Smoleńskie przełomy- Jerzy Jachowicz

Tegoroczna sierpniowa miesięcznica rozpoczęta uroczystym wieczornym nabożeństwem w archikatedrze warszawskiej św. Jana Chrzciciela, a zakończona jak zwykle na Krakowskim Przedmieściu pod Pałacem Prezydenckim, miała charakter przełomowy.

Najważniejsza była zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego o planowanym zakończeniu miesięcznic równo osiem lat po katastrofie smoleńskiej. Miałoby się to stać 10 kwietnia przyszłego roku. Ostatnia 96. miesięcznica byłaby symbolem uczczenia wszystkich ofiar katastrofy. W ten sposób zostanie zamknięty wydłużony okres żałoby przeżywanej na oczach opinii publicznej i stanie się już tylko przeżyciem osobistym.

Słowa nadziei

Wedle wizji lidera PiS do tego czasu powstaną dwa pomniki upamiętniające smoleński dramat. Pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii Kaczyńskiej i drugi upamiętniający pozostałe ofiary.

Trzecim ważnym motywem przemówienia Jarosława Kaczyńskiego były słowa nadziei, że wraz z zakończeniem miesięcznic poznamy prawdę o przyczynach i przebiegu katastrofy i że to się uda dzięki pomocy zagranicznych ośrodków wyspecjalizowanych w badaniach katastrof lotniczych.

Zakończenie obchodów miesięcznicy

Z największym aplauzem przyjęto zapowiedź zakończenia obchodów miesięcznic. Również prawicowe kręgi polityczne z ulgą przyjęły tę wiadomość. Wielu publicystów podkreśla, że mimo osobistego dramatu Jarosław Kaczyński potrafi racjonalnie podejść do sposobu uczczenia pamięci najbliższej mu osoby.

Jego decyzja pozbawi też opozycję pretekstu do ataków na obóz rządzący i zarzutów, że miesięcznice nie mają charakteru religijnego, że służą jedynie interesowi politycznemu i są „polityczną nekrofilią”. Opozycja oraz sprzyjające jej środowiska wykorzystywały miesięcznice do prowokowania napięć i awantur zmierzających w gruncie rzeczy do osłabiania państwa. Przeciwnicy PiS-u stracą teraz ten wygodny oręż.

Powstanie pomników

Niezbyt realny wydaje się plan zbudowania pomników. Do 10 kwietnia 2018 roku pozostało zaledwie osiem miesięcy. Pomijając niełatwe przeszkody, takie jak ogłoszenie konkursów na pomniki, skompletowanie jury, następnie ogłoszenie wyników, zebranie funduszy na realizację projektów, największą barierą może być uzyskanie zgody władz stolicy na wybór odpowiedniego miejsca.

Trudno wyobrazić sobie, że miałaby to być lokalizacja inna niż Krakowskie Przedmieście i to gdzieś w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Jednak, biorąc pod uwagę, kto rządzi w ratuszu i jaki jest skład rady miasta Warszawy, trudno liczyć na przychylność. Druzgocąca przewaga radnych z Platformy Obywatelskiej, którzy podejmą decyzję, wróży jak najgorzej aspiracjom Jarosława Kaczyńskiego i obecnego rządu.

Można się też spodziewać trudności ze strony naczelnego architekta Warszawy, a przede wszystkim konserwatora zabytków stolicy, bo to on będzie miał decydujący głos. Być może, część czytelników pamięta, że zaproponowana rok temu przez Hannę Gronkiewicz-Waltz lokalizacja pomnika przy skwerze na tyłach ulicy Trębackiej, została przez PiS odrzucona. Pomniki spełnią swoją rolę, jeśli staną się miejscem zadumy nad losem zmarłych tragicznie w Smoleńsku, a nie powodem nowych konfliktów i napięć społecznych, wreszcie kłótni i awantur ulicznych.

Wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej

Najbardziej iluzoryczna jest nadzieja na pełne wyjaśnienie przyczyn katastrofy. A przede wszystkim rozstrzygnięcia, czy dramat nastąpił w wyniku kilku niesprzyjających okoliczności, niedbalstwa, mającego charakter sabotażu, obsługi lotniska czy też był to po prostu zamach. A jeśli zamach, to czy w grę wchodziło umieszczenie ładunków wybuchowych na pokładzie i odpalenie ich w trakcie podejścia nad lotniskiem w Smoleńsku.

Tak się złożyło, że akurat w przeddzień sierpniowej miesięcznicy podkomisja Antoniego Macierewicza wydała krótki komunikat. Według tego komunikatu uszkodzenie skrzydła Tu-154 nastąpiło jeszcze przed zetknięciem się z brzozą. Odpadnięcie części skrzydła – zdaniem ekspertów podkomisji – nastąpiło w wyniku eksplozji, a nie pod wpływem uderzenia w jakiś inny obiekt fizyczny. O niemal stuprocentowej pewności wybuchu świadczą rozrzucone części skrzydła w miejscu odległym od brzozy. Ale co ważne, biorąc pod uwagę kierunek lotu samolotu, mikroelementy skrzydła samolotu zostały znalezione kilkadziesiąt metrów przed brzozą.

Brak silnych dowodów

Jednak prognoza dotycząca poznania tajemnicy katastrofy smoleńskiej wydaje się najbardziej wątpliwa. Wersja zamachu, z wielu powodów dość logiczna, nigdy nie uzyska pełnej wiarygodności. Brak wraku oraz oryginału czarnych skrzynek to bariera nie do pokonania dla zdobycia silnych dowodów o prawdziwej przyczynie katastrofy. Na razie wszyscy eksperci, oczywiście poza Rosjanami, skazani są jedynie na badanie szczątkowego materiału dowodowego, który zawsze można zakwestionować.

O tym, w które wyjaśnienie Polacy będą skłonni uwierzyć, zdecydują nie tyle racjonalne argumenty i logiczne przesłanki wynikające z tych ograniczonych badań, ale „ideologiczne nastawienie”. Dla części opinii publicznej przyczyną katastrofy będzie brawura polskich pilotów oraz nieudolność i zaniedbania oficerów rosyjskich, podczas gdy innym wystarczą drobne przesłanki, by uwierzyć w wersję zamachu. Jestem raczej przekonany, że nigdy żadna z tych wersji nie uzyska takiej przewagi, aby wszyscy uznali ją prawdziwą.

To wcale nie znaczy, że mamy z góry kapitulować i kierować się jedynie uprzedzeniami bądź nastawieniem wynikającym z preferencji politycznych. Być może wyniki badań zagranicznych ekspertów uwiarygodnią jedną z omawianych wersji. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość.

 

Wystarczające na obecnym etapie badań będą wyniki, które w niepodważalny sposób obalą rosyjskie sprawozdanie Anodiny, zwane raportem MAK oraz polski raport Komisji Jerzego Millera. To jest program minimum i na razie musi nam wystarczyć.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej