Szarża Temidy, czyli kto kogo?- Andrzej Gelberg

Kraje, które – tak jak Polska – przystąpiły do Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), zobowiązały się do przestrzegania narzuconych przez tę organizację wymagań dotyczących m.in. warunków przyznawania certyfikatów zdrowotnych dla pilotów liniowych. Certyfikaty te wymagają powtarzanych cyklicznie badań kontrolnych, zdrowotnych i psychologicznych, dla pilotów: do 60 roku życia – co 12 miesięcy i powyżej tego wieku – co 6 miesięcy.

Wymagania te są oczywiste, gdyż dotyczą bezpieczeństwa pasażerów linii lotniczych, a brak ich skrupulatnego przestrzegania przez przewoźnika Germanwings doprowadził kilkanaście miesięcy temu do tragedii. Pilotujący Airbusem A320 Andreas Lubitz zdecydował się na spektakularne samobójstwo, rozbijając samolot rejsowy we francuskich Alpach. Zginęło 150 pasażerów i członków załogi, a potem okazało się, że Lubitz miał problemy psychiczne i nie posiadał aktualnego certyfikatu zdrowotnego.

Zahibernowani asesorzy

Przypominam to dramatyczne wydarzenie w kontekście decyzji Krajowej Rady Sądownictwa, która zablokowała możliwość podjęcia pracy w sądach 256 zaprzysiężonym przez ministra sprawiedliwości asesorom – absolwentom Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury z Krakowa. Decyzja ta była podwójnie bulwersująca.

Po pierwsze – znana jest od lat bolączka polskiego sądownictwa, w którym wakuje ponad 600 stanowisk sędziowskich, co w oczywisty sposób wpływa na przewlekłość postępowań. Pojawienie się w sądach tak licznej grupy świetnie wykształconych asesorów mogłoby tę sytuację poprawić. Ale jeszcze bardziej może burzyć krew argumentacja tej bulwersującej decyzji. Przedstawił ją na konferencji prasowej rzecznik KRS, sędzia Waldemar Żurek. Otóż powodem zablokowania możliwości podjęcia pracy przez 256 asesorów był fakt, że w ich teczkach personalnych zabrakło… aktualnego zaświadczenia o przeprowadzonych badaniach zdrowotnych i psychologicznych. Na pytanie dziennikarzy: dlaczego nie wezwano zainteresowanych do uzupełnienia swojego dossier i dostarczenia wspomnianych zaświadczeń? – nie padła żadna odpowiedź. Sędzia Żurek ugodowo zakończył konferencję stwierdzeniem, że przecież każdy z 256 asesorów może się odwołać od decyzji KRS – do Sądu Najwyższego.

A to oznacza dla świetnie wykształconych i dobrze przygotowanych do orzekania w sądach młodych absolwentów krakowskiej szkoły załamanie ich zawodowej kariery (każdy w trakcie trwającej kilka lat aplikacji sędziowskiej musiał zdać ok. 30 trudnych egzaminów).

Natomiast między bajki należy włożyć nadzieję, że Sąd Najwyższy szybko zajmie się sprawą „zahibernowanych” asesorów, nie mówiąc już o wierze w korzystne dla nich rozstrzygnięcie. Wiadomo wszak, jaki stosunek do głębokiej reformy polskiego sądownictwa mają obecni sędziowie zarówno KRS, jak i SN.

Janczarzy Ziobry?

Sympatyzujący z decyzją KRS dziennikarze i politycy, mający pełne usta argumentów o konieczności odseparowania świata polityki od sądownictwa, wytoczyli przy tej okazji ciężkie działo. Ślubowanie od 256 absolwentów krakowskiej szkoły odebrał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wręczając zarazem każdemu nominację na asesora. Uroczystość ta odbyła się zgodnie z procedurą i obyczajem, co nie przeszkodziło bardziej zapalczywym zwolennikom „totalnej opozycji” nazwać grupę świeżo zaślubionych asesorów – „janczarami Ziobry”.

I na nic zdały się oświadczenia zapytanych o to kilku nowych asesorów, że nie ślubowali oni ministrowi, tylko Rzeczpospolitej, a także samego ministra, że przed uroczystością ślubowania nigdy na oczy nie widział żadnego z tych, którym wręczał nominację.

A więc wojna

Ruch wykonany przez sędziów z KRS w czasie dyskusji w obozie „dobrej zmiany” (do którego nie sposób nie zaliczyć prezydenta Andrzeja Dudy), nad konstrukcją wcześniej zawetowanych przez niego ustaw, jest w sposób oczywisty konfrontacyjny. Wojowniczy sędziowie przeszli do kontrofensywy i pokazali obozowi „dobrej zmiany” gest Kozakiewicza. Skąd u nich taka hucpa i dążenie do zwarcia?

Czyżby uwierzyli w siłę zwartych hufców „ulicy i zagranicy”, które, gdy zajdzie taka potrzeba, udzielą im bezwarunkowego wsparcia, żeby „dalej było tak, jak było”? Bo jeśli tak, jeśli naprawdę byli przekonani, że wyjdą zwycięsko w starciu z obozem „dobrej zmiany”, to ich ruch wydaje się zrozumiały i racjonalny. Należało młodym prawnikom aspirującym do zawodu sędziego wyraźnie pokazać, kto tu rządzi i od kogo zależeć będzie ich kariera.

Argumenty sędziów KRS, uzasadniające odesłanie młodych asesorów do „zamrażarki”, wydają się absurdalne. Ale mogą, jak bumerang, obrócić się przeciwko tym, którzy je użyli. Bo czy postulat obowiązku dostarczania świadectwa lekarskiego przez wiekowego już sędziego nie jest bardziej racjonalny, niż wobec trzydziestolatka? A badania psychologiczne?

 

Po tym, co sędziowie KRS zrobili z młodymi asesorami, wielu ludzi może dojść do wniosku, że są one niezbędne.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej