Żale pieszczocha

Daniel Olbrychski obraził się na polskich kibiców dopingujących drużynę siatkarzy. Wystosował w tej sprawie list do „Gazety Wyborczej”, w której żali się, że było mu wstyd, jak polscy kibice gwizdali, gdy przy piłce byli Rosjanie.

 

 

Daniel Olbrychski od dłuższego czasu na prawo i lewo udziela wywiadów, w których zachwyca się Rosją. Zachwycił się nawet swego czasu Władimirem Putinem. W czasie wojny Rosji z Gruzją oczywiście stanął po stronie Rosji, a prezydenta Gruzji Saakaszwilego nazwał mordercą. Dodał, że mu wstyd za prezydenta Kaczyńskiego. Były też opowieści o tym, jak to podobno Kaczyńskich bito w dzieciństwie i stąd ta ich agresja. O prezydencie Komorowskim powiedział, że jest „świetny”, a w IV RP „wiało bolszewizmem”.

Teraz Olbrychski obraził się na polskich kibiców dopingujących drużynę siatkarzy. Wystosował w tej sprawie list do „Gazety Wyborczej”, w której żali się, że było mu wstyd, jak polscy kibice gwizdali, gdy przy piłce byli Rosjanie.

No cóż, Daniel Olbrychski rzeczywiście ma prawo stać po stronie Rosji. W końcu w PRL był swoistą maskotką, mógł jeździć, gdzie mu się podobało, w zasadzie mógł robić, co mu się podobało, a nawet angażować się w działalność KOR. SB go podsłuchiwała, fakt, niemniej aktorowi nic nie groziło. Nie dostał pałą po plecach, nie dostał wilczego biletu.

Czy Daniel Olbrychski nie wie, czy nie chce wiedzieć, czym dla kibica jest mecz? Czy nigdy nie słyszał gwizdów kibiców – powiedzmy – Legii czy Widzewa, gdy na murawę wchodził ich przeciwnik? Nie wie, czy nie chce wiedzieć, że Rosja nigdy nie była przyjacielem Rzeczypospolitej?

Zachwyty nad kulturą rosyjską to nic złego. Puszkin jest jednym z największych poetów w historii literatury, a rosyjskie romanse wzruszą niemal każde serce. Ale wyobraźmy sobie, że w czasie II wojny światowej ktoś z racji swojego zachwytu nad poezją Goethego postanowiłby chwalić Niemców...

A może Olbrychskiemu należałoby przypomnieć, jak wyglądał mecz ZSRR-Węgry w piłce wodnej na Olimpiadzie w Australii w 1956 roku? Woda była czerwona od krwi, a kibice wyli za każdym razem, gdy przy piłce byli Sowieci...

Niech Olbrychski się cieszy, że Rosjanie nie strzelają już do Polaków, i niech się zastanowi, czy rzeczywiście Władimir Putin jest tak cudowny, jak się Olbrychskiemu wydaje. Niech pomyśli o Smoleńsku, o ćwierci miliona trupów czeczeńskich kobiet i dzieci na Kaukazie. I niech wtedy wygłasza swoje mądrości.

 

Urszula M. Radziszewska

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej