Młode Talenty- Stanisław Srokowski

EWA BONDAROWICZ

Ewę poznałem w trakcie Wielkiego Wierszowania w Jeleniej Górze. Tam została wyróżniona za interesujący wiersz. Poprosiłem, by mi przysłała nowe teksty. I Ewa zaczęła przysyłać, aż się zebrała garść ciekawych i obiecujących strof. Poddajemy je pod osąd Czytelników. Od samej Ewy będzie zależeć, czy dalej pójdzie ścieżką poetycką czy też zboczy i zapomni o wierszopisaniu, a zajmie się, powiedzmy, piosenką czy muzyką, ponieważ i w tych kierunkach przejawia zdolności. Trapią ją też pewne wątki historyczne. Obiecała, że w niedługim czasie przeprowadzi wywiad ze swoją Ciocią, która przeżyła dramat wojenny. Poczekamy na ten wywiad. Obecnie Ewa kończy Liceum w Jeleniej Górze. W emailu do mnie napisała: „Oprócz pisania poezji głównie zajmuję się muzyką. Piszę utwory, które realizuję z jednym z moich zespołów”.

NIE ZAMIERZAM SIĘ PODDAWAĆ

(Z młodą poetką rozmawiał Stanisław Srokowski )

 

Jakie były początki Twojej twórczości?

Zaczęłam pisać wiersze w drugiej klasie gimnazjum. Swoje „częstochowskie rymy” pokazałam nauczycielce języka polskiego i wychowawczyni zarazem. Ona zachęciła mnie do wierszy białych. Później przyszły pierwsze konkursy, pierwsze sukcesy.

 

Rozwijasz też talent muzyczny?

Od dziecka śpiewałam, ale był to raczej sposób na relaks. Zawsze lubiłam śpiewać i zdarzało mi się nawet w szkole podstawowej brać udział w niedużych imprezach, ale aż do gimnazjum nie myślałam o tym poważnie. Wtedy trafiłam na warsztaty wokalne i zorientowałam się, że wśród moich pasji, pojawiła się kolejna. Niestety, poezji którą do tej pory pisałam, nigdy nie udało mi się połączyć z muzyką. Teksty do utworów piszę w języku angielskim, natomiast jeśli chodzi o polskie teksty, to nie zamierzam się poddawać. Muzyka otacza nas z każdej strony. Potrafi sprawić, że śmiejemy się, płaczemy, wspominamy. Każdy gatunek niesie za sobą jakieś przesłanie, główną myśl. Dlatego moja muzyka, którą tworzę wraz ze swoim zespołem, jest syntezą wielu gatunków. Od garażowych brzmień, przez rock aż do jazzu i bluesa. Dźwięki i słowa są niewyczerpanym sposobem ekspresji każdej myśli i emocji.

 

Jak reaguje środowisko na Twoje pasje literackie?

W środowisku szkolnym spotkałam się z wieloma ciepłymi opiniami. Również tak, jak wspomniałam wcześniej, mam na swoim koncie kilka sukcesów, więc myślę, że odbiór jest zdecydowanie pozytywny.

 

A rodzice, rodzina – jak reagują?

Rodzina jest dumna z moich osiągnięć. Nie zawsze rozumieją o czym piszę, ale zdecydowanie mnie wspierają.

 

Jaką poezję cenisz?

Tak naprawdę nie czytam dużo poezji. Wręcz bardzo mało. Jeśli ktoś pyta, dlaczego, zazwyczaj odpowiadam, że wolę dawać niż brać. Prawda jest taka – przez fakt, że sama piszę, wiem jak bardzo osobiste i indywidualne są powstałe teksty i jak trudno jest zinterpretować je należycie. Jest kilku poetów, których sobie cenię. Na przykład Szymborska, Jim Morrison czy Poświatowska.

 

A inne dziedziny sztuki? Jakie są Ci bliskie?

Wszelkie dziedziny sztuki odbieram jako przemyślenia twórczego człowieka ujęte w materialną formę.

WIERSZE

Kwiaty

 

Życie jest jak pasmo

Niesfornych włosów

Zależne od wiatrów

Zależne od innych zależnych,

Którzy są też od kogoś zależni

Taki mały Ja w tym padole

Zagubiony jak dziecko w dorosłych świecie

A podobno do niego należę

Zadaję pytania

Oczy szeroko otwieram

Odpowiedzi nie otrzymuję

A i ślepnę z czasem

Ta cała bezradność

Ze słowem „dobry” w parze nie idzie

Jedynie w nocnych mdłościach i ciągłych rozmysłach skutkuje

Apetyt do życia odbiera

Serce i umysł nieustannie truje

Człowieka na pokuty skazuje

 

***

 

Kiedyś uważałam że myśli skrzydła mają

Gdyż unoszą nas w dalekie świata strony

A co jeśli mój skrzydlaty aniołek jest przetrącony?

Gdy bezkresna szaruga mu zbrzydła ?

Gdy w miejscu nadziei z pokrzepieniem

Trzyma stalowe wiadro z mętnym klejem

I na następnego w kolejce

Wylewa jakby miał z lodu serce

Lecz podobno według Bożego rozkazu

Kto nie dotknął ziemi ni razu

Ten nigdy nie może być w niebie

Wierząc w romantyka słowa pytam się więc siebie

Choć wiem – otworem nie stoi mi Piotrowa brama

Pod warstwą złudzeń śród kwadr pochowana

Co nigdy nie zelżą mięśni w swojej sile

Mitycznych mocy w mitycznej mogile

Krośniarki

 

Gdy wizją przede mną

Stoisz utkany

Nieskazitelny

Bez zmazy

Bez plamy

Wyciągasz ramiona

A ja je łapię

Lecz próżne starania

Włókna spod palców

Ulatują sprawnie

Niczym jedwab gładkie

Jak z płótna anielskiego

W którym ściegi tworzą

Struny z harf muz zerwane

Z materii nieludzkiej

Co z wnętrza wypruta

A w środku kole

Ty z materii

Już całkiem ludzkiej

Pleciesz warkocze

Nienależycie

Ach życie

O życie

Tkaczka jest ze mnie

Ze sparciałymi palcami

Do oczu

 

Patrzysz

Nie widzisz

A w umyśle moim

Dłonie na talii

Biodra do bioder

Gorący oddech dotyka usta

Ciche wilgotne wargi na szyi

Namiętność której się wstydzisz

A ty patrzysz

I nie widzisz

Sztaluga

 

Nie rozumiem kwestii twoich

W sumie niewiele rozumiem

Może przeze mnie głupota przemawia

Może elokwencja moja nabyła kontuzję kolana

Ale dialektem swoim zamiast dłoń podać

W drugi staw kopiesz gdyż słowa nie rozumiem

Co z zawiłości nie wynika

Namaluj proszę życiem

Lecz pędzla nie użyczę

Złamany w pół w agonii

Farby zmieszane

A u stóp woda migocze

 

Mijanka

 

Ja i moja sklejka

Słów samotnych wersy

Jedno do drugiego

Klei się

Dźwięczy

W głowie się mija

Zdania bez kontekstu

Chwila moment

Wnet już zgiełk jasny

Na papierze leży

Grafitowe znaczki

Jeden obok drugiego

Palce poszarzały

Kartka razem z nimi

One jak sejsmograf

Drżenia nakreśliły

Teraz głowę moją

Twoje oczy widzą

Wers i już następny

Ja opadłam z siły

 

Pamiętnik – na pamięć

 

Zza okna zerkam

Na ulicy ludzie

Sklepy sklepiki

Gwarzące sąsiadki

Dzieci z gałgankami

Spokojnie czas płynie

Jam jeden z nich

Warszawiak rodzimy

Dumny Polak

Z dobrej rodziny

Mieszkanie zamiotłem

Obiad gotowy

Rodzina w domu

Czas jest rozmowy

Pogłoski słyszane

Z moich ust padają

Młodszy brat krzyczy

„Ja też będę mamo!”

Ta wzrokiem skarciła

Więc usta zamknąłem

***

 

Ponad kratkę zerkam

Znajome twarze

Żadna z nich

Nie śmieje się już

Nie gwarzy

Cegła na cegle nie stoi

Warszawskie dzieci za kraj poległy

Spokojnie czas płynie

Jak krew po ulicach

Jam jeden z nich

Warszawiak rodzimy

Powstaniec walczący

Już bez rodziny

63 dni

Z bronią

Bez broni

W warszawskiej pożodze

Ludzkiej niedoli

Pamiętnik tu schowam

Ku narodów przestrodze

Dziś dzień numer 64

Przez bramę przechodzę

Polska – mój kraj

On zasłużył na to

Z uśmiechem myślę

Do zobaczenia

Mamo

Bracie

Tato


 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej