Znikające państwo

Policja i jednostki specjalne pobiły Polaków w Czarnogórze. W kraju nie zainteresował się tym nikt

 

Ba, pies z kulawą nogą nie zareagował, gdy czarnogórski minister oświadczył, że Polacy są sami sobie winni. Więcej o tym skandalu przeczytać można tu.

Nie ma państwa w Europie, w którym policja bezkarnie może katować gości z zagranicy. Jeśli obcokrajowiec jest bity, to jego państwo natychmiast reaguje. Gdy słuchałam opowieści kibiców Śląska przypomniało mi się zdarzenie sprzed lat z Warszawy, gdzie grupka wyrostków napadła na dzieci pracowników rosyjskiej ambasady. Federacja Rosyjska zareagowała niezwykle ostro, oskarżając Polaków o rusofobię. Tyle że wtedy mieliśmy do czynienia z wybrykiem nastolatków, którzy równie dobrze mogli pobić i okraść z komórki innego przypadkowego przechodnia. W Czarnogórze bili i kradli i chuligani, i służby mundurowe.

Czy można się dziwić, że polscy kibice odegrali się na nielicznej grupie Czarnogórzan po meczu rewanżowym we Wrocławiu? Powiedzmy uczciwie: nasi kibice nie są święci, potrafią przyłożyć i sami się przed atakiem obronić, ale to, co wydarzyło się w Podgoricy wymagało natychmiastowych działań strony polskiej. Polaków zaatakowały państwowe służby specjalne, a nie grupka wyrostków.

Zadziwiające, że strona polska tak potulnie milczała, gdy armia bandziorów przebrana w mundury tłukła nastolatka na ulicy w Podgoricy. Ten chłopak mógł się już nie obudzić. Gdyby zginął, czy Radek Sikorski również by milczał?

Co to za państwo, które nie potrafi obronić Bogu ducha winnego chłopca? Co to za państwo, które pozwala na straszenie bronią i pałami swoich obywateli? Co państwo, które milczy, gdy bite są kobiety i dzieci?

Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania. Ale jeśli nie potrafię – to znaczy, że tego państwa nie ma.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej