Legia jeszcze się trzyma, Termalica już nie

Porażka warszawskiej Legii w Gdańsku sprawiła, że w 27 kolejce zmiana na fotelu lidera T-Mobile Ekstraklasy była bliska. Lech Poznań nie wykorzystał jednak nadarzającej się szansy, remisując na własnym boisku z niepokonaną wiosną Koroną Kielce. Tym samym podopieczni Macieja Skorży wciąż pozostają na pozycji wicelidera.

Do ligowej czołówki coraz mocniej puka Lechia Gdańsk, która do trzeciej Jagielloni traci już tylko cztery punkty. Nic nie wskazuje na to, by gdańszczanie mieli na ligowym finiszu popaść w jakąkolwiek zadyszkę. Porażka z Cracovią w 26 kolejce była jedynie wypadkiem przy pracy. Gdańszczanie wiosną wygrali już pięć spotkań (wszystkie 1:0), dwa zremisowali i doznali zaledwie jednej porażki, we wspomnianym mecz w Krakowie. Liga jest na tyle wyrównana, że praktycznie nie ma kolejki, by któryś z faworytów nie zgubił punktów. To oznacza, że po podziale punktów po sezonie zasadniczym, gdańszczanie staną się jednym z faworytów do mistrzostwa Polski.

Receptą na sukces było poukładanie gdańskiej defensywy, którą zimą wzmocnili doświadczeni Jakub Wawrzyniak i Grzegorz Wojtkowiak. Grę obronną Lechii docenił również selekcjoner Adam Nawałka, na ostatnie zgrupowanie powołując wszystkich polskich defensorów biało-zielonych. Oprócz Wawrzyniaka i Wojtkowiaka w kadrze narodowej znalazł się Rafał Janicki. Dodając do tego czwartego reprezentanta, Sebastiana Milę, lechiści stanowią prawdziwą mieszankę wybuchową, którą w maszynkę do wygrywania poskładał trener Jerzy Brzęczek.

Gdańszczanie będą chcieli pokrzyżować plany prowadzącej dwójki. Lech i Legia rywalizować ze sobą będą o podwójną koronę. 2 maja lider z wiceliderem spotkają się bowiem na Stadionie Narodowym, w wielkim finale Pucharu Polski. Czy ktoś jeszcze będzie w stanie namieszać w czołówce? Z pewnością nie można lekceważyć białostockiej Jagiellonii, która po znakomitym początku wiosny i pokonaniu Legii i Śląska, zbyt często zaczęła gubić punkty. Po podziale tabeli na dwie grupy wszystko zacznie się od nowa.

Wiosną nie najlepiej radzi sobie wicemistrz jesieni z Wrocławia. Śląsk w tym roku jeszcze nie wygrał, jednak gdy w końcu się przełamie, znów może być groźny dla każdego. Ligowa wiosna wywróciła zresztą jesienną hierarchię do góry nogami. Mecz za meczem wygrywa bydgoski Zawisza, który wiosną zanotował sześć zwycięstw (w tym sześć z rzędu, a passa nie została przerwana!) oraz dwa remisy. Znakomicie spisuje się kielecka Korona, która wiosną z trzema zwycięstwami i pięcioma remisami, pozostaje bez porażki. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza są już bardzo bliscy czołowej ósemki. Regularnie punktuje także chorzowski Ruch, zaś fatalnie spisuje się GKS Bełchatów, który wiosną wygrał tylko z Wisłą, a pozostałe spotkania przegrał.

Zaskakujące rezultaty padają też na zapleczu ekstraklasy. Łódzki Widzew, który tydzień temu doznał bolesnej porażki 1:6 w Legnicy z Miedzią, tym razem ograł u siebie walczącą o awans Termalicę Nieciecza. Choć przyznać trzeba, że zespół Piotra Mandrysza wiosną to już nie ta sama drużyna, która jesienią rozstawiała rywali po kątach. Zeszłotygodniowi pogromcy Widzewa z Legnicy, tym razem zremisowali przed własną publicznością ze Stomilem Olsztyn.

- Zaskoczyliśmy się sami sobą, bo prezentowaliśmy się dosyć słabo. Byliśmy mało agresywni, ospali i  nie graliśmy takim pressingiem jak w meczu z Widzewem, gdzie te piłki bardzo szybko odbieraliśmy i tworzyliśmy sobie sytuacje. Tych sytuacji dzisiaj może troszkę więcej było w drugiej połowie, aczkolwiek nie przypominam sobie, żeby były takie klarowne, po których moglibyśmy strzelać bramki, oprócz Mateusza Szczepaniaka z głowy. Ta liga jest właśnie taka, że każdy z każdym walczy, wygrywa. Mecze są ciężkie. Trzeba wybiegać, pogonić, wyrwać te punkty z boiska. My dzisiaj mało zrobiliśmy, żeby te trzy punkty zostały w Legnicy. – podsumował spotkanie ze Stomilem, obrońca Miedzi, Adrian Woźniczka.

Z kolei w derbach Zagłębia Miedziowego, walczący o utrzymanie, Chrobry Głogów, urwał punkty rywalizującemu o awans do piłkarskiej elity, Zagłębiu Lubin. Potknięcia rywali w walce o promocję do ekstraklasy, wykorzystała Wisła Płock, która w najmniejszym możliwym rozmiarze zwyciężyła w Nowym Sączu. Pierwsza liga zaskakuje co tydzień. Tak zapewne pozostanie do końca rozgrywek.

 

T-Mobile Ekstraklasa – XXVII kolejka

 

Wisła Kraków - Górnik Zabrze 1:1 (1:0)

Ruch Chorzów – Cracovia Kraków 3:0 (3:0)

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:0 (0:0)

Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)     

Pogoń Szczecin – Jagiellonia Białystok 2:0 (0:0)

GKS Bełchatów – Zawisza Bydgoszcz 1:4 (1:3)

Lech Poznań – Korona Kielce 1:1 (0:0)

Górnik Łęczna – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0

 

I liga – XXV kolejka

 

Widzew Łódź – Termalica Nieciecza 2:1 (1:0)

GKS Tychy – Chojniczanka Chojnice 3:3 (0:1)

Dolcan Ząbki – Wigry Suwałki 0:0 

Miedź Legnica – Stomil Olsztyn 1:1 (0:1)

Olimpia Grudziądz – Pogoń Siedlce 0:1 (0:1)

GKS Katowice – Bytovia Bytów 0:0

Arka Gdynia – Flota Świnoujście 1:0 (0:0)

Chrobry Głogów – Zagłębie Lubin 0:0

Sandecja Nowy Sącz – Wisła Płock 0:1 (0:1)

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej