), jest zbieżna z opinią administracji więziennej:  „Tomasz Sokolewicz przed aresztowaniem uczył sie w LO, był uczniem III kl.(…) Osobnik nadpobudliwy „wojowniczo” nastawiony do „sbcji”, wygłasza sentencje, filozofuje, żąda przedstawienia przepisów, odmawia podpisania oświadczenia, popisuje się elokwencją.” Krótko mówiąc: osoba o słabej kondycji psychicznej. http://www.sokolewicz.eu/index.htm Wyrok Sądu omawia dalej moje marne postępy w nauce jako ucznia, zupełnie nic nie wspominając o niezłej maturze i bardzo dobrych wynikach na studiach. 27 lutego 2015 sędziowie Zbigniew Kapiński, Marek Czecharowski i Ewa Gregajtys uznali, że nie ma powodu, aby zajmować się torturami i ścigać katów podziemia niepodległościowego. http://www.sokolewicz.eu/Kim%20jest%20Tomasz%20Sokolewicz.htm Tagi: piłsudczycy, stan wojenny, tomasz sokolewicz, tortury Wpis z kategorii Ciekawostki, Różne został dodany 5 kwietnia 2015 r. o godz. 11:03. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał RSS 2.0.Możesz przejść do końca i zostawić odpowiedź.   Dodaj komentarz   Podpis (wymagane)   E-mail (nie zostanie opublikowany) (wymagane)   Witryna internetowa   Skopiuj to hasło (wymagane) Wpisz lub skopiuj hasło (wymagane)    

Ostatnie słowo w sprawie sądowej o tortury w czasie aresztowania w Stanie Wojennym

Proszę o odrzucenie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie. Uzasadnienie pisemne orzeczenia rozmywające odpowiedzialność za tortury łudząco przypomina znajdujące się w aktach zeznania kuratora sądowego Ś.P. Emila Barchańskiego Artura Rojka przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego w 1982 roku, który twierdził, że dawał wiarę swojemu podopiecznemu, że ten był bity, ale nie w takim stopniu, jak relacjonował mu to torturowany, a następnie zamordowany Ś.P. Emil Barchański. W uzasadnieniu ustnym orzeczenia znalazły się elementy na temat braku pieniędzy Państwa Polskiego. Nie chciałbym usłyszeć ponownie tutaj w Sądzie Apelacyjnym, że Polska nie ma dla torturowanych pieniędzy w sytuacji, w której agenci SB, jak na przykład t.w. „Lech” Robert Moczulski otrzymują honorowe emerytury i renty z reguły znacznie przewyższające kwotę, o którą występuje. Podobnie jest z bezpośrednimi decydentami i sprawcami stanu wojennego, a więc także i rozkazodawcami moich katów i samymi wykonawcami rozkazów z góry pobierającymi emerytury resortowe, a w większości dodatkowo uwłaszczonymi na majątku narodowym. Zupełnie kuriozalne w uzasadnieniu orzeczenia Sądu Okręgowego była informacja o korzyści jaką uzyskałem dzięki torturom. Tą korzyścią była dolna prycza w więzieniu na Mokotowie, bo na górną nie byłem w stanie wejść. Zdaniem sędziego Sądu Okręgowego Gąsiarka jest to przykład na niejednoznaczność zła, przykład w którym odniosłem korzyść z mojego aresztowania. Osobiście czuje się dotknięty głupotą i bezczelnością tego sędziego. Wysoki Sąd Okręgowy zamiast zadawać mi pytania retoryczne,  skąd ma wziąć pieniądze dla ofiar tortur miał od wielu lat szansę odebrania części majątku narodowego szajce Jaruzelskiego i Kiszczaka. Mógł też, zamiast doprowadzać do haniebnych sytuacji w Strasburgu osądzić sprawców zabójstwa Grzegorza Przemyka. Niestety, Sąd potraktował i ten proces metodą „na świstaka” tak długo go powtarzając, że część świadków zmarła, część się zniechęciła, a sprawa w Polsce uległa przedawnieniu. Nie wolno było akceptować Polski jako domu publicznego, w którym wynajmuje się za pieniądze pomieszczenia na tortury innym państwom. Cieszę się, że organa prawne Europy, jak w prawomocnym orzeczeniu z początku tego tygodnia wobec ofiar tortur na terytorium Polski al-Nashiriego i Abu Zubajdę, zdołały obowiązującą w Polsce linię prawną nieco skorygować. Dziwie się temu, że Sąd Okręgowy nie złożył zawiadomienia do Prokuratury wobec moich katów niejako „automatycznie” i że Prokuratura przyjmując moje zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez funkcjonariuszy PRL nie mówi o torturach, tylko o znęcaniu się. Znęcać to się można nad koleżanką w szkole podstawowej podszczypując ją w korytarzu po pośladkach, ale jeśli wiesza się kogoś na kajdankach analizując każde słowo, które ten wypowie i dozując mu ból w celu uzyskania informacji, to bez wątpienia są to tortury. Gdyby system torturowania ludzi w Polsce miał się wcale nie skończyć w roku 1983, gdy zniesiono Stan Wojenny, albo w 1989, gdy dopuszczono opozycję koncesjonowaną do współrządzenia, to zrozumiałe byłoby, dlaczego Sędziowie Sądu Okręgowego unikali słowa „tortury”. Byłoby także zrozumiałe, dlaczego funkcjonariusze państwowi otrzymują znaczne sumy pieniędzy za ich pomyłkowe aresztowania, podczas gdy osoby torturowane uzyskują orzeczenia minimalizujące ich krzywdy i zmuszone są wysłuchiwać apeli  do patriotyzmu mającego polegać na akceptacji niskich odszkodowań i rezygnacji ze ścigania katów Stanu Wojennego. Proszę Wysoki Sąd o zmianę wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie – uznanie tortur, pomoc w ściganiu ich sprawców i odpowiednie odszkodowanie.   *** UPDATE 27 lutego 2015 decyzją Sądu Apelacyjnego wyrok Sądu Okręgowego w sprawie Tomasza Sokolewicza uprawomocnił się. Poprosiłem swojego pełnomocnika o wystąpienie do Sądu Najwyższego o kasację tego wyroku. ***

Opozycja bez opozycji 8: Cyrograf t.w. Lecha w opinii biegłych

  To są podpisy quasi bezwpływowe, pochodzące z podpisów. Nie ma wątpliwości, że są to podpisy tej samej osoby. Prof. Tadeusz Tomaszewski biegły grafolog Część donosów t.w. „Lech” była pisana na tej samej maszynie co „Memoriał”, do autorstwa którego przyznaje się Robert Moczulski. Zapis „kontrola” oznacza, że kontrolujący kontroluję pracę oficera, a nie teczkę (jak w korporacjach chodzi o kontrolę przepływu pieniędzy i ochronę korporacji przed fikcyjnymi, „martwymi duszami”, czyli fikcyjnymi werbunkami przez nieuczciwych managerów, w tym przypadku: oficerów. Oznacza to, że już w tym czasie Robert Moczulski MUSIAŁ otrzymywać od SB pieniądze i donosić. przyp. TS). Antoni Zieliński biegły archiwista   Znowu męcząca procedura przejścia przez bramkę chroniącą bezpieczeństwo świadków koronnych i już po chwili jestem na sali, na której czyści się Robert Moczulski. To dzień przesłuchań biegłych. Antoni Zieliński jest specjalistą z IPN. Podtrzymuje zeznania. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego ujawnia dokumenty: Czy daty archiwizacji są wiarygodne? Świadek: Na podstawie tego dokumentu nie jestem w stanie tego stwierdzić. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Co oznacza dopisek „nie figuruje”? Czy wiedza biegłego uległa zmianie? Świadek: Na podstawie tego dokumentu nie jestem w stanie tego stwierdzić. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Czy po zawieszeniu  lub dekonspiracji lokalu było możliwe wprowadzenie do niego t.w. lub figuranta? (Figuranta, czyli wroga ustroju do lokalu kontaktowego bezpieki? Chyba obrońcy t.w. „Lecha” Moczulskiego coś się pomyliło.. przyp. TS) Świadek: Formalnie nie, w praktyce zdarzały się takie sytuacje. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Proszę o przykłady.. Świadek: Z pamięci nie podam, ale pisałem o tym w przeglądzie archiwalnym IPN nr. 5 – instrukcja SB z 1945 roku w praktyce nie była przestrzegana. W jednym z przypisów powołałem się tam na oficjalne dokumenty SB z początku lat 70’ w których skarżono się, że bardzo utrudnia ona pracę. Jest różnica między LK a MK. Po sprawdzeniu korzystano z niego w dalszym ciągu i zgodnie z wykazem t.w. do 1989 roku było to mieszkanie wykorzystywane.. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Na jakiej podstawie uważa Pan, że lokal był sprawdzany? Świadek: Po zapisie w karcie kontrolnej.. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Jakim konkretnie? Świadek: Zapis nr. 4 na karcie kontrolnej nr. 5 i pozycja nr 14., co należy połączyć z wykazem t.w. z pozycją dat wprowadzania agentów do lokalu. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Hmm.. zapisy dotyczące kontroli lokalu… Świadek: „Naczelnik prowadzi teczkę” oznacza, że lokal został uznany za bezpieczny. SB uznało, że to mieszkanie jest bezpieczne i dowodzi, że lokal był przez SB wykorzystywany. „Jako cel zapoznania – kontrola”! Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Eeee, czy w trakcie kontroli można było do lokalu wprowadzać t.w.? Świadek: (uśmiech nr. 5) Oczywiście. Zapis „kontrola” oznacza, że kontrolujący kontroluję pracę oficera, a nie teczkę (jak w korporacjach chodzi o kontrolę przepływu pieniędzy i ochronę korporacji przed  „martwymi duszami”, czyli fikcyjnymi werbunkami przez nieuczciwych managerów, w tym przypadku: oficerów. Celem kontroli jest uzyskanie pewności, że pieniądze są dobrze wydatkowane. Oznacza to, że już w tym czasie Robert Moczulski MUSIAŁ otrzymywać od SB pieniądze i donosić. przyp. TS). Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Czy jest możliwe, aby po dekonspiracji lokalu… Świadek: (uśmiech nr. 5) Tak. Płk. Kasperski był pierwszym zastępcą komendanta KS MO. Tak wysoki funkcjonariusz był poza prawem. Poza tym lokal nie był zdekonspirowany – był używany. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Czy spotkał się Pan z wpisywaniem figuranta jako t.w.? Świadek: Dwukrotnie. Raz wynikała z interesu osobistego oficera, którego kuzyn żony był kryminalistą. Dzięki rejestracji był możliwy wniosek o „pożądany z powodów operacyjnych” wyjazd za granicę. Raz był to ksiądz.. Pani Sędzia: Zgodnie z Instrukcją nie było możliwe wprowadzenie do mieszkania fikcyjnie zarejestrowanego współpracownika (pisałem o tym przed chwilą – t.w. „Lech” Robert Moczulski jeszcze zanim przystąpił próg ubeckiej meliny musiał dostać kasę za bardzo istotne wiadomości przyp. TS) ? Świadek: Nie pamiętam… Po przerwie wypowiada się kolejny biegły – specjalista od grafologii, profesor Tadeusz Tomaszewski. Z akt sprawy wynika, że Robertowi Moczulskiemu nie udało się złożyć próbek swoich podpisów, sąd sobie jednak i z tym trudnym problemem poradził. Z opinii biegłego wynika, że porównywany podpis agenta SB t.w. „Lecha” może być podpisem Roberta Moczulskiego. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Czy biegły brał pod uwagę podpis „Lech” pod doniesieniami, czy także z teczki pracy agenta SB t.w. „Lecha” sporządzone przez funkcjonariuszy? Świadek: Posługiwałem się w mojej pracy postanowieniem sądu, który wniósł, co jest materiałem dowodowym. Zasadą badań porównawczych jest zestawienie materiału kwestionowanego i niekwestionowanego, czyli podpisu pana Roberta Moczulskiego. Jakieś odpisy na obwolucie oczywiście nie były badane. To są podpisy quasi bezwpływowe, pochodzące z podpisów. Nie ma wątpliwości, że są to podpisy tej samej osoby. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Jaki miał pan materiał porównawczy? Świadek: Wszystko jest opisane w mojej opinii. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Badał pan tylko jeden podpis t.w. „Lecha”, badał pan wyłącznie próbki pisma „Leszka” Moczulskiego! Świadek: Na opinii z 2004 roku, tak wynika z akt sprawy. Obrona czyszczącego się Roberta Moczulskiego: Badany był tylko jeden podpis i tylko w charakterze LM! Na tym to posiedzenie Sąd zakończył. Najciekawsze jest jednak jak zwykle to, co ukryte. Robert Moczulski uważał, że meldunki ze spotkań oficerów SB ze swoim donosicielem t.w. „Lechem” przez kilka miesięcy były pisane tym samym długopisem na tej samej ryzie papieru. Miałoby to dowodzić „ubeckiego fałszerstwa dokumentów” przeciwko Moczulskiemu, KPN a może i całej Polsce i Europie. Ten wniosek dowodowy został zbadany przez biegłego. Wynik: nie jest możliwe stwierdzenie tego, z jakiej ryzy pochodził papier po tylu latach i czy taki sam „środek kryjący” był używany na materiale dowodowym przez kilka miesięcy w latach 70′. Jako drukarz raczej trzecioligowy wiedziałem to wszystko i bez ekspertyzy biegłego… Przebadane przez biegłego prof. Tadeusza Tomaszewskiego zostały także maszynopisy doniesień t.w. „Lecha” i „twórczości” Roberta Moczulskiego. Część donosów t.w. była pisana na tej samej maszynie co „Memoriał” ( przypadkowa zbieżność nazwy z pierwszym donosem agenta Ochrany „Hrabiego Alberta Potockiego” do cara? Przyp. TS ) , do autorstwa którego przyznaje się Moczulski, gdy zupełnie nierepresjonowany  spotykał się w tajemnicy z oficerami SB.   Następny termin rozprawy lustracyjnej t.w. „Lecha” Roberta Moczulskiego 13.2.2015 godzina 10.00 w Sali 218 Sądu Okręgowego w Warszawie. WSTĘP WOLNY   Wcześniej pisałem o tym procesie:   Zastosowanie wnikliwej analizy informacji otrzymywanych od t.w. ps. „Kleszewski” przy jednoczesnym wykorzystaniu równolegle pracującego t.w. „Lech” pozwoliło ustalić, że jeden z podanych przez „Kleszewskiego” faktów nie polega na prawdzie. Jak następnie wyjaśniono „Kleszewski” podając ten fakt pomylił się odnośnie osoby z nim związanej.  „AN”  wewnętrzna analiza sieci agenturalnej wydziału III SB w Warszawie Opozycja bez opozycji 7: Casting, czyli jak uniknąć kary więzienia za przekręty związane z handlem częściami samochodowymi i pozyskać mieszkanie własnościowe w stolicy nie mając ani talentu, ani pieniędzy http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2015/01/08/opozycja-bez-opozycji-7-casting-czyli-jak-uniknac-kary-wiezienia-za-przekrety-zwiazane-z-handlem-czesciami-samochodowymi-i-pozyskac-mieszkanie-wlasnosciowe-w-stolicy-nie-majac-ani-talentu-ani-pieni/     Gdy zrobiliśmy spotkanie ukrytej formacji „romb” pan Moczulski znów przyprowadził ze sobą Andrzeja Szomańskiego. W trakcie spotkania Szomański nic nie mówił. W pewnym momencie oglądając się za siebie poszedł do toalety. Wtedy Janusz Krzyżewski wyciągnął mnie na korytarz i dyskretnie zaproponował, abyśmy za nim poszli. W ubikacji Andrzej Szomański przewijał taśmę na maleńkim magnetofonie. Nigdy wcześniej nie widziałem podobnego magnetofonu. To było cudo techniki… (…)Był to jeden z nielicznych przypadków złapania szpicla SB „na gorącym uczynku”. Andrzej Czuma  Opozycja bez opozycji 6: Pociąg z Krakowa, a może Leningradu, czyli wielkie kłopoty z techniką operacyjną http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2014/12/13/opozycja-bez-opozycji-6-pociag-z-krakowa-a-moze-leningradu-czyli-wielkie-klopoty-z-technika-operacyjna/       „Jaki był najpiękniejszy dzień w życiu Krzysztofa Króla?Milicja była głupia – spotkaliśmy się w celi zbiorczej na Rakowieckiej.Krzysztof padł mi w ramiona i załkał: nareszcie. TO się stało. Nareszcie siedzę. Dziękuje ci! To najpiękniejszy dzień w moim życiu.”  Robert Moczulski o inicjacji swojego asystenta i męża córki jego żony Opozycja bez opozycji 5: Najpiękniejszy dzień życia http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2014/11/19/opozycja-bez-opozycji-5-najpiekniejszy-dzien-zycia-wedlug-tw-%E2%80%9Elecha%E2%80%9D/     Praktyka to nieujawnianie informatorów. Nie wolno było kompromitować pana Moczulskiego jego kontaktami z SB. Nie było wolno go dekonspirować, gdy współpracowałem z nim. Gdyby sprawa była zarchiwizowana, to mógłbym ujawnić informatora. Sprawa musiała być czynna i była prowadzona przez naczelnika, płk. Maja. W SOR „Oszust” nie pozyskiwałem kontaktów obywatelskich. Grzegorz Owczarek, oficer prowadzący agenta SB TW „Lecha” Roberta Moczulskiego Opozycja bez opozycji 4: Służba Bezpieczeństwa też demonstruje http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2014/11/07/opozycja-bez-opozycji-4-sluzba-bezpieczenstwa-demonstruje/       Po którymś z donosów TW Lecha Roberta Moczulskiego jest rozporządzenie wykonawcze SB: uruchomić agenturę w celu zdyskwalifikowania Mariana Barańskiego. Najboleśniejsza była agentura wśród księży, którzy na rozkaz SB pomawiali mnie o agenturalność… Czy ludzie, którzy czekają w kolejce do lekarza są tak cenni, aby ich podsłuchiwać?  (w tamtych czasach nie było mikrofonów kierunkowych przyp. TS)  Marian Barański Opozycja bez opozycji 3: Moczulski czyli służba, nie drużba http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2014/10/29/opozycja-bez-opozycji-3-robert-moczulski-czyli-sluzba-nie-druzba/     O poziomie świadka zaproponowanego przez TW Lecha Roberta Moczulskiego pani Hanny Macheckiej najlepiej świadczy zdanie:  „Chyba chciał, abym go przedstawiła państwu Moczulskim. Jaki byłby sens przedstawiania go osobie znajomej?”. Nazwa „Opinia” nic jej nie mówi. Niewykluczone, ze dostawała od Moczulskiego „Nowe Drogi” ( pismo BP PZPR ). Nie nakłaniano jej do podpisania zobowiązania do współpracy. Polservice sama odmówiła, bo wyjechała w 1980 roku do USA. Potem była radną,  przez co miała dowiedzieć się, że została zarejestrowana jako TW.Prawo lustracyjne bardzo skomplikowało jej życie… ( westchnienie ). Opozycja bez opozycji 2 czyli goście Sarumana http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2014/10/14/opozycja-bez-opozycji-2-czyli-goscie-sarumana/     ” W Komendzie Stołecznej MO była wystawa skonfiskowanych wydawnictw i sprzętu poligraficznego jakieś kilka miesięcy po przejęciu informatora Lecha przez naczelnika Maja. „To zasługa pana Lecha” powiedział do mnie pan pułkownik Maj. To znaczy, że Moczulski przyczynił się do ujawnienia sprzętu i wydawnictw.” Oficer prowadzący agenta SB TW „Lecha” Opozycja bez opozycji – Proces lustracyjny TW Lecha Roberta Moczulskiego – zeznania (trzeciego) oficera prowadzącego http://www.ubezpieczenie.biz.pl/2014/09/12/proces-lustracyjny-tw-lecha-roberta-moczulskiego-zeznania-trzeciego-oficera-prowadzacego/    

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej