Gówna w jedwabiach albo inkulturacja?- Janusz Sanocki

Gówna w jedwabiach albo inkulturacja?- Janusz Sanocki Charles Maurice de Talleyrand-Perigord – były biskup, który przeszedł na stronę rewolucji, potem służył Napoleonowi, po klęsce Cesarza Francuzów – Burbonom, a w 1830 znów stanął po stronie Rewolucji – stał się historycznym symbolem koniunkturalizmu i politycznego sprytu. Wykonał w swoim życiu tyle wolt, że mógł to uczynić tylko człowiek bez zasad. Nie bez przyczyny zatem Napoleon rzucił mu kiedyś w twarz: „Jesteś pan gównem w jedwabnych pończochach.”

Talleyrand – mimo swych paskudnych cech, miał jednak pewne zasługi dla Francji – ot choćby reforma miar i wag, która wprowadziła system metryczny – została zainicjowana przez niego właśnie. W każdym razie nawet jeśli zgodzimy się, że były biskup Autun był stuprocentowym łajdakiem, to jednak łajdakiem wielkiej miary.

Ksiądz Sowa pokazuje oblicze

W jakiej proporcji do osoby Talleyranda przystaje – powiedzmy taki ksiądz Kazimierz Sowa? Nie dość, że żaden biskup tylko jakiś bujający się po warszawskich i krakowskich mediach zwyczajny kapłan. Nawet nie proboszcz, nawet nie wikary. I nie tylko szarże oficjalne księdza Sowy nijak się mają do statusu Talleuranda, ale i jego łajdactwo jakieś takie maluśkie, bez polotu, bez rozmachu. Jakieś podszczuwanie, drobne geszefty, okruchy z pańskiego stołu – jako wikt codzienny. Ot najwyżej obszczekanie na zlecenie przeciwników kliki, jakieś obrazoburcze wyznania w „organie Adama” – nic wielkiego.

W skali księcia Benewantu – Talleyranda – to po prostu żadne zbrodnie. Żadne wielkie łajdactwo – zwykłe drobne szmondactwo pasujące do Grasia, czy głupawej Elki, co to piszczała „Ale jaja, ale jaja” na wieść o spaleniu budki pod rosyjską ambasadą (tej samej, co to skwitowała zimową zapaść kolei znanym bon-motem: „sorry, taki mamy klimat”).

Słowem do wielkich łajdaków bym księdza Kazimierza Sowy nie zaliczył. Ot drobna szumowina, jak cała formacja jego kolesi. Stąd publikacja kolejnej porcji nagrań z restauracji „Sowa i przyjaciele” nie przynosi w zasadzie żadnych rewelacji tylko potwierdza znaną społeczeństwu ocenę warszawsko-krakowskiego salonu. Nawet mnie specjalnie nie bulwersują te „k..wy” którymi zacny krakowsko-warszawski kapłan, dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” okrasza swoje elokwentne („elokwentne inaczej”) wypowiedzi. Jak to mówi Pismo: „z obfitości serca mówią usta”. W tym kontekście nie tylko wulgarne „przerywniki”, ale cały ton wypowiedzi kapłana katolickiego Kazimierza Sowy jest znamienny. Na próżno szukać w tych zdaniach jakiejś głębszej myśli, jakiejś finezji, ba – zwykłego dowcipu. Dowcip Sowy i jego ministerialnych kompanów to rechot nad podartym rozporkiem w spodniach Arabskiego.

Co wyniósł z Akademii?

Zatem nie jakiś łajdak , ale zwyczajny pańszczyźniany chamuś, cwany, prosty, pazerny na to, co spadnie ze stołu władzy. Zastanawiam się, jakie są zasady formacji kleryków w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, kto czuwał nad edukacją, ale i nad formacją etyczną Kazimierza Sowy, zanim biskup pomazał go olejem i uczynił kapłanem? Bo z tego, co zaprezentował Sowa wynika, że ani na poziomie intelektualnym, ani etycznym uczelnia nie odcisnęła na nim żadnego śladu.

Może się jednak mylę i ów zacny kapłan tylko się maskował przed swoimi rozmówcami – politykami i wysokimi urzędnikami ekipy platformianej. I czynił to po to, by się jakoś do ich poziomu percepcji dostosować. Misjonarze tak robią, żeby dostosować się do prymitywnej mentalności ludów, które próbują nawrócić. Dostosowują się do ich mentalności, zwyczajów itd. i to się nazywa „inkulturacja”.

A zatem może niesłusznie i za szybko potępiamy ks. Kazimierza Sowę, za to że na spotkaniu z politykami PO rzucał k…wami i wypowiadał zdania proste, nie zdradzające śladu nawet myśli etycznej. Może ten kapłan przyjął na siebie trudną rolę nawrócenia tych dzikusów i postanowił się do nich zwracać językiem powszechnie w tym środowisku zrozumiałym.

 

Czyli zastosował wymyśloną przez jezuitów – inkulturację. „K..wa – rozumicie?” In-kul-tu-ra-cję!

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej