Nie pozwólmy niszczyć polskiego Kościoła!

Nawet komuniści szanowali osoby duchowne. Ciężko im przez gardło przechodziły tytuły księdza, ojca, biskupa…, ale nie przekraczali tej granicy, za którą czai się nienawiść do drugiego człowieka. Oczywiście było i inaczej. Myślę, że jeszcze wielu ludzi pamięta seanse nienawiści Jerzego Urbana w stosunku do bł. Ks. Jerzego Popiełuszki. Jaki był tego finał, wszyscy wiemy - mamy w Kościele katolickim kolejnego męczennika. Teraźniejsza agresja mediów, przy obojętności władz, w stosunku do całego Kościoła, jak i do poszczególnych hierarchów, przybrała niespotykane rozmiary. Ich skala jest bezprecedensowa. Raz zarazem padają ciosy zadawane najwyższym polskim dostojnikom. Nie uszanowano nawet tak pięknej uroczystości jaką był Jubileusz ks. kardynała Henryka Gulbinowicza. Podczas Mszy św. we wrocławskiej katedrze arb. Józef Michalik wygłosił homilię na 90-lecie szanownego kardynała. Znalazł się w niej akapit dotyczący walki z kościołem środowisk feministycznych oraz wprowadzania w Polsce ideologii gender. Wiodące media wyinterpretowały te słowa jaką rzekomą obronę księży pedofilów. Pojawiły się szkalujące biskupa artykuły: Onet.pl –„Arcybiskup Józef Michalik po raz kolejny wywołuje skandal”. Wp.pl – „Arcybiskup Józef Michalik: księża molestują? Winne feministki, gender i pornografia”. Super Express – „Arcybiskup Józef Michalik znów szokuje: Pedofilii winne są feministki /Lepiej, gdyby arcybiskup Józef Michalik zastanowił się, co mówi, zanim to zrobi, lub po prostu niech nie odzywa się wcale”. TVN 24 – „Burza po słowach abp. Michalika”. A jeśli ktoś chce zapoznać się z całością wystąpienia, może je wysłuchać: http://www.radiorodzina.pl/wiadomosci/8075/ Również nieprzypadkowo w dniu urodzin ks. kardynała detektyw Rutkowski organizuje konferencję prasową, domagając się zadośćuczynienia dla kobiety mającej być skrzywdzoną przez nieżyjącego już księdza. Swoje pretensje kieruje pod adresem arb. Józefa Kupnego, nowego ordynariusza Archidiecezji Wrocławskiej. W różnych programach telewizyjnych pojawiają się nagle osoby mówiące jak przed laty stały się ofiarami księży. Trzeba z naleźć jakieś stare sprawy, bo jak ujawnił ks. Dariusz Oko w ciągu ostatnich 10 lat za pedofilię skazano ok. 6 tysięcy osób, a w tym tylko 27 księży. Oczywiście nie powinno być wśród tej grupy ani jednego duchownego, ale są. Czy to powód, by linczować wszystkich księży, a zwłaszcza tych, którzy mówią głośno prawdę o tym skąd w ogóle bierze się całe zło. Czy promowanie dzisiaj świata, gdzie tradycyjna rodzina ma być przeżytkiem, ograniczy wszelkie patologie? Jest pewne, że będzie odwrotnie. Kościół zawsze stał na straży ponadczasowych, uniwersalnych wartości. Doświadczał niejednokrotnie prześladowania i zniewagi. Żyjemy w czasach, w których to zjawisko wyjątkowo się potęguje. Polska to kraj chrześcijański, ale kiedy włączymy najpopularniejsze stacje telewizyjne i radiowe, kiedy przejrzymy główne portale internetowe i codzienne gazety, to możemy odnieść wrażenie, że katolicy to jakaś mniejszość, na dodatek mająca na czele ludzi ukrywających zło. Nie miejmy złudzeń, że pojedyncze przypadki pedofilii są tak mocno nagłaśniane w jednym celu. Chodzi o osłabienie wiary, zastraszenie księży, ale przede wszystkim o to, by ludzie przestali ufać swoim przewodnikom duchowym, by wstydzili się przynależności do Kościoła. Pora powrócić do starych sprawdzonych form publicznego manifestowania swojej wiary: - witania publicznie osób duchownych księży i sióstr pozdrowieniem „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, - reagujmy zdecydowanie, kiedy w naszej obecności ktoś zapomina o tytule osoby duchownej albo gdy jest ona obrażana, - przeżegnania się przed miejscami kultu religijnego (świątyniami, kapliczkami, krzyżami, itp.), - robienie znaku krzyża w różnych codziennych czynnościach, np. początku i końca podróży, - noszenia emblematów i symboli religijnych, np. łańcuszka z krzyżykiem, plakietek czy znaczków grup charyzmatycznych, - modlenia się różańcem świętym, - naklejania na pojazdach symboli religijnych, np. znaku ryby czy portretu św. Krzysztofa, - słuchania katolickich i radiowych stacji oraz domagania się od różnych nadawców kablówek, by te stacje mieli w swojej ofercie, - podpisywania różnych listów i petycji w obronie wiary, - domagania się poszanowania uczuć religijnych poprzez nienadawanie publiczne audycji szkalujących wiarę katolicką, - żądania dostępu katolików do publicznych mediów, -popieranie rozmaitych akcji, np. „Nie kupuj w niedzielę”.   Tych działań można by jeszcze wiele wyliczyć, ale najważniejsza musi być jedna. Żądanie natychmiastowego zaprzestania obrażania uczuć ludzi wierzących, szkalowania polskich księży i biskupów. Czy dla katolika to są jakieś niewyobrażalnie trudne rzeczy? Czy słowa pieśni tak zawsze pięknie śpiewanej w Kościele: „My chcemy Boga w rodzin kole/ W troskach rodziców, dziatek snach./ My chcemy Boga w książce, w szkole,/ W godzinach wytchnień, w pracy dniach”, mają pozostać martwe? Janusz Wolniak

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej