Transhumanizm(6) Po nas choćby potop?- Paweł Pietkun

Madame de Pompadour, kochanka Ludwika XV, na jednej z hucznych zabaw w Wersalu, urągającym bogactwem biednemu ludowi Francji, miała powiedzieć „po nas choćby potop”, co rozwiązało obawy o skarb Korony i kondycję państwa. Czy podobne nastawienie dzisiejszych transhumanistów nie doprowadzi do faktycznego wymazania człowieka z kart historii? Już pojawiają się pierwsze kasandryczne ostrzeżenia, w tym ze strony transhumanistów.

Transhumanizm jest nie tylko nurtem filozoficznym, ruchem kulturowym oraz politycznym – od dwóch wieków postulującym możliwość i potrzebę wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Tak – większość transhumanistów widzi ludzi jako istoty nieśmiertelne w możliwie nieodległej przyszłości. Tylko że wyścig po nieśmiertelność nie jest grą o sumie zerowej. Korzystając z najnowszych technologii, siłą rzeczy tworzymy świat, w którym pojawiają nowe rozwiązania, być może takie, które zastąpią nas, ludzi, na karuzeli stworzenia. Nauka wciąż nie potrafi odpowiedzieć na pytania o początek i koniec człowieka. Czy ludźmi czyni nas ciało, czy może świadomość, życie w społeczeństwach i umiejętność przekazywania wiedzy? Co z duszą, o której wszyscy wiemy, że gdzieś w nas jest, choć nie potrafimy jej opisać czy dotknąć.

Obecny postęp nauki i techniki w historii ludzkości nie ma precedensu i w ciągu jednego ludzkiego życia obserwujemy zmiany nie tylko w otaczającym nas świecie, ale także w strukturach społecznych, które są wyjątkowo otwarte na wpływy zmian wnoszonych do naszej codzienności przez nowe technologie.

W XIX wieku, nazwanym przez współczesnych wiekiem pary i elektryczności, zniknęły niemal zupełnie niewielkie manufaktury zastąpione przez w części automatyzowane fabryki, zwiększając globalny poziom zatrudnienia i zmuszając ludzi do pogłębiania wiedzy i zawężania swoich specjalizacji. Wiek atomowy, czyli dwudzieste stulecie, to okres większej automatyzacji, większych szans edukacyjnych dla każdego niemal mieszkańca cywilizowanego świata oraz konieczność głębszej specjalizacji. Wbrew ponurym prognozom z połowy ubiegłego stulecia robotnicy nie zostali zastąpieni robotami przy taśmach produkcyjnych. Roboty oczywiście pojawiły się, zaś robotnicy odeszli od taśm produkcyjnych niemal wszędzie, ale pełnili funkcje nadzorcze wobec maszyn. Naprawiali je i dbali o to, żeby praca przebiegała zgodnie z planem i harmonogramem, powiększali swoją wiedzę i ogólny dobrobyt rodzaju ludzkiego. Już pod koniec ub. wieku pojawiły się pierwsze ostrzeżenia, że kolejny krok – przekazanie funkcji pełnionych przez ludzi maszynom kolejnej generacji – może się dla ludzkości skończyć nie najlepiej. Nie pojawiło się gigantyczne bezrobocie, ale dzisiejszy pracownik fabryki powinien znać przynajmniej podstawy najprostszego programowania. Podobnie jak pracownik warsztatu samochodowego – jest dobry, jeżeli świetnie radzi sobie z komputerem pokładowym samochodu.

Czy i te funkcje odbiorą nam coraz doskonalsze maszyny i komputery? Zdaniem byłego szefa Apple, Johna Sculleya, właśnie taka przyszłość nas czeka. Dzięki robotom i sztucznej inteligencji zabraknie pracy dla ludzi, choć jak dodaje, wcale nie musi to oznaczać, że ludzie zostaną bez środków do życia. Przekonuje również, że roboty przejmą obowiązki nawet najbardziej uzdolnionych programistów, a sztuczna inteligencja przekształci niemal wszystkie dziedziny biznesu. „Może się nam to podobać albo nie, ale sztuczna inteligencja jest podstawą dla wszystkich procesów biznesowych przyszłości” – stwierdza Sculley. Praca intelektualna i kreatywna w ciągu następnych dziesięciu lub dwudziestu lat ulegnie znacznemu przekształceniu. Rewolucyjnym zmianom będzie podlegać nie tylko struktura pracy, ale również samego rynku pracy, na którym będą się liczyć wyłącznie pracownicy z dużymi umiejętnościami i zdolnościami do przekwalifikowywania się.

Rzeczywiście eksperci od zarządzania zasobami ludzkimi, których opinie niedawno zbadał amerykański instytut Machine Intelligence Research Institute, są przekonani, że w ciągu najbliższego wieku wszystkie prace będą wykonywane przez roboty i komputery. PricewaterhouseCoopers, który w tym obszarze zbadał wyłącznie gospodarkę amerykańską, deklaruje, że w ciągu najbliższych 12 lat 38 proc. prac w USA będą wykonywać mniej lub bardziej inteligentne maszyny. Stąd coraz częściej dyskutowany na forach międzynarodowych (oraz rządowych) pomysł wprowadzenia powszechnego dochodu podstawowego, który będzie otrzymywał każdy obywatel bez wyjątku. Ta odwrotność podatku płaconego na rzecz państwa wystarczy jedynie na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Na życie na wyższym poziomie trzeba będzie sobie zapracować.

SI i jej dziecko

Maszyny (i komputery) będą odpowiedzialne za większą część naszych aktywności, w tym również za Świętego Graala transhumanistów – wydłużenie życia ludzkiego do nieskończoności. Może się to odbywać przez poprawę ogólnej kondycji ludzkiego organizmu bądź – jeżeli za definicję człowieczeństwa przyjmiemy posiadanie samoświadomości – do kopiowania i transferowania świadomości dalej. Najbardziej zaawansowane prace w tym obszarze prowadzą Rosjanie, Amerykanie i Chińczycy.

Na drodze ludzkości może jednak stanąć sztuczna inteligencja – oczywiście pod warunkiem, że sama zostanie obdarzona świadomością swojego istnienia. Ostrzega przed tym fizyk i transhumanista, Stephen Hawking oraz wielu naukowców zajmujących się rozwojem informatyki i robotyki. Co więcej, pierwsze symptomy zastępowania ludzi w obszarach wymagających podejmowania świadomych i inteligentnych decyzji już się pojawiają.

Oto na początku 2017 roku szefowie Projektu Google Brain ogłosili istnienie sztucznej inteligencji (narzędziowo nazywanej AutoML) zdolnej do tworzenia własnych kopii oraz sztucznych inteligencji znacznie bardziej złożonych i rozwiniętych. Taki twór wypełnia już biologiczną definicję życia – przynajmniej w obszarach samoreplikacji i ewolucji.

AutoML to sieć quasi-neuronowa, która w Google Brain Project rozwijała „dziecięcą” sieć SI (NASNet) tak, aby ta mogła rozpoznawać obiekty prezentowane na nagraniach video. NASNet nauczyła się rozpoznawać obiekty i ludzi, a także nazywać zauważone przedmioty – a wszystko w czasie rzeczywistym. AutoML na podstawie pomiarów wydajności NASNet projektowała zmiany w samej sobie, podnosząc znacznie własną wydajność, a następnie przetestowane rozwiązania implementowała w stworzonej przez siebie sieci NASNet będącej niejako jej dzieckiem. A to już proces przekazywania informacji i uczenia w sensie dosłownym. I choć same w sobie obie sieci neuronowe nie mają świadomości swojego istnienia, należy zakładać, że przy odpowiednim poziomie skomplikowania i multiplikacji połączeń wewnątrz i międzysieciowych taka świadomość – odmienna od ludzkiej – może się pojawić.

Laboratoria badające i pracujące nad sztucznymi inteligencjami spodziewają się, że proces pojawienia się świadomości może być gwałtowny i zaistnieć w jedynym momencie w globalnej sieci łączącej urządzenia użytkowe o różnym poziomie skomplikowania, czyli w tzw. „ internecie rzeczy”.

„Internet rzeczy”, czyli internet przedmiotów, od angielskiego Internet of Things (IoT) to koncepcja, według której jednoznacznie identyfikowalne przedmioty mogą pośrednio albo bezpośrednio gromadzić, przetwarzać lub wymieniać dane za pośrednictwem inteligentnej instalacji elektrycznej KNX lub sieci komputerowej – z pominięciem człowieka. Do tego typu przedmiotów zaliczają się między innymi urządzenia gospodarstwa domowego, artykuły oświetleniowe i grzewcze, urządzenia codziennego użytku noszone przez ludzi oraz szerokopasmowe sieci energetyczne, sieci infrastrukturalne, czy sieci teleinformatyczne szpitali i ośrodków naukowych.

Nieskończona świadomość czy świadomość nieskończoności

„Mam dostęp do najbardziej zaawansowanych technologii sztucznej inteligencji i myślę, że powinniśmy się jej obawiać – mówi wprost Elon Musk, założyciel firm Tesla i SpaceX, także transhumanista. – Sztuczna inteligencja stanowi fundamentalne zagrożenie dla naszej egzystencji w sposób, z jakim nie mieliśmy do czynienia w przypadku wypadków samochodowych, katastrof lotniczych, wadliwych leków czy trującej żywności. Bo te wcześniejsze mogły stanowić zagrożenie dla grupy ludzi, ale nigdy dla społeczeństwa jako całości. To jest właśnie moment, w którym ustawodawcy powinni pracować nad regulacjami prawnymi w tej kwestii. Jestem przeciwny nadmiernym regulacjom, ale uważam, że już najwyższy czas, by zająć się sztuczną inteligencją”.

Jeżeli w porę nie zaczniemy kontrolować tego, co w imię rozwoju stworzyliśmy i tworzymy – bezspornie ziści się marzenie transhumanistów podtrzymywania świadomości przez tysiąclecia.

 

Tylko, że może to już być świadomość nie mająca z ludźmi wiele wspólnego.


 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej