Solidarność 2013 – walka do ostatniej rundy

Czego można się spodziewać po dzisiejszym dniu? Czy związkowa akcja zrobi wrażenie na tyle mocne, że władza się przestraszy? Jak zareaguje opinia publiczna? I najważniejsze, jaki obraz z tego wydarzenia pójdzie w mediach? Od lat 90-tych byłem na prawie wszystkich związkowych manifestacjach. I wiem, że żadna z nich nie miała bezpośredniego przełożenia na rychłe decyzje polityczne. Nie znaczy to jednak wcale, aby ich wpływ nie liczył się na życie polityczne. Tyle że związkami grali inni. Wewnątrz związku za to znaczenie takich manifestacji było przeogromne. Cementowało organizacje związkowe, regiony i struktury ogólnopolskie. Co ciekawe, największa po 89 r. manifestacja „Solidarności” odbyła się w 1992 r. za rządów Jana Olszewskiego. Rządzący nie dawali po sobie poznać w żaden sposób, by marsze związkowe miały dla nich jakieś znaczenie. Zdarzało się, że liderzy byli przyjmowani czy to w URM-ie czy u Prezydenta, ale tylko po to, by mogli złożyć swoje petycje, a nie rzeczowo porozmawiać. Ot, taka etykieta. Jeśli drzwi były zamknięte, przybijali kartki i na tym kończyła się marszruta. Pewnie i tym razem będzie podobnie, bo premier Tusk, choć doczekał się za życia wystawnego pomnika, już zapowiedział, że nie ma z kim rozmawiać. Chociaż może zmieni zdanie, bo przecież nie tak dawno twierdził, że nie ma z kim przegrać. A tu taki jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Nie po to zresztą zrobiono wielką akcję propagandową, przylepiając związkowcom łatki nierobów, zadymiarzy, wyzyskiwaczy, nuworyszy, by teraz front zmieniać. Niektóre media pasjonują się tylko, jakie to szkody warszawiakom  wyrządzą ci troglodyci. Biją na alarm, jaka to biedna jest Warszawa i jej mieszkańcy poprzez nieodpowiedzialny najazd związkowych hord, jak się był wyraził pewien dziennikarz. Chociaż z całej Polski pojadą setki autobusów, przykładowo z Wrocławia i okolic 80, to Władysław Frasyniuk, od wielu lat kontestujący „Solidarność”, rzekł ex catedra, że we Wrocławiu nikt tym protestem nie żyje. Widocznie obraca się w kręgach kosmopolitów albo elitach, które żyją tylko sobą. Tyle jest w narodzie goryczy i braku nadziei, że wielu już nic się mówić nie chce. Przecież większość ludzi, a w szczególności młodzi, co potwierdzają różne badania, ma dość polityki, nie chce o niej słyszeć ani brać udziału w jakichkolwiek wyborach. Dopiero co odtrąbiony z dumą sukces kandydata PiS-u z 60% poparciem wygląda inaczej jeśli zestawi się go z 15% frekwencją, zwłaszcza przy bardzo intensywnej kampanii wyborczej, po której niektórzy ciut za bardzo wyluzowali, oddając się na pastwę cynicznych paparazzi. Wydźwięk Dni Protestu jest już głośny nie tylko w Polsce. Płyną listy poparcia od europejskich central związkowych i głosy oburzenia wobec rządu próbującego pozamerytorycznymi sposobami napiętnować związkowców a i uciekać się do szantażu, dając szansę zaistnieć miernym posłom z ich antyzwiązkowymi projektami. Wydaje się logiczne, że słupki poparcia dla PO i PSL  spadną jeszcze bardziej, ale oto CBOS powiela materiały, że jest wprost przeciwnie. To może być numer roku! I ostatnia kwestia, co pokażą w mediach, zwłaszcza w mainstreamowych, bo niestety te niezależne jeszcze wielkiego zasięgu nie mają. Tylko w jednej ogólnopolskiej telewizji i radiu, przez ostatnie dni o proteście mówi się na pierwszym miejscu. Stacje o. dyr. Tadeusza Rydzyka, jak zawsze dają pełny przekaz. Są jeszcze coraz powszechniejsze media internetowe, ale w nich też jest dużo zakłamania. Ale tu przynajmniej każdy kto, chce znajdzie portal, gdzie są rzetelne i pełne informacje, a nie jakieś pocięte kawałki. Jaka jest „Solidarność” w 2013 r? Piszę o jednym związku, bo przecież ten Związek zainicjował protest, i de facto jest najbardziej liczącą się organizacją. Pod przywództwem Piotra Dudy jest dla wielu polityków i komentatorów nie do zniesienia. Nie mogą zrozumieć, że ktoś może walczyć o ludzi a nie o stołek i swoją karierę. Solidarność jest dzisiaj skonsolidowana i zdeterminowana. Damian Jonak, bokser często akcentujący swoją przynależność do NSZZ „Solidarność”, który w piątek gościł w Miasteczku Namiotowym powiedział: -Walka trwa do ostatniej rundy. Nie widomo jeszcze trzymając się sportowej nomenklatury, czy będzie to pojedynek 3-rundowy, 10 czy 12-to. A może w którejś rundzie będzie nokdaun? To niebawem się okaże, chociaż przeciwnik bije nieczysto, a nawet na oślep. Janusz Wolniak  

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej