Parabankowe patologie- Paweł Pietkun

Bezpieczne pożyczanie to nie tylko wysokość pożyczonej kwoty i wysokość raty jaką trzeba co miesiąc zapłacić by przy tym nie zrujnować rodziny. Bezpieczne pożyczanie to przede wszystkim uważne i odpowiedzialne wybieranie instytucji, która uczciwie i zgodnie z prawem pożyczy pieniądze. Znalezienie takiej pożyczki w ofercie parabanków może okazać się trudne.

W słownikach istnieje bardzo wiele definicji parabanków, bardziej i mniej skomplikowanych. Wszystkie jednak podkreślają, że parabankiem można nazwać każdą instytucję lub firmę, która oferuje produkty bankowe, np. pożyczki, lokaty, karty płatnicze czy rachunki rozliczeniowe. Pozostałe cechy parabanków wymieniane przez ekonomistów służą jedynie uściśleniu i usystematyzowaniu pojęć i definicji na potrzeby ekonomii i prawa.

RRSO, czyli co?

Parabanki naliczają często lichwiarskie odsetki. Zwykle można je znaleźć dopiero wyliczając wskaźnik RRSO, czyli Roczną Rzeczywistą Stopę Oprocentowania. Ten wskaźnik to łatwy i czytelny sposób by poznać koszt kredytu czy pożyczki i porównać co ile kosztuje. Aby policzyć jaka jest Roczna Rzeczywista Stopa Oprocentowana zaciąganej pożyczki najlepiej skorzystać z kalkulatora na stronie www.zanim-podpiszesz.pl.

Przykład: 1000 zł pożyczony w banku na rok powoduje, że trzeba będzie oddać od ok. 1050 zł do prawie 1200 zl w zależności od wybranego banku. Jednak 1000 zł pożyczony na rok w firmie parabankowej pociąga za sobą znacznie większe koszty. Oddać bowiem należy od prawie 1500 zł do blisko 3000 zł, zakładając, że po drodze nie zdarzyły się żadne opóźnienia w spłacie rat. Każde, nawet jednodniowe spóźnienie z zapłatą raty może uruchomić konieczność zapłacenia horrendalnie wysokich odsetek, kar i tzw. kosztów windykacji co dodatkowo zwiększa całkowity koszt pożyczki nawet o kilkaset złotych.

Pieniądze bez BIK

„Kredyt bez BIK”, „Chwilówka na telefon” – to tylko przykłady ogłoszeń, które znaleźć można w niemal wszystkich lokalnych mediach, na przystankach autobusowych, czy w witrynach osiedlowych sklepików. Sugerują, że na pożyczkę (nie kredyt – kredytów udzielają tylko banki) może w takiej firmie liczyć każdy kto ma tętno. Parabank zazwyczaj nie sprawdza przy tym zdolności kredytowej klienta, ani nie interesuje się historią wcześniejszych kredytów i pożyczek. Co więcej, nawet prowadzona egzekucja komornicza w związku z niespłaconym zobowiązanie wobec banku lub innej instytucji nie musi być dla niego przeszkodą. Właśnie tak liberalne podejście do biznesu jest jednym z filarów popularności parabanków w Polsce.

Banki przed pożyczeniem klientowi pieniędzy dokładnie sprawdzą, czy klient będzie w stanie spłacić należność. Sprawdzą również, jak wyglądała historia kredytowa klienta – czy spłacał swoje zobowiązania regularnie, czy nie ma ciążących na nim zobowiązań. Do tego służy m.in. rejestr Biura Informacji Kredytowej, czyli BIK. Dzięki takiej ocenie banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe potrafią oszacować ryzyko związane z pożyczaniem pieniędzy, czyli z dużą dozą prawdopodobieństwa określić czy kredyt zostanie spłacony zgodnie z umową czy nie. Jeśli ocena kredytowa jest dobra, bank lub spółdzielcza kasa oszczędnościowo-kredytowa zdecyduje się udzielić kredytu i – to najważniejsze – może to zrobić za stosunkowo niewielki procent.

Firmy pożyczkowe, działające na polskim rynku inaczej niż banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe nie podlegają nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego i częściej niż nadzorowane instytucje finansowe stosują niedozwolone praktyki, m.in. ukryte opłaty, w tym bezzwrotne opłaty przygotowawcze, wymuszają opłaty za ubezpieczenie pożyczki, które nie jest obowiązkowe oraz wiele innych. To jednak nie jedyne zagrożenia płynące z wyboru takiego pożyczkodawcy. Firmy pożyczkowe – parabanki – nie podlegające nadzorowi finansowemu, zawierając umowę z klientem zyskują dostęp do danych osobowych, często wrażliwych, które później mogą posłużyć do celów innych niż zakładaliśmy godząc się na umowę. Oto bowiem, wkrótce po podpisaniu umowy pożyczki z firmą oferującą szybkie pieniądze „bez BIK”, klienci mogą zacząć dostawać telefoniczne oferty zakupu garnków „po super atrakcyjnej cenie” kilka tysięcy złotych za garnek lub „atrakcyjnej wycieczki” za grosze, pod warunkiem zakupu kołdry z wełny wielbłąda po „super niskiej cenie” 16 tysięcy złotych za sztukę. Słowem – godząc się na zawieranie umów z firmami niesprawdzonymi, narażamy się na szereg niebezpieczeństw. Założyciele firm pożyczkowych często zakładają, że klient, który chce szybko i bez formalności pożyczyć pieniądze nie wybiera banku czy spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej, ponieważ już ma kłopoty finansowe, lub spodziewa się je mieć jeśli natychmiast nie pożyczy pieniędzy, bez względu na cenę. Tę wiedzę firmy pożyczkowe mogą skrupulatnie wykorzystać.

BIK czyli Biuro Informacji Kredytowej

Biuro gromadzi i udostępniania informacje o tym, jak uczestnicy rynku – osoby fizyczne oraz podmioty gospodarcze, realizują swoje zobowiązania finansowe.

Grupa BIK działa na rzecz całego systemu bankowego w Polsce. Wymienia informacje pomiędzy sektorem bankowym i przedsiębiorcami wszystkich branż. W skład Grupy BIK wchodzą Biuro Informacji Kredytowej S.A. i Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor S.A.

BIK to największy w kraju zbiór danych o klientach indywidualnych i przedsiębiorcach, także w obszarze pożyczek pozabankowych. Posiada w swojej bazie informacje o 140,1 mln rachunków należących do 24 mln klientów indywidualnych oraz informacje o historii kredytowej łącznie 1,1 mln firm i innych podmiotów, z których czynne zobowiązania kredytowe ma 760 tys. podmiotów.

Do BIK trafiają wszystkie informacje dotyczące kredytów zaciąganych w bankach, spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych i największych firmach pożyczkowych. Są to zarówno informacje pozytywne, czyli te o kredytach spłacanych terminowo, które tworzą pozytywną historię kredytową, ułatwiając w przyszłości uzyskanie kredytu, jak i informacje negatywne – o kredytach niespłacanych lub spłacanych z opóźnieniami.

Ale nie korzystanie z BIK nie jest jedynym argumentem, jakim parabanki kuszą potencjalnych klientów. Skoro już wiadomo, że pożyczkę dostanie każdy, czas zadeklarować, że tę pierwszą klient otrzyma za darmo.

Pożyczki gotówkowe szybko i „tanio”

Nie ma darmowych pożyczek. Nawet jeśli pierwsza pożyczka ma być „za darmo”, to ceną za nią jest udostępnienie danych osobowych firmie – parabankowi, która może próbować na nich zarobić handlując tymi danymi z innymi parabankami, firmami windykacyjnymi, administratorami baz danych itd. Szybkie pożyczki zazwyczaj adresowane są do osób mających już problemy ze spłatą zobowiązań wobec banków oraz do emerytów, rencistów (z uwagi na stały dochód i łatwość w prowadzeniu windykacji i egzekucji komorniczych). Parabanki często zaznaczają w ofertach, że taką pożyczkę mogą dostać nawet osoby zadłużone, którym banki nie chcą udzielać kredytów. Istotą szybkiej pożyczki ma być minimum formalności (wystarczy dowód osobisty) i maksimum korzyści czyli pieniądze „od ręki”. I rzeczywiście. W parabanku nikt nie pyta o wysokość dochodów, ilość i wielkość miesięcznych zobowiązań, historię kredytową, nikt nie sprawdza klienta w bazach BIK, BIG InfoMonitor, KRD (Krajowy Rejestr Długów) i innych. Liczy się tylko klient i jego dowód.

Bezpieczeństwo danych

Wysyłanie skanu dowodu osobistego lub zostawianie ksera dowodu w firmach parabankowych może prowadzić do lawiny nieszczęść. I choć Najwyższy Sąd Administracyjny uznał to za czynność techniczną i jako taką nie podlegającą ocenie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, to jednak widzi on potrzebę dyskusji o wprowadzeniu zakazu takich praktyk. Chodzi bowiem o bezpieczeństwo, gdyż ksero dowodu może zostać wykorzystane przez oszustów, np. w celu zawarcia umowy kredytowej przez Internet, bez wiedzy właściciela tego dokumentu!

Kopiowanie dowodów i wysyłanie skanów dowodów stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa danych osobowych. Skan dowodu może posłużyć oszustom do założenia rachunku w banku internetowym (oszuści zwykle produkują fałszywy dowód o tych samych cechach co oryginalny, zmieniając jedynie zdjęcie). Potem wejdą na stronę internetową parabanku i złożą wniosek o maksymalną pożyczkę. Takie firmy, jako potwierdzenie tożsamości klienta, żądają wykonania przelewu na ich konto – wystarczy jeden złoty. Ta złotówka to nie dużo, a firma w ten sposób konfrontuje dane wpisane do formularza pożyczkowego z danymi z banku uwidocznionymi na przelewie. Jeśli się zgadzają, parabank może uruchamić pożyczkę. Spłata takiej pożyczki spoczywa oczywiście na właścicielu dowodu osobistego użytego do oszustwa.

Kradzież lub zgubienie dowodu osobistego, prawa jazdy, paszportu czy innego dokumentu, może doprowadzić do wielu kłopotów, z których wyłudzony w banku kredyt jest najmniej dotkliwy. Gorzej, jeśli skradzione dokumenty posłużą złodziejom np. do założenia spółki, która potem będzie wyłudzała pieniądze z urzędów, banków, firm, sklepów internetowych, itd. lub będzie prowadziła na konto swojej ofiary nielegalne interesy. Co robić w przypadku utraty dokumentu tożsamości? Przede wszystkim działać natychmiast, najlepiej zastrzegając dokumenty w Systemie Dokumenty Zastrzeżone www.dokuemntyzastrzezone.pl lub w dowolnej placówce banku. Oczywiści o tym fakcie należy także zawiadomić policję. Bazę Dokumenty Zastrzeżone utworzył Związek Banków Polskich (ZBP) by zwiększyć bezpieczeństwo banków i ich klientów. Korzystają z niej nie tylko banki, również wiele innych firm, które podłączyły się do systemu by chronić siebie i swoich klientów przed kradzieżami, np. operatorzy telekomunikacyjni, wypożyczalnie samochodów czy hotele.

Jak i gdzie sprawdzić parabank?

Rejestr firm pożyczyczkowych znaleźć można na stronie Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) https://www.knf.gov.pl/podmioty/Rejestry_i_Ewidencje/rejestr_instytucji_pozyczkowych. Podobnie jest z listą firm, które z wielu powodów należy omijać szerokim łukiem – znajduje się w Rejestrze podmiotów podejrzanych o prowadzenie nielegalnej działalności bankowej prowadzonemu także przez KNF – www.knf.gov.pl/ostrzezenia.html.

Wiele przydatnych informacji o tym jak sprawdzić firmę znaleźć można również na stronie „Nie daj się nabrać. Sprawdź zanim podpiszesz” www.zanim-podpiszesz.pl. Strona oferuje także wskazówki jak czytać umowy pożyczkowe, jakich błędów się wystrzegać, pokazuje przykłady pułapek zastawianych przez parabanki na klientów oraz umożliwia sprawdzenie wysokości kosztu pożyczki w parabanku. Wystarczy użyć kalkulatora kosztu pożyczek, wpisać wysokość pożyczanej kwoty, wysokość prowizji (z umowy) i opłaty za ubezpieczenie oraz datę zawarcia pożyczki, datę pierwszej raty, liczbę rat i kwotę rat. Kalkulator szybko pokaże ile kosztuje pożyczenie 1000 zł na rok.

Pożyczki przez Internet

Szczególną ostrożność należy zachować próbując pożyczać pieniądze przez Internet. Brak kontaktu osobistego z pracownikiem firmy i szczątkowe dane o firmie prezentowane na stronie internetowej powodują, że swoje dane powierzać będziemy – co jest bardzo ryzykownie – anonimowym dla nas ludziom. Internetowy parabank zapewne zechce potwierdzić dane wpisane w formularzu wniosku o pożyczkę na stronie internetowej i w tym celu zażąda skanu dowodu osobistego i przelewu np. jednego złotego ze swojego konta bankowego na rachunek firmy.

Parabankowemu pożyczkodawcy potrzebna będzie także zgoda klienta na proponowane warunki umowy, na przetwarzanie danych osobowych, na przyszłe zmiany w umowach itd. By uznać, że klient zgadza się na wszystko, wystarcza zazwyczaj jedynie „podpis klienta” na odpowiednich oświadczeniach, co w Internecie przybiera postać niewinnego kliknięcia myszką. Klienci klikają więc, wychodząc z założenia, że takie kliknięcie to tylko formalność i niewiele znaczy, że to tylko kolejny krok w kierunku pożądanej pożyczki. Gdy tymczasem takie „oświadczam, że zapoznałem się…”, „znane mi są…”, „akceptuję…” mają swoje – często poważne – konsekwencje prawne.

Wysłanie maila ze skanem dowodu i zrobienie przelewu przez Internet zajmą nam minutę i zaraz potem otrzymamy pożyczkę na konto. Parabank za to zyska wszystko co jest niezbędne do dalszego zaciągania pożyczek w naszym imieniu – u siebie i w innych parabankach, tj. skan dowodu i na jego podstawie może otwarzyć nowe konto bankowe, o którym nie będziemy mieli zielonego pojęcia. Po kilku miesiącach zamiast jednej pożyczki w parabanku możemy mieć ich co najmniej kilka, ale dowiemy się o nich dopiero, kiedy do drzwi zapuka… komornik z sądowym nakazem zapłaty.

Pożyczki pod zastaw

Od wielu lat na rynku można znaleźć także firmy, które nie oszukują twierdząc, że dają pierwszą pożyczkę za darmo. Dają je jednak czasami pod zastaw.

Wszystko na pierwszy rzut oka wygląda bardzo poważnie i uczciwie. Umowa pożyczki jest może niezrozumiała, ale nie jest zbyt długa, poza tym firma zaprasza klienta do notariusza, gdzie ta umowa jest podpisywana w formie aktu notarialnego wraz z oświadczeniem o dobrowolnym poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 §1 pkt 4-6 kpc. To oświadczenie jest jedną z form zabezpieczenia wierzytelności, w którym pożyczkobiorca zobowiązuje się do zapłaty określonej kwoty lub wydania określonej rzeczy (np. nieruchomości – domu, mieszkania) wierzycielowi w zamian za spełnienie zobowiązania. Oświadczenie w trybie art. 777 złożone przed notariuszem zastępuje wyrok Sądu i stanowi tańszą i szybszą formę egzekwowania należności.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że oświadczenie o dobrowolnym poddaniu się egzekucji może w jednej chwili zrujnować im całe życie zwłaszcza, jeśli nie podejrzewają pożyczkodawcy o nieuczciwość. Pożyczki udzielane pod zastaw przez parabanki zwykle nie mają szans być spłacone do końca, ponieważ nie o to w nich chodzi. Pożyczkodawca udziela niewielkiej w stosunku do wartości zabezpieczenia pożyczki klientowi (np. 50 tys. zł pod zastaw domu czy mieszkania) i zamiast czekać na spłatę, uruchamia zabezpieczenie – oświadczenie w trybie art. 777 podpisane u notariusza. Do takiego oświadczenia pożyczkodawca jest w stanie w przeciągu kilku dni uzyskać klauzulę wykonalności w Sądzie by następnie zlecić komornikowi egzekucję.

Kłopot z takimi umowami polega na tym, że bardzo trudno udowodnić jest przed Sądem złą wolę pożyczkodawcy. Zazwyczaj jedynie oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu pozwala uniknąć egzekucji, ale nie uwalnia od zwrotu pożyczonych pieniędzy od nieuczciwego pożyczkodawcy.

Chwilówki

To bardzo popularna i niezwykle niebezpieczna oferta pożyczki na krótko, na kilka, kilkanaście dni, nie dłużej niż miesiąc. Chwilówkę zaciągnąć można w oddziale firmy pożyczkowej, od ręki lub przez Internet. Wystarczy wówczas wypełnić formularz na stronie internetowej firmy, wysłać skan dowodu osobistego – to już powinno uruchomić alarm w głowie pożyczkobiorcy – i wykonać przelew choćby jednego złotego ze swojego konta bankowego na konto pożyczkodawcy, potwierdzając tym samym swoją tożsamość. Gotówkę po takim potwierdzeniu otrzymać można w kwadrans i równie szybko można stać się niewolnikiem własnej decyzji.

Zaciągnięcie pierwszej chwilówki jest zazwyczaj darmowe. Firma pożyczkowa chce się w ten sposób uwiarygodnić w oczach klienta, chce pokazać, że jest uczciwa i rzetelna.

Chwilówki – wydawałoby się bardzo proste w swej konstrukcji – udzielane są na podstawie bardzo zawiłych umów, długich i kompletnie niejasnych. Nawet doświadczeni prawnicy nie zawsze są w stanie zinterpretować zapisy takiej umowy. A przecież pierwsza i najważniejsza zasada mówi – nie podpisuj jeśli nie rozumiesz, o czym z resztą można przeczytać na stronie www.zanim-podpiszesz.pl

Szybką i krótką pożyczkę (chwilówkę) parabanki oferują już od 50 zł. Ale zdarzają się też oferty po kilkanaście tysięcy. Kłopot w tym, że pożyczkodawca nie dba o to, czy taka pożyczka zostanie spłacona w terminie. Co więcej, niektórym pożyczkodawcom może zależeć, aby nie została spłacona w terminie, bo wówczas klient musi oddać dwa-, trzy-, cztery razy tyle ile pożyczył. Czasami firmy pożyczkowe zabiegają o to by klient nie szukał pieniędzy na spłatę chwilówki w innych firmach i zachęcają do odnowienia chwilówki, roztaczając przy tym wizję odroczenia terminu zapłaty o kolejny miesiąc. Pomijają przy tym fakt, że takie odnowienie to kolejne koszty, które mogą przekraczać wartość wypłaconej pożyczki.

Przykład: Pożyczka chwilówka w wysokości 1000 zł, zgodnie z umową powinna zostać wpłacona na rachunek pożyczkobiorcy nie później niż 30 dni po podpisaniu umowy. I tu już mamy pierwszy kruczek prawny, ponieważ pożyczkodawca zwykle drobnym drukiem dodaje, że za datę spłaty pożyczki uznaje datę księgowania wpływu pieniędzy w systemie informatycznym firmy, co oznacza, że może tę datę określać dowolnie. Nie dowiemy się bowiem w jakim tempie raty pożyczek księgowane są w firmie. Inaczej byłoby, gdyby pożyczkobiorca przyjmował – tak jak to robią banki – że datą zapłaty raty jest data wpływu pieniędzy na rachunek wskazany w umowie.

Za każdy dzień opóźnienia w spłacie raty firma może naliczyć potężne opłaty dodatkowe, z których najmniejszą część zajmują odsetki karne. Te opłaty dodatkowe to mogą być kary (zapisane w umowie i regulaminie), opłaty za telefoniczne przypomnienie o opóźnieniu w spłacie (nawet do 100 zł za jedną rozmowę!), opłaty za list z przypomnieniem o niezapłaconej racie (również do 100 zł za jeden list), wszelkie opłaty manipulacyjne i inne.

Pierwsza pożyczka chwilówka zwykle jest „za darmo”, to oznacza, że firma pożyczkowa pożycza 1000 zł i trzeba jej oddać 1000 zł. Jeżeli zdarzy się, że klient firmy pożyczkowej odda 1000 zł w czasie zakreślonym umową, firma pożyczkowa może zacząć nagabywać klienta na kolejne pożyczki, używając przy tym argumentów: przecież to takie proste, takie tanie, nic nie kosztuje, żadnych problemów, to oferta dla najlepszych klientów, żadnych formalności, mamy do ciebie zaufanie itd. Jeżeli ta reklama odnosi zamierzony skutek to klient bierze kolejną chwilówkę, nawet jeśli nie jest mu potrzebna.

Jeśli zdarzy się jednak, że klient nie zapłaci raty na czas, pracownik firm może inaczej z nami rozmowiać: zapewnia, że to nic takiego bo firma ma doskonałe rozwiązanie dla osób, które potrzebują więcej czasu na zapłatę pożyczki. Tym sposobem jest… odnowienie pożyczki. Klient dowiaduje się wówczas, że ma jeszcze jeden miesiąc na oddanie pieniędzy i jest spokojny. Przez miesiąc. Po miesiącu może okazać się, że do pożyczonego 1000 zł firma doliczyła odsetki – kilkadziesiąt złotych, kwotę za rozpatrzenie wniosku – czasem nawet kilkaset złotych, opłatę przygotowawczą – kilkaset złotych, opłatę za odnowienie pożyczki – ok. 50% pożyczonej kwoty lub więcej, opłatę za obsługę itd. Dlaczego aż tyle, skoro pożyczka miała być za darmo? Dlatego, że nie spłacając pożyczki w terminie 30 dni od daty zawarcia umowy zerwaliśmy warunki promocji i nagle wszystkie przewidziane ofertą podstawową opłaty zaczęły obowiązywać. W ten sposób, po 60 dniach od pożyczenia 1000 zł, do zapłaty są już 2000 zł.

Pożyczka na spłatę pożyczki

I na to jest rada – złota rada parabanku – weź drugą pożyczkę i spłać poprzednią.

Pracownik parabanku może występować także w roli „dobrego wujka”, który chętnie udzieli kolejnej pożyczki, a nawet jeśli klient jej nie potrzebuje, będzie na nią namawiał. Kiedy problemy ze spłatą zobowiązań zaczną przerastać pożyczkobiorcę, dobry wujek z parabanku przygotuje kolejną intratną propozycję – pożyczkę na spłatę pożyczki. Tłumaczyć będzie, że skoro tamta musi zostać spłacona jutro, to najlepiej wziąć nową, większą, spłacić starą, a resztę wydać.

Przykład: Jeden z pośredników finansowych, proponował klientom pożyczki, których warunki nie odpowiadały ich potrzebom i możliwościom spłaty. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że firma naruszała zbiorowe interesy konsumentów i nałożył na nią karę w wysokości ponad 6,3 mln zł.

Ukarana spółka działała w ok. 50 miejscowościach w Polsce. Ofertę kierował do osób, które miały trudności z pożyczeniem pieniędzy w bankach, spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych i innych instytucjach finansowych – tzw. pożyczki bez BIK, które zazwyczaj ogłaszają się na słupach, przystankach, w Internecie. Urząd wszczął postępowanie przeciwko firmie w grudniu 2016 roku, a w lutym 2017 roku ostrzegał już przed działaniami tej spółki, publikując ostrzeżenia na liście ostrzeżeń publicznych prowadzonej na swojej stronie internetowej www.uokik.gov.pl/ostrzezenia_konsumenckie.php: „UOKiK ostrzega: (…) Grupa (…) prowadząca pośrednictwo, proponuje konsumentom kredyty, których warunki nie odpowiadają ich potrzebom i możliwościom spłaty, a skorzystanie z jej usług może się wiązać z obowiązkiem zapłaty wysokiego wynagrodzenia…”. Decydując się na to ostrzeżenie (po bardzo wielu skargach klientów na tę spółkę), prezes UOKiK podkreślał, że „praktyki spółki mogą powodować znaczne straty finansowe i niekorzystne skutki dla szerokiego kręgu konsumentów”.

– Pracownicy manipulowali informacjami przekazywanymi konsumentom, ponieważ kierowali się chęcią zysku – wyjaśniał Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Nakłaniali ich do tego, żeby jednak pożyczyli więcej pieniędzy niż byli w stanie spłacać. Efekt był taki, że klient popadał w jeszcze większe problemy finansowe. Te praktyki były bardzo niekorzystne dla konsumentów, dlatego nałożyliśmy wysoką karę.

Parabank oferował konsumentom kredyty, które nie odpowiadały ich potrzebom ani możliwościom spłaty.

 

Klienci otrzymywali ofertę znacznie przekraczającą zgłaszane zapotrzebowanie. Mieli wątpliwości, ale przedstawiciele spółki zapewniali ich, że oferta jest korzystna, bo „nadwyżkę będzie można zwrócić do banku”, jest to „część szerszego planu zmierzającego do wyczyszczenia historii kredytowej, czy polepszenia zdolności kredytowej”.

 

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej