Resovia w wielkim finale

Chyba niewielu kibiców siatkówki spodziewało się, że starcie polskich gigantów w półfinale Ligi Mistrzów zakończy się po zaledwie trzech setach. Nawet w przypadku wyrównanej walki w każdej z partii. Tymczasem Resovia właśnie w trzech setach odprawiła bełchatowską Skrę i to ona w niedzielę powalczy o złoto.

Pierwszy set wyrównany był do stanu 18:18. Wówczas obie drużyny grały na zasadzie punkt za punkt. Do tego momentu żadna z ekip nie pozwoliła odskoczyć przeciwnikowi. Końcówka partii należała jednak do rzeszowian, którzy wyszli na prowadzenie 20:18. Miguel Falasca poprosił o czas, ale na niewiele to się zdało. Resovia prowadziła kolejno 21:19, gdy akcję skończył Nowakowski, 22:20 po ataku Schoepsa i następnie 24:22. Falasca wziął kolejny czas, ale losów seta już nie odwrócił. Mimo, iż w pierwszej odsłonie spotkania to Resovia psuła więcej zagrywek, to set zakończył zepsuty serw Karola Kłosa ze Skry. Wynik 25:23.

W drugim secie wydawało się, że Skra podejmie walkę i pokusi się o doprowadzenie do wyrównania. Przy stanie 7:5 dla Resovii, bełchatowianie wygrywali kolejne piłki i na pierwszą przerwę techniczną schodzili na prowadzeniu. Wszystko układało się po myśli Skry do stanu 10:13. Wówczas trener Resovii, Andrzej Kowal poprosił o czas, wytrącając bełchatowian z rytmu. Od tego momentu rzeszowianie zdobyli pięć punktów z rzędu, wychodząc na dwupunktowe prowadzenie. Wtedy Falasca za Marechala desygnował do gry Winiarskiego. Ten tuż po wejściu na boisko zdobył czternasty punkt dla Skry. Na drugą przerwę techniczną to jednak rzeszowianie zeszli z dwupunktową przewagą, nie oddając prowadzenia już do końca drugiej partii, wygrywając 25:23.

Podobny przebieg miał również set trzeci. Początkowe prowadzenie Skry, chwilowa przewaga Resovii i ponowne wyjście na prowadzenie bełchatowian. Do stanu 14:13 dla podopiecznych Miguela Falasci kibice Skry mogli jeszcze mieć nadzieję na przedłużenie meczu do co najmniej czterech partii. Nic z tego jednak nie wyszło, bowiem od tego momentu inicjatywę znów przejęli rzeszowianie, schodząc na drugą przerwę techniczną na prowadzeniu 16:14. Resovia znów nie pozwoliła odebrać sobie prowadzenia do końca partii, kończąc trzeci set, tak jak dwa pierwsze, 25:23.

W decydujących momentach każdego z setów to rzeszowianie przejmowali inicjatywę, kończąc partie po swojej myśli. W decydujących chwilach siatkarze Resovii nie zawodzili. Oby podobnie było w jutrzejszym finale z rosyjskim Zenitem Kazań, który w swoim półfinale ograł berlińskich gospodarzy. Mecz o trzecie miejsce pomiędzy Skrą a Berlin Recycling Volleys rozpocznie się o godzinie 13.00, wielki finał o 15.45.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej