Transhumanizm (5)

Technika w służbie – tylko czyjej?- Paweł Pietkun Pasażerowie brytyjskich pociągów już niedługo zamiast biletów będą na dworcach używać odcisków palców lub czytnika tęczówki oka. Wykorzystanie technologii biometrycznej miałoby ułatwić automatyczne pobieranie opłaty – twierdzą eksperci z Rail Delivery Group.

Międzynarodowe laboratoria są gotowe do masowego wprowadzania do ludzkich organizmów chipów ułatwiających (i często ratujących – jak zapewniają producenci) życie ludzkie. Choćby poprzez automatyczne wstrzyknięcie do organizmu nanobotów naprawiających uszkodzone organy.

Transhumanizm, ruch wspierany przez rozwój technologiczny, zmieniający nie tylko otoczenie człowieka, ale również samego człowieka, od dawna jest obecny w naszej rzeczywistości. Nawet jeżeli transfer świadomości na dysk twardy komputera, przeszczep mózgu czy przedłużenie ludzkiego życia o kilkaset lat wydają jeszcze pomysłami z dziedziny fantastyki naukowej, pomysły transhumanistów z ubiegłego wieku stają się naszą codziennością. I choć bezspornie niosą ze sobą gigantyczne korzyści i wygodę, są także pełne zagrożeń, za którymi nie nadążają systemy prawne nawet najszybciej rozwijających się państw.

Biometria to dopiero początek

Organizacja reprezentująca brytyjskie spółki kolejowe i Network Rail zapowiada możliwość wykorzystania smartfonów do otwierania bramek na dworcach. Pilotażowy program wprowadzony będzie przez przewoźnika Chiltern Railways na trasie pomiędzy londyńską stacją Marylebone i Oxford Parkway.

Innowacje mają usprawnić obsługę klientów na brytyjskiej kolei i umożliwić korzystanie z podróży pociągami większej liczbie podróżnych. Ma to być rozwiązanie masowe – w latach 2015 i 2016 aż 1,69 miliardów pasażerów korzystało z usług brytyjskich przewoźników kolejowych. Dla porównania, w latach 1994-1995 było ich 735 milionów.

– Używanie kart bezdotykowych i systemu Apple pay to wciąż za mało na oblężone pociągi w Londynie – tłumaczą inżynierowie brytyjskich kolei, wyjaśniając, że autoryzacja, która wykorzystuje biometrię – czyli identyfikuje ludzi (często bezwiednie) przez ich cechy biologiczne (odciski palców, tęczówkę oka czy szczególny fragment materiały genetycznego) należy obecnie do najbezpieczniejszych. Biometria rozpoczęła kilka lat temu udaną ekspansję. To obecnie – obok wirtualnej rzeczywistości – jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi współczesnej informatyki.

Innym pomysłem jest produkcja pociągów bez maszynistów. Takie składy komunikowałyby się między sobą, informowały o opóźnieniach, tłoku na peronach i robotach na torach. „Inteligentne pociągi” pomogłyby rozładować tłok i zaoszczędzić około 342 milionów rocznie. Na ile pociągi miałyby być inteligentne? To oczywiście zależy od programistów. Ci ostrzegają jednak, że będą to pociągi bezwzględne, nie rozpoznające człowieka i zmierzające do celu, nie bacząc na to, czy po peronie biegnie spóźnialski albo czy na torach bawią się akurat dzieci.

Nie tylko skarbce

W Polsce na podobne rozwiązania trzeba będzie jeszcze poczekać – przede wszystkim ze względu na przepisy chroniące dane osobowe, szczególnie te biometryczne. Na razie zabezpieczenia biometryczne spotyka się w instytucjach finansowych – choć przede wszystkim w procesach identyfikacji i potwierdzania tożsamości pracowników bankowych. Instytucje finansowe zaczęły korzystać z tej technologii w sposób naturalny. To właśnie o ich względy zaczynają dzisiaj zabiegać mali producenci oprogramowania. Ale największa rozgrywka stoczy się pomiędzy twórcami systemów operacyjnych, na których funkcjonują aplikacje obsługujące urządzenia elektroniczne. Strefy wpływów w całym komputerowym świecie podzielone są mniej więcej po równo między firmy Microsoft – producenta systemów operacyjnych rodziny Windows, Apple Computer – producenta komputerów i systemów operacyjnych z rodziny MacOS oraz producentów linuxowych systemów operacyjnych opartych o system Unix.

Na razie pierwsze próbne bazy danych biometrycznych budowane są w oparciu o technologię Java, która współpracuje ze wszystkimi systemami operacyjnymi. Takie eksperymentalne rozwiązanie bada właśnie Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych.

Microsoft już kilka lat temu deklarował, że jest technologicznie przygotowany do zaoferowania naszym klientom odpowiedniego oprogramowania. – Wprowadzenie zabezpieczeń biometrycznych z naszym oprogramowaniem to sprawa dogadania się producentów sprzętu z naszą centralą w Redmond, odbędzie się więc poza polskim oddziałem – mówili na międzynarodowych konferencjach przedstawiciele polskiego oddziału Microsoftu. – Nie będziemy robić żadnej wielkiej akcji na rzecz biometrii. Nie wiemy bowiem, czy banki w Polsce są biometrią na tyle zainteresowane. Czekamy aż rynek się w pełni otworzy.

Najbezpieczniejszym miejscem w polskich bankach są dzisiaj skarbce bankowe. Tu biometria króluje już od wielu lat. Do skarbca mogą wejść tylko ci pracownicy, których kształt dłoni, odcisk kciuka czy zdjęcie źrenicy oka są zarejestrowane w specjalnej bazie danych.

Banki w Polsce niechętnie mówią o tym, jakiego rodzaju zabezpieczenia biometryczne wybrały, choć niemal wszystkie przyznają, że na poziomie skarbców biometrię wprowadziły. Z zastrzeżeniem poufności oficerowie działów bezpieczeństwa przyznają, że skarbce bankowe i serwerownie są otwierane dzięki skanerom tęczówek oka uprawnionych do wejścia pracowników instytucji. Kamery rejestrujące kształt tęczówki oka są najdroższymi urządzeniami biometrycznymi, ale są najlepsze i najbardziej skuteczne.

– Tęczówka każdego mieszkańca Ziemi jest niepowtarzalna i jak na razie nie można jej w żaden sposób podrobić – wyjaśniają eksperci. – Skarbnik czy prezes banku mają więc stuprocentową pewność, że poza nimi w skarbcu nie pojawi się nikt inny. Wyklucza to nie tylko i tak mało prawdopodobną możliwość napadu na bank z zewnątrz, ale także ewentualne próby sforsowania skarbca przez pracowników samego banku.

Już najprostsze kamery do badania tęczówek robią badanemu kilka zdjęć w milisekundowych odstępach, co eliminuje ewentualny efekt mrugania. Zamontowane wewnątrz czujniki na podczerwień są niewrażliwe na używanie przez badanego szkieł kontaktowych, okularów czy – w przypadku kobiet – makijażu z elementami optycznymi.

Jednak prawdziwe emocje związane z biometrią w finansach pojawiają się dopiero na poziomie przeciętnego klienta, który – być może już za kilka miesięcy – zamiast karty bankomatowej, będzie musiał przyłożyć palec do czytnika linii papilarnych w bankomacie. Średni koszt wyposażenia w najprostszy czujnik biometryczny jednego stanowiska bankowości detalicznej, np. bankomatu to kwota ok. 250 euro, czyli z punktu widzenia instytucji finansowej… właściwie żadna.

Inna sprawa, że ten rodzaj zabezpieczeń zaakceptowaliśmy na poziomie naszych codziennych urządzeń. Ponad połowa opuszczających linie produkcyjne komputerów i smartfonów ma wbudowane czujniki rozpoznające właściciela – po odcisku palca, głosie, twarzy lub tęczówce oka.

Chip zamiast odcisku, nanobot zamiast chirurga

Technologia idzie jednak dalej. Oto kilka lat temu w Kanadzie wprowadzono nowe prawo:

wszystkie zwierzęta domowe muszą mieć wszczepiony mikrochip, by można było zlokalizować ich właścicieli w przypadku, gdy ulubione zwierzę gdzieś zaginie. Następnie w prowincji Quebec wprowadzono prawo nakazujące wszczepianie mikrochipów wszystkim zwierzętom hodowanym w gospodarstwach rolnych, jeśli mają być sprzedane na rynku. Również większe miasta w Polsce wprowadziły tę technologię – umożliwia ona nie tylko identyfikację właściciela zwierzęcia, lecz także ustalenie, gdzie zwierzę znajduje się w danej chwili.

Podobne rozwiązania coraz bardziej powszechne są w wielu japońskich przedszkolach, gdzie chipuje się małe dzieci. Oczywiście dla ich bezpieczeństwa i wygody rodziców. Kwestia masowego wszczepiania mikroprocesorów identyfikacyjnych ludziom to nie więcej niż kilka lat, bo producenci od dawna czekają na zielone światło od rządów państw. Takie rozwiązania już dawno przeszły udane testy – w 2002 r. firma Applied Digital Solutions rozpoczęła w USA krajową kampanię promującą Verichip, mikrochip wielkości ziarenka ryżu, który może być wszczepiany ludziom. Wybrana grupa ludzi została już zachipowana i do dzisiaj uważani są za pionierów nowej doskonałej technologii, która ułatwia życie. Prezentowano wszelkie możliwości – automatycznie otwierane drzwi, zapalanie światła, bezstykowe płatności w sklepach i urzędach.

Instytuty medyczne z zadowoleniem zaś informują o kolejnych udanych terapiach z wykorzystaniem wszczepianych ludziom urządzeń lub podróżujących w krwiobiegu pacjentów nanobotów (czyli robotów wielkości ułamka milimetra) mierzących nie tylko poziom enzymów i hormonów, ale reagujących także na gwałtowne zmiany w organizmie. Pozwalają one bezinwazyjnie i nieoperacyjnie leczyć wiele chorób, jednak z organizmu nie dadzą się usunąć. Są zbyt małe, aby je znaleźć, zaś zbudowane z krzemu i metali nie ulegają rozkładowi. Energię zaś czerpią z organizmu, czyli mogą funkcjonować w nas, dopóki żyjemy.

To – zdaniem wielu oponentów rozwoju technologii w kierunku wszczepiania ludziom procesorów i nanobotów – może prowadzić do manipulacji i na przykład próby przejęcia kontroli nad życiem pacjenta, z czasem nawet zdrowego człowieka. Pozwoli bowiem właścicielom czy twórcom urządzeń na pozyskanie pełnej wiedzy o tym, gdzie znajduje się posiadacz chipa czy nanobota oraz poznanie jego przyzwyczajeń czy dyskretnie ukrywanych sekretów.

Transhumaniści uważają jednak, że „wyposażenie” ludzkich organizmów w części elektroniczne jest naturalnym krokiem w ludzkiej ewolucji. Przedłużając ludzkie życie, będziemy skazani na wspieranie się najnowszymi technologiami.

 

Utrata prywatności będzie akceptowana w związku ze zmianami struktury społecznej – w końcu z dużej części prywatności sami chętnie rezygnujemy, choćby prowadząc aktywności w serwisach społecznościowych.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej