Ostatnie kopnięcia jesieni- Paweł Sasiela

Przed nami finisz tegorocznych rozgrywek piłkarskiej LOTTO Ekstraklasy. Aż chciałoby się zakrzyknąć, że szkoda. Piłkarska elita trzyma bowiem w napięciu do samego końca, co sprawia, że w długie zimowe wieczory polscy kibice z utęsknieniem wyczekiwać będą momentu, gdy murawy znów się zazielenią.

Między trzecią w tabeli Termalicą Bruk-Bet Nieciecza a dziewiątą Koroną Kielce jest zaledwie siedmiopunktowa różnica, a do rozegrania jeszcze dwie kolejki. Bez względu na ich wynik wiemy na pewno, że wiosną walka o awans do czołowej ósemki trwać będzie do samego końca sezonu, bowiem będzie to oznaczać zapewnienie ligowego bytu na kolejny rok.

Po podziale punktów na pół wszystko bowiem będzie jeszcze możliwe. Zarówno w przypadku ekip walczących o mistrzostwo jak i pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zeszłoroczny przypadek Podbeskidzia Bielsko-Biała, które w grupie spadkowej znalazło się już po trzydziestej kolejce, w wyniku zamieszania z jednopunktową karą dla Lechii Gdańsk, z pewnością był wielką nauczką dla wszystkich drużyn. Zespół, który wydawało się, że zapewnił sobie utrzymanie w boiskowej walce, w zmaganiach pozaboiskowych znalazł się pod kreską, by ostatecznie z hukiem zlecieć z ekstraklasy. Każde „oczko” jest więc na wagę złota.

Wzloty i upadki

Ważne jest więc, by z formą trafić na odpowiedni moment. Przykład nie tylko poprzedniego sezonu, ale także tegorocznych jesiennych rozgrywek pokazuje bowiem, że każda z ligowych drużyn notuje zarówno wzloty, jak i upadki.

Legia, która fatalnie rozpoczęła sezon, nie wiedzieć kiedy znów stała się postrachem dla rywali. Nie zmienia tego nawet ostatni remis w derbach Mazowsza z Wisłą Płock. – Jesteśmy profesjonalistami i każdy mecz musimy poważnie traktować. Czy gramy z Borussią, czy Śląskiem Wrocław, naszym obowiązkiem jest, żeby podchodzić do pracy najlepiej, jak możemy. To jest też rolą trenera, który na pewno robi wszystko, by jak najlepiej przygotować nas do poszczególnych meczów – mówił Miroslav Radović po rozbiciu 4:0 w wyjazdowym starciu ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Trudno nie zauważyć, że odkąd warszawski zespół objął Jacek Magiera, legioniści przygotowani do kolejnych spotkań są znakomicie.

– Zdarzają się słabsze i lepsze mecze. Musimy przede wszystkim utrzymywać koncentrację i jeżeli ona będzie, to nie powinniśmy mieć problemów w naszej ekstraklasie. Każde zwycięstwo buduje. Na pewno mamy potencjał, ale jest nad czym pracować – dodawał Radović.

Niezwykłą metamorfozę przeszła też krakowska Wisła. „Biała Gwiazda” po inauguracyjnym zwycięstwie z Pogonią Szczecin doznała aż siedmiu porażek z rzędu i wydawało się, że zespół z grodu Kraka będzie głównym kandydatem do opuszczenia piłkarskiej elity, w czym dodatkowo utwierdzały właścicielskie zawirowania w klubie. Tymczasem Wisła po osiemnastu kolejkach znajduje się w czołowej ósemce i nie zwalnia tempa, mimo że z klubem pożegnał się trener Dariusz Wdowczyk. Ostatnie wysokie zwycięstwo z liderującą Lechią Gdańsk musiało robić wrażenie na wszystkich przeciwnikach.

W odwrotną stronę podążyła Wisła Płock, która całkiem nieźle rozpoczęła sezon, ale ostatnio mocno spuściła z tonu. Oczywiście nie licząc zeszłotygodniowego meczu z Legią, gdy przegrywając już 0:2, płocczanie zdołali doprowadzić do wyrównania i zdobyć punkt na terenie mistrza Polski. Po znakomitym początku sezonu kryzys dopadł też drugiego beniaminka. Porażki z małopolskimi klubami, najpierw domowe 1:3 z Termalicą, a później wyjazdowe 1:5 z Wisłą, musiały być dla fanów gdyńskiej Arki niemałym szokiem.

Co dalej?

Na pewno żadna z drużyn nie zamierza „odpuszczać” i to zdaje się wiedzieć każdy śledzący rywalizację na polskich boiskach. – Tak jest w sporcie, że czasami trzeba żyć z porażką, ale najważniejsze jest to, co się zrobi następnego dnia. Na pewno czeka nas okres, który musimy dobrze spożytkować. Pozostaly nam trzy mecze do końca, w tym dwa we Wrocławiu i trzeba szukać punktów – mówił po kompromitującej porażce z Legią Mariusz Rumak, opiekun Śląska. Tydzień później jego zespół wywalczył punkt przed własną publicznością w starciu z Pogonią.

 

Z pewnością nikt nie chce być w skórze tych, którzy będą musieli żyć z porażką przez całą przerwę zimową. Nie tylko tych, którzy przegrają swoje ostatnie tegoroczne mecze, ale przede wszystkim ekip, które na koniec 2016 roku będą zamykać tabelę ekstraklasy z wizją kolejnego sezonu na jej zapleczu.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej