III RP - państwo niezdolne do rzeczy wielkich

Nasze obecne państwo zostało skonstruowane tak, że jest organicznie niezdolne do jakichkolwiek wielkich przedsięwzięć. Nie potrafi dokonać znaczącego postępu cywilizacyjnego ani też w jakikolwiek sposób wzbudzić dumy u swoich obywateli, zaktywizować i pobudzić do działania. Cóż się dziwić, skoro nawet rzeczy proste – jak rozkład jazdy pociągów – są często barierą nie do przebycia.

Skąd to twierdzenie ? Wystarczy porównać osiągnięcia III RP i jej międzywojennej poprzedniczki. Ta druga potrafiła po ponad wieku zaborów skleić w jedno podzielone na 3 części polskie ziemie, wybudować Gdynię i COP – a to tylko najbardziej znane osiągnięcia. Ponadto budowała prawdziwą dumę z polskości, czego wyrazem były choćby budowane w przestrzeni publicznej monumenty czy polityka wychowywania młodych pokoleń w duchu patriotyzmu. I wszystko w przeciągu dwóch dekad.

A tymczasem co mamy od 1989 r. ? III RP nie potrafiła zbudować sprawnej infrastruktury (wszelakiego rodzaju), a gdy po wejściu do Unii coś zaczęło się w tym temacie dziać – to jest i wolno,  3 razy drożej niż powinno być. Z Wrocławia do Warszawy pociągiem najszybciej przez Poznań lub Częstochowę. Administracja państwowa jest niewydolna i koszmarnie droga a prawo często głupie i służące do przekrętów. Można by tak długo, ale rozwińmy krótko na przykładzie polityki historycznej. Tylko za rządów PiS zaczęło się tu zmieniać na lepsze. To chociażby Lech Kaczyński zaproponował budowę łuku triumfalnego na cześć zwycięskiej Bitwy Warszawskiej (co przeszło bez większego echa), wspomnieć należy Scenę Faktu Teatru TV i wiele innych inicjatyw. Za to elity III RP wolą podkreślać mniej lub bardziej wyolbrzymione „zbrodnie” z naszej historii, a jak ognia boją się pobudzić dumę z polskości, bojąc się zapewne – jak to ujął redaktor J. Gugała – „demonów polskiego patriotyzmu”. Kto słyszał o bitwie pod Kłuszynem (4 VII 1610 r.) i jej następstwie, hołdzie ruskim (29 X 1611), kiedy to po przegranej wojnie ruski car z bojarami składał hołd polskiemu królowi w Warszawie ? No właśnie. Rok temu mieliśmy 400-letnią rocznicę tego największego triumfu w naszych dziejach, ale władze go pominęły. Jak stwierdził prezydencki doradca prof. Nałęcz, byłoby to uczczenie „fatalnej polityki wobec Rosji”. Lepiej wszak stawiać pomniki bolszewickim najeźdźcom (jak w Ossowie) niż takiemu Stanisławowi Żółkiewskiemu (dowódcy z 1610 r.).

Taką mamy Rzeczpospolitą, bo takie właśnie w dużej mierze elity nią rządzą. Ludzie mali duchem, bez wielkiej wizji,  których polityka sprowadza się do łaszenia się do obcych rządów, byleby coś skapnęło. Na przykład nagroda imienia niemieckiego polityka, który – delikatnie mówiąc – za Polakami nie przepadał, co nie przeszkodziło premierowi Tuskowi jej przyjąć. Po co silne państwo, sprawne i dumne ze swojego dziedzictwa ? Przecież jest ciepła woda w kranie. Przynajmniej na razie, bo przy takich rządach i tego może zabraknąć.

Marcin Żółkiewski

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej