Wrażliwość pani minister

Jakoś nie zauważona przeszła ostatnio rocznica pewnej nominacji. Wszak to cztery miesiące temu, 27 listopada urząd ministra edukacji narodowej objęła Joanna Kluzik-Rostkowska. Z tej łączki oświatowej dwa ostatnie krzaczki. Wypichciła je Pani Joanna. W pierwszym przypadku, wychodząc naprzeciw laickich środowisk domagających się obowiązkowych lekcji etyki, zmieniła obowiązujące prawo. Dotychczas szkoły mogły je realizować pod warunkiem zgłoszenia się co najmniej trojga chętnych. Teraz Kluzikowa złożyła podpis pod rozporządzeniem mówiącym, że wystarczy jedna osoba i już takie zajęcia trzeba organizować. Jakie to proste. Jeden pstryk i już. Do tego można też w każdej chwili z takich zajęć zrezygnować. Nie trzeba za wiele wyobraźni, by zobaczyć jak to może wyglądać w praktyce. Może by tak pójść tym tropem i na przykład jak się komuś zachce nauki chińskiego, to też mu sprowadzić lektora, wszak Chińczyków jest bardzo wielu. Pani Kluzikowa bardzo jest wrażliwa na wszelkie lewackie krytykanctwo. Kiedy w powiecie wołomińskim szkoły we współdziałaniu z lokalnym samorządem zainicjowały akcję „Szkoła Przyjazna Rodzinie”, za pośrednictwem mazowieckiego kuratorium zażądała wyjaśnień na piśmie. No bo przecież może się okazać, że placówki nie uwzględniają nowoczesnego rozumienia rodziny. To nie tylko mama i tata, czy samotna matka, ale czy takie szkoły przyjazne są rodzinom typu tata i tata, mama i mama, albo związkom patchworkowym? Tego nie wiadomo. Trzeba zatem niepokornych przywołać do porządku. Pani minister pilnie oczekuje odpowiedzi, ale szkoły odpowiadają jakim prawem. Co komu do domu? Zobaczymy jak ten spór się zakończy. Zaczyna nasza Kluzia myśleć o przyszłości. A nuż się Tuskowi w wyborach przekręcą, to wtedy gdzie pójdzie? Na prawicy już była, partię „Polska jest najważniejsza” bez sukcesu zakładała, no to jeszcze została lewizna i pańszczyzna. Trzeba mieć dobre notowania w genderowych kręgach, może to się kiedyś przyda. A wracając do obecnych działań pani minister. Na stronie MEN można wyczytać złotą myśl szefowej resortu: „To będzie wyjątkowy rok, bo naukę rozpoczną siedmiolatki i sześciolatki urodzone w pierwszym półroczu 2008 roku”. Tego wyjątkowego roku boi się dużo rodziców, którzy za nic nie chcą odbierać swoim dzieciom dzieciństwa. Ale jak powiedziała pani minister na początku swoich rządów, zna się na rzeczy, bo też jest matką. Jak podawały wtajemniczone media, na stanowisko w resorcie edukacji, nasza bohaterka trafiła przypadkiem, nikt inny nie chciał obejmować schedy po poprzednich reformatorkach. Pani Kluzikowa zaczyna tymczasem coraz częściej reprezentować swój urząd na zewnątrz, wszak od nominacji minęły już 4 miesiące. Jak dawna lwica lewicy walczy o darmowy podręcznik dla pierwszaka, głośno zastanawia jak mają wyglądać lekcje edukacji seksualnej, itd. Strach się bać, co jeszcze do wyborów może zdziałać. Wszak za rok kampania wyborcza do parlamentu i trzeba będzie się czymś pochwalić. Janusz Wolniak    

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej