Armia najemników czy obywateli? – Romuald Starosielec

Poglądy klasy politycznej na miejsce Polski w Europie i w świecie oraz na nasz system bezpieczeństwa można by streścić jednym stwierdzeniem: „Unia nam pomoże, a NATO nas obroni”.

Ta niebezpieczna „doktryna” wynika z upadku polskich ambicji twórczych, niezbędnych w aktywnym kształtowaniu własnej i europejskiej przestrzeni życia. To, że Unia Europejska chwieje się w swych posadach, a NATO realizuje wiele agresywnych projektów pozaeuropejskiej polityki, nie mających nic wspólnego z bezpieczeństwem samej Europy, nie jest dla sterników naszej nawy państwowej ostatnich dwudziestu ośmiu lat, żadnym argumentem do głębokiej rewizji dotychczasowej polityki. Nic zatem dziwnego, że upadek ten dotyka również myśl wojskową.

Myśl jest bronią

Postawmy pytanie fundamentalne: na czym mamy oprzeć własne bezpieczeństwo – na budowie własnego, silnego państwa, czy na zewnętrznych sojuszach? Doświadczenia naszej historii są jednoznaczne: gdy opieraliśmy bezpieczeństwo na własnych siłach, stać nas było na suwerenną politykę i budowę silnego państwa. Gdy opieraliśmy się na sojuszach, traciliśmy zdolność do suwerennej polityki i w rezultacie traciliśmy wolność.

Strategię obrony Polski, o czym często zapominają nasi politycy i wojskowi, nie można opierać na strategii zapożyczanej z innych państw, z dwóch zasadniczych powodów.

Pierwszym jest nasze położenie – na zwężeniu Niziny Wschodnioeuropejskiej, którą przez wieki przesuwały się ze wschodu na zachód i z powrotem całe ludy lub ich armie, a dziś zajmuje ważne miejsce w konfrontacji między Wschodem a Zachodem. Znajdujemy się w swoistej „strefie zgniotu”. Nasza suwerenność, siła i zdolność od odparcia wszelkich ataków, stabilizuje cały region. Nasza słabość, brak suwerennej polityki, skazuje nas na rolę pionka w grze mocarstw, jest czynnikiem zachęcającym do agresji, która może zdestabilizować cały euroazjatycki subkontynent.

Drugi powód jest natury cywilizacyjnej. Polska i jej naród pragnący żyć według własnej religii, systemu wartości i norm wolności osobistej, jest dla zideologizowanych elit rządzących obecnie państwami, obiektem antykulturowej agresji. Żaden inny kraj w Europie nie jest tak zagrożony jak Polska. Dlatego implementowanie przez nas myśli wojskowej i strategii z innych krajów jest nieporozumieniem.

Dotychczasowe koncepcje wzmocnienia sił obronnych Polski idą w dwóch przeciwstawnych kierunkach. Jeden kierunek mówi o potrzebie „profesjonalizacji” armii i jej „uzawodowienia”, oparcia na technice wojskowej opracowanej i wdrożonej w innych państwach. Jest to założenie niezwykle kosztowne, wymagające olbrzymich funduszy.

Drugim kierunkiem wzmocnienia sił zbrojnych jest stworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej. Zwolennicy tego kierunku postulują, skądinąd słusznie, upowszechnienie dostępu do broni, budowę strzelnic, organizowanie związków strzeleckich, grup rekonstrukcyjnych, organizacji paramilitarnych. Ten wielki oddolnie tworzony potencjał jest niezwykle cenny.

Z kolei, realizowany obecnie projekt rządowy, jest nastawiony na tak minimalistyczny zakres, że po jego zrealizowaniu Obrona Terytorialna będzie zdolna do obrony kilku powiatów lub kilkunastu ośrodków administracji państwowej.

Cztery priorytetowe zadania

1. Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Nie można dziś wygrać wojny, nie mając bezpiecznego nieba. Nie potrzeba wojny z masowym użyciem wojsk, aby skutecznie sparaliżować system ekonomiczny i społeczny państwa.

Wystarczy, że przeciwnik wystrzeli 31 rakiet, by zniszczyć wszystkie nasze elektrownie. Stanie wówczas cała gospodarka, łączność, cały system informatyczny i medialny.

2. System wywiadu i rozpoznania pola walki. Aby zwyciężyć na współczesnym polu walki, trzeba mieć lepszą świadomość sytuacyjną od agresora. Trzeba widzieć przestrzeń, w czasie rzeczywistym, dalej i precyzyjniej niż przeciwnik. Dotyczy to każdej sfery działań: strategicznej, operacyjnej i taktycznej.

Budowa tego systemu powinna opierać się na polskiej myśli technicznej i informatycznej. Jest to najczulszy dziś segment obronny, który zmienia się w błyskawicznym tempie, w którym myśl organizacyjna i technologia odgrywają zasadnicze znaczenie.

3. Stworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej jako masowej formacji żołnierzy szkolonych w ich miejscu zamieszkania i przygotowywanych do obrony głównie terenu zamieszkania. Wojsko to powinno opierać się na obowiązkowej służbie mężczyzn od 18 do 65 roku życia oraz dobrowolnej służbie kobiet. Przeszkolenie zasadnicze trwałoby dwa miesiące, następnie przeszkolenie specjalistyczne od 1 do 6 tygodni.

4. Odbudowa polskiego przemysłu zbrojeniowego oraz budowa całkowicie nowych zakładów zbrojeniowych. Suwerenne państwo wymaga silnego, nowoczesnego wojska, uzbrojonego w sprawnie działającym systemie polskich fabryk zbrojeniowych.

Świadomy obywatel – skutecznym żołnierzem

Filozofia dotychczasowych rządów w Polsce w zakresie obronności była, z partyjnego punktu widzenia, prosta; „Płacę i wymagam”. Jest to równie demoralizujące, jak płacenie przez rodziców dzieciom za wykonywanie ich codziennych obowiązków. Nawet gdybyśmy mieli bogate państwo, nie powinniśmy płacić za wykonywanie elementarnego obowiązku obywatelskiego, gdyż to głęboko demoralizuje obywateli.

Rzeczą godną największego potępienia jest fakt, że wszystkie dotychczasowe polskie rządy, wpatrzone w praktykę zachodnią, stawiały na armię zawodową, nie zostawiając nawet odrobiny miejsca na oddolną aktywność Polaków, zupełnie tak, jakby bały się, że wojsko oparte na bezinteresownej i dobrowolnej służbie obywateli, może wypowiedzieć posłuszeństwo władzy. Ta prostacka obawa pozbawiła wojsko polskie czynnika, który przez stulecia stanowił o naszej przewadze nad przeciwnikami – ducha obywatelskości. Na nim opierał się ideał rycerza I Rzeczpospolitej.

Skuteczny żołnierz, to świadomy żołnierz-obywatel. W przeciwieństwie do najemnika służy bez zapłaty, jest gotów walczyć w skrajnych sytuacjach, gdy jest kryzys, ubóstwo i głód, gdy nie ma pieniędzy na własne utrzymanie. Walczy za słuszną sprawę, bez konieczności utrzymywania nad nim pruskiej dyscypliny, tresowania w ideologicznym fanatyzmie, czy też poddawania socjotechnicznemu praniu mózgu. Jest, w przeciwieństwie do powyższych patologicznych praktyk dyscyplinujących dzisiejsze armie, przewidywalny, stabilny, ofiarny, a przy odpowiednim dla swej funkcji wyszkoleniu wojskowym, stanowi ideał żołnierza, który jest marzeniem każdego mądrego dowódcy.

Kultura organizacyjna obrony terytorialnej

Przy tworzeniu Obrony Terytorialnej (OT) w Polsce, należy opracować całkowicie nowy model organizacyjny, dostosowany do zadań, które stoją przed tą formacją, lecz uwzględniający równocześnie zróżnicowanie terytorialne kraju oraz charakter narodowy Polaków. Przede wszystkim OT powinna opierać się na wspólnotach lokalnych, czyli gminach. Do każdej z blisko 2500 gmin powinien zostać oddelegowany, wcześniej przeszkolony oficer, którego zadaniem będzie zorganizowanie na terenie gminy początkowo kompanii OT, złożonej z ochotników, która w ciągu dwóch lat rozwinie się do rozmiarów batalionu OT, składającego się ze wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni z terenu gminy. Byłby to na terenie gminy wiejskiej jedyny oficer zawodowy, pełniący swą służbę na potrzeby OT gminy i pobierający pobory przez okres formowania batalionu.

Sprzęt i wyposażenie każdy żołnierz będzie przechowywał w domu, natomiast broń i amunicję w gminnej zbrojowni. Czas mobilizacji na wypadek zagrożenia dla mieszkańców gminy, którzy również pracują na terenie gminy, nie będzie przekraczał dwóch godzin, które są nieosiągalne dla wojsk operacyjnych, w których rezerwiści są rozlokowani na terenie całego kraju.

Najczęściej pojawiający się zarzut dotyczy tego, że współczesne pole walki będzie zdominowane przez nieliczne doskonale wyposażone i uzbrojone oddziały najemników lub żołnierzy zawodowych, wobec których wojska OT będą z góry skazane na przegraną. Jest to teza z gruntu błędna, zdaje się nie uwzględniać faktu, że skuteczność broni defensywnych jest na ogół dużo większa niż broni ofensywnych.

Wobec systemu OT, wzmocnionego skuteczną obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową oraz systemem rozpoznania pola walki w czasie rzeczywistym, najlepsze oddziały specjalne, czy też wojska operacyjne, wyposażone w masę pojazdów pancernych, będą nieskuteczne.

Istota strategii obronnej

Zasadniczym błędem popełnianym przez naszych polityków i generałów, jest brak zrozumienia istoty skutecznej obrony. Nie obronimy Polski, bazując na dotychczasowej strategii zapożyczanej z innych państw o nieporównywalnie niższym od nas stopniu zagrożenia zewnętrznego, korzystniejszej do obrony topografii terenu, czy odmiennego charakteru narodowego obywateli. Większość współczesnych armii opiera się na kosztownym uzawodowieniu i nasyceniu swych wojsk kosztownymi systemami broni ofensywnej. Cały ten system jest oparty na pieniądzu, więc jeżeli przyjmiemy rywalizację na tej płaszczyźnie, przegrywamy już na samym starcie. Jeżeli chcemy mieć przewagę nad potencjalnymi agresorami, powinniśmy wyrwać się z narzuconych nam schematów i doktryn krępujących niezależne myślenie, gdyż zostały one stworzone głównie na użytek doktryn ofensywnych.

Polska powinna budować wspólnotę pokoju. Tę pracę powinniśmy zacząć od siebie. Budowa nowatorskiego systemu Obrony Terytorialnej będzie dobitnym dowodem, że Polska nie planuje żadnych działań zbrojnych poza terytorium własnego kraju, ale jednocześnie zbudowała tak sprawny system obronny, że żaden agresor nie będzie mógł bezkarnie wejść na jej terytorium.

 

Nasza strategia powinna być prosta i zrozumiała zarówno dla nas samych jak i naszych wrogów.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej