Kryzys polityczny w Brazylii

Od tygodnia media milczą na temat wydarzeń w Brazylii. Zdążyły poinformować opinię publiczną, że na ulicach dużych brazylijskich miast koczują tłumy niezadowolonych obywateli. Brazylijczycy domagają się impeachmentu socjalistycznej prezydent, Dilmy Rousseff. Obalenie głowy państwa w tym regionie świata to niemalże obyczaj. Między 1990 a 2000 rokiem potwierdziło go 15 prezydentów, włącznie z brazylijskim prezydentem Fernando Collor de Mello, zmuszonym do ustąpienia w roku 1992, obecnym kolegą partyjnym Rousseff.

Protesty wybiły w godzinę 30. rocznicy obalenia rządów wojskowych. Ostatni raz właśnie w marcu 1985 r. kraj nawiedziły podobnego rozmiaru niepokoje. Przerastały te dzisiejsze, ale kryzys się pogłębia i ulica nie powiedziała ostatniego słowa. W 1985 r. Brazylijczycy odrzucili reżim, jako system polityczny. Obecny kryzys znów przeistacza się w kryzys całej sceny politycznej.

Największy protest zanotowano w São Paulo, gdzie tłum szacowano na poziomie 210 tys. ludzi do nawet – dane policji – przeszło miliona osób. Wiece „ratunkowe” organizowane przez Partię Pracy Rousseff, głównie przez związki zawodowe, zgromadziły między 28 tys. a 120 tys. Pozbawiony były jednak cech „głosu ulicy”. Brakowało im determinacji.

Roussef zaledwie kilka tygodni temu zapewniła sobie reelekcję. W kampanii wyborczej szermowała populizmem skoncentrowanym na pierwszym członie nazwy swej partii. Wkrótce po nieznacznym zwycięstwie, postanowiła pójść w stronę „rozsądku” i „odpowiedzialności”. Walka z bezrobociem, dzięki rządowym subwencjom bardzo niskim, przestała być dogmatem. W pierwszej Roussef kadencji pilnowała słupków popularności, nie czyniąc nic w kierunku stymulowania rozwoju gospodarki. Drugą kadencję rozpoczęła od wprowadzenia programu oszczędnościowego. Uznała, że neoliberalne rozwiązania będą najlepszą metodą walki ze stagnacją oraz rosnącą inflacją. O walce z ogromnym rozwarstwieniem społecznym nie może być na razie mowy.

 

Na fatalne wyniki makroekonomiczne nałożyły się skandale korupcyjne. Ujawniły one społeczeństwu stopień deprawacji najważniejszych urzędników państwowych oraz kierownictwa Partii Pracy. 17 parlamentarzystów, w tym jej skarbnika, oskarżono o pompowania pieniędzy z państwowej spółki naftowej Petrobas do sztabu kampanijnego Rousseff w 2010 r. oraz pokątnie do prywatnych kieszeni polityków. Trwa wielkie oczekiwanie na wieść o udziale samej prezydent w procederze korupcyjnym. Jej poparcie społeczne obecnie plasuje się już na poziomie 13%.

Obręcz ta stale się zaciska. Na jednym z blogów na portalu CNN ukazała się niewinna z pozoru wiadomość, że rząd brazylijski nie spłacił dotąd długu firmie z San Francisco, wynajmującej limuzyny. Chodziło o niemałe $100 tys. Wierzyciel nosił się nawet z zamiarem wystąpienia na drogę sądową. Dług pozostawiła po sobie Rousseff i jej świata, kiedy nawiedziły w lipcu Baracka Obamę oraz nowojorskie elity bankowo-biznesowe. „Ludowy” brazylijski rząd wynajął 25 samochodów różnego typu oraz 25 kierowców. Informacja przedostała się do mediów brazylijskich. Ulica na wieść o tych ekstrawagancjach zareagowała gremialnym oburzeniem. Podejrzliwość względem Rousseff.

 

Media i politycy z krajów sąsiednich wietrzą spisek. Wbrew dowodom przyjaźni politycznej między ostentacyjną socjalistką i raczej skrytym socjalistą Obamą, uważają oni, że USA postanowiły wymienić lewicową prezydent na kogoś nominalnie konserwatywnego. „Konserwatywnego”, czyli mniej lekkomyślnego w zarządzaniu budżetem, a bardziej przyjaznego międzynarodowym instytucjom bankowym i rynkom finansowym. Wenezuela jest bodaj najbardziej przerażona perspektywą utraty regionalnego sojusznika.

Opozycja, czyli głównie socjaldemokratyczna PSDB Aécio Nevesa, kontrkandydata Rousseff popiera protesty, wstrzymuje się z wezwaniami do impeachmentu. Wiedzie ją instynkt przetrwania. W parlamencie brazylijskim jest kilkanaście partii. Niemal wszystkie przewinęły się w ostatnich latach przez władzę wykonawczą. Wiedza o trwonieniu publicznych pieniędzy może niestety ocierać się o praktykę.

WAP

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej