Lech Wałęsa w Solidarności?

„Wstępuję do "Solidarności" jeszcze raz, bo kapitaliści za dużo sobie pozwalają i trzeba ich przytemperować” – powiedział Lech Wałęsa. Miał jeszcze dodać, że jeśli go nie przyjmą, to założy własną organizację. Zdarzenie miało miejsce w przedświąteczną środę, w Wielkim Tygodniu. Ciekawy jestem co wpłynęło na Lecha Wałęsę, że nagle przewartościował swój stosunek do NSZZ „Solidarność”. Może wziął udział wcześniej w rekolekcjach, może jakaś rozmowa, nie wiem, ale jeśli te słowa nie są puste, świadczą o radykalnej zmianie. Wszak były Prezydent musi wiedzieć, że Związek przygotowuje się do kolejnej akcji przeciwko tym posłom, którzy popisali się antyzwiązkową postawą. Wiadomo, że dotyczy to przede wszystkim parlamentarzystów obecnej koalicji rządowej. Czyżby Wałęsa całkowicie zmienił front? Czy przeszedł do opozycji? Ale przecież Lech Wałęsa nie musi wstępować do „Solidarności”. On w niej jest, czy formalnie czy nie, tak już zostanie. Historia tak się potoczyła, że to jemu przypadł ten splendor i na świecie jest synonimem tej nazwy. Można się oburzać, można zaklinać rzeczywistość, ale się jej nie zmieni. To nie Cenckiewicz, nie Gwiazda, nie Walentynowicz czy największy jego przeciwnik Krzysztof Wyszkowski zapiszą się na kartach podręczników, tylko On właśnie. Nagroda Nobla nobilitowała go na wieki. Czy zasłużenie, czy inni nie byli bardziej godni i bohaterscy? To już dzisiaj tylko akademicka dyskusja. Nie da się zrzucić Lecha Wałęsę z tego piedestału. Przez ostatnie lata pierwszy Przewodniczący „Solidarności” bardzo dużo zrobił, by w Polsce Związek przestał cokolwiek znaczyć. Na szczęście jego wysiłki nie dały rezultatów. Teraz chce wejść do bieżącej polityki, powracając do źródeł. Tylko w jakiej roli? Doradcy? Przywódcy? Eksperta? Od czasu kiedy został Prezydentem RP pokazał, że możliwości, jakie ma, nijak się mają z oczekiwaniami narodu. Ośmieszył nie tylko urząd Prezydenta, ale i miał negatywny wpływ na stosunek do całej tzw. solidarnościowej spuścizny. Czy teraz można poważnie traktować powrót marnotrawnego syna? Wybujałe ego, myślenie o sobie w kategoriach męża stanu, niemal zbawiciela, wyroczni, kiedy w ostatnich miesiącach widzieliśmy zdjęcia, które sam upowszechniał, gdzie stał obok luksusowych samochodów, spał w ekskluzywnych apartamentach, itd. I teraz mamy uwierzyć, że ten kapitalizm, w którym tak się od lat nurza, który daje mu zarabiać miliony, stał się dla niego niedobry. Ta metamorfoza jest dla mnie tak nieautentyczna i tak kuriozalna, że zastanawiałem się czy w ogóle poświęcać temu jakąkolwiek uwagę. Jednak uznałem, że trzeba, bo przecież wyrosły nowe pokolenia, które nie pamiętają Wałęsy, nie tylko jako Przewodniczącego „Solidarności”, ale również jako Prezydenta. Dzisiaj to człowiek, który chce za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Rozumiem jego frustrację. Gdy tylko wyjedzie za granicę, przyjmowany jest z honorami niemal męża stanu, a w Polsce tylko naiwni albo cynicy, w rodzaju Lisa czy Olejnikowej, zapraszają go do swoich audycji. Ta kolejna próba zaistnienia Wałęsy, w polskiej przestrzeni publicznej, z góry skazana jest na porażkę. Tylko pod jednym warunkiem  miałaby ona szansę powodzenia. Musiałby niegdysiejszy bohater przyznać się do swoich słabości i dokonać ekspiacji, chociaż nie wiem czy i w tę przemianę ludzie by uwierzyli. To już nie człowiek z żelaza, nie człowiek z nadziei, tylko człowiek zagubiony, żądny dawnej sławy i śniący o władzy, szukający swojego miejsca na ziemi. Myślę, że nie uda mu się przeszkodzić współczesnej „Solidarności” w walce z tymi ludźmi, którzy kreują dzisiaj antypracowniczą, antyspołeczną i antynarodową politykę. I tylko tyle oczekuję dzisiaj od Wałęsy, by nie przeszkadzał. Janusz Wolniak

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej