Młode Talenty –Stanisław Srokowski

Julia Stryszewska –Poezja jest miłością KIM JEST

Julia Stryszewska mieszka w Karwianach. Uczęszcza do Gimnazjum im. Unicef w Bielanach Wrocławskich. Nauczyciele wspierają ją w rozwijaniu twórczej pasji. W konkursie literackim ogłoszonym przez nasz dwutygodnik zdobyła wyróżnienie w dziedzinie poezji.

 

(z autorką rozmawia Stanisław Srokowski )

 

Jakie były początki Twojej twórczości?

Moja przygoda z poezją rozpoczęła się zupełnie przypadkiem. Jak chyba każda nastolatka miewałam problemy sercowe, a najlepiej radziłam sobie z nimi, przelewając myśli na papier. Od tamtej pory bardzo często biorę w dłoń ołówek i czystą kartkę i daję ponieść się wyobraźni.

 

Czym jest dla Ciebie poezja?

Poezja jest dla mnie przyjacielem. Zawsze mi towarzyszy, gdy mam zły dzień, ale pojawia się także wraz z uśmiechem na twarzy. Pomaga mi pozbyć się zbędnych kilogramów myśli. Poezja jest dla mnie nadzieją, dzięki niej nabieram wiary w świat i ludzi. Często wskazuje mi drogę i pomaga się podnieść. Przenosi mnie na chwilę w różne miejsca – jest więc swego rodzaju machiną czasu. Poezja jest dla mnie miłością. Taką po prostu bezinteresowną.

 

Jakich wielkich twórców wiersza cenisz najbardziej i za co?

Moim ulubionym i najbardziej cenionym twórcą jest Tadeusz Różewicz, wiąże się z nim bowiem pewna historia rodzinna. Wśród rzeczy, które pozostawił po sobie mój ukochany dziadek, prócz kalkulatora, kilku wyrysowanych ołówków i wielkich szklanych okularów, znalazłam także tomik wierszy Tadeusza Różewicza. Cenię jego twórczość za to, że pobudza szare komórki do pracy, rozpala je do czerwoności. Jego utwory wzbudzają kontrastowe emocje, a właśnie to w poezji uwielbiam; szybkie zmiany nastrojów i potrzebę zorientowania się w świecie przedstawionym. Taka właśnie jest poezja Tadeusza Różewicza – skłania do myślenia, głęboko wpływa na refleksję... spowija całą duszę (jeśli można tak powiedzieć), można się w niej ukryć przed rzeczywistością. Tadeusza Różewicza cenię również za to, że jego skromny tomik wierszy leżący tuż przy moim łóżku, jest moją pamięcią... pamięcią rodziny i bliskich.

 

Czy to, co piszesz, wzbudza w Twojej rodzinie i otoczeniu zainteresowanie? Jak ono się przejawia?

Na początku pisałam wiersze tylko dla siebie. Wysyłałam myśli do jedynego odbiorcy, którym była kartka papieru. Dopiero, gdy odkryłam, że pisanie to coś, w czym jestem całkiem dobra, postanowiłam podzielić się swoją twórczością z otoczeniem i poznać opinię o niej. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy rodzina zaczynała planować moją przyszłość, tak by była związana z poezją, a znajomi prosili o kopie moich dzieł. Mam nadzieję na równie miły odbiór ze strony szerszej publiczności.

 

Czy należysz do jakiejś grupy twórczej, jeśli tak, to czym się zajmujecie?

Jestem dopiero na samym początku drogi, jeśli nie na starcie, więc jeszcze nie należę do żadnej grupy twórczej, jednak szukam i bacznie się rozglądam. Chciałabym dzielić się tym, co robię z innymi i wzbudzać zainteresowanie. Z chęcią dołączyłabym do jakiegoś zespołu dziennikarskiego, by móc publikować swoje utwory w comiesięcznych wydaniach gazet. Może właśnie wysłanie moich wierszy na konkurs pozwoli mi zrealizować marzenia.

WIERSZE

Wstaję tuż po rozrywającym okrzyku budzika, a ból po JEGO utracie nadal mi towarzyszy.

l. TĘSKNOTA

 

Nie widzę go

Nie czuję jego zapachu

Nie zatapiam się w jego oczach

 

* * *

Płaczę przez niego po raz pierwszy

Moczę twarz i poduszkę słoną wodą

To tęsknota za nim tak smakuje

 

* * *

Nie umiem już wstawać rano

Nie umiem wracać do domu

Nie umiem rozmawiać

Bo go nie ma

Nie czuję jego obecności przepraszam

 

* * *

Przepraszam za ból

Chcę zapomnieć

Najpierw o szczęściu jakie miałam

A później o bólu jaki mi pozostał

 

* * *

Dni stają się coraz bledsze

Słońce już tu nie zagląda

Bojąc się nocy i mgieł

 

* * *

Idę do przodu

Idę ale nic nie widzę

Idę lecz bez uczuć

Idę bo udawać jest łatwiej

Idę bo jak się zatrzymam to nie ruszę dalej

Idę bo wtedy ciężar myśli lepiej rozkłada się na plecach

Idę mimo nocy i rozległej mgły

Idę mimo bólu

Idę chociaż wiem że to nie pomaga

Idę w poszukiwaniu światła

Idę bo ból w udach przypomina mi o szczęściu, które kiedyś istniało

Idę bo wiem ile za sobą pozostawiam

Idę i uśmiecham się

* * *

Uśmiecham się bo nie chcę współczucia

Uśmiecham się bo tak łatwiej oddychać

Uśmiecham się bo ludzie nie lubią oglądać smutku

Uśmiecham się w próbach nieosiągalnej radości

Uśmiecham się

 

* * *

Piję gorzką herbatę bo nie chcę sztucznej słodyczy

Nie ubieram czapki na mróz bo nie chcę sztucznego ciepła

Nie daję powodów do obaw bo nie chcę sztucznej troski

Nie ubieram kolorowych ubrań bo nie chcę sztucznych barw

Nie jem kolacji bo nie chcę sztucznie zapełniać pustki

Nie wącham kwiatów bo nie chcę sztucznego piękna zapachu

Nie chodzę na spacery bo nie chcę chodzić bez niego

Nie słucham muzyki bo to z nim jej słuchałam

Nie wyglądam przez okno bo nie chcę oglądać takiego świata

Nie patrzę na siebie w lustrze bo za często mnie oglądał

Nie związuję włosów bo to on je rozpuszczał

Nie pozwalam zmarznąć dłoniom bo to on je ogrzewał

Nie gaszę lampki na noc bo to z nim spędzałam ciemność

Nie przygryzam nerwowo dolnej wargi

Nie myślę

Nie czuję

Nie wspominam

Nie obserwuję

Nie szukam

Nie układam wyznań, których tak często chciałam użyć

 

* * *

Tracę barwy

Ostatni skrawek świata

Kruszy mi sie w dłoniach

Nie próbuję go zbierać

Patrzę jak rozsypuje się pod stopami

Patrzę jak każdy z nich obiera inną drogę

Nie czekam na pożegnanie

Bo nie nadejdzie

 

* * *

Odchodzę

Odchodzę stąpając cicho po wyblakłej rzeczywistości

Słyszę kroki

Kroki tuż za sobą

A jednak wraca by się pożegnać

Zatrzymuję się

I czuję jak zimny sztylet wbija mi

Żegnam

Mrugam po raz ostatni

Zapamiętuję świat jaki mi pozostał

Czarno-biały

Bez barw

Bez szumu oddechów

 

* * *

Żegnam

II.ON

 

Nie chcę pamiętać

Jego oczu

Kolorujących się

Na brązowy bursztyn

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego uśmiechu

Tonącego

w rumianym różu

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego dłoni

Pełnych delikatności

W potrzebie dotyku

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego zapachu

Więżącego świeże szkice

I ziarna kawy

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego włosów

Układanych oddechem wiatru

I ich miękkości

Między palcami

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego opalonej skóry

Pełnej jakiegoś

Nieodgadniętego napięcia

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego nagich pleców

Pięknych jak wschód słońca

Na który nikt nie przestaje patrzeć

* * *

Nie chcę pamiętać

Barwy jego głosu

Nie istniejącej

w palecie kolorów

Przyprawiającej o gęsią skórkę

I łomot serca

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego ramion

Kryjówki przed całym światem

Ochroną przed czernią

Którą sama jestem

 

* * *

Nie chcę pamiętać

Jego ciepła

Którego cząstkę

zawsze miałam

Które było o niebo lepsze

Od letnich promieni słońca

 

* * *

Nie chcę pamiętać

Że o nim pamiętam.

III. JUŻ NIE TĘSKNIĘ

 

Dni wciąż są blade

Blade jak twarz rudej dziewczyny

Blade jak zbyt często prane spodnie

Blade jak kartki pustego zeszytu

 

* * *

Skrawki rzeczywistości

Nadal rozsypane

A ja nadal nie próbuję ich zbierać

* * *

Świeże powietrze

Promienie słońca

Szeroko otwarte okno

Wpuszcza je do środka

Są zbyt nieśmiałe by wejść od razu

Zbyt nieśmiałe by mówić

* * *

Oczy zbyt szeroko otwarte

Uśmiech zbyt szeroki

Zbyt szeroko rozpostarte ramiona

w oczekiwaniu na uścisk

* * *

Myśli puste

Puste kartki w zeszycie

Puste wyznania

Puste to wszystko

* * *

Patrzę w sufit

Sufit jest bezpieczny

Nieosiągalny ale bezpieczny

Wyciągam dłonie

Niczego nie oczekuję

Na nic nie czekam

Zamykam oczy

Zasypiam

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej