WSCHODNIA FLANKA EUROPY- Michał Mońko

Na wschodniej flance Europy wszystko, co należało do miast i miasteczek, zostało sprzedane, przehandlowane, rozgrabione. Nawet dworce PKS, zazwyczaj w środku miast i miasteczek, zostały sprzedane przez byłe Ministerstwo Skarbu Państwa obcym firmom, choć formalnie obcym nie damy piędzi ziemi.

Na wschodniej flance Europy wszystko, co należało do miast i miasteczek, zostało sprzedane, przehandlowane, rozgrabione. Nawet dworce PKS, zazwyczaj w środku miast i miasteczek, zostały sprzedane przez byłe Ministerstwo Skarbu Państwa obcym firmom, choć formalnie obcym nie damy piędzi ziemi.

Zagraniczni właściciele dworców i placów PKS mieli zająć się przewozami ludzi i remontem przejętych dworców. Po kilku latach zajęli się sprzedażą nabytych dworców firmom, które na placach dworcowych mają zbudować kolejne hipermarkety dla twardego jądra Europy. Sprzedaż dworców na Podlasiu i we wschodniej części Mazowsza odbywa się w biały dzień, ale samorządy i przedstawiciele rządu są bezradni.

Sprzedane dworce

No i przejeżdża przez Augustów minister Zieliński, szef policji, patrzy przez okno limuzyny i dziwi się, że Spółka PKS Nova sprzedała dworzec z placem autobusowym pod budowę hipermarketu. Chodzi po Siemiatyczach samorządowiec Tołwiński, pochodzący z Siemiatycz były wiceminister skarbu, i nie może uwierzyć własnym oczom.

Spółka PKS Nova sprzedała siemiatycki dworzec i plac autobusowy pod budowę hipermarketu. Pod młotek idzie też dworzec z placem autobusowym w Ciechanowcu. Następne dworce i place autobusowe na Podlasiu zamienią się wkrótce w place budowlane. Firma Mobilis, monopolista na rynku przewozów autobusowych także w Warszawie, sprzedała już kilka dworców. Nie może sprzedać dworca w Ostrołęce, bo ziemia pod dworcem należy do Kościoła.

Tymczasem przyjeżdża do Pułtuska minister Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, poseł Ziemi Pułtuskiej, patrzy na miasto z okna swego poselskiego biura i jest zaskoczony, że Grupa Mobilis sprzedała pułtuski dworzec z placem firmie, która zbuduje w Pułtusku hipermarket, choć w mieście są już trzy hipermarkety.

Na konferencji prasowej minister Kowalczyk nazywa złodziejstwem sprzedaż dworców należących do PKS Ciechanów, w tym dworca w Pułtusku. Mówi: „Dla mnie to było złodziejstwo”. Dla mieszkańców Pułtuska zamknięcie dworca, wyrzucenie pasażerów na ulicę, to coś więcej niż złodziejstwo.

Limuzynami, helikopterem

Mieszkańcy miast i miasteczek na Wschodzie oczekują od rządu władczych działań, a nie symbolicznych gestów. Tymczasem ci, którym się zdaje, że mają władzę, bo rządzą, nie mają czasu, żeby wsłuchiwać się w głos mieszkańców Pułtuska, Włodawy, Parczewa, Augustowa, Przasnysza, Ostrołęki i Siemiatycz. Mieszkańcy pięknego Wschodu chcą przyzwoitego życia i uczciwości. Zamiast tego mają napuszone wizytacje dostojników, wybrańców Podlasia.

Przyjeżdżają limuzynami nie na długo, bo przecież kraj się reformuje, a oni, ludzie z limuzyn, prowadza te reformy i nie mają czasu. Niekiedy wypada im posłuchać, ale w odpowiedzi raczej przemawiają, bo umieją tylko przemawiać, a nie rozmawiać. A przemawiając, składają krótkie deklaracje bez pokrycia.

Latem miasteczko Parczew na Podlasiu odwiedził prezydent RP, Andrzej Duda. Prezydent przyleciał helikopterem. Gdyby jechał limuzyną, miałby kłopoty z przejazdem po drogach pełnych dziur. Gdyby jechał limuzyną, musiałby przebrnąć przez ścianę smrodu z kurników i chlewni. Bo tylko na Ziemi Siedleckiej jest 360 potężnych kurników. I nie daj Bóg, przebywać tam, gdy się te kurniki wietrzy.

Prezydent mógłby jechać pociągiem. Jeździ taki grat, a właściwie się wlecze. Gdyby jechał pociągiem, musiałby siedzieć w przedziałach tzw. trumniakach, bez wietrzenia, a w Łukowie musiałby czekać nawet godzinę na przeformowanie pociągu.

Na stronie Urzędu Miasta jest krótkie sprawozdanie z pobytu prezydenta Dudy w Parczewie:

„Dzień 16 maja 2017 roku na trwałe zapisze się w historii Parczewa. W tym dniu nasze miasto odwiedził Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, dr Andrzej Duda. Jest On pierwszym prezydentem, który gościł w Parczewie, tym bardziej cieszymy się, że przyjął zaproszenie Burmistrza Parczewa Pawła Kędrackiego i odwiedził, jak sam zaznaczył, „królewskie miasto Parczew”.

Prezydent zgromadził tłumy mieszkańców. Powiedział im, że kocha ten piękny Wschód, że Polska jest jedna, nie ma Polski B, nie ma Polski lepszej i gorszej i że prezydent cokolwiek robi, to robi dla wspólnego dobra. A kiedy prezydent Duda, ubogaciwszy ludność wartościami, odleciał, także ludność chciała odjechać z Parczewa. Niestety, okazało się, że nie ma dworca.

Od przyjazdu prezydenta Dudy zmienił się kalendarz Parczewa. Mówi się teraz w Parczewie, że coś było przed prezydentem RP i coś jest po prezydencie RP. Nieprzejezdne drogi były już przed przyjazdem prezydenta Dudy. Zresztą drogi na Podlasiu już nie są najważniejsze, bo dworce PKS zostały sprzedane obcym firmom. Niedługo w Parczewie, tam, gdzie był dworzec PKS, zostanie wybudowany hipermarket.

Dobro publiczne czy zysk?

Czy hipermarkety na dworcach Podlasia i Mazowsza mają coś wspólnego z dobrem publicznym? Nie mają nic wspólnego. Hipermarkety są dobrem prywatnym, a dworce są dobrem publicznym definiowanym jako produkt albo usługa, której nie zapewnia rynek.

A jednak samorządy i rządy dopuściły do zamiany dobra publicznego na dobro rynkowe. Burmistrzowie, prezydenci miast, wójtowie, radni i marszałkowie rozkładają bezradnie ręce. „Władze województwa lubelskiego nie były zainteresowane utrzymaniem przewozów pekaesem” – powiada Krystyna Jaśkiewicz, wójt gminy Sosnowica. W konsekwencji trzeba było sprzedać szereg zadłużonych dworców firmom prywatnym, przeważnie z kapitałem zagranicznym.

Sprzedane zostały dworce w Parczewie, w Radzyniu Podlaskim, w Międzyrzecu, Włodawie, Białej Podlaskiej. PKS w Siedlcach dopiero co przejęła firma Retail Provider pod prezesurą Jacka Semczuka, który prowadzi też PKS w Olsztynie. Jeszcze za wcześnie, by mówić, czy i kiedy firma Retail Provider sprzeda place pod budowę hipermarketów.

Sprzedawca dworca w Siemiatyczach, Spółka PKS Nova, wyrzuciła na ulicę autobusy i pasażerów. Nie ma informacji. Nie ma kasy. Nie ma parkingu. Nie ma poczekalni. Nie ma toalet. Bilety w autobusach. Pasażerowie błąkają się po ulicach. „Najgorzej, jak pada” – mówi starsza kobieta.

Spółka PKS Nova sprzedaje wiele dworców i wszędzie patrzy na zysk, a nie na dobro publiczne. W turystycznym Augustowie dworzec ma niezłą wartość, bo leży przy samym Rynku. Nie wiadomo, kto kupił dworzec. Firma wyrzuciła z placu autobusy i pasażerów. „Zostałem postawiony przed faktem dokonanym – powiada burmistrz Wojciech Walulik. – Nie miałem szans zareagować. Najbardziej oszukani tą decyzją są pasażerowie”.

Międzyrzec sprzedał plac dworcowy zeszłego roku. „Na dworcu będzie galeria handlowa” – mówi Zbigniew Kot, burmistrz Międzyrzeca. Plac dworcowy liczy 7 tys. metrów. Galerię handlową będzie budować spółka zarejestrowana na Kaszubach.

Na wschodnim Mazowszu, na Warmii i Mazurach, dzieje się tak jak na Podlasiu. Spółki PKS w Płocku, Mławie, Ciechanowie, Ostrołęce, Mińsku Mazowieckim i Przasnyszu kupiła w 2010 roku Grupa Mobilis. Dotyczyło to taboru i dworców. Dzisiaj Mobilis odsprzedaje nabyty majątek kolejnym firmom pod budowę hipermarketów. I znowu są obiecanki-cacanki, że będą inwestycje.

Nadchodzi deszczowa jesień, po jesieni przypuszczalnie przyjdzie zima. Pasażerowie będą czekać na autobusy pod chmurką. A młodzież szkolna – gdzie się podzieje? Minister Kowalczyk nie boi się deszczu i mrozów, bo w limuzynie ma ciepło i sucho. Czy coś zrobi dla dobra wspólnego? Pasażerowie mówią, że minister wcześniej odwoła zimę, niż ukróci złodziejską sprzedaż dworców. 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej