Warunki prokreacji.

W 19-tym numerze gazety z dni 14-27.09.2012 r. trzystu naukowców publikuje swój apel w sprawie "in vitro".
Liczę, że czytelnicy wybaczą mi dołożenie własnego punktu widzenia do znanej debaty, w której każdy ma uznaną potrzebę propagowania swojej zapalczywości, a której wynik (żaden), jak i efekt (skłócenie)
są powszechnie znane.

"Życie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia - to fakt biologiczny, naukowo stwierdzony" -  rozpoczynają swój apel naukowcy. Cóż, kiedy inna grupa naukowców stwierdzi, równie naukowo, że życie, rozpoczyna się, jak wiadomo od momentu narodzin, od momentu zaczątku systemu nerwowego, lub w  jeszcze jakimś innym momencie. Czy argumenty są rzeczywiście "naukowe", czy mają więcej do czynienia z przekonaniami i tzw. światopoglądem ? Jakiż naukowy test na istnienie życia uznany został powszechnie, a który wskazuje na ten właśnie moment poczęcia, a nie inny ?

Częstą odpowiedzią jest polemika - No, dobrze, przecież dziecko w łonie matki "żyje", więc jeśli tym momentem nie jest moment poczęcia, to jaki ?

Chciałbym zaproponować Państwu zupełnie inne rozwiązanie: Otóż moim zdaniem takiego momentu w ogóle nie ma ! Życie jest ciągłym procesem budującym coraz bardziej skomplikowane struktury, a kreacja napędzana zamkniętym sprzężeniem zwrotnym nie ma swojego początku !

Jak to możliwe ? - Do którego momentu jest w takim razie dopuszczalna aborcja ? - Pytanie to ujawnia prawdziwy motyw kategorycznych stwierdzeń określających moment "początku życia" . - Jest tym motywem nie żaden naukowy wgląd, lecz potrzeba prawna (oraz potrzeba chrześcijan wynikająca z ich hipotezy istnienia ducha - niematerialnego składnika egzystencji każdej jednostki ludzkiej). Zostawmy na chwilę hipotezy, bo chodzi nam o rozwiązanie, które przekona nie tylko chrześcijan, i skupmy się na "potrzebie prawnej".

Istotne wydaje się pytanie, czy tak postawiony dylemat prawny nie wymusza sam w sobie rozwiązań, które tak, lub inaczej będą wszystkie wysoce niesatysfakcjonujące ? Czy innymi słowy nie podchodzimy do delikatnego problemu przy pomocy niewłaściwych narzędzi, które same w sobie skazują nas na bezowocny konflikt przeniesiony do dziedziny tzw. światopoglądów, a oddalający nas od realnych sytuacji, z jakimi spotykają się rodzice oraz lekarze ?

Chciałbym uczynić tu istotne spostrzeżenie: Prokreacja człowieka miała zawsze miejsce w atmosferze miłości. Aby uniknąć nieporozumień określę co mam na myśli posługując się w tym kontekście słowem "miłość". Nie chodzi mi o żadne abstrakcje światopoglądowe, ani spływającą skądiś łaskę, ani też o żaden
nieosiągalny "stan dobrostanu", który zapewniać mają "prawa kobiet", lecz o wrażliwość na naturalne potrzeby płodu i dziecka oraz wolę i własną potrzebę ich zaspokajania.

Co wskazuje na to, że atmosfera miłości jest tak istotna - a może wręcz niezbywalna w prokreacji ? Dlaczego jest ona ważniejsza, niż pseudo-dylematy, czy jedna komórka to już człowiek, czy jeszcze nie ? - Chodzi mi o całkiem praktyczną potrzebę. Jeśli chcemy zachować nasze człowieczeństwo - a na razie nic
nie wskazuje na to, że warto byłoby z niego zrezygnować - to atmosfera miłości jest właściwym otoczeniem, które prowadzi do całościowego przekazu istoty człowieczeństwa. Lapidarnie mówiąc bez miłości, tak, czy siak, prawnie, czy bezprawnie, in vitro czy w brzuchu efektem końcowym procesu prokreacji może być "hydra" ! Nie deprecjonując nikogo jako osoby zaznaczam, że chodzi mi o wyjaśnienie potrzeby spójności przekazu człowieczeństwa na nową bioogiczną istotę, czyli wyposażenie jej w zgodną z jej biologią uczuciowość i wszelkie inne przynależne atrybuty mentalne.

Nie, to za dużo ! - powiedzą chrześcijanie. Decydowanie o życiu lub śmierci nowej istoty przy pomocy miłości to sfera zarezerwowana dla Boga - My, ludzie zostawmy lepiej od tego ręce ! Cóż kiedy realnie właśnie w sytuacji takich "boskich" wyborów znaleźliśmy się, a "wyskakiwanie z jadącego pociągu" niczego nie rozwiązuje !

Czy - teoretyzując - system prawny, a szczególnie system ekonomiczny można "nakłonić" do tworzenie i utrzymywania "atmosfery miłości" ? Nie, nie o to tu chodzi - Różnica jest istotna, choć subtelna. Wystarczy, że prawo, jak i ekonomia będą jedynie sprzyjać "atmosferze miłości", która pozostaje domeną człowieka, same natomiast pozostaną od niej niezależne !

Podam przykład dotyczący aborcji:: Żaden bank nie musi kierować się w przyznaniu kredytu postulatem miłości, jednak jeśli znajdzie się człowiek, który kierując się miłością zechce taki ewentualny kredyt podjąć i zagwarantować, (ewentualnie także bez kredytu) kobiecie w ciąży rozważającej aborcję godny poród, oraz przejęcie opieki i wychowanie nowo narodzonego dziecka, to wtedy odpada najistotniejszy argument proaborcyjny i prawo powinno przyznać mu rację - zakazać aborcji, choćby nawet ciąża doszła do skutku przez gwałt. Dopiero tu, budując na czysto ludzkich motywach, a nie je zastępując stosowanie prawa nabiera właściwego miejsca i sensu !

Jeśli natomiast pomimo możliwości taka osoba, która będzie miała na celu w pierwszym rzędzie dobro nowo powstającego człowieka się nie znajdzie, wtedy argumenty przeciwaborcyjne stają się w moim pojęciu w tym konkretnym przypadku mało godne zaufania. Jakiż sens ma wtedy zakaz skoro nie ma nikogo, kto wesprze prawidłowa jego ominięcie. Dlatego moim zdaniem przyjanmniej dopóki istnieją przyklasztorne "okna życia" sytuacja prawna byłoby jednoznaczna, jeśli tylko jeszcze ktoś zająłby się okresem samej ciąży, tak aby była ona okresem miłości, a nie utrapienia. - I tego brak nam do zgodnego dla wszstkich stron całkowitego zakazu aborcji.

Wspomniany we wstępie apel 300 naukowców dotyczy procedury "in vitro". Czy podlegający komercyjnej presji system okołomedyczny, w którym zarodki są składowane, lub wręcz ich DNA zapisywany i przetwarzany
komputerowo może być zgodny z "atmosferą miłości wokół prokreacji" ? - O tę atmosferę miłosci tu w rzeczywistości chodzi, a nie o to ile kopi DNA utworzy program komputerowy, a ile skasuje !

Wydaje się to niemożliwe. - Zzastanówmy się jednak, bo sytuacja nas zmusza !

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej