KGHM: niebezpieczna praca- Adam Maksymowicz

Ilość wypadków śmiertelnych w KGHM w 2016 roku była największa w historii tej firmy. Było ich 18. To dwie trzecie wszystkich wypadków śmiertelnych w całym polskim górnictwie w tym roku (27).

Ilość wypadków śmiertelnych w KGHM w 2016 roku była największa w historii tej firmy. Było ich 18. To dwie trzecie wszystkich wypadków śmiertelnych w całym polskim górnictwie w tym roku (27).

Każdego z nich można było uniknąć. Potrzebna do tego była daleko zaawansowana profilaktyka i prognoza zagrożeń na szczeblu strategicznym, operacyjnym i taktycznym. KGHM realizuje profilaktykę zapobiegania wypadkom tylko na tym ostatnim poziomie. To stopień bezpośrednio wykonawczy.

System szkoleń, który obejmuje kilka tysięcy osób rocznie jest jednym z podstawowych elementów służących poprawie bezpieczeństwa pracy. Na stronie korporacyjnej KGHM można przeczytać: „Życie i zdrowie pracowników to najwyższy priorytet KGHM. Działania i procedury podnoszące bezpieczeństwo są wdrażane i egzekwowane we wszystkich kopalniach i zakładach.” Z zamieszczonych tam materiałów wynika ochrona pracownika na jego stanowisku pracy. To jest właśnie taktyczny poziom realizowania tego zadania.

O zapobieganiu większym katastrofom w skali tąpań, obwałów stropu i minimalnym komforcie termicznym panuje głucha cisza. Jego tytułowe hasło „Zero szkód” mówi samo za siebie. Materialne szkody wynikające z wypadków stanowią dla KGHM znacznie większy problem, aniżeli zdrowie i życie pracowników, choć deklaratywnie jest odwrotnie.

Urwanie się windy na zbiorniku „Żelazny Most” na początku 2017 roku z trzema ciężko poszkodowanymi pracownikami potwierdza zły stan procedur bezpieczeństwa pracy w tej firmie i potrzebę nowego i skutecznego systemu bezpieczeństwa pracy. Jest to tym bardziej potrzebne, że światowe statystyki odnotowują rekordowe spadki wypadków śmiertelnych w najbardziej rozwiniętych krajach. Przykładem mogą być tu Stany Zjednoczone – tam przy zatrudnieniu blisko 330 tysięcy osób w górnictwie w minionym roku było 25 wypadków śmiertelnych. Jeszcze 40 lat temu przy mniejszej skali wydobycia było ich tam 10 razy więcej. Doświadczenia i praktyka USA pod tym względem jest – zarówno w KGHM jak i całym kraju – prawie nieznana. Ich przystosowanie do naszych potrzeb jest jednym z celów poprawy bezpieczeństwa pracy w górnictwie KGHM i również w skali całego kraju.

Priorytet produkcji

Jest on naturalny. Po to buduje się kopalnie aby przynosiły zyski, a eksploatacja surowców była opłacalna. Jednakże priorytet ten nie może być bezwarunkowy, jak ma to obecnie miejsce w KGHM. Kluczowym wymogiem jest tu zachowanie zasad bezpieczeństwa pracy, co pod względem formalnym bywa lepiej lub gorzej przestrzegane. Nowatorskie podejście do tego tematu przez wszystkie czynniki rozpatrywane jest na poziomie taktycznym, a i ten pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Wystarczy tu wspomnieć o obuwiu górniczym, które od blisko stu lat jest nadal takie samo w postaci „gumaków”. Jest to najtańsze, najtrwalsze oraz powszechnie używane obuwie w polskim górnictwie. Ale ma ono jedną wadę: na wilgotnym i mokrym podłożu ułatwia ono poślizg, co ma być eliminowane przez wzmożoną uwagę użytkownika. Jeżeli mimo to upadek nastąpi, to winien jest górnik, wszak był pouczony, że ma uważać! Innego, bezpieczniejszego obuwia dostosowanego do warunków pracy nie warto stosować, gdyż wymagałoby to większych kosztów, więc opłacalność miedziowego górnictwa by się zmniejszyła.

Takich problemów jest więcej. Choćby ubrania robocze, które po szychcie wyglądają jak szmaty. To jeden ze skutków priorytetu produkcji, której również podporządkowane są warunki pracy. Aby osiągnąć jak najlepsze wyniki produkcyjne, ogranicza się do niezbędnego minimum wydatki na poprawę warunków pracy górników.

Prawo górnicze

Pod względem organizacyjnym niezbędne jest oddzielenie produkcji od bezpieczeństwa pracy na wszystkich szczeblach zarządzania polskim górnictwem. Również urzędy górnicze, którym podlega kontrola technologii wydobycia i bezpieczeństwo pracy nie są w stanie podołać tym dwu wykluczającym się zadaniom. Stąd poziom bezpieczeństwa w polskich kopalniach mimo wielu programów, udoskonaleń i osiągnięć, jeśli chodzi o ilość wypadków śmiertelnych na liczbę ton wydobycia należy do najniebezpieczniejszych na świecie i zbliżony jest do aktualnego stanu w Chinach.

Rozdzielenie wyników produkcji od bezpieczeństwa pracy jest nieodzowne. Dotyczy to zarówno urzędów górniczych, zarządów spółek jak i kopalń, w których dyrektorzy winni być odpowiedzialni za bezpieczeństwo pracy. Również prawo geologiczne i górnicze powinno być do tego dostosowane. Obecnie obowiązujące prawo nie zajmuje się w wystarczającym stopniu bezpieczeństwem pracy. Dział VI tego prawa „Zakład górniczy, jego ruch oraz ratownictwo górnicze” pomija sprawy bezpieczeństwa pracy górniczej i odsyła do rozporządzeń odpowiedniego ministra.

Prawo geologiczne i górnicze jest niezwykle rozbudowane (101 stron drobnego druku i 227 obszernych artykułów), elementy dotyczące geologii są w nim dominujące, a górnictwo jest tylko końcowym dodatkiem do tego rodzaju zagadnień (art. 105 – 152), to około jedna piąta całości. Dlatego aby bezpieczeństwo pracy było bardziej dostrzegane w polskim górnictwie, prawo górnicze winno je eksponować przynajmniej tak jak zagadnienia wydobycia kopalin. Dlatego niezbędne jest oddzielenie prawa geologicznego od prawa górniczego.

Informacyjny kamuflaż

Komunikat wydany przez KGHM dla prasy 25.01.2017 r., z dumą głosi, że firma wyda 75 milionów złotych na projekty innowacyjne. Przy tek okazji prezes Radosław Domagalski – Łabędzki oświadczył: „Oczekujemy, że wysoki poziom gotowości technologicznej projektów pozwoli na implementację innowacyjnych rozwiązań, przyczyniając się do rozwoju naszej firmy”.

KGHM Polska Miedź S.A. realizuje już 12 projektów z poprzednich dwóch konkursów. Ich zakres dotyczy czterech obszarów tematycznych. Są to: górnictwo i geologia, przeróbka, metalurgia, przetwórstwo, nowe materiały oraz ochrona środowiska, zarządzanie ryzykiem i efektywność w biznesie.

Cały ten komunikat ani jednym słowem nie wspomina o poprawie bezpieczeństwa pracy w kopalniach tej firmy. Dziwi to tym bardziej, że dwa miesiące wcześniej doszło tu do najtragiczniejszych wydarzeń i wypadku zbiorowego. Na początku roku nastąpiło urwanie się windy na Zbiorniku „Żelazny Most”. Ciężkich obrażeń doznało trzech inżynierów, pracowników tej firmy. Dziś jakby już o tym wszystkim zapomniano.

Do zwyczaju weszło tłumaczenie, że wypadki nastąpiły na skutek „samoistnych przemieszczeń skalnych”, za które nikt nie odpowiada. Oskarżanie „przyrody”, która jest nieprzewidywalna, to kolejny wybieg najwyższej kadry mający na celu uchylenie się od odpowiedzialności. Jak wynika ze wspomnianego komunikatu ten sposób podejścia do bezpieczeństwa pracy w KGHM nadal twórczo jest rozwijany.

Chińskim przykładem

Ostatnie liczne wizyty najważniejszych polityków głoszą chwałę i sławę tej firmy. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że zasługuje ona na to. Jednak jak każdy wielki projekt ma ona również swoje cienie, które w postaci wypadków śmiertelnych sieją grozę wśród pracowników dołowych.

Dygnitarze partyjni i państwowi uważają, że wystarczy złożyć kondolencje, oddać hołd ofiarom wypadków i zorganizować pomoc dla poszkodowanych rodzin. Owszem to trzeba zrobić, ale poprzestanie na tym jest akceptacją następnych równie tragicznych wydarzeń. Oczywiście nie są to żadne życzenia, tylko smutna rzeczywistość powtarzająca się w określonych odstępach czasu. Trzeba zauważyć, że wszelkie informacje o tych tragicznych wydarzeniach zawierają mnóstwo słów i niewiele treści. Zasada ta stała się tak oczywista, że KGHM natychmiast po takim wydarzeniu zapomina o wszystkim, do następnego razu. Ten następny raz jest zaś podawany jak pierwszy. Wszyscy są zaskoczeni i nie wiedzą jak to się mogło stać. Nie ma żadnych konferencji, ani prasowych, ani tym bardziej naukowo – technicznych. Tymczasem za granicą są one bardzo często organizowane na szczeblu poszczególnych krajów i organizacji górniczych.

KGHM w imprezach takich nie uczestniczy ani nie publikuje żadnych referatów o stanie bezpieczeństwa w swoich kopalniach.

Rząd i wszelkie władze muszą coś z tym wreszcie zrobić. Na początek można chińskim przykładem po każdym wypadku aresztować do wyjaśnienia prezesa firmy i osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo pracy. 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej