STRZEŻMY SIĘ KRUCJATY POKOJU – Michał Mońko

Nasz wiek jest wiekiem pokoju negatywnego. „Pokój negatywny jest stanem braku współpracy, kooperacji, integracji miedzy państwami i wielkimi grupami ludzi” – stwierdza Johan Galtung, norweski profesor socjologii, założyciel International Peace Research Institute w Oslo (1959), autor książek o pokoju i konfliktach, konsultant agencji ONZ.

W dawnych wiekach pokój negatywny utrzymywali, przykładowo, Mongołowie, zawsze czujni, zawsze gotowi do obrony i do najazdu. W międzywojniu pokój negatywny narzucały społeczeństwom reżimy totalitarne i represyjne. Zamiast współpracować i kooperować, reżimy te utrzymywały społeczeństwa w permanentnej czujności i w zagrożeniu.

Pokój negatywny był kreowany przede wszystkim za pośrednictwem filmu, a dzisiaj za pośrednictwem telewizji. W międzywojniu najwięcej filmów propagandowych, mobilizujących społeczeństwa, wyprodukowały: Trzecia Rzesza (110), Włochy (76), Rosja Sowiecka (85). Porewolucyjne filmy rosyjskie, nierzadko znacznej wartości, narzucały narodom sowiecką wizję historii. Najbardziej popularnymi filmami tego okresu były: „Pancernik Potiomkin”, „Październik”, „My z Kronsztadtu”, „Czapajew”.

Po sowieckiej agresji na Polskę, Rosja wyprodukowała filmowe agitki: „Na wyzwolonej ziemi”, czyli zajęcie przez czerwonoarmistów Słonimia i Lwowa; „Wspaniałe Wyzwolenie”, czyli zajęcie Grodna; „Wyzwolone od Białopolaków miasta Białystok, 1939”. W produkcję tych filmów zaangażowani byli polscy renegaci.

W czasach „zimnej wojny” pokój negatywny panował zarówno w bloku państw sowieckich, jak też w państwach Zachodu. W rezultacie tego stanu raz po raz wybuchały konflikty zbrojne. Po roku 2005 na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej rozpoczęły się, wspierane z zewnątrz, tzw. kolorowe rewolucje.

Powojenne wojny, nazywane zwykle misjami, obracały jedne kraje w ruinę (Syria, Irak, Libia, Afganistan), natomiast w innych krajach (Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania) wojny nakręcały koniunkturę w przemysłach wojennych i sprzyjały produkcji filmów propagandowych.

Walka o pokój

W latach sześćdziesiątych telewizja zepchnęła na dalszy plan propagandę wojenną w gazetach i w fotografii. Film telewizyjny, relacje z pola walki, newsy dzienników – wszystko to stało się wielkim teatrem wojennym dla wielomilionowej publiczności. Wojnę wietnamską, śmierć i krew, oglądali Amerykanie nawet po kilkanaście godzin dziennie.

Poszczególne kanały telewizyjne konkurowały ze sobą w pokazywaniu coraz brutalniejszych scen wojny. Ameryka zaczęła przegrywać wietnamską wojnę w telewizji, w końcu przegrała wojnę w rzeczywistości.

Dzisiejszy pokój negatywny, czyli szerzenie wolności i prawdy, misje stabilizacyjne, krucjaty pokoju, prowadzone przez zachodnie demokracje w Azji Środkowej, na Bliskim Wschodzie i w Północnej Afryce, cechuje większy niż dawniej udział przemysłu perswazyjnego i wykorzystywanie telewizji dla aktywnego poparcia wojny przez publiczność.

Mocarstwa łączą dziś przemysł propagandy z technologami wiedzy i ekonomii w celu przekonania odbiorców, że współpraca i kooperacja z tym albo z tamtym krajem jest niemożliwa, nawet zakazana, stąd sankcje, kary i przestrogi, i że ta albo tamta wojna jest w istocie obroną wolności, walką o pokój, wsparciem kolorowej rewolucji etc.

Idą na wojnę nieliczni, zaś zajmują się wojną wszyscy. W głównych dziennikach widzowie mają status widzów wojny. Oglądają wojenne widowisko, jakby to był mecz piłki nożnej. Groźny jest przekaz reprezentująca jeden tylko punkt widzenia. Na światowym rynku informacji dominują amerykańskie newsy i filmy wojenne. Jest to dominacja w kategoriach ilościowych, w kategoriach władzy i w obydwu kategoriach razem.

Telewizja wspiera wojnę bardziej niż nam się zdaje. Dziennikarze angażują się ponad miarę w promowanie pokoju negatywnego, a wielu pracuje dla wojny. Dlatego też profesor Galtung promuje dziennikarstwo pokoju (peace journalism), upowszechnia też zestaw wartości newsowych (news values), które mają przenikać tworzone przez dziennikarzy newsy.

Gdy idzie o stronę biznesową mediów pokoju negatywnego, to w czasie walk o Falklandy i w Zatoce Perskiej gazety w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych odnotowały znaczny wzrost sprzedaży, a CNN osiągnęła dziesięciokrotny wzrost oglądalności. Po wojnie w Zatoce (1991) oglądalność CNN gwałtownie spadała, osiągając poziom kryzysowy. Stację CNN uratowały przed bankructwem transmisje z widowiskowego ataku wojsk amerykańskich na Afganistan, a później na Irak w czasie drugiej wojny irackiej, zwanej „iracką wolnością”.

Szerzenie wolności”

Gdy kamery telewizji CNN, Fox News i BBC zostały zamontowane na atakujących czołgach, publiczność oszalała z zachwytu. Gwałtownie poszły w górę akcje telewizji informacyjnych. Dzisiaj dwa potężne kompleksy wzajemnie się żywią: media żyją z wojny, wojna żywi się mediami. Ta sytuacja oskarża nie tylko polityków, ale także dziennikarzy.

Dzisiaj negatywny pokój jest tam, gdzie toczą się walki mediów o umysły. W takiej sytuacji wrogiem jest obcy. Wrogiem jest inny. Bo obcy i inny osłabiają wojenną czujność. A przecież umysły muszą być w ciągłym stanie wyjątkowym. Bo kiedy spada czuwanie, spada także oglądalność stacji, spadają reklamy, spadają wpływy z reklam. A do tego nikt przecież nie chce dopuścić.

Publiczność lubi spektakularne akcje, parady zwycięstwa, bohaterskie czyny. Rośnie wówczas entuzjazm, poparcie dla wojny, czyli misji wolności, i dla rządu. Putin zyskał poparcie Rosjan, gdy w błyskawicznej wojnie, zwyciężył Czeczenię. Amerykę ogarnął entuzjazm, gdy na rozkaz Busha amerykańska potęga wojenna zwyciężyła afgańskich górali. Bush wypowiedział dwadzieścia dziewięć razy słowo ‚wolność’. Zapowiedział jednocześnie krucjatę dla „szerzenia na świecie wolności, prawdy i pokoju”.

Pokój negatywny, krucjata wolności i pokoju, to w końcu ruiny w Syrii. To krew i piasek w Libii. To niekończące się nieszczęście pokoju w Afganistanie i w Iraku. Trump także, żeby nie być mięczakiem, kazał wystrzelić 60 pocisków tomahawk na syryjską bazę Szajrat koło Homs. No i podskoczyły jego notowania na rynku politycznym, wzrosła oglądalność CNN i podskoczyły ceny reklam,

Ale czy szerząc pokój negatywny można wygrać pokój? Nie można! Cybernetyczny atak hybrydowy ostatnich dni pokazał, że nawet najpotężniejsze państwo może być pokonane przez nieliczne i pozornie słabe, ale inteligentne siły cybernetyczne. To się nazywa wojną hybrydową asymetryczną.

 

Jaki ratunek? „Możemy zapobiec wojnie szerząc pokój pozytywny, czyli stan współpracy, kooperacji, integracji miedzy państwami i wielkimi grupami ludzi” – stwierdza profesor Johan Galtung.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej