STAN WOJENNY UMYSŁÓW- Michał Mońko

Konflikty polityczne i społeczne ostatnich miesięcy, rozniecane w demokratycznej Polsce przez establishment o korzeniach z PRL, niewiele różnią się od konfliktów politycznych sprzed kilkunastu lat na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, gdzie doszło do wojen hybrydowych, które zamieniły dobrze zorganizowane kraje w kupę gruzu.

Konflikty polityczne i społeczne ostatnich miesięcy, rozniecane w demokratycznej Polsce przez establishment o korzeniach z PRL, niewiele różnią się od konfliktów politycznych sprzed kilkunastu lat na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, gdzie doszło do wojen hybrydowych, które zamieniły dobrze zorganizowane kraje w kupę gruzu.

A wszystko zaczęło się tam niewinnie od drobnych protestów ulicznych inwalidów, studentów i mętów społecznych, zawsze skorych do awantur.

Protesty uliczne w Polsce, na początku niewinne i, jak się zdawało, żywiołowe, okazały się po miesiącach dobrze zorganizowaną i przemyślaną kampanią polityczną, totalnie kwestionującą rządy inne niż liberalne i lewicowe. Protesty uliczne są jednym z frontów walki totalnej opozycji o obalenie demokratycznych rządów, nieprzychylnych dla złodziei i szubrawców w Polsce.

Mamy do czynienia z nieokiełznaną agresją polityczną, która rozpala stan wojenny umysłów, a jutro może rozpalić wojnę. W istocie już mamy znamiona wojny hybrydowej, zamaskowanej ostatnio białymi różami. Bo wojna hybrydowa zaczyna się nie wiedzieć kiedy i jest prowadzona w sposób jak najbardziej pokojowy i pod szczytnymi hasłami prawdy, wolności i pokoju.

Działania hybrydowe

Symbolem pokoju ma być właśnie biała róża. Ale jest to pokój wojenny. „Nowa wojna, zwana hybrydową, zawsze jest pokojowa, przynajmniej na początku” – powiada ppłk Bill Nemeth z Korpusu Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych.

„Wojna hybrydową w swej istocie nie jest nową wojną, bo jej przykłady można znaleźć nawet w czasach najazdów Mongołów na Europę” – twierdzi Mary Henrietta Kaldor, profesor London School of Economics.

Mongołowie niewielkimi siłami podbili nawet Chiny, Koreę i Europę Wschodnią. Nie tak dawno wojnę hybrydową obserwowaliśmy na Krymie, gdzie konflikt społeczny pod urzędami rejonowymi przekształcił się w pokojowe działania „zielonych ludzików”. Następnie wybuchła pokojowa wojna na Wschodzie Ukrainy, przekształcona w końcu w wojnę gorącą z użyciem czołgów i artylerii.

Mongołowie, którzy przez wieki niewolili Ruś, militarne sukcesy zawdzięczali działaniom asymetrycznym, zwanym dziś wojnami hybrydowymi. Decydował podstęp, szybkość, poruszanie się pantałykiem (sierpem). Mongołowie perfekcyjnie wykorzystywali wywiad, podsycali i wykorzystywali niesnaski, konflikty, niezgodę u przeciwników. Napadali niewielkimi, ruchliwymi oddziałami, używając psychologii walki.

Pokojowa wojna, hybrydowa albo inteligentną, to wojna szczególnego rodzaju, zupełnie niepodobna do wojen, w których występują fronty, wielkie jednostki wojskowe. Istotą wojny hybrydowej są działania asymetryczne, czyli takie, które za pomocą niewielkich sił mogą pokonać silnego, a nawet potężnego przeciwnika.

Działania hybrydowe, wedle pułkownika armii Stanów Zjednoczonych, Jacka McCuena, rozgrywają się na trzech polach bitewnych: (1) w strefie rozniecanego konfliktu społecznego i politycznego, (2) na froncie domów, rodzin, życia ludności, (3) w świadomości wspólnoty międzynarodowej, modyfikowanej za pomocą propagandy. Najważniejszym frontem jest dom i rodzina. Te fronty w Polsce, to (1) awantury uliczne, (2) domy rodzinne, (3) działania międzynarodowe przeciw Polsce, sterowane z Polski.

Nowej wojny, jak za czasów mongolskich, nikt nie wypowiada i nikt nie zapowiada końca wojny. To wojny wykorzystujące religię, kulturę, prawa humanitarne, zniewieścienie Europy, która jest niezdolna do zdecydowanych i racjonalnych działań choćby w obronie swoich granic i swoich obywateli.

Elementy walki hybrydowej

O nowych wojnach, które stały się głośne na progu dwudziestego pierwszego wieku, mówi się, że mają „niski próg przemocy”, a zatem należą do „konfliktów o niskiej intensywności”. Przedstawicielem takiego rozumowania jest choćby John Mueller, profesor na Uniwersytecie w Ohio, autor rozprawy: „War Has Almost Ceased to Exist” (Wojny prawie przestały istnieć).

Podpułkownik Frank Hoffman, analityk bezpieczeństwa narodowego, współpracownik RAND Corporation, wykładowca w National Defense University, pisze, że wróg dzisiejszy jest nieuchwytny, podstępny i, zmieniając swą tożsamość, ukrywa się wśród zwykłych ludzi. Wróg działa z ukrycia i ucieka z pola widzenia.

Nie wiemy, kiedy dokładnie zaczęła się wojna w Syrii i kiedy skończy się wojna w Libii. Zazwyczaj wojny hybrydowe są ogłaszane wówczas, gdy już trwają wojny gorące. Zarówno w Libii i w Syrii, jak i na wschodzie Ukrainy, działają oddziały powiewające sztandarami kolorowych rewolucji. Nie mówi się, że oddziały te albo grupy rzekomo nieuzbrojonych traktorzystów, otrzymywały potężne wsparcie finansowe, zbrojeniowe i propagandowe.

Kolorowa rewolucja w Syrii otrzymała setki milionów dolarów ze Stanów Zjednoczonych. Kolorowa rewolucja w Libii otrzymała wsparcie ze Stanów Zjednoczonych, z Francji i z innych krajów Unii Europejskiej. Kiedy kolorowa rewolucja zamieniła Syrię i Libię w ruinę, pomoc została przerwana.

Rosyjska strategia wojny hybrydowej, wedle Stephena J. Blanka, profesora National Security Studies (Strategic Studies Institute, US Army War College), obejmuje następujące elementy walki:

1.  Uruchomienie agentury w mediach i polityce i wspieranie finansowe tych mediów. Działanie na rzecz dezintegracji społeczeństw, wspieranie partii politycznych, np. Frontu Narodowego Francji i narodowców w Europie Środkowej.

2.  Naciski na kraje Unii Europejskiej za pomocą dostaw nafty i gazu; rozwijanie inwestycji w kluczowych dla rosyjskiej gospodarki sektorach; rosyjskie inwestycje poza Rosją, handel i kapitał. „Sponsoring” elit politycznych i gospodarczych Unii Europejskiej.

3.  Sprzedaż broni; szpiegostwo i penetracja inteligencji i nauki; wykorzystywanie na dużą skale analiz z penetracji krajów bliskiej zagranicy; dążenie do manipulacji w europejskich przedsiębiorstwach, partiach politycznych i ruchach społecznych.

4.  Nawiązywanie kontaktów między rosyjską przestępczością zorganizowaną i lokalnymi kryminalistami np. w Polsce i na Litwie.

5.  Ustanowienie więzi między rosyjskimi i nierosyjskimi instytucjami religijnymi; wykorzystywanie nierozwiązanych napięć etnicznych, społecznych i politycznych. Przygotowywanie wybuchu gniewu „mniejszości” w krajach bałtyckich i w Mołdawii.

6.  Wspieranie stacji typu Russia Today; promowanie rosyjskiej polityki zagranicznej.

7.  Nacisk dyplomatyczny i medialny na publiczność Europy i Ameryki; utwierdzanie opinii światowej, że obecność USA w Europie stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego i zagraża żywotnym interesom Rosji.

8.  Gotowość do cyberwojny z krajami bliskiej zagranicy i z europejskimi krajami NATO. Planowany konflikt mógłby się rozpocząć od zwykłych demonstracji i katastrof, od ataku hakerów, a dopiero później mogą następować inne fazy konfliktu.

Niszczenie demokracji

Mary Henrietta Kaldor, w swej książce New & old Wars, pisze: „Historia zna działania, które zwane są wojnami hybrydowymi. To są najczęściej wojny ideologiczne, pozbawione oznaczeń państwa, dążące do osiągnięcia rezultatów politycznych za pomocą terroru, strachu, przerażenia”.

Nowe wojny są nowym rodzajem zorganizowanej przemocy, która może być opisana jako mieszanina wojny, przestępczości i masowego naruszenia praw człowieka. Aktorzy nowej wojny są globalni i lokalni, publiczni i prywatni. Dzieją się poza prawem i wbrew prawom wojny tradycyjnej.

„Wojny nowego typu w szerokim zakresie wykorzystują środki informacyjne, polityczne, gospodarcze, humanitarne i inne środki pozawojskowe – pisze prof. Mary H. Kaldor. Przywódcy nowych wojen wykorzystują protesty mieszkańców, wspierane przez tajne służby i wojska specjalne”.

Na początku nie można powiedzieć, że jest wojna. Nie można wysłać wojska przeciw kobietom, nie można walczyć z górnikami. Nie można wysłać czołgów przeciw katastrofie energetycznej etc. Na nic przydają się strategie obrony kraju za pomocą rakiet, lotnictwa i komandosów. A tymczasem przeciwnik krok po kroku dokonuje wyłomu w obronie państwa i kruszy obronny potencjał za pomocą działań, które nazwano hybrydowymi.

Czy wobec tego mamy początek wojny hybrydowej w Polsce? A może ta wojna już trwa, ale nie można tego stwierdzić? A zatem nie można użyć siły przeciw pokojowo nastawionym demonstrantom z białymi różami w rękach. Nie można też walczyć z szacownymi Obywatelami, jeśli nawet są to Obywatele reprezentujący PRL. W takiej sytuacji, po co są strategie obrony kraju za pomocą samolotów, czołgów, artylerii, oddziałów komandosów?

A tymczasem przeciwnik krok po kroku w sposób pokojowy dokonuje wyłomu w demokratycznych strukturach państwa i narodu. Dokonuje wyłomu w umysłach Polaków, bo komunikacja rządu z Polakami jest kiepska.

 

Działania opozycji totalnej można bez zastrzeżeń nazwać wojną hybrydową. A cytując pułkownika Jacka McCuena, trzeba powiedzieć, że polami bitwy o Polskę, frontami bitwy o Polskę nie jest dziś ulica, ale rodzinny dom i opinia międzynarodowa, modyfikowana za pomocą krajowej propagandy.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej