Poseł Sylwester Chruszcz dołączył do koła poselskiego Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego

Poseł Sylwester Chruszcz w rozmowie z Albertem Łyjakiem

Decyzja o odejściu z klubu Kukiz’15 z pewnością nie była łatwa. Co zaważyło?

Na naszych oczach dokonują się w Polsce zmiany historyczne, reformy, na które czekaliśmy od 28 lat. Odzyskujemy suwerenność gospodarczą, dbamy o rozwój polskiej rodziny, polityka historyczna wróciła na swoje miejsce, dlatego miejsce odpowiedzialnego polityka jest dziś w obozie wspomagającym te zmiany, a nie w grupie tylko złośliwie recenzującej te procesy.

 

W rozmowie z Rzeczpospolitą powiedział Pan, że na decyzję o odejściu miał również wpływ klubowy kolega, Stanisław Tyszka.

Jeszcze niedawno Kukiz’15 był opozycją merytoryczną, która nie dawała się wpisywać w obóz opozycji totalnej. To dawało widok na to, że w samorządach czy przyszłej kadencji ten ruch weźmie na siebie odpowiedzialność za reformowanie kraju i wejdzie do rządu. Bezrefleksyjna strategia atakowania Zjednoczonej Prawicy przez p. Tyszkę jest tylko przejawem dbania o słupki sondażowe i własną karierę.

 

W „Sygnałach Dnia” w radiowej Jedynce stwierdził, że takie odejścia są spowodowane działaniami PiS-u: „Albo proponuje (PiS – przyp. red.) miejsce na listach, miejsca do europarlamentu albo obiecuje, że zatrudni rodzinę w spółkach skarbu państwa..” Ale Pan przecież nie przeszedł do PiS-u. Jak Pan to skomentuje?

Takie stawianie sprawy to czysty populizm, szliśmy do wyborów pod hasłami walki ze zgubną polityką imigracyjną pani kanclerz Merkel i naprawą sądów, te wszystkie postulaty zostały spełnione lub są w trakcie dopracowania.

Dziś scena polityczna dzieli się na tych, którzy chcą dogłębnych zmian w gospodarce, polityce zagranicznej, prorodzinnej, i tych, którzy chcą, by było po staremu. Dlatego jeszcze raz podkreślam, dziś trzeba wziąć odpowiedzialność za te zmiany i tam, gdzie jedni widzą pracę i służbę, inni widzą tylko synekury.

 

Od jak dawna zna Pan Kornela Morawieckiego?

Jeszcze w latach 1988-89 kolportowałem prasę Solidarności Walczącej, mając osiemnaście lat wstąpiłem do Partii Wolności Kornela Morawieckiego. Czynnie wspomagałem kampanie wyborczą tej partii i prezydencką Kornela. W dużej mierze to właśnie on ukształtował moje dzisiejsze poglądy.

 

Które idee Wolnych i Solidarnych są dla Pana fundamentalne?

Postulat od lat osiemdziesiątych jest jeden podstawowy, odsunąć od władzy postkomunę. I nie tylko tych skompromitowanych ludzi, ale także to neokolonialne myślenie, że w Polsce nic nie może się udać. Diagnoza Kornela Morawieckiego co do Okrągłego Stołu i planu Balcerowicza była słuszna i jest aktualna.

 

Jaka jest Pana zdaniem przyszłość partii Wolni i Solidarni?

Potencjał Solidarności Walczącej i Narodowej Demokracji powinien służyć narodowi, będę dążył do porozumienia tych środowisk. Ich dorobek jest pokaźny, a i realistyczna diagnoza przyszłości jest bardzo obiecująca. Dlatego jestem przekonany, że to myślenie wraz z zapleczem organizacyjnym i eksperckim przyniesie krajowi duże korzyści.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej