Konieczność rozwoju zrównoważonego - Kornel Kwiatek

Co najmniej od kilkudziesięciu lat termin "zrównoważony rozwój" odmieniany jest przez wszystkie przypadki.

Znajdziemy go we wszystkich dokumentach programowych ONZ czy Unii Europejskiej, w podręcznikach ekonomii, we współczesnych polskich strategiach takich, jak Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Znajdziemy go też nawet w Konstytucji RP z 1997 roku. Idea jest z pewnością popularna, szczególnie zaś w Europie Zachodniej oraz w krajach z nią współpracujących. Warto jednakże rozważyć, czym naprawdę jest wspomniany rozwój zrównoważony, dalej zaś – czy, a jeśli tak, to w jakim zakresie, państwa świata, w tym Polska, powinny się do jego zasad stosować. 
Idea rozwoju zrównoważonego w bardziej zwartej formie ukształtowała się mniej więcej na początku lat 60. zeszłego wieku, gdy ruchy ekologiczne w Stanach Zjednoczonych zaczęły postulować powiązanie wzrostu gospodarczego z degradacją środowiska naturalnego. We współczesnym dyskursie, w dużym uproszczeniu, rozwój zrównoważony to taki, w którym w sposób świadomy kształtowane są relacje pomiędzy trzema sferami: wzrostem gospodarczym, ochroną środowiska i komfortem życia ludzi. Najpopularniejszą i zarazem najbardziej obrazową definicją jest jednak ta zaproponowana w raporcie „Nasza wspólna przyszłość” pochodzącym z 1987 roku, stworzonym w ramach prac działającej pod auspicjami ONZ Światowej Komisji ds. Środowiska i Rozwoju. 
Definicja jest bardzo ogólna, a jednocześnie pojemna – rozwojem zrównoważonym nazwano wówczas taki rozwój, w którym zaspokajanie potrzeb obecnego pokolenia nie odbywa się kosztem zmniejszenia szans na zaspokajanie swoich potrzeb przez pokolenia przyszłe i to zarówno w aspekcie środowiskowym, gospodarczym, jak i społecznym.

Historia idei


Jak do problemu rozwoju zrównoważonego podchodzono wcześniej? W czasach przed-nowożytnych, tj. przed wiekami XVI-XVII, niewiele się nad tą kwestią zastanawiano. Zdarzały się sytuacje, gdy zbyt mocna antropopresja, nadmierna eksploatacja fauny czy flory tak bardzo niszczyły kruchą równowagę przyrodniczą, że doprowadzały do upadku miast czy nawet całych cywilizacji. Konsekwencje niezrównoważonego rozwoju dawały się we znaki punktowo, ale jeszcze nie na skalę globalną. Działalność wytwórcza funkcjonowała w szczątkowej formie i na niewielką skalę. Przedmioty codziennego użytku były produkowane z naturalnych materiałów, choć oczywiście pewne rodzaje działalności były znacznie bardziej „inwazyjne”, na przykład rzemiosło garbarskie. Z czasem jednak wpływ człowieka na przyrodę wzrastał – postępujące osadnictwo, wycinka lasów pod uprawę ziemi czy na potrzeby budowy statków sprawiła, że zaczęto poważniej traktować problemy związane z zaburzeniem równowagi ekologicznej – surowce coraz częściej się wyczerpywały, postępowała erozja gleby i inne niekorzystne zjawiska. Nowych zasobów musiano szukać i coraz dalej, i coraz bardziej w głąb Ziemi. Największe jednak zmiany przyniósł wiek XIX. 

Rozwój gospodarczy w XIX wieku bardzo przyspieszył – towary dotychczas będące rękodziełem nagle zaczęto produkować na skalę masową i stały się ogólnie dostępne. Jak to jednak zwykle bywa – wszystko wiąże się z koniecznością poniesienia kosztu – zgodnie z podstawową prawdą życia: zawsze jest „coś za coś”. Opisy dziewiętnastowiecznego uprzemysławiania i urbanizacji mogą być bardzo dobrym wstępem do odpowiedzi na pytanie, czy rozwój zrównoważony, zarówno w aspekcie ekologicznym, jak i społecznym, rzeczywiście jest potrzebny. W Wielkiej Brytanii na problemy społeczne związane z kompletnym brakiem zrównoważenia rozwoju w aspekcie społecznym, zwracał uwagę Charles Dickens. W Polsce natomiast bardzo plastyczny obraz katastrofy ekologiczno-społecznej namalował Władysław Reymont w „Ziemi obiecanej”. Ukazana w powieści Łódź przełomu XIX i XX wieku to miasto dynamicznie się rozrastające, produkujące, eksportujące na cały świat coraz lepsze produkty. Rosną fortuny fabrykantów, powstają pałace, szybko przybywa ludności porzucającej wieś i szukającej szczęścia w dużym mieście. Jest jednak także druga strona medalu – to zgoła inny obraz – obraz miasta-demona, miasta-maszyny karmiącej się ludźmi i ich cierpieniem. Nie obowiązują żadne normy bezpieczeństwa, ilość wypadków wśród robotników zatrważa, warunki życia bywają koszmarne, co razem przekłada się na kalectwo, choroby i wysoką śmiertelność. Odszkodowania za wypadki przy pracy są kwestią zupełnie uznaniową. Robotnicy natomiast są ludźmi „wykorzenionymi” ze swego dawnego otoczenia i rzuconymi w tryby coraz szybciej pędzącego świata. Narastającym problemom społecznym towarzyszy kompletny brak ochrony środowiska, odbijający się dodatkowo na zdrowiu, a co najmniej na komforcie życia wszystkich mieszkańców, zarówno biednych jak i bogatych. Wylewane z fabryk ścieki poprodukcyjne, toksyczne wyziewy kominów, doprowadzają do wymierania fauny i flory, drzewa zmieniają się w martwe kikuty. Jedyne, co pozostaje, to apokaliptyczna pustynia, zbliżona do krajobrazów po bitwie nad Sommą, stoczonej zaledwie kilkanaście lat po opisanych w powieści wydarzeniach, z tym, że w Łodzi nie użyto żadnych pocisków czy bomb. 

Łódź to przykład miasta, w którym niekorzystne działania człowieka udało się do pewnego stopnia odwrócić – tereny poprzemysłowe rekultywowano, właściciele fabryk zostali zobowiązani do większej dbałości o środowisko i pracowników. Cały proces zajął wiele dziesięcioleci i wymagał ogromnego kroku naprzód w rozwoju takich dziedzin, jak ochrona środowiska czy prawo pracy, jednak można dziś powiedzieć, że Łódź zyskuje drugą młodość. Dawne tereny poprzemysłowe są na nowo zagospodarowane, prowadzony jest również na szeroką skalę program rewitalizacji przestrzeni miejskiej. Miasto konkurowało ostatnio z innymi o prawa do organizacji wystawy EXPO w 2022 roku. Zabiegi okazały się co prawda bezskuteczne, Łódź o włos przegrała z Buenos Aires, jednak władze miejskie i przedstawiciele rządu zastrzegli, że prace nad rewitalizacją będą kontynuowane.
Historia zna jednakże przykłady, kiedy zmiany wprowadzone przez człowieka w przyrodzie doprowadziły do katastrofy na ogromną skalę. Forsowany przez władze sowieckie na stepach centralnej Azji projekt rozwoju upraw bawełny i związane z nim działania irygacyjne doprowadziły do katastrofalnego w skutkach wysychania Jeziora Aralskiego. Miasta jeszcze kilkadziesiąt lat temu funkcjonujące jako porty, obecnie znajdują się wiele dziesiątków kilometrów od brzegu szczątkowego już akwenu. Zmiana odbiła się nie tylko na ekosystemach, ale bardzo mocno odcisnęła piętno na lokalnym przemyśle, przetwórstwie, rybołówstwie, a także przyczyniła się do dużej emigracji mieszkańców pozbawionych możliwości utrzymania. Poprawa sytuacji wymagałaby ogromnych nakładów finansowych oraz rezygnacji niektórych państw, np. Uzbekistanu, z jednego z głównych źródeł dochodu. 

Zakres idei zrównoważonego rozwoju


W toku działalności wielu organizacji międzynarodowych, pod przewodnią rolą ONZ czy Unii Europejskiej, następuje wypełnianie idei rozwoju zrównoważonego treścią. Dotychczas powstało co najmniej kilka znaczących dokumentów wielostronnych rozprawiających o rozwoju zrównoważonym. Jednym z nich jest Karta Ziemi (Earth Charter), dokument przyjęty w 2000 roku. Już w samej preambule Karta powołuje się na bardzo wzniosłe idee, takie jak: ogólnoświatowa wspólnota ludzka, wspólna odpowiedzialność, oparcie relacji międzynarodowych na szacunku wobec natury, prawach człowieka czy pokoju. Globalną sytuację Karta diagnozuje w sposób następujący: „Dominujące wzorce produkcji i konsumpcja powodują spustoszenia w środowisku, naruszanie zasobów i masywne wymieranie gatunków. Niszczy to naszą wspólnotę. Korzyści z rozwoju gospodarczego nie są dzielone sprawiedliwie i pogłębia się przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi. Niesprawiedliwość, ubóstwo, niewiedza i gwałtowne konflikty są rozpowszechnione i powodują wielkie cierpienie. Bezprecedensowy wzrost ludzkiej populacji przeciążył systemy ekologiczne i społeczne. Zagrożone są podstawy globalnego bezpieczeństwa”. Rozwiązaniem natomiast są „zasadnicze zmiany naszych wartości, instytucji i sposobu życia”. 
Postulaty zawarte w dokumencie odnoszą się do wielu sfer działalności człowieka, przede wszystkim do ochrony środowiska przez racjonalne gospodarowanie zasobami, odtwarzanie ekosystemów, ochronę gatunkową i inne. W sferze społecznej sporo postulatów poświęconych jest zwalczaniu ubóstwa, poszerzaniu dostępu do ochrony zdrowia, poszerzaniu dostępu do wiedzy, włączeniu społecznemu. Na polu politycznym dokument kładzie duży nacisk na rozwój instytucji demokratycznych.

Powszechność zrównoważonego rozwoju?


Organizacja Narodów Zjednoczonych zrzesza 193 państwa, istnieją także państwa nieuznawane powszechnie, a także państwa uznawane powszechnie, ale niebędące członkami ONZ (takim państwem jest Watykan). Znajdują się one na różnych poziomach rozwoju społecznego i gospodarczego. Truizmem jest powiedzenie, że ze względu na tak wielkie zróżnicowanie form politycznych, poziomów rozwoju gospodarki czy społeczeństw w różnych miejscach globu znalezienie jednej, uniwersalnej recepty na lepsze życie dla wszystkich mieszkańców ziemi będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. 
Idea rozwoju zrównoważonego powstała i rozwijała się przede wszystkim w państwach „Północy”. Obecnie jednak nie można mówić o jednolitym stanowisku zarówno wśród państw „Północy”, jak i państw „Południa”. Podział na te dwie grupy należy już traktować jako „publicystyczne uproszczenie” czy skrót myślowy. Na „Północy” duży wyłom w ruchu państw wspierających rozwój zrównoważony uczynił Donald Trump, który w kampanii prezydenckiej w USA w 2016 roku kładł duży nacisk na ochronę rodzimego przemysłu, a obecnie podejmuje działania mające na celu wycofanie USA z umów międzynarodowych dotyczących ochrony klimatu i redukcji emisji gazów cieplarnianych. Z drugiej natomiast strony wśród państw „Południa” coraz większy nacisk na zachowanie norm ekologicznych czy na zwiększanie komfortu życia kładą władze innej ogromnej gospodarki świata – Chin. W pewnym sensie władze „Państwa Środka” zostały przyparte do muru przez własne społeczeństwo – powietrze w wielkich chińskich miastach jest koszmarnej jakości, zaś ogromnym masom ludzkim wcale nie żyje się lepiej. Coraz głośniej artykułowane są żądania przełożenia ogromnego sukcesu gospodarczego kraju na czystsze środowisko czy na poziom i komfort życia mieszkańców. Coraz większy też nacisk kładzie się właśnie na wdrażanie rozwiązań proekologicznych, choć oczywiście wiele jeszcze jest do zrobienia.

Rozwój zrównoważony a „biedne Południe”


Podstawowym założeniem rozwoju zrównoważonego jest propagowana w jego ramach jedność ludzkości i tożsamość celów wszystkich rządów i państw świata. Dokumenty programowe bywają tworzone z perspektywy bogatych państw „Północy”, zaś często pomija się, że niektóre biedniejsze państwa Afryki czy Azji mogą mieć zupełnie inne bieżące priorytety i zupełnie gdzie indziej dostrzegać problemy. W dalszej perspektywie podejmowane działania naruszające równowagę w rozwoju, rzeczywiście mogą okazać się dla nich zabójcze, jednak konieczność zaspokojenia bieżących i podstawowych potrzeb skłania raczej do sięgnięcia po natychmiastową gratyfikację nawet za cenę mglistego („zatroszczymy się o to później”) niebezpieczeństwa w przyszłości. Pochodzący z biednego kraju rybak, będący jedynym żywicielem rodziny, zapewne mniej będzie się przejmował tym, że dokonywane przez niego połowy przyczynią się do zachwiania równowagi biologicznej kiedyś w przyszłości, w sytuacji gdy zaniechanie połowów miałoby być powodem głodu w rodzinie. Tak samo sytuacja przedstawia się w odniesieniu do masowej wycinki drzew w puszczy amazońskiej – tu również natychmiastowe zaspokojenie potrzeb i bytu często przeważa nad koniecznością zachowania „zielonych płuc ziemi”.


Innym podstawowym zarzutem jest to, że „Północ”, a więc na przykład kraje Europy Zachodniej czy Stany Zjednoczone już zdążyły się wzbogacić i rozwinąć dzięki industrializacji XIX i XX wieku, gdy normy dotyczące środowiska czy regulacji socjalnych w ogóle albo w ograniczonym stopniu były stosowane. Narzucanie retoryki rozwoju zrównoważonego może być postrzegane jako chęć podcięcia skrzydeł tym gospodarkom i sprawienia, że ich produkty, które co do zasady – ze względu na gorszy dostęp do nowoczesnych technologii – mogą konkurować tylko ceną, nie zaś jakością, przestaną być kupowane. Z tego też powodu państw biedniejszych na ich wprowadzenie w życie zwyczajnie nie stać i to nawet, gdy z perspektywy Europy uznamy je za „konieczne” i dobre dla tamtejszych mieszkańców. Zasady, jakimi rządzi się ekonomia, są nieubłagane.
Paradoksalnie możność dbałości o środowisko naturalne jest pewnego rodzaju luksusem, znacznie łatwiej dostępnym tam, gdzie podstawowe potrzeby ludności są zaspokajane na przyzwoitym poziomie i gdzie doszło już do akumulacji środków w takim stopniu, że część z nich można przeznaczyć na zatroszczenie się o niepewną przyszłość. Rozwój zrównoważony oczywiście jest koniecznością, bo ignorowanie kwestii środowiskowych na dłuższą metę jest zwyczajnym samobójstwem, niemniej jednak z perspektywy „biednego Południa”, gdzie każdy dzień jest walką o przeżycie, może on być postrzegany jako „fanaberia” bogatych czy „problem pierwszego świata”.


Idea rozwoju zrównoważonego w wersji postulowanej na przykład przez wspomnianą powyżej Kartę Ziemi zawiera także kilka postulatów, które można uznać za bardzo radykalne. W punkcie 7 lit. e dokumentu postuluje się, by zadbać o promowanie „zdrowia reprodukcyjnego” i „odpowiedzialnej reprodukcji”. Sam dokument jednak nie rozwija kwestii, jaka reprodukcja jest uznawana za „odpowiedzialną”. W stosunku do kogo owe postulaty miałyby być realizowane? Problem przeludnienia nie dotyka raczej społeczeństw „bogatej Północy” – tu mamy często do czynienia w problemem wręcz przeciwnym – niską dzietnością czy brakiem rąk do pracy. Stąd też postulat „odpowiedzialnej reprodukcji” może być w państwach „Południa”, od których jak można przypuszczać jest adresowany, odczytany jako chęć (kolejna z resztą w dziejach) ingerencji w ich sprawy wewnętrzne czy w sposób życia. 

Zrównoważony rozwój w Polsce


Jak na tym spektrum pomiędzy państwami bogatymi a „biednym Południem” lokuje się Polska? W wielu aspektach Polska dołączyła już do klubu bogatszych państw świata. Jednakże w zakresie ochrony środowiska jeszcze wiele pozostało do zrobienia. Co do konieczności zrównoważonego rozwoju rozumianego jako utrzymywanie balansu pomiędzy kwestiami rozwoju gospodarczego i nadganiania zapóźnieni względem Europy Zachodniej, ochrony środowiska i rozwoju społecznego panuje co do zasady zgodność. Kontrowersje pojawiają się przy szczegółowym rozpatrzeniu sprawy. Kwestią drażliwą z punktu widzenia wartości wyznawanych przez Unię Europejską jest na przykład energetyka węglowa. W państwach Europy Zachodniej od węgla odchodzi się w kierunku mniej inwazyjnych źródeł energii – energii słonecznej, wiatrowej. 
Ostatnio, w związku z ogromną katastrofą ekologiczną po awarii w elektrowni w Fukuszimie, coraz głośniejsze są postulaty odejścia od stosunkowo ekologicznej energii jądrowej. Polska nigdy nie zrealizowała planów budowy rodzimej elektrowni atomowej, podstawowym paliwem w energetyce pozostaje węgiel, z którego wykorzystaniem wiążą się spore problemy w wielu sferach – zanieczyszczenia powietrza, niszczenia budynków (szkody górnicze). Czy Polska może pozwolić sobie na całkowitą rezygnację z węgla? Lub inaczej: czy konieczność realizacji idei zrównoważonego rozwoju wymusi w Polsce odejście od węgla? 
Udział wykorzystania innych metod pozyskiwania energii z pewnością będzie wzrastał, jednak radykalna zmiana w tej sferze odbiłaby się bardzo na konkurencyjności polskiej gospodarki i, jak można przypuszczać, spowodowałaby bardzo duże zawirowania w sferze społecznej, szczególnie na Śląsku. Z jednej strony radykalne odejście od węgla raczej nie nastąpi. Z drugiej natomiast w wielu miastach Polski coraz bardziej palącym problemem staje się zanieczyszczenie powietrza, co rodzi konieczność podjęcia zdecydowanych działań. 


Podsumowanie


Odpowiedź na pytanie, czy rozwój zrównoważony jest koniecznością, w pierwszym momencie jest niemal oczywista – tak, bo każdy z nas chce przecież żyć w czystym środowisku, chce, by w społeczeństwie jego głos był słyszalny, chce większej współpracy, a mniej konfliktów. Jednak idea rozwoju zrównoważonego nie jest w świecie jednolicie rozumiana. Definicja tego pojęcia obejmuje coraz to nowe obszary – kiedyś zahaczając tylko o kwestie środowiskowe, obecnie rozciąga się także na kwestie społeczne, polityczne czy światopoglądowe. 
Czy w Polsce powinniśmy realizować tak zdefiniowany rozwój zrównoważony, czy jest on „koniecznością”? Odpowiedź na tak postawione pytanie może sprowadzić się do klasycznego dyplomatycznego stwierdzenia: „to zależy”. A zależy przede wszystkim od tego, jak zdefiniujemy rozwój zrównoważony. Należy zauważyć, że na realizację wielu postulatów wynikających z idei rozwoju zrównoważonego Polski po prostu na razie nie stać. Niektóre inne postulaty, szczególnie te ze sfery światopoglądowej, zapewne zostałyby uznane za zbyt daleko idące. Warte uwagi są kwestie środowiskowe czy społeczne. Dbałość o środowisko staje się coraz bardziej modna i wielu aspektach jest wręcz elementem stylu życia. 

Pozytywnie należy ocenić „podnoszenie poprzeczki” w zakresie standardów jakości powietrza i norm emisyjnych. I na tym tle ciekawym pomysłem są – zawarte w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – postulaty rozwoju, a następnie eksportu polskich pomysłów z zakresu „zielonych technologii”. 

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej