Sportowe wydarzenia roku- Paweł Sasiela

Za nami bogaty w sportowe wydarzenia rok. Niełatwo było więc wybrać najważniejsze dla polskich kibiców momenty ostatnich dwunastu miesięcy. Szczególną uwagę przyciągnęły Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro oraz finały Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Nie brakowało i innych wyjątkowych dla biało-czerwonych chwil.

Igrzyska Olimpijskie

W Rio de Janeiro zaprezentowało się 235 polskich sportowców w 23 dyscyplinach. Przywieźli do kraju 11 medali, w tym 2 złote, 3 srebrne i 6 brązowych. Krążek z najcenniejszego kruszcu zdobyła niekwestionowana gwiazda polskiej ekipy Anita Włodarczyk oraz wioślarska dwójka podwójna Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Srebro wywalczyli Piotr Małachowski w rzucie dyskiem, kajakarka Marta Walczykiewicz, a także Maja Włoszczowska w kolarstwie górskim. Brązowe medale zawisły na szyjach kolarza Rafała Majki, wioślarskiej czwórki podwójnej Moniki Ciaciuch, Agnieszki Kobus, Marii Springwald i Joanny Leszczyńskiej, kajakarek Karoliny Naji i Beaty Mikołajczyk, zapaśniczki Moniki Michalik, Oktawii Nowackiej w pięcioboju nowoczesnym, a także Wojciecha Nowickiego w rzucie młotem.

W igrzyskach wystąpiło ponad 10 tysięcy sportowców z 207 krajów. W klasyfikacji medalowej biało-czerwoni zajęli 33 miejsce. Tryumfowały Stany Zjednoczone przed Wielką Brytanią i Chinami. Czwarta była pogrążona w wielkim skandalu dopingowym Rosja.

W klasyfikacji punktowej Polacy uplasowali się na 18 pozycji.

Vive najlepsze w Europie

Szczypiorniści Vive Tauronu Kielce osiągnęli rzecz historyczną, tryumfując w elitarnej Lidze Mistrzów. Ostatnim polskim zespołem, zwyciężającym w jednej z najpopularniejszych dyscyplin zespołowych na Starym Kontynencie byli siatkarze Płomienia Milowice w 1978 roku.

Kielczanie w kolońskiej Lanxess Arenie w pokonanym polu pozostawili francuski Paris Saint-Germain, węgierski MVM Veszprem oraz niemiecki THW Kiel. Nie obyło się bez wielkich emocji, bowiem w finałowym meczu z ekipą z Węgier, polski zespół odrobił już dziewięciobramkową stratę, by ostatecznie zwyciężyć w serii rzutów karnych!

Mając w kraju najlepszą drużynę Starego Kontynentu, nie dziwi więc decyzja o przekształceniu PGNiG Superligi w ligę zawodową.

Euro 2016

W ubiegłym roku o tej samej porze pisaliśmy, że kończący się rok był dla naszej piłki nożnej niezwykle udany. Jak się okazało, ten był jeszcze lepszy. W czternastu tegorocznych pojedynkach reprezentacja dowodzona przez Adama Nawałkę wyższość rywali musiała uznać tylko raz, w towarzyskim spotkaniu z Holandią. Na mistrzostwach Europy biało-czerwoni odpadli dopiero w rzutach karnych z Portugalczykami, późniejszymi tryumfatorami.

Pokolenie nie pamiętające sukcesu drużyny Antoniego Piechniczka na mistrzostwach świata w Hiszpanii, w 1982 roku, doczekało chwili, gdy respekt przed polską drużyną narodową czuli najwięksi europejskiego futbolu. Nasz zespół wreszcie stanowił monolit, w którym nie było słabych ogniw. To zaprocentowało także na starcie eliminacji do mistrzostw świata czekających nas w 2018 roku. Podopieczni trenera Nawałki zakończyli jesień w fotelu grupowych liderów.

Udane Euro miało też wpływ na wielkie transfery polskich piłkarzy. Nasi piłkarze w lecie kosztowali nowych pracodawców ponad 100 milionów euro, co było rekordem wszech czasów. Z kolei pod koniec roku Robert Lewandowski podpisał nowy kontrakt z Bayernem Monachium.

Legia w Lidze Mistrzów

To był chyba jeden z najbardziej spektakularnych powrotów w historii Ligi Mistrzów. Legioniści po ponad dwudziestu latach powrócili w szeregi piłkarskiej elity Starego Kontynentu i było to istne wejście smoka. O Legii mówiła cała Europa. Niestety nie tylko ze względu na boiskowe poczynania warszawian.

Zaczęło się jak u Hitchcocka. Na dzień dobry legioniści zostali rozgromieni na własnym boisku przez Borussię Dortmund 0:6. Z kolei Sporting bardzo pechowo przegrał na wyjeździe z Realem Madryt. Wówczas chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że stołeczny klub zdoła zakończyć rozgrywki na trzecim miejscu w grupie, będącym przepustką do Ligi Europejskiej.

Nie dość, że warszawianie na początku sezonu sprawiali wrażenie grupy przypadkowych, nieznających się zawodników, którym kazano grać ze sobą za karę, to jeszcze w meczu z niemieckim klubem do akcji wkroczyli fani Legii. Dzięki nim o klubie z Warszawy mówiono w Europie nie tylko w związku z wysoką porażką, ale i ekscesami na trybunach, po których stadion mistrzów Polski zamknięto na hitowo zapowiadające się starcie z broniącym tytułu Realem.

Za fatalną postawę swoich podopiecznych szybko zapłacił szkoleniowiec Besnik Hasi. Pod wodzą Jacka Magiery Legia przegrała jeszcze 0:2 w Lizbonie i 1:5 w Madrycie, jednak z każdym meczem w grze warszawian widać było coraz więcej jakości. Przyszła też kolej na pierwszą po dwudziestu latach bramkę w elitarnej Champions League. Wreszcie nadszedł mecz z najbardziej utytułowanym klubem Europy. To było jak niezwykły sen. Warszawianie przegrywali już 0:2, by wyjść na 3:2 i wyjątkowo nastraszyć wielki Real. Skończyło się 3:3, co i tak uznano za osiągnięcie sporego kalibru.

Później przyszedł jeszcze spektakularny mecz w Dortmundzie. Polski zespół zdołał zdobyć cztery bramki na terenie jednego z najlepszych zespołów Starego Kontynentu, co zdarza się tylko wielkim drużynom. Pokaźna zdobycz nie dała jednak podopiecznym Jacka Magiery nawet punktu, bowiem rywale ośmiokrotnie kierowali piłkę do siatki. Przy okazji oba zespoły grając „radosny futbol”, pobiły kilka, jeśli nie kilkanaście rekordów rozgrywek. Na koniec tego szalonego snu na jawie przyszedł rewanż ze Sportingiem i zwycięstwo w najskromniejszym rozmiarze, które pozwoliło pozostać legionistom w europejskich pucharach do wiosny. W 1/16 Ligi Europejskiej warszawianie zmierzą się z Ajaksem Amsterdam, co będzie rewanżem za przegrane przez Legię na tym samym szczeblu starcie sprzed dwóch lat.

Kot wygrywa Letnie Grand Prix

Choć skokami narciarskimi żyjemy przede wszystkim późną jesienią i zimą, to nie znaczy, że latem najlepsi zawodnicy globu wyłącznie odpoczywają. Ciężko pracowali również biało-czerwoni, dzięki czemu Maciej Kot okazał się być drugim po Adamie Małyszu polskim skoczkiem, który zwyciężył w letnim cyklu. W dodatku na najniższym stopniu podium w klasyfikacji Letniej Grand Prix uplasował się Kamil Stoch, a z dobrej strony prezentowali się pozostali nasi reprezentanci, co sprawiło, że Polacy zdominowali letnią rywalizację na skoczniach.

Zwycięska drużyna skoczków

Obawy o przełożenie letniej formy na zimę okazały się niepotrzebne. Polacy zwyciężyli pierwszy w sezonie drużynowy konkurs rozgrywany na skoczni w niemieckim Klingenthal. Był to pierwszy drużynowy tryumf biało-czerwonych w Pucharze Świata w historii. Co ciekawe działo się to w dniu urodzin Adama Małysza, czym nasi skoczkowie sprawili mu znakomity prezent.

Polacy zdeklasowali rywali, czym udowodnili swoją siłę. W polskiej drużynie nie było słabych punktów. Wszyscy nasi skoczkowie pokazali się z dobrej strony i z optymizmem możemy oczekiwać czekających nas na przełomie lutego i marca mistrzostw świata w fińskim Lahti. Tym bardziej, iż wreszcie doczekaliśmy się dwóch liderów, jakimi bez wątpienia są obecnie Kamil Stoch i Maciej Kot. Ten pierwszy zdążył już zresztą wygrać konkurs w norweskim Lillehammer, wyprzedzając... tego drugiego.

 

Czekamy na więcej!

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej