Joanna Szczepkowska

Wprawdzie do 4 czerwca jeszcze trochę czasu zostało, by odnieść się do tej rocznicy, ale dwie rzeczy skłoniły mnie do tego, by temat przyśpieszyć. Od paru dni głośno jest o rozstaniu Joanny Szczepkowskiej z „Gazetą Wyborczą” a dokładniej mówiąc dodatkiem tego pisma pt. „Wysokie Obcasy”, gdzie zamieszczała swoje felietony. Przypomnę młodszym czytelnikom, że Joanna Szczepkowska oprócz aktorowania, przeszła do historii najnowszej, kiedy w 1989 r., w ówczesnej, jeszcze PRL-owskiej telewizji powiedziała słynne słowa, że 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm. Nigdy nie zapomnę skonsternowanej miny spikerki, która z nią wówczas rozmawiała. Oczywiście, komunizm wcale 4 czerwca się nie skończył. Jego relikty do dzisiaj istnieją. Towarzysz Szmaciak ma się dobrze. Brak dekomunizacji czkawką nam się odbija. Ostatni sekretarze PZPR Kwaśniewski, Miller czy Czarzasty często pojawiają się w mediach i bez żenady przywołują „upiory rewolucji”. I takich pomniejszych sekretarzy co rusz można spotkać. Uaktywniają się szczególnie w okresie wyborów, widząc wtedy dla siebie szansę na powrót i licząc na krótką pamięć narodu. Poza tym przecież wyrosły już nowe pokolenia Polaków, które „zasługi komunistów” mogą tylko znać z historii, a tej jak wiemy, uczy się po łebkach. Trzeba zatem przypominać ciągle who is who w Polsce, bo okaże się, że jak jeden z takich domorosłych myślicieli napisał, to dzięki komunistom mamy dzisiaj wolność. Wracając do pani Szczepkowskiej, muszę dodać, że jej wolta acz spóźniona, to ważna, bo medialnie nośna. Środowisko „Wyborczej” odsądziło ją od czci i wiary. Nie może wśród nich być ktoś, kto tak jak Szczepkowska, otwartym tekstem mówi o homolobby w teatrze, krytykuje ideologię gender, chwali ks. Oko i do tego otwarcie krytykuje akcje pt. „Ludzie Wolności”. Ta inicjatywa związana jest właśnie z nadchodzącą 25. rocznicą wyborów 4 czerwca. Dzisiaj ich ułomność jest nam dobrze znana, ale wtedy to był czas wielkiej euforii, że udaje się chociaż w części odsunąć komunistów od władzy. Naród pokazał komunistom, że ich miejsce to śmietnik historii. Zabrakło wówczas determinacji, by zakazać pełnienia funkcji publicznych tym wszystkim, którzy Polskę przez ponad 40 lat grabili. Szczepkowska po 25 latach doświadczyła na własnej skórze, bo szykany za poglądy dotknęły ją nie tylko w gazecie, że tenże komunizm, którego upadek obwieściła, jest dalej, tyle że pod inną fasadą. Obecna liberalna polityka rządzącej koalicji narobiła już wiele szkód, które przez lata trzeba będzie naprawiać. Mariaż Tuska i Millera może być prawdopodobnym scenariuszem. Oby naród nie dał się zwieść fałszywym prorokom. Janusz Wolniak  

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej