Dziurawy spadochron Hanny Gronkiewicz-Waltz – Jerzy Jachowicz

Jestem skłonny przyznać rację szefowi Komisji Weryfikacyjnej do spraw reprywatyzacji w Warszawie Patrykowi Jakiemu, który powiedział, że po ostatnich faktach ujawnionych przez lokatorów sprywatyzowanych kamienic „runął świat Platformy Obywatelskiej, który zbudowali w Warszawie”.

Rozsypuje się świat, w którym przestępcze grupy prawniczo-biznesowe traktowały państwo jak swoją własność.

Odchodzi w niesławie

Wprawdzie Platforma Obywatelska chciałaby jeszcze utrzymać swoje pozycje w Warszawie i dotychczasowy stan posiadania w sondażach wyborczych, ale wydaje się, że żadnej z tych rzeczy nie osiągnie. Jej działania są spóźnione co najmniej o pół roku. Przycisnęły ją do muru wstrząsające przypadki traktowania mieszkańców Warszawy. Ich dramaty obciążają, przynajmniej pośrednio, Hannę Gronkiewicz-Waltz. Platforma zdecydowała się pozbawić ją funkcji wiceprzewodniczącej partii. Czy Grzegorz Schetyna zrobi to w trzeciej dekadzie października podczas konwencji partii, czy w grudniu jako prezent pod choinkę dla swoich członków, nie ma już teraz większego znaczenia. Hanna Gronkiewicz-Waltz w niesławie odchodzi w niebyt polityczny.

Zdążyła jednak w tak dużym stopniu nadwerężyć pozycję i wiarygodność PO, że minie wiele lat, zanim to ugrupowanie wróci do względnej równowagi i stanie się na powrót ważną siłą polityczną w kraju.

Parasol ochronny

Zachowanie Hanny Gronkiewicz-Waltz w sprawie reprywatyzacji odbiera jej też jakiekolwiek szanse na zwycięstwo w najbliższych wyborach na prezydenta Warszawy. Choćby wychodziła ze skóry nie przekona do siebie warszawiaków. Mieszkańcy stolicy zdają sobie sprawę, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie działała w próżni politycznej. Zarówno wtedy, kiedy przez blisko dziesięć lat kierowała ratuszem, jak i w ostatnim okresie, już po wybuchu afery reprywatyzacyjnej.

W minionej dekadzie kluczowe stanowiska w mieście obsadzone były przez ludzi Platformy. Prezydent Warszawy miała też blisko przez rok sojuszników w partii, którzy chronili ją przed wcześniejszym odwołaniem ze stanowiska i ustanowieniem komisarza na jej miejscu do czasu nowych wyborów.

Już dotychczasowe zeznania wielu świadków odkrywają dwa światy, które mogły współistnieć z powodu ślepoty naczelnych władz Warszawy i samej prezydent.

Pierwszy świat to mafia, zbijająca ogromne fortuny na przestępczym procederze. W jej skład wchodzili najbardziej znani warszawscy prawnicy, biznesmeni, urzędnicy ratusza oraz członkowie ich rodzin, bliskie im osoby, np. konkubiny i dobrzy znajomi wciągani na wspólników. Często dzięki spreparowanym pełnomocnictwom kupowali całe kamienice, warte dziesiątki milionów złotych, za bezcen. W podobny sposób udawało im się kupować nieruchomości, które ze względu na ich położenie warte były dziesiątki milionów złotych. Zdarzały się wręcz niewiarygodne transakcje, kiedy adwokaci przedstawiali pełnomocnictwa ludzi, mających więcej niż sto lat. A w jednym przypadku były właściciel w momencie wystawienia dokumentu miał już ponad sto trzydzieści lat. Urzędnik z ratusza nie raczył dokładniej przyjrzeć się dokumentom, aby ten fakt potwierdzić. Ludzie z tego pierwszego świata mogli uprawiać i doskonalić swoje przestępstwa dzięki obojętności prokuratury i sądów, które umarzały wiele spraw, mimo informacji o nieprawidłowościach w procesie reprywatyzacyjnym.

Poniewierani lokatorzy

Obok przestępczego świata elit prawniczo-biznesowych był świat ludzi skrzywdzonych, poniewieranych, doprowadzanych często do rozpaczy. Jeden z członków komisji weryfikacyjnej, Jan Mosiński tak mówił po jednym z zeznań lokatorów: „Te zeznania mnie przygniotły. Poczułem się, jakbym żył w Matrixie. Byłem zszokowany, gdy mieszkańcy opowiadali o tym, jak ich upodlano i dręczono uporczywymi remontami”. Poseł PiS dopowiada,że działo się to przy bierności Hanny Gronkiewicz-Waltz. „Być może to jest powód, dla którego teraz boi się stanąć przed komisji weryfikacyjną” – zakończył.

Problemy z moralnością

Kiedy po raz kolejny Hanna Gronkiewicz-Waltz odmawia stawienia się przed komisją, muszę przypomnieć, że jest ona profesorem prawa, więc jej postawa przypomina sytuację, w której przestępca uczy studentów moralności. To obraza dla funkcji profesora uniwersytetu. Mówiąc o niesłychanym cynizmie, sama drwi z prawa i systematycznie je łamie.

Została powołana na stanowisko prezydenta Warszawy w wyniku demokratycznego wyboru. Tymczasem jej zachowanie jest zaprzeczeniem demokracji.

Czy na Hannie Gronkiewicz ciąży odpowiedzialność karna, dowiemy się nie wcześniej niż za kilka lat. W takim tempie pracuje u nas prokuratura, że nie wypomnę o tempie pracy sądów, mających się do wymiaru sprawiedliwości w krajach Zachodu, jak ciuchcia wąskotorowa na trasie Chodaków – Sochaczew do szybkiej kolei we Francji Paryż – Marsylia.

Pozbycie się ciężaru

Zapowiedź odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej została przełożona na dalszy termin. To oczywista próbą pozbycia się przez PO ciężaru, który mógłby zmniejszać szanse wyboru kandydata Platformy na prezydenta stolicy. Bez względu na to, kiedy decyzja o odwołaniu zapadnie, nic nie uratuje już ani Hanny Gronkiewicz-Waltz, ani Platformy Obywatelskiej. I prezydent Warszawy i partia są już dostatecznie skompromitowani.

 

Dodatkowym faktem obciążającym prezydent jest wynajęcie prywatnej kancelarii prawnej, która oficjalnie reprezentuje interesy miasta przed komisją, a w rzeczywistości próbuje bronić resztek własnej pozycji. Tchórzostwo prezydent stolicy obciąża budżet miasta, bo ogromne pieniądze dla kancelarii prawniczej płacą warszawiacy.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej