Wielka Sobota Miedzi

Wyjątkowo radosne dla piłkarzy i sympatyków Miedzi Legnica będą Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Wszystko dzięki spektakularnemu zwycięstwu legniczan nad utytułowanym, choć obecnie zamykającym tabelę pierwszej ligi piłkarskiej, Widzewem Łódź.

Podopieczni Janusza Kudyby rozbili przed własną publicznością łodzian aż 6:1. To najwyższe zwycięstwo w dwudziestej czwartej kolejce. W sezonie wyższą wygraną zanotowała jedynie Termalica Nieciecza w inaugurującym rozgrywki spotkaniu w Głogowie z Chrobrym. W dziesiątej kolejce 6:1 z Sandecją Nowy Sącz zwyciężyła u siebie Bytovia Bytów, natomiast w osiemnastej kolejce Chojniczanka na własnym boisku rozbiła Pogoń Siedlce 5:0. To oznacza, że zwycięstwo Miedzi nad Widzewem jest najwyższym w rundzie wiosennej pierwszej ligi.

Pierwsza połowa nie zapowiadała jednak tak wysokiego zwycięstwa gospodarzy. Raczej sprawdzało się to co przed meczem zapowiadał trener gospodarzy. – To jest mecz podwyższonego ryzyka, ze względu na osobę trenera Wojciecha Stawowego, który pracował tutaj. Przyjedzie, będzie się chciał pokazać z dobrej strony. Zespół Widzewa będzie bojowo nastawiony, tym bardziej, że w dwóch ostatnich meczach zdobył cztery punkty. Do tej pory runda pokazuje, że tu każdy może z każdym wygrać. Każdy sobie zdaje sprawę, że Widzew to nie jest zespół niedoświadczonych młodzików. Myślę, że jeszcze niejednemu zespołowi punkty odbierze. – zapowiadał spotkanie Janusz Kudyba.

I rzeczywiście pierwszą groźną okazję, w 7. minucie meczu, stworzyli sobie goście, gdy groźnie uderzał Dawid Kwiek. To jednak gospodarze zdołali wyjść na prowadzenie. W 16. minucie Szczepaniak otrzymał podanie od Łobodzińskiego i precyzyjnym strzałem w długi róg nie dał szans Krakowiakowi. W 23. minucie znów groźnie zaatakował Widzew. Wrzesiński wdarł się pod bramkę Miedzi i tylko dzięki dużemu szczęściu gospodarze nie stracili gola. Z biegiem czasu coraz mocniej do głosu zaczęła dochodzić jedenastka gospodarzy. W 26. minucie piłka po groźnym strzale Szczepaniaka poszybowała tuż obok słupka. Dwie minuty później, po uderzeniu Labukasa, bramkarz gości przepuścił futbolówkę pod brzuchem na rzut rożny, po którym ten sam napastnik Miedzi strzelił głową obok słupka. Do przerwy gospodarze nie wykorzystali jeszcze kilku innych dobrych okazji do podwyższenia wyniku.

To co stało się po przerwie najlepiej oddają słowa szkoleniowca gości. - To najniższy wymiar kary jaki tutaj dzisiaj nas spotkał. Myśmy ten mecz mogli zdecydowanie wyżej przegrać. Te rozmiary przynoszą dużo wstydu mojej osobie. Orkiestra tak gra, jak dyryguje dyrygent. Graliśmy bardzo słabe spotkanie, przegraliśmy zasłużenie z drużyną, która była od nas zdecydowanie lepsza. Nie można powiedzieć, że Miedź grała dlatego dobrze, bo Widzew był słaby. Miedź wygrała, ponieważ grała bardzo dobrze i była od nas zdecydowanie lepsza. Wygrała to spotkanie bezwzględnie zasłużenie. – oceniał zdołowany Wojciech Stawowy.

Po przerwie Miedź zagrała w ofensywie koncertowo. Kolejne bramki dokładali Szczepaniak, Garuch i Łobodziński. Widzew zdołał odpowiedzieć jedynie golem Krystiana Nowaka na 3:1 z rzutu karnego. Gospodarze mogli pokusić się o jeszcze wyższe zwycięstwo, ale w kilku sytuacjach zabrakło precyzji. - Wykorzystaliśmy myślę, 60-70 procent tych sytuacji, które stworzyliśmy. Zespół zagrał na bardzo dobrym poziomie. W przerwie powiedziałem zawodnikom, że sytuacje jeszcze będą. Druga, trzecia bramka to już było po meczu. Zawodnicy wtedy grali swobodnie, nawet ci, którzy wchodzili. Jestem bardzo zadowolony, była duża jakość. Na pewno byliśmy lepszym zespołem od Widzewa, dlatego takie rozmiary zwycięstwa w tym spotkaniu. Graliśmy mecz z Sandecją, wygraliśmy 4:0, dzisiaj stworzyliśmy 9-10 sytuacji, strzeliliśmy sześć. Mamy spory potencjał jeśli chodzi o ofensywę i staramy się to wykorzystywać. – podsumowywał zadowolony szkoleniowiec Miedzi, Janusz Kudyba.

Także inne dolnośląskie zespoły dwudziestą czwartą kolejkę zaliczą do udanych. Zagłębie Lubin wygrało w Ostródzie 4:1 ze Stomilem Olsztyn. Chrobry Głogów wygrał natomiast w Siedlcach z Pogonią. Punkty straciły za to dwa zespoły z bijącej się o awans czołowej trójki. Termalica i Wisła Płock solidarnie zremisowały na własnych boiskach 1:1. Zespół z Niecieczy podejmował Arkę Gdynia, a Wisła mierzyła się z Dolcanem  Ząbki. Skorzystało na tym Zagłębie, które ma teraz trzy punkty przewagi nad najgroźniejszymi konkurentami do awansu.

 

I liga – XXIV kolejka

 

Miedź Legnica – Widzew Łódź 6:1 (1:0)

Bramki: Szczepaniak 16, 49, 88, Garuch 55, 81, Łobodziński 79 – Nowak 76 (karny)

Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)

Asystenci: Dariusz Ignatowski (Bydgoszcz), Jacek Tokarski (Opole)

Widzów: 2000

Miedź: Smug - Mrowiec, Lafrance, Midzierski, Woźniczka - Garuch (83. Feruga), Kakoko (83. Cierpka), Bartoszewicz, Łobodziński - Szczepaniak, Labukas (75. Chrzanowski); trener Janusz Kudyba

Widzew: Krakowiak - Nowak, Kasperkiewicz (76. Kasprzak), Kimura, Mroziński - Nishi, Straus (59. Rybicki), Kwiek, Bernhardt, Wrzesiński - Osmanaj (46. Batrović); trener Wojciech Stawowy

 

Stomil Olsztyn – Zagłębie Lubin 1:4 (0:3)

Pogoń Siedlce – Chrobry Głogów 0:2 (0:1)

Termalica Nieciecza – Arka Gdynia 1:1 (1:1)

Wisła Płock – Dolcan Ząbki 1:1 (0:0)

Bytovia Bytów – Olimpia Grudziądz 0:3 (0:1)

Flota Świnoujście – GKS Tychy 1:0 (1:0)

Chojniczanka Chojnice – Sandecja Nowy Sącz 2:1 (1:0)

Wigry Suwałki – GKS Katowice 2:0 (1:0)

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej