Rozbrojenie

To był tydzień. A zwłaszcza jego koniec. Działo się wiele rzeczy bardzo spektakularnych, o których jeszcze długo jeszcze będzie się mówiło. Rosja ostatecznie zawłaszczyła Krym, a korytarze sejmowe zaczęli okupować rodzice wraz ze swoimi niepełnosprawnymi dziećmi. Na Ukrainie pluli sobie w brodę, że dali się swego czasu rozbroić, a gwarancjami o nienaruszalności granic można sobie dzisiaj tylko cokolwiek podetrzeć. I parlament ukraiński rozpoczął prace nad ustawą o wypowiedzeniu traktatu o nierozpowszechnianiu broni jądrowej oraz o podjęciu procesu wzbogacania uranu. Na Krymie z kolei zielone ludziki konsekwentnie i stanowczo rozbrajają kolejne garnizony ukraińskie, nie pozostawiając żadnych złudzeń nikomu, kto tu rządzi. Tymczasem p.o.  prezydenta Ukrainy Tursunow każe się bronić,  tym w sumie osamotnionym i bezbronnym żołnierzom. Czyżby potrzeba było więcej męczenników? W piątkowy wieczór za sprawą protestujących rodziców niepełnosprawnych dzieci i premiera Tuska zobaczyliśmy spektakl na żywo. Kto nie oglądał, niech żałuje. Było jak w klasycznej tragikomedii z elementami groteski. Najpierw wykrzyczany dramat, później oskarżona Kępa, a potem uśmiech i uściski z Tuskiem. Brakło tylko sweetfoci, ale może i ona była, tylko na wizji tego nie zobaczyliśmy. Nastąpił też zwrot akcji, kiedy protestujące przepraszały za koleżankę, która pomyliła poseł Kępę z kimś innym. Finał nastąpi dzisiaj, w sobotę o 18.00, ale rozbrojenie już nastąpiło. Do ludu przyszedł ojciec narodu, wysłuchał, zadumał się nad losem maluczkich, uśmiech rzucił na lewo i prawo, i dał nadzieję, tym którzy już ją stracili. Rozbrojeni Ukraińcy i rozbrojeni rodzice. Z jednej i strony bezsilność i pozorna pomoc świata. Z drugiej krzyk rozpaczy ludzi odartych z godności, muszących tłumaczyć proste prawdy przybierającemu niewinną minkę ministrowi Kosiniakowi i troskliwemu premierowi. Rozbrojenie Ukrainy ma wymiar klęski, raczej nieodwracalnej, przynajmniej w dającym się przewidzieć czasie. Sprawa rodziców poświęcających się bez reszty swoim chorym dzieciom pozostaje otwarta. Czy ich determinacja przyniesie sukces, myślę że tak. Ale czy będzie to chwała dla naszego Państwa i osobiście premiera. Myślę, że nie. Jeśli doprowadza się ludzi do takiego sytuacji, że zmuszeni są narażać zdrowie swoich dzieci i okupować państwowe urzędy, to jest to mimo wszystko porażka nieudolnego rządu, a tym samym i Państwa. Janusz Wolniak  

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej