To nie jest nasz kredyt

Zadłużeni we frankach szwajcarskich ludzie naciskają na rząd, aby ten im w jakiś sposób pomógł. Obecnie są podirytowani, że władze nie podjęły żadnych działań. Choć jest mi przykro, że znaleźli się w takiej sytuacji (sam nie chciałbym się w takiej znaleźć), to uważam że państwo polskie nie powinno im pomóc.  

 

Branie kredytu w obcej walucie jest ryzykiem. Kursy walut oraz inflacja w obcym kraju może ułożyć się tak, że kredytobiorca sporo zyska i odsetki jego kredytu będą niewielkie. Ale może też ułożyć się niekorzystnie. Odsetki zaczną gwałtownie rosnąć i okaże się, że lepszy byłby jednak kredyt w złotówkach. Przez długi czas sytuacja była dla Polaków korzystna i sporo na tym zyskiwali. I bardzo dobrze. Ale teraz sytuacja się odwróciła i tracą. Przykre, ale takie jest ryzyko brania kredytów.

Polski rząd nie powinien im pomagać. Byłoby bardzo nieuczciwie, gdyby wszyscy podatnicy musieli ponieść koszta strat, które dotknęły „frankowiczów”. Kiedy zyskiwali na kredycie nie dzielili się przecież zaoszczędzonymi pieniędzmi z resztą Polaków. Żądając wsparcia z publicznych pieniędzy zachowują się jak ktoś, kto mówi: „Idę do kasyna. Jeśli wygram, to moje. Jeśli przegram, to wszyscy solidarnie składamy się na mój rachunek”. Na to nie powinno być zgody.

Kredyty, inwestowanie – ogółem zarządzanie pieniędzmi jest ryzykiem. Można robić to ostrożniej albo mniej ostrożnie. Jeśli ktoś wybrał mniej ostrożny sposób (czyli kredyt w obcej walucie) to oczywiście miał do tego prawo. Ale dlaczego inni mieliby zostać obciążeni kosztami jego decyzji?

Jeśli państwo będzie stosowało taką „odpowiedzialność zborową” to niemal każdy będzie podejmował ryzykowne decyzje, bo w razie czego inni pokryją koszta. Nawet jeśli dla kogoś stwierdzenie, że to jest nieuczciwe nie wystarcza, to niech przekona go to, że takie pomaganie zniszczy gospodarkę.

Jest coś, co trochę usprawiedliwia ludzi mających kredyt we frankach. Trudno oczekiwać od Polaków, że będą podejmowali przemyślane decyzje związane z pieniędzmi, skoro nie są tego nauczeni. Państwo wyręcza Polaków w myśleniu o emeryturach i ubezpieczaniu się wprowadzając obowiązek odkładania składek. Nie musimy martwić się o edukację, bo ona jest obowiązkowa a każda szkoła, z powodu wytycznych ministerstwa, niemal taka sama. W wielu innych kwestiach państwo „myśli za nas”, więc nic dziwnego, że trudno nam umiejętnie decydować. Tak Polaków dotychczasowe rządy wychowały.

Ale to oczywiście nadal nie zmienia tego, że nie powinno być żadnej pomocy. Bo w końcu co są pozostali Polacy winni, że „frankowiczom” się kredyt przestał opłacać?

 

Jakub Malicki

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej