Mój jest ten kawałek podłogi

Może niektórzy pamiętają piosenkę Mr. Zooba, skąd zaczerpnąłem tytuł do teraźniejszego felietonu. A skojarzenie przyszło, kiedy usłyszałem w „Wiadomościach” wypowiedź jednej z kobiet protestującej w Sejmie i mówiącej, że teraz ten kawałek podłogi, to jest nasz dom. Zaspokojenie żądań rodziców opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi, wbrew temu co mówi Tusk, wcale budżetu by nie zrujnowało. Chodzi o co innego, o czym wszyscy doskonale wiedzą, zaspokojenie jednej grupy społecznej, może wywołać roszczenia kolejnych. I tego premier, i jego otoczenie, naprawdę się boi. Jeśli protestujący, tak jak zapowiadają, wykażą się dalej determinacją, może to zmusić rząd do rewizji stanowiska i jednak przyjęcia dla tych ludzi korzystniejszych rozwiązań. Myślę, że szansa na to byłaby szybsza, gdyby ludzie utożsamiający się z protestującymi, czynnie włączyli się do akcji protestu. Zapomnieliśmy już, że kiedyś w czasach narodzin „Solidarności”, było coś takiego jak strajk solidarnościowy. Teraz ten rząd, chociaż ma bardzo słabe notowania, to dalej czuje się pewnie, bo wspierają go media, i to zarówno prywatne, jak i publiczne. Dziennikarze głównego nurtu, tylko pozornie współczują koczującym w sejmie rodzicom i ich dzieciom, w rzeczywistości robią wszystko, by osłabić wydźwięk tego protestu. Na razie to im się nie udaje, ale widać że pracują nad tym usilnie. Jakże bowiem ocenić zaproszenie dzień po dniu, prowokujących otwarcie rodziców posłów Libickiego i Niesiołowskiego. Chodzi o to, by w jakiś sposób zdyskredytować tych ludzi. Pojawienie się obok nich polityków ma być dowodem na to, że to jest polityczne działanie. A do cholery, gdzie jak nie po sejmie mają łazić politycy. Przecież to najbardziej polityczne z politycznych miejsc! Palikot rugający cynicznie swoją psiarnię  budzi odrazę, ale w równym stopniu i ci, którzy tym grają. Czy dobrze zrobił przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda, pojawiając się w parlamencie? Nie wiem, ale czy to trędowaci jacyś, że nie można z nimi rozmawiać? Od tego właśnie są politycy, by takie sprawy rozwiązywać. Jeśli tej sprawy nie załatwią, to w oczach wielu ludzi stracą mandat do rządzenia. Również opozycja, ta część która teraz milczy, też na tym wcale nie zyska. Politycy zajęci samym sobą zaczynają powoli tracić kontakt z rzeczywistością. Pora zobaczyć jakie problemy mają Polacy, co ich zajmuje na co dzień i jakie mają oczekiwania. W przywoływanej piosence padają jeszcze słowa: „Wielkie dzieło skończyłem,/ But do wyjścia mnie pcha./Prężę się i napinam, Lecz mur stoi jak stał”. Dzisiaj tym murem jest władza. Oni. My jeszcze bierni, ale ci najsłabsi pokazali, jak walczyć o swoje, jak wydrzeć kawałek podłogi. Janusz Wolniak

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej