Samozagłada Europy, czyli polityczna poprawność – Jerzy Jachowicz

Ciągle szczęśliwie nie zostaliśmy dotknięci aktami terroru islamskiego. Ale najwyraźniej taki stan spokoju Polaków nie zadowala totalnej opozycji i ich akolitów.

W imię politycznej poprawności i wzorów nowoczesnej kultury lewackiej i ateistycznej, dominującej w Zachodniej Europie, również polscy lewacy różnych odcieni od ortodoksyjnych komunistów po zakładających maskę konserwatyzmu walczą ze wszystkich sił o sprowadzenie na Polskę fali terroryzmu. Są ślepi i głusi na to, że Europa cierpi i ponosi co chwilę ofiary, które bojownicy islamu składają na ołtarzu Allaha.

Przyzwyczaić się do zabijania?

Na Polskę od kilku lat naciska Bruksela ze zróżnicowanym nasileniem w różnych okresach. Wcześniej znajdowała poparcie rządzącej koalicji PO-PSL, a dziś opozycji. Poprawność polityczna miesza się z błędnym pojmowaniem humanitarnej postawy. Skrajnym przykładem tego typu myślenia jest wypowiedź posła Nowoczesnej Pawła Rabieja. I to w kilkanaście godzin po ostatnim zamachu w Londynie, w którym trzech terrorystów wjechało skradzioną furgonetką w tłum ludzi na Moście Londyńskim. Następnie zaatakowali oni nożami ludzi przebywających na Borough Market. W wyniku ich działań zginęło siedem osób, a blisko pięćdziesiąt zostało rannych.

Rabiej niczym dziecko we mgle powiedział: „Musimy przyzwyczaić się do życia w stanie zagrożenia terrorystycznego”. Równie nieprzytomnie brzmi jego stwierdzenie, że nie można łączyć polityki migracyjnej z działaniami terrorystów. Tym stwierdzeniem poseł Nowoczesnej potwierdził skłonność do kapitulacji Europy przed kolejną falą terroryzmu. Namawia też do tego Polaków.

Europejska naiwność

Opozycja ignoruje apel premier Beaty Szydło wygłoszony z mównicy sejmowej: – „Dokąd zmierzasz, Europo? Powstań z kolan i obudź się z letargu, bo w przeciwnym razie codziennie będziesz opłakiwała swoje dzieci”. Opozycja udaje, że nie dostrzega tego, z jak wielkim poparciem spotkała się postawa Beaty Szydło wśród zwykłych ludzi w innych państwach w Europie. Niektórzy żartobliwie pytali, czy nie mogłaby w ich kraju objąć urzędu premiera. Cynizm polskiej opozycji przejawia się w tym, że wbrew zagranicznej opinii publicznej, określa apel premier jako „haniebny”.

Zwolennicy sprowadzania imigrantów do Polski, deklarujący swą najlepszą wolę, są naiwni. Wydaje im się, że przybysze zechcą zasymilować się w naszym kraju. Wystarczy tylko, jeśli stworzymy im do pełnej adaptacji odpowiednie warunki. Zapominają, że nie udało się tego dokonać w krajach, w których możliwości materialne przekraczają kilkakrotnie naszą ewentualną ofertę. Blisko 90 procent imigrantów pochodzi z krajów, w których dominuje islam. Ponad 70 procent z nich to mężczyźni.

Najwięcej uchodźców przybywa z ogarniętej wojną domową Syrii (93 proc. obywateli tego kraju to wyznawcy islamu). Drugi w kolejności jest Afganistan (99 procent wyznawców islamu). Największa naiwność polega na tym, że przykładamy naszą kulturę, naszą cywilizację, naszą religię na nich. Sądzimy, że jeżeli dla nas czymś strasznym jest zabijanie wybawców, za jakich mamy prawo się uważać, dając im bezpieczne schronienie przed zagładą, oni myślą tak samo.

Bardzo się mylimy.

Otóż dziś przyjmiemy ich jak braci do naszego domu, a jutro wszystkich będzie można nas znaleźć nieżywych, leżących w kałużach krwi. To dla wojującego islamisty nie tylko nic złego, ale wręcz powód do dumy i wiecznej nagrody otrzymanej z rąk Allaha. – Zabijajcie niewiernych, gdziekolwiek są – nakazuje Koran. – Naszym zadaniem jest walka mieczem, prowadzona w imię rozprzestrzeniania się islamu i narzucania naszej wiary.

Dlaczego i w imię czego mamy się godzić na sprowadzanie tych, którzy myślą wyłącznie o naszej zagładzie tylko dlatego, że elity polityczne Europy Zachodniej są aż tak ślepe i tak naiwne? Zbierają bolesne i gorzkie żniwa swojej naiwności i nie potrafią stanąć oko w oko z przykrą prawdą. Żądają od nas ofiar, zakładając podświadomie, że bardziej rozproszone uderzenia dżihadystów będą mniej bolesne.

Naiwnością jest też wiara, że wyspecjalizowane służby działają jak doskonały szpitalny rentgen, niezawodnie wykrywający gruźlicę płuc, zanim uwidocznią się jej pierwsze objawy. Nie ma takich służb, nie ma instrumentów, nie ma żadnych możliwości, żeby odróżnić zwykłego imigranta od dżihadysty.

Zabójcy, wyćwiczeni terroryści oraz kandydaci na przyszłych terrorystów, gotowi w samobójczych akcjach zabijać dziesiątki niewinnych ofiar, w tym, jak w Manchesterze, dzieci, kryją się wśród milionów zwykłych imigrantów, przybywających do Europy w poszukiwaniu lepszego życia.

Brak działania

Europa w myśl poprawności politycznej nie podejmuje koniecznych działań, które sparaliżowałyby operacje terrorystów. Politycy mainstreamowi nie decydują się na aresztowanie osób podejrzewanych o możliwość dokonywania akcji terrorystycznych i na ich deportację. Śledztwa prowadzone po dokonanych zamachach wykazywały, że ich sprawcy znajdowali się na listach osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa lub nawet mieli być deportowani. Nie podjęto stosownych działań z powodu biurokratycznych procedur, albo wręcz bagatelizowano niebezpieczeństwo.

Nikt też nie próbuje przerwać potajemnych sposobów finansowego wsparcia europejskich terrorystów. Wiadomo, że strumień pieniędzy płynie głównie z Arabii Saudyjskiej i Kataru. Trzeba oczywiście prześledzić całą drogę tych pieniędzy, ponieważ krążą one po bankach różnych krajów, zanim ostatecznie znajdą się w rękach imamów bądź „kasjerów” europejskich. Pieniądze te przeznaczane są na zakup broni i sprzętu w Europie, na logistyczne przygotowania oraz na dostatnie życie grup przygotowujących zamachy. Zakręcenie takiego kurka byłoby bolesne zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa bezpośredniego jak i z psychologicznego, bo pokazującego sprawność służb, walczących z terroryzmem. Niestety w Europie nie ma tak zaawansowanych technik, jakie rozwinęły się w Stanach Zjednoczonych po zamachach na World Trade Center z 11 września 2001 roku.

Europa uznaje, że zamachy nie mają wiele wspólnego z islamem. Dzięki temu islamscy terroryści po każdym próbie przypisania im sprawstwa zamachu podnoszą krzyk, że to atak na islam. W ten sposób powstaje błędne koło, z którego nie ma wyjścia.

 

Obecna opozycja w Polsce nie chce dostrzegać tej sprzeczności. Bo chce iść równym krokiem z Europą Zachodnią. Ku samozagładzie.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej