To jest przebój 50 lecia?!

Głos Wielkopolski przez dwa miesiące zachęcał Czytelników do pewnej formy zabawowej czyli plebiscytu na piosenkę-przebój 50 lecia Wielkopolski. Wyniki jakie były i koń zobaczył. Nie warto ich komentować.

Głos Wielkopolski przez dwa miesiące zachęcał Czytelników do pewnej formy zabawowej czyli plebiscytu na piosenkę-przebój 50 lecia Wielkopolski. Wyniki jakie były i koń zobaczył. Nie warto ich komentować.

Najbardziej jednak zastanawiający był wywiad z panem profesorem W. Wrześniem, który wpisał się do mizerii wyników i nie odbiegał od normy. Niemerytoryczność w wywiadzie z nim pt. "Peja przejdzie do historii muzyki" daje mierne świadectwo profesorowi, który niegdyś grał na basie w alternatywnej kapeli rockowej (bodajże w II L. O. W Poznaniu). Na pewno takiego określenia na wyrost nie zastosowaliby socjolodzy kultury i ruchów młodzieżowych znani mi osobiście profesorowie Mirosław Pęczak czy Krzysztof Podemski. Socjolog ten mnie rozczarował, bo od akademika-intelektualisty oczekiwałbym, że będzie mądrzejszy ode mnie i objawi zjawisko. Tymczasem cały ten wywiad to takie pogaduszki u cioci na imieninach, intelektualnie miałkie. 

Co zaś do Peji, to żaden artysta, to tylko przemijające zjawisko społeczne przedmiot badań dla socjologów, a na pewno nie dla muzykologów. To niektóre media zrobiły z niego "gwiazdę" i gdyby nie one nikt nie zwróciłby na niego uwagi poza kumplami z dzielnicy. Myślę, że problem polega na tym, że media sprzyjają nieukom i grafomanom, bo to się sprzedaje. Nieszczęście zaczyna się wtedy, kiedy taki wylansowany sam zaczyna wierzyć w to, że jest wielki. W wywiadzie porównywanie z punkowcami też jest nadużyciem, bo prawda jest taka, że Sex Pistols to już klasyka, a Peja to tylko folklor miejski.  

W każdym nurcie są zjawiska mierne i wybitne, tak też było w punku. Ten nurt w polskim wydaniu też miał kilka przebłysków talentów. Niestety z hip-hopem nie ma takiej analogi. Nie wiem zresztą, co to znaczy bunt przeciw kulturze oficjalnej? Takowej w tej chwili nie ma, jest jedynie lansowana przez media i marginalizowana przez nie. Kłopot z mediami jest taki, że jak ktoś obraża, obojętnie kogo i z jakiego powodu, to zaraz pojawia się aura buntownika, wulgarny i prostacki, ale coś w tym jest. W dodatku koncesjonowany buntownik, to zaprzeczenie idei buntu. Z jednej strony prowokatorzy uważają, że świat zmieniają, a jednocześnie domagają się uznania, dochodów i zaszczytów. Dla potencjalnego buntownika legitymacją i miernikiem jakości mają być plebiscyty, bo jak się podoba, to jest wielki. Niestety wartości nie ustala się w drodze. Inny kłopot, to ten, że o ile Poznań jest muzyczny, to jednocześnie mało muzykalny.   

Myślę tu o edukacji muzycznej publiczności. Jeśli chodzi o cały rynek rozrywkowy poznański, to niestety jest prowincjonalno-knajpiany i nie ma się co łudzić, że będzie lepiej. Owszem nie brakuje w mieście ludzi utalentowanych muzycznie, ale oni nie znajdą uznania u szerszej publiczności, skoro gusty masowe kształtuje Peja i Wiara Lecha. Nawet takie Muchy to "pop-rockowy" kicz. Ja tak grałem w latach 1965-67 w ostrowskim zespole Trampy. 

Natomiast co do hip-hopu, to pewien klasyk bluesa powiedział, że to niechlubny syn bluesa. Rodzaj folkloru miejskiego czarnej młodzieży w Ameryce. W poznańskim wydaniu żenujące, ani ta tradycja, ani ta ekspresja i muzykalność. Jeśli jest się "naturszczykiem buntownikiem" trzeba mówić własnym językiem, a nie nieudolnie kopiować obce wzory.   

O ile na przykład cały rock wyrósł z bluesa, to nie przez naśladownictwo, ale przetworzenia. Najbardziej rozwinął się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy "biali" muzycy zainspirowani bluesem zaczęli tworzyć własną muzykę, ale nie naśladowali tradycyjnych form archaicznego ludowego bluesa "czarnych", to nie miałoby szans powodzenia.   

Wydaje mi się,  że najważniejszą cechą artysty popowego jest wyróżniać się, odnaleźć własny język i ekspresje dostosowaną do indywidualnych możliwości. Przez chwilę oglądałem "Bitwę na głosy" (drużynę Urszuli Dudziak) i przeraziło mnie to, że wszyscy byli marnymi imitatorami amerykańskiego popu, to było zwyczajnie jałowe. 

Krzysztof Wodniczak

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej