Jeszcze raz o Charlie Hebdo

Ostatnio pisałem o ludziach, którzy już wcześniej przewidywali, że w końcu dojdzie do rozlewu krwi. Dziś parę słów o tym, jak całe zajście jest komentowane.  

Minuta ciszy w Parlamencie Europejskim, gazety piszące, że „są Charlie” i politycy ogłaszający, że Zmarli polegli za wolność, demokrację i wartości europejskie. Jak dla mnie kreowanie zabitych na niemalże świętych męczenników to nieporozumienie. Oni żadne wartości nie walczyli, po prostu prowadzili biznes. Nic złego w zarabianiu, oczywiście. Tylko udawanie, że zabito grupę osób szczególnie czcigodnych (patrząc na to, w jaki sposób zarabiali) to mijanie się z prawdą.

Można, a nawet należy współczuć rodzinom. Osobiście uważam, że warto się za Nich pomodlić (tak samo zresztą jak za sprawców). Ale potrzeby solidaryzowania się z ludźmi, którzy zarabiali na bluźnierstwach wobec mojego Boga nie odczuwam. Życzę im dobrze, wierzę że Bóg ich do siebie dopuści, bo przecież jest Bogiem wybaczającym - ale wystawianie Im laurek to już lekka przesada.

I to by było tyle na temat Charlie Hebdo. Następny wpis będzie o czymś innym.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej