Czy i kiedy powstanie Nord Stream 2?- Waldemar Maszenda

W 2007 roku kanclerz Merkel gościła w letniej rezydencji Putina. W trakcie rozmowy do pokoju wpadł duży czarny pies. Koni, labradorka rosyjskiego prezydenta, przestraszyła kanclerz Merkel, a widoczna na zdjęciach rozbawiona mina Putina wskazywała, że o to właśnie chodziło.

Powszechnie wiadomo, że kanclerz Merkel boi się psów (została kiedyś pogryziona przez czworonoga), a jej asystenci przy ustalaniu szczegółów prywatnych lub oficjalnych wizyt zawsze zaczynali od: „Tylko żadnych psów”. W Putinie odezwała się jednak natura starego KGB-isty. Nie mogło to jednak zaważyć na rosyjsko-niemieckich relacjach gospodarczych, budowa gazociągu Nord Stream 1 od roku była już wówczas niemal pewna. Złe czy dobre relacje kanclerz Merkel z poszczególnymi politykami (z Putinem nigdy nie były najlepsze) nie mają znaczenia, liczy się interes Niemiec.

Od sceptyzmu do entuzjazmu

Cztery lata później w 2011, rok przed ukończeniem układania rur Nord Stream 1 na dnie Bałtyku, Rosja niespodziewanie wysunęła propozycję podwojenia przepustowości gazociągu poprzez dołożenie dwóch dodatkowych rur (Nord Stream 2) o takiej samej możliwości przesyłu, 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Dla porównania: Polska zużywa ok. 14 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

Pierwsza reakcja kanclerz Merkel była negatywna ― nie są nam potrzebne kolejne gazociągi. Z biegiem czasu reakcja Niemiec ewoluowała ze sceptycznej przez pozytywną do entuzjastycznej. Jak się w Niemczech oficjalnie teraz utrzymuje, budowa podmorskich gazociągów rosyjsko-niemieckich nie jest motywowana politycznie, tym bardziej geopolitycznie, ma wymiar gospodarczy, a decyzje powstają wyłącznie pod naciskiem lobby przemysłowego. Ale jednak można to włożyć między bajki.

Niemiecko-rosyjski interes

Kiedy bowiem władze niemieckie kilka lat temu zadecydowały o likwidacji wszystkich elektrowni atomowych, to nacisk lobby przemysłowego, który wpadł w panikę i stawił silny opór, został bardzo szybko przełamany. Niezależnie od konsekwencji geopolitycznych Niemcy chcą być na rynku europejskim najważniejszym pośrednikiem w handlu gazem i na tym zarabiać. Rosja zaś chce sprzedawać coraz więcej gazu, zajmując wysoką pozycję w Europie Zachodniej i dominującą w Europie Środkowej, co ma jej zagwarantować wysokie ceny i wpływy polityczne, których konsekwencji nie da się obecnie przewidzieć.

Po ułożeniu na dnie Bałtyku Nord Stream 2 Rosja będzie mogła przesyłać bezpośrednio do Niemiec (i dalej do Europy) 110 mld metrów sześciennych gazu rocznie (polskim gazociągiem Jamał-Europa ewentualnie dalszych 33 miliardy). System gazociągów ukraińskich, który umożliwia roczny przesył ok. 120 miliardów metrów sześciennych gazu na Zachód, stanie się od tego czasu nieistotny. Ewentualna eskalacja konfliktu rosyjsko-ukraińskiego nie zagrozi dostawom gazu do Europy, więc nad agresywnymi działaniami Kremla Zachód będzie mógł przejść do porządku dziennego – jak obecnie nad sankcjami wymierzonymi w Rosję.

Wprawdzie Komisja Europejska na razie dba o pozory i twierdzi, że nadal jest zainteresowana dostawami gazu przez korytarz ukraiński, ale fakty są nieubłagane. Aby utrzymać ukraińskie instalacje przesyłowe i magazynowe konieczne są opłaty tranzytowe za przesył minimum 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie, tymczasem przedstawiciele Gazpromu deklarują, że będą przesyłać przez Ukrainę nie więcej 10 miliardów metrów sześciennych.

Obecnie jesteśmy świadkami interesującej rozgrywki geopolitycznej, której konsekwencje dla spoistości UE mogą być w przyszłości poważne. Ta rozgrywka ma wielu graczy, w tym USA (o czym niżej), choć niektórzy nie wiedzą jeszcze, co zrobią, a inni (głównie Niemcy i Rosja) w tym czasie tworzą fakty dokonane. Jeszcze nie ma oficjalnego stanowiska KE w sprawie Nord Stream 2, a Rosjanie już gromadzą sprzęt i wynajmują miejsca magazynowe w Szwecji (Gotlandia, port w Karlshamm) na potrzeby budowy. Niemcy lobbują w Brukseli, wbrew faktom utrzymując, że projekt ma znaczenie wyłącznie ekonomiczne. Zanosi się na to, że spory obszar UE (Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Słowacja) może znaleźć się w trudnym położeniu. Państwa skandynawskie (Finlandia, Szwecja) nie są entuzjastami Nord Stream 2, ale raczej nie będą się sprzeciwiać jego budowie, licząc, że może zrobi to Komisja Europejska. Dania, jak się wydaje, ma inne zdanie. Kraje takie jak Niemcy, Francja, Holandia, Austria zainteresowane są powstaniem Nord Stream 2. Zachodnie spółki energetyczne, czyli niemieckie (Uniper i Wintershall), francuska (ENGI), brytyjsko-holenderska (Royal Dutch Shell), austriacka (OMV) mogą na tym finansowo skorzystać. Położenie Niemiec, Francji, Holandii, Austrii w Europie jest względnie bezpieczne, umożliwia łatwą i realną dywersyfikacje dostaw energii, w tym gazu.

Co Polska robi w sprawie Nord Stream 2?

Stara się przeciągać proces legalizacji Nord Stream 2 przez Komisję Europejską. W tym celu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) przez cztery miesiące „zastanawiał się” przed podjęciem decyzji, po tym jak ― zgodnie z europejskim prawem ― Gazprom musiał zwrócić się do polskiego UOKiK i odpowiedniego niemieckiego urzędu o zgodę na założenie wspólnego przedsięwzięcia z zachodnimi spółkami, które miały budować gazociąg. Wcześniej rosyjskie władze usiłowały nęcić Warszawę doraźnymi obniżkami cen gazu, jednak bezskutecznie. Niemiecki urząd błyskawicznie wydał Gazpromowi zgodę, ale polski wniósł zastrzeżenia.

Według opinii UOKiK z lipca 2016 spółka jest zagrożeniem dla konkurencji na polskim rynku. Gazprom mógł się odwołać, ale wiedząc, czym to się skończy, wycofał wniosek o zgodę, ponieważ czas naglił. W tej sytuacji Gazprom pozostanie jedynym właścicielem Nord Stream 2 i będzie musiał sam zapewnić finansowanie nowego gazociągu, ale zrobi to przy pomocy dawnych wspólników.

Drugim celem Polski jest uzyskanie gwarancji, że nowa podmorska instalacja, jeśli powstanie, to będzie podlegała prawu UE, tzw. trzeciemu pakietowi energetycznemu. W tym celu KE w imieniu państw członkowskich będzie prowadzić międzyrządowe negocjacje z Rosją, mając mandat Rady Europejskiej. Trzeci pakiet energetyczny obowiązuje na terenie UE od 2011 roku i już zdołał uśmiercić rosyjski pomysł gazociągu South Stream (z Rosji przez Morze Czarne do Grecji i dalej na Bałkany). Trzeci pakiet energetyczny zakazuje tego wszystko, co lubi Gazprom. Nakazuje realne rozdzielenie wydobycia surowców energetycznych od ich transportu i dystrybucji (Gazprom oczywiście to łączy), nakazuje też, aby możliwości przesyłowe sieci energetycznych i gazociągów udostępniać stronom trzecim, czyli niezależnym operatorom. Wszystko to ma na celu przeciwdziałanie monopolowi w energetyce, czyli zajmowaniu pozycji dominującej przez jeden podmiot. W tej sytuacji powstaje pytanie, podnoszone obecnie przez lobbystów Gazpromu w całej Europie, czy gazociąg na dnie Bałtyku może podlegać prawu UE? Otóż tak, powinien, tym bardziej, że przechodzić będzie przez duńskie wody terytorialne, na południe od Bornholmu.

Drugi argument wskazuje, że gaz tłoczony jest z Rosji nie do gazociągu tylko przy pomocy gazociągu ― do Niemiec, tym samym zmieniając sytuację na europejskim rynku energetycznym dość radykalnie. Polska, kupując gaz ze wschodu lub zachodu, kupować będzie gaz rosyjski, dopłacając jedynie pośrednikowi i może nim być spółka działająca od lat w Niemczech, czyli Gazprom Germania.

Jak zachowa się Dania?

Jest i trzeci argument, decydujący. W Europie jest kilka podmorskich gazociągów: Green Stream (Libia – Włochy), Medgaz (Algieria – Hiszpania) czy sieć gazociągów na Morzu Północnym docierających do Norwegii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Niemiec. Niektóre z nich traktowane są bardziej liberalnie, ale tylko dlatego, że łączą miejsce wydobycia gazu („kopalnię”) z odbiorcą na kontynencie.

Budowany obecnie gazociąg transadriatycki TAP (Grecja – Włochy) będzie oczywiście podlegał europejskiemu ustawodawstwu antymonopolowemu. Zaś oba gazociągi Nord Stream tym bardziej powinny, bo łączą europejską sieć gazową z siecią rosyjską, zdominowaną na terenie FR przez Gazprom, który jest tam niemal stuprocentowym monopolistą.

Gazprom się śpieszy, w roku 2019 chciałby mieć w ręku wszystkie wymagane zgody, ponieważ w tym czasie wygasa jego umowa z ukraińskim Naftohazem na przesył gazu do Europy Zachodniej. Czy zdąży?

Komisja Europejska może się spieszyć w rokowaniach międzyrządowych albo i nie, wiadomo, że Jean-Claude Juncker jest raczej zwolennikiem Nord Stream 2, a niemieckie wpływy w Brukseli są potężne. Ciekawe, jak ostatecznie zachowa się Dania obecnie zgłaszająca swój sprzeciw wobec planów Gazpromu. Duńskie veto może poważnie opóźnić rosyjsko-niemiecki projekt, dlatego że Nord Stream 2 miał przebiegać równolegle do dwóch wcześniej ułożonych nitek, czyli na południe od Bornholmu i na wodach terytorialnych Danii. Dania może się zgodzić, ale nie musi. Przesuniecie gazociągu bardziej na południe nie wchodzi w grę, ponieważ wody terytorialne Danii sąsiadują w polskimi wodami terytorialnym i w dodatku nie są one formalnie rozgraniczone w wyniku dawnego sporu o podział tych akwenów. Przesunięcie gazociągu na północ od Bornholmu stwarza nowe trudności i konieczność uzyskania nowych zgód i długich konsultacji środowiskowych. Poza tym to dodatkowa trudność i poważne ryzyko na przyszłość, między Bornholmem a Szwecją prowadzi szlak żeglugowy na osi wschód-zachód, należący do najintensywniej wykorzystywanych na świecie. Duńczyków mobilizują Stany Zjednoczone, namawiając do kategorycznego sprzeciwu wobec Nord Stream 2.

 

USA mają też swój interes: zbierając żniwo rewolucji łupkowej, stają się czołowym producentem oraz eksporterem gazu i zamierzają wejść na rynek światowy z gazem skroplonym (LNG). Z punktu widzenia Polski jest to bardzo korzystnie, choćby dlatego, że gaz amerykański przełamuje monopol Gazpromu.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej