Złoto za ropę- Adam Maksymowicz

Popularność złota na Wschodzie ma tradycję trwającą kilka tysięcy lat. Zachód od chwili rezygnacji (R. Nixon 15.08.1971) z wymienialności dolara na złoto, stworzył opcję redukcji znaczenia złota w gospodarce.

Stany Zjednoczone, które po II wojnie światowej miały ok. 22 000 ton złota zaczęły je wyprzedawać po cenie 200-400 USD za uncję. Z tego złota odbudowały swoje rezerwy banki centralne: Niemiec (3300 ton), Francji (2400 ton) i Włoch (2400 ton). Inne kraje za przykładem USA wyprzedawały swoje złoto. Na ogół trafiało ono do innych banków (MFW – 2400 ton) i prywatnych właścicieli.

Pod koniec lat 80. minionego stulecia w forcie Knox pozostało około 8300 ton tego metalu. Od tego czasu ustaliła się zależność, że im niższa cena złota, tym wyższa wartość dolara. Dlatego USA zachęcały wszystkich do pozbywania się żółtego metalu, aby jego cena była możliwie najniższa.

Chińska dominacja

Schemat ten działał skutecznie do pojawienia się na arenie politycznej i gospodarczej mocarstwowej pozycji Chin. Te zaś, nawiązując do wspomnianej tradycji, zaczęły masowo wykupywać złoto na światowych rynkach. Jego niska cena sprzyjała tym zakupom.

Światowy kryzys finansowy 2008 roku spowodował ponad trzykrotny wzrost ceny złota, która nadal utrzymuje się w tej wysokości (ok. 1300 USD za uncję). Chiny, Rosja, Indie i inne kraje Wschodu nadal uważają, że ta cena jest zaniżona i zwiększają swoje zasoby tego metalu. Przez giełdę złota w Szanghaju, co rok przechodzi około 3 tys. ton złota, czyli prawie cała jego światowa produkcja. Jeżeli przyjmie się, że to samo złoto kilkakrotnie przechodzi przez giełdę, to trwające od ok. 10 lat chińskie zakupy po 2 tys. ton złota roczne są gigantyczne. Do tego trzeba dodać, że Chiny są jego największym producentem na świecie i wydobywają rocznie ok. 450 ton złota, które nie jest sprzedawane za granicę. Od bieżącego roku planują zwiększyć wydobycie do 500 ton rocznie. Reszta światowej czołówki jest pod tym względem daleko w tyle.

Drugie i trzecie miejsce zajmują Australia i Rosja z wydobyciem niewiele większym aniżeli połowa chińskiej produkcji. Dane te wynikają z obserwacji rynku, a nie z oficjalnych danych. Te zaś są niezwykle skromne. Ostatnio agencja Xinhua podała, ze Chiny posiadają ok. 12 tys. ton złota, to i tak znacznie mniej, niż wynika z obliczeń i szacunków światowych analityków rynku złota.

Intensywne zakupy złota prowadzi Rosja w skali ok. 200 ton rocznie. Również Niemcy jako prywatni posiadacze kupują złoto w tej samej skali. Jednak cena metalu nadal niezmiennie waha się w granicach 1300 USD za uncję, co ułatwia zakupy złota na wolnym rynku.

Po co potrzebne jest złoto?

Amerykańska ocena złota kwalifikuje je, jako zwykły metal, który ma stosunkowo niewielkie zastosowanie w technice i dlatego jego cena jest stosunkowo niska. Utrzymujący się jednak wzrost zakupów tego metalu przez kraje Wschodu wywołuje na Zachodzie zaniepokojenie. Po co im złoto, które ma tak niewielkie zastosowanie?

Od dawna podejrzewano, że chodzi o to, aby przy jego pomocy zdeprecjonować dolara i zastąpić go złotym chińskim juanem. Dolar jest głównym instrumentem przy pomocy, którego USA kontrolują światową gospodarkę, co, jak wiadomo, nie wszystkim się podoba. Bliższa analiza ekonomiczna wskazuje na to, że proste zastąpienie dolara złotym juanem, w niewielkim stopniu zmieni układ zależności na światowym rynku. Dolar stał się tak popularną walutą, że wprowadzenie juana w złocie nie zmienia pozycji dolara. Zapewne i Chińczycy o tym dobrze wiedzą, lecz nadal dokonują wraz z Rosją i Indiami ogromnych zakupów tego metalu. Chodzi tu zapewne o całkiem inny mechanizm redukcji dolara przy wykorzystaniu posiadanych zasobów złota. Jest wielce prawdopodobne, że mechanizm ten był już wielokrotnie testowany, lecz jak dotąd z negatywnym skutkiem.

Kolejna chińska udoskonalona próba redukcji dolara ze światowego rynku została obecnie podjęta przez Chiny. Najbliższe miesiące, a być może i lata, pokażą na ile chińska inicjatywa w tym zakresie będzie skuteczna. Niezależnie jednak od kolejnych chińskich niepowodzeń, te próby będą ponawiane, aż do skutecznego wyniku. Tego możemy być pewni.

Ropa za złoto

Pierwszy poważny sygnał o nowej chińskiej strategii zastąpienie dolara juanem w międzynarodowym handlu ropą naftową podała japońska agencja Nikkei Asian Reviev (1.09.2017). Pochodząca z tej agencji informacja wydaje się wiarygodna, choćby tylko dlatego, że Japonia obawia się chińskiej dominacji w skali globalnej. Pierwsze zdanie z tego tekstu streszcza wszystko, o co w nim chodzi. Brzmi ono: „Oczekuje się, że Chiny wkrótce rozpoczną realizację kontraktów futures (długoterminowych) na ropę naftową w juanach wymienialnych na złoto, co zdaniem analityków może być nową „grą na zmiany handlowe w światowym przemyśle”.

Damon Evans autor tego tekstu sygnalizuje, że starania Chińczyków w tym kierunku trwają już od kilku lat. Chiny są największym obecnie importerem ropy naftowej na świecie (ok. 8 mln baryłek dziennie). Jednym z najważniejszych jej dostawców jest Arabia Saudyjska (26,5 proc). Jej równorzędnym partnerami są: Rosja (29,2 proc.), Angola (27,1 proc.), Irak (17,8 proc.), Oman (17 proc.) oraz Iran (14,5 proc.). Daleko posunięta dywersyfikacja dostaw ropy naftowej do Chin powoduje, że jest ona w dużym stopniu niezależna od jej importu z Arabii Saudyjskiej.

Nacisk Chin na ten kraj jest spowodowany jego umową ze Stanami Zjednoczonymi z 1973 roku w sprawie handlu ropą naftową tylko za dolary USA. Dolary drukowane w nieograniczony sposób dla zapłacenia za tę ropę nazwano „petrodolarami”. Od tego czasu cały światowy handel ropą naftową był rozliczany w dolarach. Teraz, kiedy USA ma własną ropę naftową, ich pozycję importera na Bliskim Wschodzie zastąpiły Chiny. Uważają one, że obecnie nie ma żadnego uzasadnienia dla utrzymania nadal w handlu ropą naftową „petrodolara”, ponieważ Chiny w tej sytuacji zastąpiły USA. Chiny chcą, aby następstwo to również zostało potwierdzone w ich walucie, która ma zastąpić „petrodolara”. Arabia Saudyjska od kilku lat jako sojusznik USA stawia opór dla coraz bardziej natarczywych propozycji tego rodzaju. Okazuje się jednak, że ten opór słabnie. Pod względem politycznym potwierdza to przegrana wojna Stanów Zjednoczonych w Syrii.

Ekonomicznie Chiny zwiększają co roku eksport ropy naftowej o ok. 13 proc., ale z Arabii Saudyjskiej tylko o 1 proc. Japońska agencja bije na alarm, że wszystko wskazuje na to, że wkrótce Arabia Saudyjska ustąpi pod chińskim naciskiem. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy ma być zmiana w tym kraju następcy tronu. Pełniący dotychczas tę rolę proamerykański książę Muhammad ibn Najif ibn Abd al-Aziz, został (21.06.2017) zastąpiony przez księcia Muhammada ibn Salmana as-Sauda o orientacji prorosyjskiej. Efektem tej zmiany była pierwsza wizyta króla Arabii Saudyjskiej Salmana w Moskwie (5.10. 2017). Wydarzenia te potwierdzają doniesienia japońskiej agencji Nikkei o zmianie orientacji Arabii Saudyjskiej z USA na Chiny.

Skutki

Na łamach najpoważniejszych amerykańskich mediów pojawiają się alarmistyczne prognozy o mającym wkrótce nastąpić zastąpieniu „petrodolara” „petrojuanem”. Znając chińskie procedury, proces ten będzie prawdopodobnie zachodził powoli, ale nieustannie. Chinom nie zależy na nagłych i spektakularnych zwycięstwach. Zależy im, aby, zgodnie z wyznawaną od kilku tysiącleci filozofią Sun Cy (sztuka wojny), pokonać przeciwnika bez jednego wystrzału.

Amerykańskie prognozy przewidują, że w tej sytuacji, aby pokryć złotem zapotrzebowanie Chin na ropę naftową, powinno ono zdrożeć około dziesięciokrotnie.

Drugim skutkiem tej umowy ma być powrót wszystkich walut światowych do parytetu złota, co ma zlikwidować narastające zadłużenie wszystkich gospodarek świata. Paradoksem chińskiego pokrycia złotem swojej waluty jest możliwość wykupienia złota na Zachodzie po obecnej cenie, co następuje za pośrednictwem chińskich i rosyjskich jego zakupów z posiadanych rezerw dolarowych. Ich własne złoto może pojawić się na rynku po jego wyczerpaniu się na Zachodzie. I to jest jeden z powodów, dla którego cena złota ma wkrótce kilkakrotnie wzrosnąć. Proces „dedolaryzacji” miałby zostać przyśpieszony w wyniku sankcji USA przeciwko Rosji, Chinom i innym krajom, wszak sankcje te realizowane są za pośrednictwem dolara. Trzeba też odnotować sceptyczne głosy w tej sprawie. Powołują się one na chińskie milczenie, bo Chiny nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają tym spekulacjom.

Naprawiać dach

Na tle światowych przygotowań do wprowadzenia standardu złota, choćby tylko w handlu ropą naftową, trwamy w nadziei, że obecna sytuacja monetarna będzie trwać wiecznie.

Czas, aby i u nas pomyślano o zabezpieczeniu interesów w złocie, bo może dojść do takiej sytuacji, że nie będziemy mieli czym zapłacić za import gazu i ropy naftowej nie tylko Rosji, ale i wszystkim zdywersyfikowanym jej dostawcom do gazo portu w Świnoujściu i nafto portu w Gdańsku.

 

Polska gospodarka jest w dobrym stanie, ale – idąc za radą prezes MFW Christine Lagarde – dach trzeba naprawiać, kiedy jest pogoda, a nie sztorm.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej