Zaczynają

W całkiem niezłych nastrojach rozpoczynają sezon polscy ligowcy. Wszak obaj przedstawiciele LOTTO Ekstraklasy przebrnęli przez pierwszą rundę eliminacji Ligi Europejskiej, a to w ostatnich latach oczywiste nie jest.

Udany start eliminacji Ligi Mistrzów zanotowali piłkarze Legii Warszawa. Trzybramkowe zwycięstwo w Finlandii właściwie przesądza awans do następnej rundy, w której mistrzowie Polski zmierzą się ze zwycięzcą pary Spartaks Jūrmala (Łotwa) / FK Astana (Kazachstan). W dobrej sytuacji jest też Jagiellonia, która w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej zremisowała na wyjeździe z faworytami z Azerbejdżanu. Jeśli awansuje w kolejnej rundzie zmierzy się z greckim Panathinaikosem Ateny. W najgorszej sytuacji jest Lech, który przegrał 2:3 w Norwegii. Strata jest jednak do odrobienia. Wówczas poznaniacy zagrają z lepszym w parze Valletta FC (Malta) / FC Utrecht (Holandia). Arka Gdynia, rozpoczynająca pucharową przygodę od trzeciej rundy zagra z wygranym w parze Ferencvárosi TC (Węgry) / FC Midtjylland (Dania).

Piłkarze z Trójmiasta zgarnęli też pierwsze trofeum sezonu, sięgając po Superpuchar Polski, w pokonanym polu pozostawiając Legię Warszawa. To właśnie gdynianie będą mieli w tym sezonie najwięcej do udowodnienia. Muszą przede wszystkim udowodnić, że zasługują na miejsce w piłkarskiej elicie. Styl w jakim wywalczyli w minionym sezonie utrzymanie, zwłaszcza w dwóch ostatnich kolejkach, pozostawił po sobie powszechny niesmak.

Największą zagadką jest natomiast to, jak w najwyższej klasie rozgrywkowej poradzą sobie beniaminkowie, zwłaszcza ten absolutny z Nowego Sącza. Sandecja w rundzie jesiennej w roli gospodarza występować będzie w Niecieczy, co z pewnością nie będzie czynnikiem sprzyjającym. Niewiadomych jest zresztą więcej. W lecie doszło bowiem do kilku sensacyjnych roszad na ławkach trenerskich. Największą była wymiana za sterami Wisły Płock. Tuż przed startem ligi z klubem pożegnał się Marcin Kaczmarek, który wprowadził Wisłę z drugiej ligi do ekstraklasy, a następnie pewnie utrzymał płocczan w piłkarskiej elicie. Jego miejsce zajął Jerzy Brzęczek, który póki co w roli szkoleniowca nie osiągnął nic, co byłoby warte odnotowania.

Wicemistrzów Polski z Białegostoku opuścił z kolei Michał Probierz, który przeniósł się do Cracovii. Zwolnienie szkoleniowca "Pasów" również było sporego kalibru niespodzianką. Wszak w sezonie 2015/2016 z przeciętną Cracovią zajął w czwarte miejsce w lidze i wprowadził klub do europejskich pucharów. Ubiegły sezon nie był dla "Pasów" szczególnie udany, jednak wszyscy pamiętamy choćby przykład Ruchu Chorzów, który w ostatnich latach odnosił sukcesy średnio co dwa lata.

Miejsce Probierza w Jagiellonii zajął natomiast Ireneusz Mamrot. Pochodzący z Trzebnicy szkoleniowiec nigdy dotąd nie pracował poza Dolnym Śląskiem. Mało tego, angaż w Jagiellonii jest dla niego pierwszym w ekstraklasie. W dodatku od razu Mamrot trafił na wysokiego konia, bowiem rozpoczyna przygodę nie tylko z piłkarską elitą, ale również z rozgrywkami europejskimi. Awans do LOTTO Ekstraklasy w Białymstoku to jeden z nielicznych, których nie wywalczył prowadząc zespołu na boisku. Mało, który trener w naszym kraju może się zresztą pochwalić równie bogatym doświadczeniem.

Ireneusz Mamrot swój sportowy sukces budował bowiem od klasy B, konsekwentnie pokonując kolejne szczeble rozgrywkowe. Najpierw osiągając kolejne awanse z Wulkanem Wrocław, o którym mało kto jeszcze pamięta. Następnie z Polonią Trzebnica, a później już z Chrobrym Głogów. To w ostatnim z wymienionych klubów obecny szkoleniowiec wicemistrzów Polski spędzi ostatnie siedem lat, wprowadzając głogowian z trzeciej ligi aż na zaplecze ekstraklasy.

Dzięki temu w środowisku piłkarskim stał się swoistym fenomenem, bowiem na szczeblu centralnym nie było drugiego trenera, który pracowałby z jedną drużyną nieprzerwanie przez tak długi czas. To też sprawia, że oczy całej futbolowej Polski zwrócone będą teraz na Ireneusza Mamrota, jak swego czasu na debiutujących na najwyższym poziomie piłkarzy z Niecieczy. Z pewnością też każdy bezstronny kibic będzie trzymał kciuki za powodzenie szkoleniowca. Jego historia może być bowiem inspiracją dla wielu młodych sportowców i trenerów, a to przecież jeszcze nie jest jej koniec.

Wielką zagadkę stanowi też postawa Śląska Wrocław, w którym właśnie trwa zamieszanie związane ze zmianą właściciela. To jednak nie jedyna nowość, bowiem równie wiele zmieniło się w szatni zielono-biało-czerwonych. W stolicy Dolnego Śląska wymieniono bowiem niemal całą drużynę. Na największym ligowym obiekcie w kraju nie będą już występować m.in. Mariusz Pawełek, Paweł Zieliński, Kamil Biliński, Ryota Morioka, Peter Grajciar, Łukasz Zwoliński, Ostoja Stjepanović, Mateusz Lewandowski, Aleksandar Kovacević, Alvarinho czy Joan Roman. Z kolei podczas przygotowań poważnej kontuzji doznał Kamil Dankowski i nie zagra przez kilka miesięcy. W Śląsku zagrają za to m.in. napastnik Arkadiusz Piech, pomocnicy Michał Chrapek, Jakub Kosecki, Dragoljub Srnić, obrońcy Djordje Cotra, Igors Tarasovs. Z wypożyczeń wrócili także bramkarz Jakub Wrąbel oraz gruziński obrońca Lasza Dwali. W trakcie prezentacji zespołu przedstawiono też wypożyczonego z Lechii pomocnika Michała Maka.

Mimo, że zmiany personalne były ogromne, równie wielki jest we Wrocławiu optymizm. - Obserwując sparingi, zaangażowanie chłopaków i całego sztabu trzeba powiedzieć wprost - w tym sezonie nie walczymy o utrzymanie, walczymy o coś więcej. Każdy z nas ma ambicje i umiejętności, po to żeby Śląsk Wrocław wrócił na właściwe tory, czyli pozycje 1-4 - mówił podczas prezentacji zespołu kapitan Piotr Celeban. Trener Jan Urban tylko podtrzymał tę deklarację. Pierwszy sprawdzian już w ten weekend.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej