Musimy wymagać

Z „Rzeczpospolitej” (28.12.2017):

„– A co z uchodźcami?

– Te 7 tysięcy na 40-milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem. Zaproponujmy im naszą kulturę. Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które «ich» przerobią na «nas».

– A co z korytarzami humanitarnymi, których chce Kościół i nawet prezes Kaczyński w wywiadzie dla »Rzeczpospolitej« mówił o gotowości ich otwarcia?

– Rząd Morawieckiego powinien uruchomić korytarze humanitarne. Nie ma powodów do zwlekania.”

Te moje prywatne zdania rozpętały internetową nagonkę na moich przyjaciół z Koła i partii Wolni i Solidarni, pośrednio nawet na premiera Mateusza Morawieckiego. Zaatakowali oburzeni obrońcy chrześcijaństwa, prawicy, PiS i rządu, narodowcy i kukizowcy, publicyści, politycy i szeregowi internauci obawiający się desantu obcych i terroryzmu. Tytuły portali krzyczą „To droga bez odwrotu”.

20 lat temu przyjęliśmy 80 tys. muzułmanów z Czeczenii, mamy w kraju ponad milion zarobkowych emigrantów z Ukrainy stawiającej pomniki banderowskim bandytom. Strach ma wielkie oczy. Czy naszemu bezpieczeństwu grozi kilka tysięcy uciekinierów z Afryki i Bliskiego Wschodu zdestabilizowanego wojną wywołaną przez Amerykanów, Anglików, Włochów, Francuzów i Polaków? A kilka czy nawet kilkanaście milionów obcych grozi zniszczeniem Europie?

My, Europejczycy, my, Polacy obroniliśmy cywilizację człowieczeństwa przed wewnętrzną brunatną i czerwoną zarazą. Zbudowaliśmy społeczeństwo dobrobytu. Osiągniecia europejskiej nauki, edukacji, technologii, gospodarki i polityki przyswajane i doskonalone we wszystkich kręgach kulturowych dają pożywienie dotychczas głodującym, dwukrotnie wydłużyły średnią długość ludzkiego życia, materialnie i duchowo wzbogacają cały świat. I my, nasza wielka cywilizacja ma upaść pod najazdem bezbronnych uciekinierów ciągnących jak pszczoły do miodu do europejskiego raju?

Znam polskie sondaże, ponad 70 proc. przeciw przyjmowaniu uchodźców. Ale nie będę odpowiadał jak przewodniczący PO: przeciw. Nigdy nie mówiłem pod publiczkę.

Zasadnicze pytanie nie brzmi: za czy przeciw? I nie mydlmy oczu, że będziemy pomagać w miejscach, z których uchodźcy pochodzą. Tam rządzą bezwzględne, często nieludzkie władze. To one będą przechwytywać lwią część każdej pomocy i skuteczniej uciskać poddanych. A próby zmiany tych władz siłą, naszą siłą, zwykle pogarszają położenie mieszkańców. Przykładami służą Irak, Libia i Syria. Zasadnicze pytanie brzmi: jak? W jaki sposób, na jakich warunkach?

Sprawa jest poważna. Złudzeniem jest, że poradzimy sobie wtedy, gdy oni, nasi europejscy sojusznicy ulegną. Kto tak myśli, myśli bardzo naiwnie. A oni mogą ulec, gdy całą tę operację będą prowadzić tak nieudolnie jak dotychczas. Naszym polskim historycznym wyzwaniem jest wypracowanie nowego modelu przyjmowania obcych przybyszów. Klucz leży w niemodnym dziś pojęciu: wymagać. Od siebie i od innych.

Na dłuższą metę krzywdą wyrządzaną własnej zbiorowości jest przyjmowanie setek tysięcy uciekających przed wojną i nędzą bez elementarnych wymagań. Tak jak to teraz robi Zachód. Musimy określić nasze oczekiwania i cele. Przed przybyszami muszą być postawione obowiązki pracy, nauki języka i kultury, przestrzegania prawa. Dopiero po tym – materialne wsparcie i aprobata. Bez tego nie ma pieniędzy, smartfonów, ciepłych mieszkań, swobody przemieszczania się. Bez tego – minimum na przeżycie. Dla łamiących reguły więzienia niekoniecznie spełniające unijne standardy. Dla morderców kara śmierci.

Czy nie stać nas na zorganizowanie takich pilotażowych adaptacyjno-edukacyjnych ośrodków dla paru tysięcy? Taki program wymaga podjęcia wspólnego wysiłku, stworzenia nowych instytucji, reformy prawa.

I jeszcze czegoś więcej. Wymaga wiary w sens naszego zbiorowego trwania, sens przekraczający perspektywy indywidualnego sukcesu, osobistego życia i wiecznego zbawienia. To więcej niż współczucie, które nam chrześcijanom przystoi szczególnie, więcej niż odruchy serc. To odpowiedzialność. Za Polskę, za Europę, za przyszłe pokolenia.

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej