Rada Dialogu Społecznego do poprawki- dr Paweł Kurzynski

W połowie czerwca br. prezydent Andrzej Duda otworzył posiedzenie plenarne Rady Dialogu Społecznego, której jest nieformalnym patronem.

Na migawce filmowej z tej uroczystości obok prezydenta siedzi pani doktor Henryka Bochniarz, prezes Konfederacji Pracodawców Lewiatan, która skupia w swoich szeregach około 4000 członków. Z czyjego nadania dr Bochniarz jest reprezentantem środowiska przedsiębiorców w Radzie w sytuacji, gdy środowisko to liczy około 2 mln podmiotów? Odpowiedź, że wynika to z ustawy, nie jest jednak tak oczywista. Reprezentacja środowiska na poziomie 0.2 proc. jest niewystarczającą legitymacją dla zasiadania w tym gremium. Ktoś może trafnie zauważyć, że jest tego zaprzeczeniem.

Niska reprezentatywność czynnika społecznego

Instytucję dialogu społecznego powołano w 1995 roku, jednakże nie spełniła ona społecznych oczekiwań. W roku 2015, żegnający się ze swoim urzędem prezydent Bronisław Komorowski podpisał znowelizowaną ustawę o Radzie Dialogu Społecznego. Budzi ona jednak także poważne zastrzeżenia szczególnie, w sprawach dotyczących reprezentatywności. Zastrzeżeń nie budzi reprezentatywność strony rządowej czy związkowej, ale są wątpliwości co do partnera społecznego, zwanego stroną przedsiębiorców i pracodawców.

Uczestnikami dialogu społecznego po stronie przedsiębiorców i pracodawców są takie organizacje jak: Busines Center Club, Krajowa Izba Gospodarcza, Konfederacja Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej, Konfederacja Lewiatan czy Związek Rzemiosła Polskiego.

BCC to spółka z o. o., czyli właściwie firma, a nie organizacja. Pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej to organizacja, której przewodzi pan dr B. Malinowski. Organizacja ta na swej stronie internetowej informuje, że skupia ok. 10 tys. firm, zatrudniających ok. pięć mln pracowników – dane moim zdaniem zawyżone. Konfederacja Lewiatan reprezentuje ok. 3,9 tys. firm. Danych Krajowej Izby Gospodarczej, którą kieruje od prawie 30 lat dr Andrzej Arendarski brak. Związek Rzemiosła Polskiego skupia w swych szeregach 1-2 proc. stanu poprzedniego – z roku 1989. Zatem trzeba zapytać, jaka to reprezentacja przedsiębiorców, wobec istniejących ok. 2 mln. firm? Szacunkowo 1-2 proc.

Dlaczego na kształt dialogu społecznego mają mieć wpływ ludzie, którzy są w nim od prawie 30 lat i jak do tej pory grzecznie przyklaskiwali wszelkim inicjatywom rządowym, niezależnie od tego, czy były one zgodne z interesem społecznym czy nie? Jest to w tak ważnej instytucji kotwica reprezentantów III RP. Jakoś trudno przypomnieć jakikolwiek moment autentycznej obrony środowiska przedsiębiorców przed dyktatem politycznym czy urzędniczym. Brak też jakiejkolwiek reakcji na złodziejską prywatyzację, która dokonywała się przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Przypomnieć należy pełną akceptację dla podniesienia wieku emerytalnego czy pomysłów wprowadzenia podatku katastralnego – innymi słowy – pomysłów z piekła rodem, a także brak jakichkolwiek inicjatyw, np. w kwestii płacy minimalnej czy zwiększenia kwoty wolnej od podatku.

Organizacje te są nastawione na lobbing i ich rola w instytucji dialogu społecznego powinna być co najmniej ograniczona. Jest oczywiste, że w procesie podejmowania jakichkolwiek decyzji w instytucji dialogu społecznego, tego typu organizacje, mające charakter stowarzyszeniowy, będą się kierować przede wszystkim, co jest naturalne, swoim partykularnym interesem, a nie dobrem ogółu. Zmiana tego stanu rzeczy powinna być priorytetem, a tak się nie dzieje. Na dodatek prezydent swoim autorytetem legitymizuje powstały stan rzeczy. Jest to błąd zarówno polityczny jak i wizerunkowy. Poza tym instytucja dialogu społecznego ma, a przynajmniej mieć powinna, na celu dobro wspólnoty. Interesy narodu determinują interesy jednostek, a od stanu gospodarstwa narodowego zależy pomyślność i dobrobyt każdego obywatela. Taka instytucja ma przeciwdziałać nierówności społecznej, ma sprzyjać rozwojowi gospodarczemu, równomiernemu bez faworyzowania jakichkolwiek grup społecznych, a tak się nie działo i nie dzieje. Środowisko średnich i dużych firm, będące członkami wymienionych tu organizacji, ma tym samym swoje silne umocowanie. Przynależność jest fakultatywna, a składki bardzo wysokie, oczywiste, że jeśli płacą, to wymagają.

Tymczasem środowisko mikro i małych firm tej osłony nie ma. Wręcz przeciwnie, jest wykorzystywane i drenowane. Dzieje się tak w sytuacji, gdy PKB jest wypracowywany nawet w większym stopniu przez firmy mikro i małe, a i zatrudnienie w nich jest wyższe niż w firmach średnich i dużych. Jest to zatem sytuacja nie do zaakceptowania. Obecnie z inicjatywy prezydenta przygotowywana jest kolejna nowelizacja. Z tego, co wiem, będą to kosmetyczne zmiany. A wydaje się, że powinna być przygotowana gruntowna zmiana w oparciu o wcześniejsze powołanie samorządu gospodarczego. Prezydent ma właściwą legitymację do tej zmiany.

Nieobecność instytucji samorządu gospodarczego pozbawia działania zbiorowe polskich przedsiębiorców podmiotowości publicznoprawnej i władztwa administracyjnego, a przez to realnego wpływu na tworzenie ładu rynkowego. Brak tej podmiotowości stwarza wręcz patologiczną sytuację, a między Polską i pozostałymi krajami Europy Zachodniej występuje widoczna asymetria.

 

Spektrum pozytywów wynikających z utworzenia samorządu gospodarczego jest bardzo szerokie. Wymienię tylko kilka:

samorząd gospodarczy to autentyczny dialog społeczny z odpowiednio ulegitymizowanym partnerem społecznym;

to zaplecze instytucjonalne dla całej rzeszy – głównie – mikro przedsiębiorców;

to ograniczenie szarej strefy;

to wypracowanie na poziomie dialogu społecznego optymalnych warunków dla prowadzenia każdej działalności gospodarczej w każdym obszarze;

to daleko idące ułatwienia w rozwiązywaniu spraw spornych i odciążenie sądów powszechnych poprzez uaktywnienie sądów koleżeńskich.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej