BOLSZEWIK U DRZWI- Michał Mońko

Sto lat minęło od rewolucji bolszewickiej, ale myśli bolszewików nadal są aktualne dla polskich feministek.

Oto „Krytyka Polityczna” cytuje wypowiedź Marksa i Engelsa o pochodzeniu rodziny: „Pierwszy podział pracy to podział pracy między kobietą i mężczyzną w dziele płodzenia dzieci”. I dalej: „Monique Wittig w manifeście «One Is Not Born a Woman» wskazywała, że płeć to wytwór narracji klasy panującej, która ma usprawiedliwiać wyzysk jednej połowy świata przez drugą”.
W internetowym „Codzienniku Feministycznym” z 11 stycznia 2018 roku cytowany jest Lew Trocki: „Nie można znieść instytucji rodziny; trzeba ją zastąpić. Rzeczywiste wyzwolenie kobiet nie jest możliwe przez stworzenie próżni”.
I dalej czytamy w „CF”: „Instytucji rodziny nie da się znieść, podobnie jak państwa. Stopniowe zaniknięcie obydwu podczas powolnego przejścia do społeczeństwa bezklasowego zależy od zmiany materialnych warunków życia mas, a z czasem przemiany sposobu myślenia i tworzenia więzi. W końcu (…) stare przyzwyczajenia i mentalność niewolnicza ulegną rewolucjonizacji, a za nimi podążą relacje między płciami”.
„Mężczyzna” jest „w rodzinie” burżujem, a „kobieta reprezentuje proletariat” – pisał Fryderyk Engels, właściciel fabryk włókienniczych w Manchesterze, sponsor Karla Marxa, siedzącego codziennie od rana do późnego wieczora przy winie i dobrym jedzeniu w Soho w pubie Czerwony Lew, siedzibie Unii Edukacyjnej Niemieckich Pracowników (German Works’ Educational Union). Była to przykrywka dla nielegalnego Związku Komunistów.
Bolszewicka moralność
Na stronie Komunistycznej Partii Polski, założonej w 2002 roku, jest deklaracja „wierności dziedzictwu” Marksa, Engelsa, Lenina i Rewolucji Październikowej. Jakie to dziedzictwo? Przede wszystkim sfera rodziny, seksu i małżeństwa. Feministki z KPP, Lewicy Polskiej i Krytyki Politycznej zwracają uwagę na fakt, że już kilka tygodni po ustanowieniu władzy bolszewickiej w Piotrogrodzie, 18 grudnia 1917 roku, komisarze ludowi podpisali dekret o likwidacji ślubów w cerkwiach i o cywilnej procedurze ślubnej i rozwodowej.
Bolszewicy wprowadzili powszechny i łatwy dostęp do aborcji. Homoseksualizm uznali za wyższy stopień wolnych związków seksualnych. Stworzyli warunki społeczne i polityczne, w których uprawianie wolnego seksu stało się normą w środowiskach działaczy i działaczek bolszewickich. Tych, którzy trzymali się tradycyjnych małżeństw, spotykały kpiny, śmiech, a nawet szykany.
„Rozwód przestał być zbytkiem, dostępnym jedynie dla bogatych – pisała Aleksandra Kołłontaj w broszurze „Rola kobiet w procesie produkcji”. – Odtąd kobieta nie będzie już potrzebowała prosić miesiące, a nawet lata o dokument, upoważniający ją do życia niezależnego… Odtąd może otrzymać rozwód w przeciągu tygodnia lub dwóch tygodni najwyżej”.
Bolszewicy wprowadzili edukację seksualną do fabryk i do szkół, zwracając uwagę na stronę techniczna seksu. Twierdzili, że uprawiać seks to tyle, co wypić szklankę wody, gdy się ma pragnienia napicia się wody. W broszurze „Nowa mentalność a klasa robotnicza” (1919), Kołłontaj pisała, że kluczem do wyzwolenia kobiet z męskiego wyzysku jest wolna miłość, erotyczne przyjaźnie i gry miłosne. „Tylko seks bez zobowiązań jest w stanie wszczepić kobietom nawyk chronienia swojej osobowości w męskim społeczeństwie”.
„Komunistyczny raj”
Swoje koncepcje społeczne Kołłontaj rozwinęła w idealistyczno-futurystycznym opowiadaniu „Niebawem", przypominającym „Utopię” Tomasza More’a. Akcja opowiadania toczy się w roku 1970. Nie ma już biednych i bogatych. Na świecie zwyciężył komunizm. Panuje pokój. Ludzie zapomnieli o wojnie. Dzień pracy wynosi tylko dwie godziny. Panuje powszechna miłość, sprowadzona do seksualnych uciech.
W komunistycznym raju, zaprojektowanym przez Marksa i Lenina, dziewczęta i chłopcy żyją nie w rodzinach, ale skojarzonych wiekowo parach. Mieszkają w wesołych domkach, otoczonych ogrodami. Rezultat seksu, dzieci, przebywają w dziecięcych pałacach. Dorośli mieszkają w pięknie urządzonych hotelach, a starcy – w domach odpoczynku. Nie ma słowa o gułagach, o więzieniach, o przesiedleniach i o prawdziwym Marksie.
Żeby zobaczyć prawdziwego Marksa trzeba cofnąć się do lat czterdziestych dziewiętnastego wieku.
„Marks zajmuje dwa pokoje – donosi policji służąca Beeton. – Okna salonu wychodzą na ulicę, zaś sypialni – na podwórze. W całym mieszkaniu nie ma ani jednego mebla, który byłby czysty i cały. Wszystko jest uszkodzone i podarte, pokryte grubą warstwą kurzu; panuje straszny bałagan. Na środku salonu stoi stół nakryty zatłuszczonym obrusem, na którym leżą rękopisy, książki i gazety, a także dziecięce zabawki, strzępy materiałów z kosza na robótki żony, kilka wyszczerbionych kubków, noże, widelce, lampa, kałamarz, szklanki, gliniane fajki, popiół – jednym słowem wszystko bez ładu i składu przemieszane jest na tym stole. Nawet sprzedawca rzeczy używanych byłby przerażony tak wielka liczbą rupieci” (McLellan, Karl Marx, 268-269).
Sto lat po wybuchu rewolucji bolszewickiej „Codziennik Feministyczny” drukuje fragmenty komunistycznego manifestu:
„Wspólne jadalnie, pralnie, punkty napraw, instytucje społeczne, wspólnoty mieszkaniowe itp., które rewolucjonizują życie codzienne zgodnie z nowymi, komunistycznymi zasadami, dadzą kobietom wytchnienie od trudności okresu transformacyjnego. Takie instytucje społeczne, które pomogą w emancypacji życia codziennego, przekształcając niewolnicę domu i rodziny w wolną członkinię klasy pracującej – klasy, która jest sama sobie przełożonym i która umożliwia nowe style życia”.
W numerze „CF” z 11 stycznia 2018 roku czytamy: „W 1920 roku, trzy lata po rewolucji październikowej, niemiecka komunistka Clara Zetkin w rozmowie z Leninem otwarcie poruszała problem małżeństwa jako głównego źródła opresji kobiet”. Opresją dla dzisiejszych feministek jest nie tylko małżeństwo, ale przede wszystkim rodzenie dzieci. To wszystko, co wiąże się z dzieckiem i w ogóle z człowiekiem lapidarnie ujął Engels, a w praktyce zastosowali Lenin i Stalin: „Człowiek to struktura białka”.
No więc w fabrykach, na budowach komunizmu i w gułagach, na budowie Kanału Białomorskiego pracowała struktura białka.
Wyniszczanie warstw społecznych
Internet, Facebook, Twitter pełne są bolszewickich określeń, wspominek, manifestów, wezwań do demonstracji. Bolszewik wraca do sprawdzonych wzorów rozsadzania społeczeństwa od środka i od zewnątrz. Dzisiejsi komuniści z KPP, z partii Razem, z Lewicy Polskiej i z Nowoczesnej rozpylają miraże miłości i szczęścia. I na razie nie wspominają choćby słowem, że to Lenin, twórca bolszewickiej Utopii, był także twórcą koncepcji wyniszczania warstw społecznych i narodów.
Bolszewik wrócił i stoi dziś pod drzwiami każdej polskiej rodziny. Głoszone przez feministki i działaczki ruchu LGTB hasła cuchną naftaliną Marksa, Engelsa, Trockiego, Lenina. Hasła te pisała w latach 1917-23 Aleksandra Kołłontaj, kochanka Trockiego, przyjaciółka Lenina, zwolenniczka wolnej miłości w zniewolonej Rosji. Bolszewik stoi pod drzwiami, czyha na rodzinę, fundament ładu społecznego.
W roku 1919, w broszurze „Rodzina w ustroju robotniczym”, bolszewicka feministka Aleksandra Kołłontaj pisała:
„W miejsce niezbywalnego ślubu, gruntującego niewolnictwo kobiety, ujrzymy powstanie wolnego związku, obwarowanego miłością i wzajemnym szacunkiem dwojga członków robotniczego ustroju, równych w swych prawach i zobowiązaniach. Zamiast indywidualnej i egoistycznej rodziny, powstanie wielka, powszechna rodzina robotników, w której wszyscy robotnicy, mężczyźni i kobiety, będą ponadto braćmi, towarzyszami”.
Sto lat po rewolucji bolszewickiej, w roku 2018, czytam w „Codzienniku Feministycznym”:
„Rewolucja bolszewicka zapewniła fundamenty społecznej emancypacji kobiet… Kobiety nie musiały już mieszkać z mężami ani jechać za nimi, gdy zmiana miejsca pracy pociągała za sobą zmianę miejsca zamieszkania (…) W 1920 roku zalegalizowano aborcję, ułatwiono procedury rozwodowe i wprowadzono śluby cywilne (...) Jak ujął to Lenin: Po starych i ohydnych prawach (…) dosłownie nie został kamień na kamieniu”.

I ani słowa o kobietach i kobiecości w gułagach, a także o kobietach w więzieniach i na budowach polskiej odmiany sowieckiego komunizmu.

 

Zamach w Smoleńsku a sądy i instytucje państwa
Przywrócić sądy Polakom – skrót diagnozy- Stanisław Możejko
Kryzys polityczny w Brazylii
Groźby śmierci wobec prezydenta Dudy

Wspomóż nas!

Jeśli czytałeś lub słuchałeś...

Newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do subskrybcji!

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.

Dowiedz się więcej