Rozwój w ujęciu ekonomicznym- Kornel Kwiatek

Od co najmniej 250 lat, czyli od czasów, gdy ekonomia stała się dyscypliną „świadomą”, poszczególni badacze zastanawiali się, jakie mechanizmy rządzą życiem gospodarczym, ale przede wszystkim, jakie działania winny podejmować odpowiedzialni władcy, czy odpowiedzialne rządy, aby zapewnić wzrost dobrobytu zarówno na poziomie jednostek jak i na poziomie całych państw.

Istota rozwoju

Współcześnie, choć należałoby wskazać, że trend ten trwa od kilku dekad, słowo „rozwój” pojawia się niemal na każdym kroku, w prasie codziennej, w telewizji czy w Internecie. Jest ono odmieniane przez wszystkie przypadki. Można wręcz odnieść wrażenie, że działalność większości instytucji państwowych i prywatnych, organizacji pozarządowych, agend rządowych, podmiotów małych i dużych opiera się właśnie na zapewnieniu rozwoju, co zresztą znajduje odzwierciedlenie w statutach tych organizacji.

Oznacza to, że rozwój jest stanem wysoce pożądanym. Jednak warto zdefiniować samo pojęcie „rozwój”. Większość z nas rozumie je w sposób intuicyjny jako polepszanie, poprawianie. Bardzo podobne definicje znajdziemy w Słowniku Języka Polskiego PWN, który podaje, że rozwój to „proces przechodzenia do stanów lub form bardziej złożonych lub pod pewnym względem doskonalszych; też: stadium tego procesu”.

Nieodzowne wydaje się w tym miejscu poszerzenie definicji o dwa podstawowe czynniki – pierwszym jest wskazanie dyscypliny – rozwój społeczny, rozwój gospodarczy, rozwój społeczno-gospodarczy, rozwój kulturalny. Drugim natomiast jest określenie, na podstawie jakiego systemu wartości czy też na podstawie jakiej ideologii dokonywana miałaby być ocena. Różne systemy wartości w różny sposób opisują ów pożądany stan docelowy, model, który chcą urzeczywistnić.

Taki cel inaczej zdefiniują ideologie liberalne, inaczej natomiast ideologie socjalistyczne czy komunistyczne. Do tego dochodzi problematyka zmian zachodzących także w ramach tych samych ideologii czy systemów wartości – z czasem akcenty kładzie się na inne elementy; jedne tracą, inne zyskują na znaczeniu w ogólnej ocenie.

Rozwój w ujęciu ekonomicznym

Ogólnym problemem ekonomii, starającej się najczęściej liczbowo opisywać zjawiska i na tej podstawie wyciągać wnioski, jest dylemat: którym z dostępnych wskaźników przydać wagi i wykorzystać do pomiaru i opisu, które natomiast w ogóle pominąć lub traktować tylko jako informacje pomocnicze. W sferze dokonywania ocen, czy nastąpił rozwój czy też regres, można zaobserwować tendencję ku poszerzaniu grupy wskaźników branych pod uwagę przy pomiarze oraz tendencję ku opracowywaniu coraz lepszych, bardziej złożonych metod uzyskiwania danych o poziomach tych wskaźników.

Mimo takiego postępu badań, ekonomiści w dalszym ciągu nie są w stanie wypracować jednej, pełnej teorii, dlaczego w niektórych miejscach następuje rozwój gospodarczy, w innych natomiast panuje bieda.

Przyjrzyjmy się dokładniej ewolucji rozumienia słowa „rozwój” w ekonomii.

„Rozwój” jako wzrost gospodarczy

Historycznie najstarszym sposobem rozumienia terminu „rozwój” było utożsamianie go z samym tylko wzrostem gospodarczym. Jest on definiowany najczęściej jako zwiększanie produkcji dóbr i usług. Tradycyjnie wzrost gospodarczy mierzono najczęściej poprzez monitorowanie zmian Produktu Krajowego Brutto (PKB) czy też PKB na głowę mieszkańca. Jako czynniki wpływające na wzrost gospodarczy wskazywano przede wszystkim kapitał, kapitał ludzki, surowce, ziemię, przedsiębiorczość uczestników gospodarki, a także postęp techniczny.

Z czasem jednak dostrzeżono, że samo tylko monitorowanie zmian ilościowych w wielu przypadkach niewiele mówi o ogólnej sytuacji państwa czy jego ludności.

„Rozwój” jako rozwój gospodarczy

Obok zmian ilościowych ekonomiści z czasem zaczęli brać pod uwagę także zmiany jakościowe zachodzące w gospodarce. Jako warunki wystąpienia wzrostu gospodarczego (w ogólnym ujęciu rozwój gospodarczy uwarunkowany jest uprzednim wzrostem gospodarczym) wskazuje się dodatkowo jeszcze wystąpienie zmian co najmniej w kilku innych obszarach.

Ekonomista Mieczysław Nasiłowski w swej książce „System rynkowy. Podstawy mikro i makroekonomii” wskazuje, że największe znaczenie mają trzy podstawowe czynniki. Po pierwsze zwiększa się udział branż opartych na wysokich technologiach czy też branż opartych na wiedzy jak również udział sektora usługowego. W sferze własnościowej jest to większe znaczenie korporacji międzynarodowych, które umożliwiają branie udziału w globalizującej się gospodarce światowej. Natomiast w sferze instytucjonalnej rozwój gospodarczy warunkowany jest rozwojem systemu bankowego, rynków finansowych czy profesjonalizacji instytucji zdolnych do tworzenia polityk gospodarczych i społecznych.

„Rozwój” jako rozwój społeczno-gospodarczy

Na przełomie lat 60. i 70. XX wieku w modelu rozwoju gospodarczego, zaczęto coraz szerzej uwzględniać czynnik społeczny. Rozwój społeczno-gospodarczy obejmuje, podobnie jak rozwój gospodarczy, także zmiany ilościowo-jakościowe w gospodarce, gdzie indziej jednak stawiane są akcenty. Część ekonomistów zaczęła zadawać sobie pytanie: dlaczego w ogóle wzrost gospodarczy jest istotny. Postulowano ujęcie w pojęciu rozwoju także czynnika społecznego – jako rozwojowe zaczęto traktować procesy, które przede wszystkim pozytywnie wpływają na sytuację społeczną, na poszanowanie godności ludzkiej, stworzenie możliwości wyboru własnej drogi życiowej. Wzrost gospodarczy zatem nie powinien służyć samemu tylko rozwojowi gospodarki, ale przede wszystkim potrzebom ludności, zaś efekty wzrostu gospodarczego, w postaci wytworzonych dóbr i usług, powinny przekładać się na wzrost poziomu życia.

W przypadku rozwoju społeczno-gospodarczego, stosuje się dodatkowo, obok klasycznych mierników w postaci Produktu Krajowego Brutto, Produktu Narodowego Brutto, także per capita, również wskaźniki swoiste. Human Development Index, HDI, a więc wskaźnik rozwoju społecznego oparty na poziomie życia mierzonym przez PKB per capita, oczekiwanej długości życia oraz dostępności edukacji. HDI sporządzany jest od 1993 roku przez ONZ-owską agendę UNDP, natomiast od 1998 roku wprowadzono osobne mierniki dla państw rozwijających się (HDI-1) i państw rozwiniętych (HDI-2). Innym miernikiem jest tutaj także HPI – Human Poverty Index, czyli współczynnik ubóstwa.

Rozwój jako rozwój zrównoważony

Pojęcie zrównoważonego rozwoju bardzo często kojarzone jest z działalnością Światowej Komisji ds. Środowiska i Rozwoju, powołanej z inspiracji Sekretarza Generalnego ONZ w roku 1983. Komisja w 1987 roku opublikowała raport mający być spisem zasad dla ONZ, zatytułowany „Nasza wspólna przyszłość”, w którym zawarto szczegółowe tezy koncepcji politycznej zrównoważonego rozwoju. Raport stanowił, że zrównoważony rozwój w pierwszej kolejności opiera się na zaspokajaniu potrzeb pokoleń teraźniejszych, jednakże bez pogarszania szans przyszłych pokoleń w tym zakresie. Podejście to zakłada potrzebę wypracowania równowagi pomiędzy trzema głównymi elementami: wzrostem gospodarczym, ochroną środowiska i poziomem czy też jakością życia ludności.

Koncepcja zrównoważonego rozwoju w wielu aspektach wprowadzana jest w legislacji Unii Europejskiej, gdzie coraz większy nacisk kładzie się nie tylko na ekonomiczny rachunek związany z wytworzeniem dóbr, ale przede wszystkim na czynniki społeczne i wpływ na środowisko. Należy jednak zaznaczyć, że nie jest to koncepcja powszechnie przyjęta na świecie, choć znajduje ona wsparcie zarówno w działaniach Organizacji Narodów Zjednoczonych jak i na przykład w działalności Banku Światowego.

Koncepcje rozwoju po kryzysie 2007 roku

Momentem, w którym wiele teorii ekonomicznych zostało zweryfikowanych, był kryzys finansowy, który rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych w 2007 roku od krachu rynku kredytów hipotecznych podwyższonego ryzyka.

Duże znaczenie w okresie przedkryzysowym zyskała koncepcja rozwoju inkluzywnego. Pochodzi ona jeszcze z końca XX wieku, jest zatem stosunkowo nowa i dlatego trudno ją precyzyjnie zdefiniować. Program Narodów Zjednoczonych do spraw Rozwoju wskazuje, że stawia on sobie za cel przede wszystkim zapewnienie członkom społeczeństw możliwości korzystania z efektów wzrostu gospodarczego, integrację społeczeństwa wokół przestrzegania praw człowieka i przyjętych standardów, możliwość udziału w życiu społecznym, gospodarczym, zaś w szerszym ujęciu zorientowany jest na pokonanie nierówności społecznych w państwach całego świata.

Idea ta jest rozwinięciem wcześniej wspomnianych teorii rozwoju społeczno-gospodarczego, jednocześnie stara się skuteczniej odpowiadać na problemy, wobec których bezradne były na przykład koncepcje rozwoju zrównoważonego – nastawione bardziej na równowagę środowiskową niż odniesienie się do narastających nierówności i wykluczenia w społeczeństwie.

Obok agend ONZ również Unia Europejska w swych strategiach odnosi się do koncepcji rozwoju inkluzywnego. W najnowszym dokumencie strategicznym – tzw. Strategii Europa 2020 z roku 2010, obejmującym priorytety rozwojowe do roku 2020, określany jest on jako „rozwój sprzyjający włączeniu społecznemu”. Zgodnie z dokumentem, miałby on być monitorowany przy użyciu pięciu wskaźników: poziomu zatrudnienia, nakładów na sferę badawczo-rozwojową, energii i klimatu, edukacji oraz ubóstwa.

Mimo tych deklaracji, koncepcja rozwoju inkluzywnego nie jest obecnie powszechnie realizowana – wiele państw, w tym także członków Unii Europejskiej, po światowym kryzysie finansowym powróciło do wiązania rozwoju przede wszystkim ze wzrostem gospodarczym mierzonym przy pomocy wskaźnika dynamiki PKB.

W Polsce koncepcja rozwoju inkluzywnego została zawarta w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju przyjętej przez rząd w lutym 2017, w którym jeden z celów określony jest jako „skuteczne państwo i instytucje służące wzrostowi oraz włączeniu społecznemu i gospodarczemu”. Jeśli chodzi o realizację celów Strategii Europa 2020, Polska wypada znacznie powyżej średniej unijnej – w szczególności w przypadku zmniejszenia liczby osób zagrożonych ubóstwem, którego „polską część”, tj. zmniejszenie o 1,5 mln, w pełni zrealizowano, natomiast dla całej Unii liczba osób zagrożonych ubóstwem zamiast spadać zwiększyła się o 5 milionów.

Współczesne wyzwania rozwoju

Badacze zajmujący się ekonomią rozwoju współcześnie znacznie poszerzyli przedmiot swojego zainteresowania, taką zmianę wymusiła przede wszystkim dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość.

Jednym z głównych czynników wpływających na współczesny świat, a zatem i na rozwój poszczególnych państw jest niewątpliwie globalizacja. Zgodnie z definicją zaproponowaną przez Josepha Stiglitza jest to proces integracji państw i społeczności, który następuje dzięki zmniejszaniu się kosztów transportu i komunikacji oraz dzięki zmniejszaniu barier dla ruchu dóbr, wiedzy czy ludzi. Proces ten, jak twierdzą niektórzy, był najbardziej zaawansowany w XIX wieku, gdy handlem światowym zawiadywały imperia – przede wszystkim Wielka Brytania.

Później nastąpiło duże cofnięcie tego procesu – I wojna światowa, tendencje izolacjonistyczne w USA i wielki kryzys gospodarczy utrudniały integrację. Proces został wznowiony dopiero w latach 50. XX wieku, wraz z nastaniem ekonomii neoklasycznej. Współcześnie najbardziej widomym skutkiem globalizacji było także zunifikowanie w dużym stopniu światowego systemu finansowego, czego negatywne konsekwencje duża część państw rozwiniętych odczuła w postaci rozlewającego się kryzysu finansowego z 2007-2008 roku.

Co więcej – w zglobalizowanym świecie, w którym państwa i społeczeństwa powiązane są siecią zależności – rozwój jednego z nich jest w dużej części warunkowany rozwojem innych. Mechanizm ten jest szczególnie istotny w państwach opierających gospodarkę na eksporcie.

Innym czynnikiem, który w naszej części został dostrzeżony dopiero, gdy u wrót Europy pojawiła się fala imigrantów z Bliskiego Wschodu czy Afryki, są migracje ludności. Jak wszystko – masowe przemieszczanie się ludności może być wyśmienitym impulsem rozwojowym – tak przecież powstały Stany Zjednoczone, wzmacniane milionami imigrantów z Europy. Migracje mogą jednak być także czynnikiem bardzo destrukcyjnym dla gospodarki, wywołującym nieznane wcześniej napięcia. W państwach rozwiniętych Europy Zachodniej, w coraz większym stopniu mamy do czynienia ze starzejącymi się społeczeństwami – wystarczy przyjrzeć się statystykom: zgodnie z CIA World Factbook, w Niemczech co prawda rośnie średnia długość życia, jednak mediana wieku wynosi już 46,8 lat, na jedną kobietę przypada ok 1,44 dziecka. W takiej sytuacji duże znaczenie w podtrzymaniu tempa rozwoju ma świeży dopływ siły roboczej, z tego też punktu widzenia zrozumiała jest polityka zachęcania do imigracji. Niemniej jednak powoduje to także problemy – przede wszystkim napięcia na tle narodowościowym, religijnym, rasowym. Dodatkowo w wielu przypadkach napływowi pracownicy na początku, a często także i później, obciążają system socjalny – wymagają nauki języka, wsparcia finansowego czy dokształcenia.

Od momentu, gdy mimo licznych badań nadal niejasne były przyczyny pogłębiania się dysproporcji w dochodach pomiędzy państwami (co bardzo szybko postępowało w latach 90. XX wieku), większą wagę zaczęto przywiązywać do badania instytucji. Pojęcie należy rozumieć szeroko – jako zbiór reguł, norm i zwyczajów, które są powszechnie uznane w danym społeczeństwie czy grupie. Niektórzy dodają tutaj także, że instytucją jest także każdy podmiot zaangażowany we wprowadzanie wspomnianych reguł i zasad.

Złemu działaniu instytucji przypisuje się spowalnianie rozwoju gospodarczego. Dużym problemem jest to, że instytucje działające w jednej zbiorowości nie zawsze będą się dały w całości przenieść do innej zbiorowości – decydują o tym bowiem nie tylko wprowadzane przepisy prawne, ale przede wszystkim uwarunkowania społeczne, kulturowe czy historyczne.

Duży wpływ na tempo rozwoju ma również wydajność pracy. Jeszcze w latach 80. dostrzegano, że występuje swoisty paradoks – masowa komputeryzacja w państwach rozwiniętych nie pociągała za sobą wzrostu wydajności lub osiągany wzrost był niższy niż oczekiwano. Ogromna zmiana nastąpiła na początku lat 90., kiedy statystyki wydajności wystrzeliły w górę. W USA wydajność pracy wzrastała przeciętnie 2,5 proc. rocznie bez przerwy w latach 1991-2007. Po roku 2007 ponownie mamy do czynienia ze swoistym paradoksem – mimo rewolucyjnych technologii, innowacyjnych produktów, nowatorskich usług, rozwoju Internetu – wydajność przestałą rosnąć, a w niektórych momentach zaczęła wręcz spadać. Pojawiają się też poglądy, że po współczesnej rewolucji informatycznej oczekujemy obecnie zbyt wiele – jej skala i wpływ jest na przykład nieporównywalna z rewolucją przemysłową XVIII i XIX wieku.

Dlaczego tak się dzieje? Jak wskazują analizy różnych ośrodków i pojedynczych ekonomistów (np. Raport OECD z 2015 r. The Future of Productivity” OECD 2015) – obniżająca się wydajność pracy może być zjawiskiem strukturalnym, o czym świadczą procesy starzenia się ludności, spadek skłonności do inwestowania na rzecz oszczędzania, rosnące nierówności społeczne, zadłużenie społeczeństw.

Cel: wejść na ścieżkę rozwoju

Realizacja celu wejścia na ścieżkę rozwoju jest w dużej mierze zależna przede wszystkim od określenia, co będzie uznane za rozwój. Tutaj, jak wspomniano, dużą rolę gra przyjęta za punkt odniesienia ideologia, następnie zaś skuteczność w identyfikacji realnych problemów wewnętrznych i stosowania względem nich środków zaradczych.

W przypadku Polski w Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju za najbardziej problemowe uznano pięć czynników określonych jako „pułapki rozwojowe”. Pierwszym są niskie w stosunku do państw rozwiniętych dochody Polaków, drugim brak równowagi pomiędzy kapitałem polskim a kapitałem zagranicznych inwestorów, trzecim – niewielka liczba innowacji wprowadzanych przez przedsiębiorców, czwartym – wyglądające mało optymistycznie statystyki demograficzne, piątym – słabość instytucji, w tym podatkowych.

Pokonanie wspomnianych pułapek ma nastąpić przede wszystkim poprzez szereg działań, takich jak: próba zmiany demografii, ale jednocześnie podjęcie działań w celu zapełnienia luki w kurczących się zasobach siły roboczej, w tym na przykład automatyzacja niektórych gałęzi przemysłu; redukcja narastającego długu publicznego wobec zagranicy przy jednoczesnym opieraniu wzrostu gospodarczego na kapitale polskim; lepsze rozdysponowanie profitów wynikających ze wzrostu gospodarczego w społeczeństwie, w tym zmniejszenie rozpiętości w zarobkach; bardziej równomierne terytorialnie rozłożenie ośrodków napędzających wzrost gospodarczy; uproszczenie przepisów umożliwiające przedsiębiorstwom rozwój – w szczególności odbiurokratyzowanie procedur, ale także usprawnienie administracji publicznej. Jednym ze sposobów jest zasada, wpisana następnie do Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, koncentracji wsparcia – przede wszystkim na wyszczególnionych branżach, zaś w przypadku eksportu – na wyszczególnionych rynkach perspektywicznych.

Podsumowanie

To, czego nauczyły ekonomistów zajmujących się rozwojem poprzednie doświadczenia, w dużej mierze sprowadza się do stwierdzenia, że nie istnieją uniwersalne recepty na zapewnienie państwu rozwoju. Paleta możliwych działań jest bardzo szeroka, zaś skomponowanie właściwego i skutecznego zestawu impulsów rozwojowych stanowiło, stanowi i zapewne będzie stanowić ogromne wyzwanie dla polityków i wspierających ich ekonomistów.

Również przed ekonomią rozwoju jako nauką stoją ciągle te same i niezmienne wyzwania – dalsze zgłębianie przyczyn występowania rozwoju i stref ubóstwa oraz opracowywanie skuteczniejszych narzędzi do jego eliminowania.

 

Ekonomia rozwoju przeszła długą drogę ewolucyjną, jednak wiadomo, że „im dalej w las, tym więcej drzew”.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej