Dzieci innego Boga (19)

Małżeństwa błogosławione ręką zbawiciela- Paweł Pietkun

To śluby na stadionie w Seulu stały się znakiem rozpoznawczym Kościoła Zjednoczeniowego Moona. Było ich setki tysięcy.

Jego wyznawcy w Polsce wciąż wierzą w boskie posłannictwo założyciela i jego żony. Koreańczyk Sun Myung Moon umarł, a jego dzieło kontynuuje druga żona, Ha Jak Han, zgodnie określana przez wiernych jako Matka Boska lub Najlepsza Matka.

Jednoczący Mesjasz

Nie ma to oczywiście nic wspólnego z Marią, matką Jezusa. Druga żona Moona razem z mężem byli dla bez mała czterech milionów wiernych na świecie Boskimi (lub Prawdziwymi) Rodzicami, którzy pojawili się na świecie tylko po to, aby dokończyć misję Jezusa i – na koniec – zjednoczyć wszystkich chrześcijan.

– Misja Jezusa nie była zakończona, bo nie miał żony – mówią dzisiaj wierni. – Dopiero małżeństwo Moon stało się pełnym Zbawicielem. I następnego już nie będzie.

Kościół Zjednoczeniowy Sun Myung Moona powstał w Korei w 1954 roku. Nie był, wbrew późniejszym przekonaniom, odpowiedzią na zapotrzebowanie zagubionej duchowo ludzkości. Raczej pomysłem założyciela na zdobycie bogactwa oraz wpływów na politykę światową.

Południowi Koreańczycy przygotowani w szkołach Moona szybko ruszyli do zachodniego świata, trafiając na epokę rock and rolla i hippisów. Działalność apostolska Kościoła sprowadzała się na początku do gwarancji, że każdy z nowych członków może liczyć na żonę lub męża, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

W pierwszym, udzielanym osobiście przez Zbawiciela Moona ślubie wzięło udział kilka tysięcy par. Z czasem Moon stworzył specjalną komórkę w swoim Kościele, która zajmowała się kojarzeniem nowych związków. Aby nowe małżeństwa pozostawały pod wpływem Kościoła, niemal zawsze wybierano partnerów ze skrajnie różnych kultur i środowisk. Dawało to Kościołowi gwarancję, że rodzina nie odwróci się od religijnych władz, bo przez pierwsze dekady zawsze będzie miała kłopoty wynikające z różnic kulturowych między mężem a żoną. I rzeczywiście to te małżeństwa są dzisiaj filarem kościoła.

Choć Boscy Rodzice nie dopuszczali w swojej teologii rozwodów, sam założyciel budował kościół ramię w ramię z drugą żoną. Pierwsza zostawiła go, ponieważ był „zbyt ekscentryczny”. Nic dziwnego, skoro właściwie od początku Moon uważał się (i tak przedstawiał) za Mesjasza, który zjednoczy ludzkość i połączy Zachód ze Wschodem, łącząc jednocześnie religię z nauką i duchowość z materią.

Egzotyczne małżeństwa

Łącznie od czasów powstania kościoła Moon udzielił kilkunastu milionów ślubów – większość były to śluby zbiorowe, na stadionach w Korei – dla par dobranych według widzimisię administracji kościelnej. Większość małżonków nie widziała się do dnia ślubu.

– Przy dobieraniu par – dowodzi administracja kościoła – nie ma znaczenia ani pochodzenie z innej części świata, ani języki, jakimi posługują się przyszli małżonkowie. Kandydaci na małżonków mogą prosić o wybranie konkretnego partnera, a także odmówić poślubienia wskazanej osoby. Ale dzieje się tak tylko raz.

Nieżyjący już dziś Sun Myung Moon uważany jest za postać kontrowersyjną. Często podawał się za wybrańca Jezusa, choć wielokrotnie zarzucano mu cudzołóstwo, defraudacje i pornografię.

On sam fakt sześciokrotnego skazania i uwięzienia oraz pozew cywilny w Japonii złożony w 1997 roku przez osoby poszkodowane przez wyznawców grupy komentował słowami, iż Jezus również był prześladowany.

W Polsce kościół pojawił się zaraz po upadku komunizmu, w 1990 r., i na fali zachwytu wolnością natychmiast go zarejestrowano. Opisanym w deklaracji celom trudno było cokolwiek zarzucić. W końcu wyznawcom chodziło o „zbudowanie Królestwa Bożego na Ziemi”. Tyle, że miało to być Królestwo ze stolicą w Seulu.

Z czasem większość Kościołów i związków wyznaniowych nad Wisłą uznała ów koreański twór za sektę (do dzisiaj częściej mówi się „sekta Moona” niż „Kościół zjednoczeniowy”).

Pieniądze będą wspólne

– Na początku w ogóle nie rozmawia się o pieniądzach, na wyjazd na tygodniowe warsztaty nawet pożyczono mi pieniądze, które zresztą oddałam. Z czasem jednak, jak mieszkasz w centrum, musisz się dokładać, jest to zresztą zrozumiałe i nie ma w tym nic zdrożnego. Jednak niedługo później oddajesz wszystkie pieniądze, którymi dysponujesz. Sekta wyciąga od swoich członków pieniądze – pisze na swoim blogu była uczestniczka Kościoła, zawiedziona narzuconym wyborem męża.

Dalej wyjaśnia, że każda rzecz, czy pieniądze w polskim oddziale Kościoła musi przejść ocenę własności, czyli czy należy do Szatana czy do niebios. Moon nauczał, że wszystkie pieniądze i kosztowności powinny być wspólne. Kwestie własności rozstrzygane są u moonistów w dniu zbiorowego ślubu.

– Musicie dokonać zmiany własności – mówi dzisiaj żona Moona w dniu masowego ślubu. – Myśląc o własności w tej koncepcji, musicie się jasno określić. Teraz zapiszcie wszystko na karcie obietnicy (ślubowania) – nazwisko żony, nazwisko męża, telefon, zawód i rzeczywisty spis majątku, prywatne pojazdy, domy, budynki… piszcie wszystko. Zrozumieliście?

– Tak – odpowiada tłum nowożeńców

– Głośniej! Czy chcecie pójść drogą Moona?

– Tak – to już brzmi jak grzmot

– Alleluja!!!

Zgodnie z założeniami Kościoła wszystkie pieniądze nowożeńców powinny należeć do Kościoła. W innym wypadku są majątkiem Szatana, który „już będzie wiedział, co z nim zrobić”.

Skomplikowana teologia

Zanim Kościół przyjmie nas w poczet wiernych, musimy poznać złożoną teologię Moona, w której definicje podstawowych pojęć zaskakują niejednego teologa. Być może jest to efekt wymieszania zachodniej, chrześcijańskiej teologii ze wschodnią duchowością.

Teologia moonistów zakłada, że Bóg jest źródłem, która daje energię każdemu stworzeniu. Każdy byt we wszechświecie posiada dwoiste przymioty i jest obdarzony pierwotną energią, za sprawą której wchodzi w czynność dawania i brania. Jest to tzw. wieczna podstawa wzajemna. Upadek człowieka (Ewa i Szatan) zniszczył jego więź z Bogiem. Człowiek zjednoczył się z Szatanem, wchodząc z nim w relacje. „Jezus dzięki doskonałej relacji dawania i brania osiągnął jedność z Bogiem i stał się naszym pośrednikiem, dzięki niemu możemy odzyskać utraconą jedność z Bogiem. Człowiek odzyskuje w ten sposób swoją pierwotną naturę” – mówią dzieła Sung Myun Moona.

I dalej: „Bóg ma dwa przymioty: dawanie i branie. Dzięki nim powstaje siła, która powoduje rozmnażanie. Powstają obiekty również o dwoistych przymiotach. Dwa byty są w stosunku do siebie podmiotami i obiektami. Następnie tworzą harmonijną całość i stają się nowym obiektem dla Boga. Ciało człowieka to obiekt ustanawiający jedność z umysłem (dwoistość – łączenie się – czynność dawania i brania). Człowiek staje się obiektem Boga, jeśli umysł, „krążąc” wokół Boga, osiągnie z nim jedność, a ciało zjednoczy się z umysłem (znów jedność)” – informuje katechizm Moona.

Trudne, prawda? Ale bez tych definicji adepci kościoła nie pójdą ani kroku dalej. Bowiem samo małżeństwo, najważniejszy w kościele sakrament, jest błogosławieństwem.

„Błogosławieństwa mogą być zrealizowane tylko w oparciu o podstawę czterech pozycji, która jest fundamentem stworzenia. Celem człowieka jest sprawianie Bogu radości. Jak to można osiągnąć? Ustanawiając Królestwo Niebieskie na ziemi. Jak ustanowić Królestwo? Poprzez trzy błogosławieństwa.

Kluczem do pierwszego błogosławieństwa jest doskonałość charakteru: Zjednoczmy umysł i ciało w procesie dawania i brania, a staniemy się Świątynią Boga – osiągając jedność z Bogiem dziedziczymy boską naturę!!!

Drugie błogosławieństwo to idealna rodzina, która pierwotnie miała być zrealizowana przez Adama i Ewę, później przez Jezusa (nie spełniło się, bo Chrystus został ukrzyżowany).

Trzecie błogosławieństwo oznacza panowanie człowieka nad światem natury. Spełnione poprzez podstawę czterech pozycji z Bogiem w centrum”.

Teologia Moona zyskała ponad 60 mln wyznawców (30 mln małżeństw).

 

W Polsce, po eksplozji popularności Kościoła w latach 90. XX wieku, dzisiaj zostało niespełna 300 wyznawców. Ale, jeżeli wierzyć kapłanom z Seulu, w tym roku Kościół będzie prowadził ofensywę na Zachodzie Europy. W Polsce też.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej