Majdan - ukraiński sen o wolności

Na Ukrainie nigdy nie byłem, ale przypominam sobie  książki Malczewskiego, Goszczyńskiego i  Zaleskiego. Oni w romantyzmie a później Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem” dali mi obraz narodu dzikiego, zapalczywego, ale zarazem honorowego, potrafiącego walczyć o godność i wolność. W bliższych nam czasach, w latach 30-tych XX wieku Stalin rozkułaczając chłopów, poprzez masowy terror doprowadził do śmierci, wg rozmaitych danych, nawet do 10 mln Ukraińców. Historia „wielkiego głodu” nawet dzisiaj wydaje się niewyobrażalna. Później były też przerażające zbrodnie, „rzeź wołyńska”, jej rozmiary a przede wszystkim okrucieństwo nacjonalistów ukraińskich wobec Polaków są już w naszym kraju wiedzą powszechną. W zeszłym roku, kiedy obchodzono rocznicę tych strasznych zdarzeń, ukazało się mnóstwo publikacji i jak się okazało, była to dla naszych rodaków wiedza wcześniej dziewicza. W międzyczasie mieliśmy wspólne Mistrzostwa Europy w piłce nożnej i tam razem polegliśmy pospołu. Odkryliśmy wtedy, że za wschodnią granicą nie żyją tylko ruscy, ale jest naród, który pragnie w Europie budować swoją tożsamość i pozycję. Na polskich placach budów, a przede wszystkim w rolnictwie pracuje mnóstwo Ukraińców. Dwa lata temu, kiedy pytałem ich o rządy Janukowycza, wyrażali się o nim w jednoznaczny sposób. Nie widzieli nadziei na rozwój swojego państwa pod rządami tegoż przywódcy. Opowiadali o swojej biedzie i nadziejach, że może kiedyś będą żyli tak jak Polacy. Bez problemu można było zrozumieć ich język. Nie Lubli kiedy mówiło się do nich po rosyjsku. Z żalem mówili, że Polacy rzadko ich rozróżniają od Rosjan. Kiedy wybuchła „Pomarańczowa rewolucja”, kilku moich kolegów pojechało do Kijowa. Pamiętam jak wiele było wówczas entuzjazmu i radości, że obok możemy mieć demokratycznego sąsiada, i jak szybko nadzieje te prysły. Juszczenko i Tymoszenka szybko roztrwonili ówczesny potencjał. Nowy bunt Ukraińców na Placu Niepodległości – Majdanie rozpoczął się i trwał w skrajnie niesprzyjających warunkach pogodowych. Czy ktoś w Polsce wytrzymałby na dworze przy 20 stopniowych mrozach, atakowany przez armatki wodne? Patrzyłem na te zdarzenia z nieukrywanym podziwem i obawą, jak to się zakończy. No i stało się. Zaczęli ginąć ludzie. Skala tych zdarzeń zaskoczyła wielu obserwatorów. Mało kto spodziewał się, że można ot tak zabijać ludzi. I oto kiedy znienawidzony Janukowycz uciekł z Kijowa, a władza przeszła w ręce Euromajdanu, wydawało się że w końcu dla Ukraińców nastaną lepsze czasy. No, ale kiedy trwała rewolucja już wtedy słychać było pohukiwania i pogróżki Wielkiego Brata. Wielu komentatorów mówiło, że mają szczęście Ukraińcy, że trwa olimpiada w Soczi, ale po jej zakończeniu Putin o nich nie zapomni. I spełniła się ta przepowiednia. O dziwo, teraz mimo wszystko zaczęto się dziwić, tak jakby wcześniej tę interwencją Putinowską nikt na poważnie nie brał. Kolejne państwa i politycy zajmują coraz to nowe stanowiska a wojska rosyjskie zajmują kolejne rubieże. Anschluss Krymu stał się faktem. Historia pisze nowe rozdziały w dziejach naszego sąsiada. Polska  i Unia, która rozbudziła wolnościowe nadziej Ukraińców, nie może być obojętna na nową sowiecką agresję, na odrodzenie się komunistycznych demonów. W obliczu wspólnego zagrożenia odrastającą się hydrą Imperium Sowieckiego, musimy być dzisiaj razem z Ukrainą. Wolny świat nie może dopuścić, by marzenia o wolności nie były dla tego kraju snem, ale stały się  rzeczywistością. Janusz Wolniak

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej