Znaczenie inwestycji zagranicznych w rozwoju kraju - Patryk Łomża-Zakrzewski

Inwestycje zagraniczne odgrywają istotną rolę w gospodarce, szczególnie w kraju takim jak Polska, gdzie ze względów polityczno – historycznych rodzimy biznes nie zdołał zakumulować poważnego kapitału ani wykształcić rodzimych koncernów o globalnym zasięgu. Bez zaangażowania obcego kapitału gospodarka ma węższy dostęp do technologii oraz wiedzy, a zatem jest znacznie mniej innowacyjna. Zwykli ludzie odczuwają to poprzez niższy standard życia.

Czym jest inwestycja i jaki ma wpływ na PKB

Co do zasady inwestycja to zakup, z którym związane są nadzieje, że jego przedmiot albo zyska w przyszłości na wartości, albo przyniesie dochód. Postrzega się ją też jako rodzaj swoistego przesunięcia pożytków w czasie polegającego na rezygnacji z aktualnych korzyści na rzecz korzyści w przyszłości. 

Keynesowski efekt mnożnikowy przypisuje inwestycjom fundamentalną rolę w gospodarce. Wzrost bądź spadek poziomu inwestycji wywołuje ciąg efektów wykraczających skalą poza pierwotną zmianę. Przykładowo zwiększenie liczby robót budowlanych sprawia, że powstaje więcej miejsc pracy dla budowlańców, którzy wydają zarobione pieniądza na ubrania, co zachęca zakłady odzieżowe do zwiększenia produkcji, a to przekłada się na potrzebę zatrudnienia większej liczby szwaczy, którzy z kolei wydają więcej pieniędzy na żywność itd. 

Krótko mówiąc, zachodzą tu powtarzające się wielokrotnie cykle, gdy inwestycja przedsiębiorcy pozwala ludziom dodatkowo zarobić, a ci przez swoje wyższe wydatki skłaniają przedsiębiorców do zwiększenia produkcji.

Co przyciąga inwestycje zagraniczne

1. Gospodarka uwolniona od nadmiernych biurokratycznych obciążeń, proste, zrozumiałe prawo gwarantujące niewzruszalność własności i niskie podatki. Przykładowo, Wielka Brytania poddana ostrej presji podczas brexitowych negocjacji z UE w pewnym momencie zagroziła, że jeśli Bruksela będzie dalej stawiać nieakceptowalne warunki, to Albion w ramach rewanżu przekształci się z państwa socjalnego w raj podatkowy. Sama deklaracja Londynu wystarczyła, by wywołać zauważalny dyskomfort w pozostałych europejskich stolicach. Oznaczałoby to bowiem, że biznes może uciekać do Wielkiej Brytanii ze skostniałych gospodarczo Francji, Niemiec, Włoch. Firmy w wielu krajach oczekują korzystnych warunków prowadzenia biznesu i chętnie inwestują w miejscach, gdzie są one zapewnione. 

2. Sprawne szkolnictwo – przedsiębiorstwa potrzebują do funkcjonowania pracowników posiadających konkretne umiejętności i chętnie inwestują tam, gdzie mogą ich znaleźć. Przykładowo, do obsługi skomplikowanych maszyn nie potrzeba humanistów, lecz osób kształcących się na kierunkach technicznych. Dlatego też przy wielu inwestycjach preferowane są gospodarki nasycone kadrą inżynierską. Dodatkowo istotne jest zapewnienie sprawnego systemu przebranżawiania się osobom, które potrzebują nowych umiejętności do zaistnienia na rynku pracy. Obecnie wiele osób po studiach np. administracyjno-prawnych albo nie znajduje zatrudnienia wcale albo musi podejmować pracę na niekorzystnych warunkach finansowych, ale czasem wystarczy te osoby przeszkolić w zakresie np. informatyki, by miały one szansę znaleźć się w grupie wysokopłatnych specjalistów.

3. Dostęp do rynków zbytu – inwestycje dokonywane z myślą o późniejszym eksporcie wytworzonych produktów wymagają bezproblemowego dostępu do odpowiednio dużej puli klientów, dlatego lokuje się je w krajach, które to gwarantują np. poprzez podpisane traktaty z innymi państwami.

4. Pozytywna sytuacja demograficzna – część inwestycji zagranicznych jest realizowanych tylko wtedy, gdy w danym kraju jest stabilna sytuacja demograficzna. Analizy takie prowadzi się np. przy inwestycjach związanych z zabudową mieszkalną.

5. Występowanie surowców – przemysł wydobywczy inwestuje oczywiście tam, gdzie znajdują się zasoby naturalne potrzebne temu przemysłowi.

6. Wsparcie ze strony państwa – jest to dość kłopotliwy sposób pozyskiwania inwestycji, bo działalność zagranicznego podmiotu muszą dofinansować polskie podmioty poprzez podwyższone podatki. Czasem może to być jednak opłacalne, kiedy np. inwestor tworzy wartościowe miejsca pracy oraz znaczny popyt na krajowe dobra i usługi.

Rodzaje inwestycji

I. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) definiuje się jako zaangażowanie kapitałowe w przedsiębiorstwie zagranicznym dokonane w celu uzyskania długotrwałego i bezpośredniego wpływu na jego działalność. BIZ można podzielić na podtypy:

a) greenfield – budowa przedsiębiorstwa od podstaw

b) brownfield – nabycie istniejącego przedsiębiorstwa, a następnie jego zrestrukturyzowanie

c) inwestycje kapitałowe – nabycie istniejącego przedsiębiorstwa bez przeprowadzania restrukturyzacji

d) horyzontalne – nabycie/budowa przedsiębiorstwa, które prowadzi działalność tak samo, jak przedsiębiorstwo w kraju macierzystym

e) wertykalne – nabycie/budowa przedsiębiorstwa, które specjalizuje się w realizacji tylko części łańcucha wartości np. projektuje produkt, ale już go nie wytwarza

f) konglomeratowe – połączenie cech typów inwestycji horyzontalnych i wertykalnych

II. Inwestycje portfelowe definiuje się jako nabycie instrumentów finansowych zagranicznego emitenta, bez sprawowania nad nim aktywnej kontroli.

Z punktu widzenia rozwoju kraju najbardziej istotne są bezpośrednie inwestycje zagraniczne, gdyż mają one charakter długoterminowy i są dostarczycielem wiedzy oraz technologii. Mając to na uwadze, warto jednak przeanalizować inwestycje pod nieco innym kątem niż to by wynikało ze standardowej klasyfikacji. 

Otóż należy dokonać istotnego rozróżnienia między inwestycjami państwowymi a prywatnymi. Te pierwsze potrafią być efektywne tylko w nielicznych przypadkach, gdy dotyczą kwestii łatwych do zdefiniowania, a przy tym realizowane są w stabilnym otoczeniu, gdzie panuje ograniczona konkurencja. Idealnym tego przykładem jest państwo inwestujące w infrastrukturę publiczną, a więc przeznaczające środki na budowę dróg, wałów przeciwpowodziowych, traktów kolejowych i innych inżynieryjnych obiektów. Rząd nie potrzebuje w tej dziedzinie zagranicznych inwestorów, pod warunkiem, że stan budżetu i ogólne zadłużenie kraju pozwala mu sfinansować owe przedsięwzięcia. 

Z kolei prywatne inwestycje (w tym prywatne inwestycje zagraniczne) są skuteczniejsze w miejscach, gdzie potrzebna jest inwencja, dynamizm, bezkompromisowość w działaniu. Tutaj za przykład mogą posłużyć wznoszone przez prywatnych inwestorów fabryki, które żeby nie zbankrutować muszą sprzedawać wyprodukowane przez siebie towary w warunkach ostrej konkurencji. Właśnie dlatego np. w branży elektronicznej czy odzieżowej nie ma żadnej liczącej się firmy państwowej, natomiast dobrze prosperują podmioty prywatne. Rozwój potencjału biznesowego kraju musi opierać się na prywatnych inwestorach (w tym zagranicznych), bo rząd ich ze swoimi wydatkami nie zastąpi. Model centralnie sterowanej gospodarki się nie sprawdził.

Tutaj trzeba wskazać, że istnieje jeszcze inne istotne rozróżnienie w inwestycjach zagranicznych. Otóż dzielą się one na te, które są dedykowane rynkowi krajowemu oraz te, które poczyniono przede wszystkim z myślą o przyszłym eksporcie. 

W przypadku tych pierwszych istotne jest, by inwestycje zagraniczne mające na celu przede wszystkim obsługę obywateli na rynku krajowym nie uzyskiwały na nim pozycji monopolistycznej np. poprzez zakup monopolisty od państwa. 

O tym, jak istotna jest kwestia pozycji monopolistycznej, niech świadczy fakt, że wielkie koncerny często wycofują się z kraju, w którym nie udało im się zbudować odpowiednio dużego udziału rynkowego. Czynią tak nawet wtedy, gdy uzyskują tam bardzo przyzwoite wyniki finansowe. Skąd się bierze owo szczególne zachowanie? Po części ze względu na korzyści skali – w wielu branżach zminimalizowanie kosztów możliwe jest dopiero przy odpowiednio dużej skali produkcji. Jednak silna pozycja rynkowa pozwala także w większym stopniu kontrolować otoczenie, narzucać mu własne preferencje, wymuszać na kontrahentach określone postępowanie, słowem pozwala dużym graczom więcej i bezpieczniej zarabiać. Dlatego też tak powszechnym zjawiskiem jest łączenie się przedsiębiorstw w większe byty oraz przekierowywanie zasobów z rynków, gdzie nie udało się osiągnąć odpowiedniej skali funkcjonowania na rynki dające warunki do budowy dominującej pozycji. 

Stosunek do inwestycji zagranicznych

W zależności od okresu i miejsca można dostrzec różne strategie w stosunku do inwestycji zagranicznych. Państwa takie jak Japonia i Korea Południowa były (i w nieco mniejszym stopniu są nadal) stosunkowo szczelnie zamknięte na obcy kapitał, ale z racji uwarunkowań zaistniałych w polityce międzynarodowej XX wieku (rywalizacja USA z ZSRR) mogły sobie na to pozwolić bez obaw o popadnięcie w regres cywilizacyjny – udostępniano im technologie i rynki Zachodu, nie wymagając przy tym symetrycznej wzajemności. 

Na innej zasadzie swój sukces zbudowały Chiny. Bazując na kolosalnych rozmiarach swojego rynku, niezmierzonych zasobach taniej siły roboczej (w Chinach jest ponad dwa i pół razy więcej ludzi niż w całej UE) oraz zapewnieniu korzystnych warunków prowadzenia działalności gospodarczej Państwo Środka wykonało wielki wysiłek, by zwabić na swoje terytorium jak największy wolumen zagranicznych inwestycji. Było to tym łatwiejsze, że do tych działań przychylnie odnosiły się USA, które chciały wzmocnić w tym czasie Pekin, a potem wykorzystać go w swojej rywalizacji z sowietami. Efekt był taki, że Chiny bardzo szybko przekształciły się w fabrykę całego świata. 

Z czasem okazało się wręcz, że kłopotliwe staje się otwieranie produkcji poza Chinami – skoro cały świat zainwestował w przemysł nad Jangcy, to w oczywisty sposób właśnie tam najłatwiej (i najtaniej) można pozyskać komponenty potrzebne w procesach wytwórczych. Równolegle Chińczycy zaczęli w mniej lub bardziej oficjalny sposób przechwytywać technologie stosowane nie tylko w zagranicznych zakładach położonych na ich terytorium (co przy użyciu odpowiedniego aparatu prawnego jest dość proste), ale też i za granicą. Potęga Państwa Środka zabezpieczała je przed gniewem niezadowolonych partnerów biznesowych i zmuszała tych ostatnich do pokory, jeśli nie chcieli stracić dostępu do rynku, który niebawem miał uzyskać status największego na świecie. Skuteczne pozyskiwanie zagranicznych technologii, a potem wdrażanie ich we własnych przedsiębiorstwach wygenerowało bezprecedensowy cud gospodarczy, dzięki któremu Chiny rozwijały się przez ponad 20 lat w tempie oscylującym wokół 10 procent rocznie. W ciągu jednego pokolenia przeszły one od kraju afrykańskiej biedy do kraju eksplorującego przestrzeń kosmiczną. 

Za sukces muszą jednak zapłacić wysoką cenę. Otóż godzą się produkować towary dla Europy czy USA w zamian za dolary i euro, utrzymując jednocześnie słaby kurs juana oraz niskie płace. Nie zrywają więzi handlowych oraz zapobiegają aprecjacji swojej waluty, gdyż ich celem jest akumulacja kapitału i przyswojenie wiedzy oraz umiejętności (np. poprzez akwizycję firm) znajdujących się w posiadaniu Zachodu. 

Polska po 1989 r., a więc w okresie transformacji gospodarczej oraz dalszej konwergencji w ramach Unii Europejskiej, prowadzi politykę „otwartych drzwi”, dopuszczając a często i aktywnie zachęcając inwestorów zagranicznych do lokowania BIZ w naszym kraju. Także i dalsza droga postępowania w tym obszarze wydaje się dość oczywista, o czym poniżej. Nakreślmy bowiem trzy podstawowe scenariusze:

I. Polska nie dopuszcza inwestycji zagranicznych – podejście na wzór Korei Północnej, które grozi wyhamowaniem cywilizacyjnej progresji kraju, co w efekcie może doprowadzić do poważnych konsekwencji – przy otwartych granicach ludzie wyemigrują en masse do lepiej rozwiniętych państw.

II. Polska godzi się na inwestycje zagraniczne tylko w ograniczonym zakresie – podejście pozbawione sensu, które sprawi, że polskie społeczeństwo będzie wykorzystywane przez obcy kapitał. Półotwartość gospodarcza upośledza mechanizmy wzajemnej konkurencji między przedsiębiorstwami, co prowadzi do wyzysku. 

Przykładowo jeśli w danym regionie zamiast dziesięciu fabryk powstanie tylko jedna, to osoby w niej zatrudnione otrzymają w ramach wynagrodzenia głodowe stawki. Każde przedsiębiorstwo stara się bowiem ograniczać swoje koszty (w tym wynagrodzenia) i maksymalizować zyski, a zatem jeśli będzie ono miało wielu chętnych na jedno stanowisko pracy, to siłą rzeczy zaoferuje pracownikom niskie płace. Inaczej sytuacja wygląda, gdy powstanie dziesięć fabryk i biznes zacznie mieć problem ze skompletowaniem obsad linii produkcyjnych. Wtedy sam rynek zmusi przedsiębiorstwa do rywalizowania między sobą o pracownika i podnoszenia wynagrodzeń. Tymczasem dla Polski jedną z podstawowych kwestii jest podniesienie poziomu płac tak, by zniknął bodziec ekonomiczny, który skłania Polaków do emigracji – nakręca on negatywną spiralę ekonomiczno-demograficzną, gdy coraz większa liczba emerytów jest utrzymywana przez coraz mniejszą liczbę osób pracujących, w efekcie ci ostatni muszą być jeszcze bardziej opodatkowani, co tym bardziej skłania ich do ucieczki z kraju tj. emigracji, a wtedy liczba osób pracujących jeszcze mocniej się kurczy, więc podatki rosną itd. 

Ostatni ciąg podwyżek wynagrodzeń dla pracowników sieci handlowych wynikał właśnie z braków kadrowych i ostrej rywalizacji w branży. Podobny mechanizm zachodzi w przypadku cen towarów. Jeśli zostanie wprowadzone prawo zakazujące na danym terenie budowę więcej niż jednego marketu, to wbrew pozorom najbardziej skorzysta na tym inwestor (zwykle zagraniczny). Dzięki brakowi konkurencji wybudowany przez niego sklep będzie mógł narzucać na sprzedawane towary wysokie marże, przynosząc właścicielowi krociowe zyski, a jednocześnie zubożając miejscową ludność. Inaczej natomiast przedstawia się sytuacja, gdy w tej samej okolicy działa wiele marketów. Wtedy żeby przyciągnąć do siebie klientów muszą one ciąć marże, często niemal do zera. Przy niemal zerowym wyniku finansowym inwestycja służy wyłącznie interesom Polaków, bo przecież nie inwestora.

III. Polska pozostaje otwarta na inwestycje zagraniczne – ostra rywalizacja o pracownika winduje do góry zarobki, natomiast walka o klienta obniża ceny towarów. Dodatkowo braki w sile roboczej wymuszają kolejne inwestycje tym razem w park maszynowy, zwiększając produktywność pracowników oraz poziom zaawansowania technologicznego gospodarki. W ostatecznym rozrachunku przy nadmiarze inwestycji następuje selekcja i te branże, które nie są w stanie zapewnić ludziom atrakcyjnych wynagrodzeń, opuszczają kraj. Dzięki temu „darwinizmowi ekonomicznemu” jakość gospodarki jeszcze bardziej się podnosi, a to przekłada się na dalsze wzrosty płac.

Ekonomicznie kraj ekspanduje znacznie szybciej, niż by na to wskazywał jego własny potencjał i co ważniejsze osiąga tę dynamikę w bardzo krótkim czasie. Wystarczy, że zarządy zagranicznych przedsiębiorstw zdecydują się przekierować swoje zasoby do Polski, a nad Wisłę popłyną dziesiątki miliardów dolarów od inwestorów z całego świata.

Wreszcie należy wskazać, że im bardziej gospodarka staje się kompleksowa (dzięki inwestycjom zagranicznym), tym więcej jest możliwych sposobności do założenia polskiej firmy.

Maksymalizacja korzyści

W naszym interesie jest wprowadzenie w kraju „hiperkonkurencji” między firmami (wszędzie tam gdzie to możliwe), co oznacza m.in. podniesienie stopnia otwartości na zagraniczne inwestycje. 

Jeśli w Polsce w wyniku zażartej rywalizacji wzrosną zarobki, a spadną ceny, to ludziom (poza wyższym standardem życia) będzie łatwiej odłożyć pieniądze na założenie firmy, co wspomoże akumulację rodzimego kapitału i rozwój przedsiębiorczości. Niższe ceny przekładają się na niższe koszty działania podmiotów gospodarczych, więc te ostatnie uzyskają przewagę nad zagraniczną konkurencją. Szerokie otwarcie na zagraniczny kapitał (w tym technologie) w połączeniu rozsądnym prawem i podatkami sprawi, że szybciej będą wdrażane nowatorskie rozwiązania, a to wygeneruje kolejne możliwości biznesowe. 

Niedostateczny poziom rodzimego kapitału nie jest pozytywną cechą gospodarki, ale ma tę zaletę, że pozwala bez zahamowań przyciągać inwestycje z całego świata i czerpać z globalnego rezerwuaru zasobów wiedzy i technologii.

Słabość można przekuć w siłę, wystarczy uczynić z zagranicznego kapitału dźwignię dla własnego rozwoju, dla bogacenia się społeczeństwa. 

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej